Wojciech Pokora nie żyje. Będziemy bardzo tęsknić!

Tak przykro...
7 minut czytania
264
0
Elvis Strzelecki
Elvis Strzelecki
5 lutego 2018
@TVP

4 lutego 2018 roku odszedł od nas Wojciech Pokora. Ikona polskiej kinematografii, teatru, kabaretu. Wrażliwy i wspaniały człowiek, doskonały aktor. Będzie go nam bardzo brakowało…

Był jednym z najbardziej charakterystycznych polskich aktorów, który stworzył wiele niezapomnianych kreacji komediowych. Wojciech Pokora zmarł 4 lutego 2018 roku. Miał 83 lata. Aktor przyszedł na świat 2 października 1934 roku w Warszawie. Początkowo niewiele wskazywało, że swoją przyszłość zwiąże z teatrem lub filmem.

Wojciech pokora jako Żorż Ponimirski w „Karierze Nikodema Dyzmy” (fot. TVP)

Od FSO do Teatru Dramatycznego

Wojciech Pokora ukończył wrocławskie Technikum Budowy Silników Samolotowych, po czym rozpoczął pracę w Fabryce Samochodów Osobowych. Towarzyszył mu tam przyjaciel, Jerzy Turek. Przełom nastąpił w momencie powstania przy FSO kółka teatralnego, do udziału w którym namówili młodych pracowników fabryki aktorzy Teatru Powszechnego. Chwała im za to!

Mnie i Turkowi nie za bardzo chciało się pracować w fabryce. Mieliśmy już nawet iść do szkoły oficerskiej, ale zobaczyliśmy plakat o naborze do tego teatru i poszliśmy. Najbardziej podobało nam się, że było tam mnóstwo pięknych dziewczyn. To był główny powód, dla którego tak chętnie bywałem na tych zajęciach – opowiadał niegdyś aktor w jednym z wywiadów.

W 1958 roku ukończył studia w Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej im. Aleksandra Zelwerowicza w Warszawie, gdzie przez wiele lat był również wykładowcą akademickim. Zaraz po studiach, aktor związał się z Teatrem Dramatycznym. Pierwszą sztuką, w jakiej zagrał były „Parady” Potockiego –  u jego boku występował Wiesław Gołas. Panowie bardzo szybko przypadli sobie do gustu, o czym w dużej mierze zadecydowało ogromne poczucie humoru drugiego z nich. Do legendy przeszła już historia o tym, jak podczas jednego ze spektakli, starszy o cztery lata kolega przybił Wojciechowi Pokorze sandały do sceny. Pokora, który w sztuce „Romulus Wielki” wcielał się w rolę podwładnego przynoszącego tacę z jedzeniem, by oszczędzić sobie czasu i nie biegać do garderoby, postanowił, że będzie zostawiać swoje buty za kulisami. Kiedy pewnego dnia wsunął w nie nogi i próbował ruszyć, upadł na ziemię, co wywołało lawinę śmiechu w teatrze.

Marysiu! (fot. TVP)

Wszystko dzięki peruce żony

Swoją żonę Hannę, którą poznał jeszcze w czasach szkolnych, poślubił będąc na studiach. Bardzo intensywnie wtedy pracował, ale raczej nie spodziewając się udziału w wielkiej produkcji filmowej. – Nie zdawałem sobie sprawy z tego, że to kiedyś zaowocuje. Po prostu człowiek robił, bo musiał robić. Bo musiał utrzymać żonę, dzieci, dom, a domu nie mieliśmy. Mieszkaliśmy trochę u jej rodziców, trochę u moich – opowiadał aktor w rozmowie z dziennikarzami programu „Uwaga TVN” w 2015 roku.

Wszystko jednak zmieniło się w momencie otrzymania przez Pokorę roli w filmie Stanisława Barei „Poszukiwany, poszukiwana”, gdzie aktor wcielił się w Stanisława Marię Rochowicza – pracownika muzeum, który został oskarżony o kradzież obrazu. Bohater grany przez Pokorę ukrywał się w przebraniu gosposi o imieniu Marysia. – Zgodziłem się na tę rolę właściwie pod przymusem. Żona mnie zmusiła, między Bogiem a prawdą – mówił żartobliwie w „Uwadze TVN”.

Żona, która także wystąpiła w tym filmie, nie tylko namówiła męża do roli, ale również użyczyła mu peruki oraz strojów. Jak twierdził aktor, dzięki roli Marysi miał w życiu o wiele łatwiej, ponieważ rozpoznawalność tej postaci sprawiła, że nie musiał stać w kolejkach po „szynkę, cukier, alkohol czy benzynę”. Jedyne, co w całej sytuacji mu przeszkadzało, to fakt, iż niektórzy krzyczeli za nim – „Marysiu, Marysiu ja cię angażuję, ugotuj mi kluski!”.

Wojciech Pokora stworzył wiele innych wybitnych kreacji, pośród których można by wymienić inżyniera Mieczysława Gajnego z „Czterdziestolatka”, Żorża Ponimirskiego z „Kariery Nikodema Dyzmy”, Kowalskiego z „Bruneta wieczorową porą”, Oberleutnanta Franza von Nogaya z „C.K. Dezerterów” czy Edwarda Skorupę – kamerdynera Jana z „Tygrysów Europy”. Dużo emocji wzbudzała także postać docenta Zenobiusza Furmana z serialu „Alternatywy 4”. W jednym z odcinków tego serialu docent Furman odkrywa tajemnicę granej przez Hannę Bieniuszewicz lokatorki Ewy, która pracuje jako striptizerka. Donosi o tym Stanisławowi Aniołowi, gospodarzowi domu, za co zostaje przez młodą kobietę spoliczkowany. Aktorka przyznała w rozmowie z TVP Info, że była to jedyna rzecz, której żałowała przy pracy z Pokorą.

Dla mnie było wielkim przeżyciem, że musiałam go spoliczkować. Ponieważ był niegrzeczny jako Furman, zrobiłam to, ale potem bardzo go przepraszałam za to, bo było mi przykro. To jest takie dla mnie przeżycie, które mi się wryło na całe lata – mówiła Bieniuszewicz, której profesorem w szkole teatralnej był właśnie Wojciech Pokora.

Ponadto, aktor występował również w kabaretach Owca i Dudek oraz telewizyjnym Kabarecie Olgi Lipińskiej. W swoim życiu zawodowym, oprócz Teatru Dramatycznego, związany był także z Teatrem Nowym (1984–1990) i Teatrem Kwadrat (1990–2001).

Pokora nie tylko z nazwiska

Mistrz kabaretu, komedii, niezwykle utalentowany aktor teatralny, telewizyjny i filmowy. Zawsze dobrze przygotowany, skromny, pełen poczucia humoru – tak wspominają go osoby z otoczenia.

Żal mi, że odchodzi ktoś, kto zabrał ze sobą tajemnicę, na czym polega komizm w teatrze – powiedział o śmierci kolegi po fachu Olgierd Łukaszewicz w rozmowie z telewizją Polsat News.

Jestem wstrząśnięta tą śmiercią. Wojtek należał do naszej wspólnoty, nawet rodziny, ponieważ pracowałam z nim całe życie (…) Był aktorem, którzy rodzą się raz na sto lat  – opowiadała Olga Lipińska w TVN24.

Wojtek był bardzo skromnym człowiekiem. Myślę, że to, co miał w nazwisku, w jakiś sposób rzutowało, jaki był niezwykle pokorny. Nikomu nie narzucał swojej woli – mówił w rozmowie z TVN24 Artur Barciś.

Mimo swojego wieku, Wojciech Pokora cały czas pozostawał aktywny zawodowo, występując w „Och Teatrze” Krystyny Jandy. Aktorka na antenie TVN24 podkreślała, że artysta cenił nie tylko pracę, ale przede wszystkim dobro swoich kolegów.

Byłam poruszona jego dyscypliną i podporządkowaniem idei, grupie, kolegom. Był aktorem, który jak mówił szeptem było go słychać na ulicy. Miał nieprawdopodobną technikę – mówiła Krystyna Janda.

Złoty Krzyż Zasługi oraz Złoty Medal „Zasłużony Kulturze Gloria Artis” – to tylko dwa z wyróżnień, jakie otrzymał ten wybitny aktor. Ponadto Wojciech Pokora odcisnął swoją dłoń na Promenadzie Gwiazd w Międzyzdrojach, a w 2015 roku ukazał się wywiad-rzeka „Z Pokorą przez życie”, który przeprowadził z aktorem dziennikarz Krzysztof Pyzia. Artysta do śmierci związany był z żoną Hanną. Miał dwie córki i pięcioro wnucząt, w tym Agatę Nizińską – aktorkę i piosenkarkę.

Panie Wojciechu, będziemy za Panem bardzo tęsknić…

Elvis Strzelecki
Elvis Strzelecki
W stałym związku ze słowem pisanym od 2011 roku. Domator, miłośnik muzyki, wieczorów przy czerwonym winie, poezji, szalonych lat 90. i kultury rave. Anty-gadżeciarz poszukujący normalności we współczesnym świecie. U innych ceni poczucie humoru oraz dystans do siebie.
AUTOR

Polecamy

Komentarze