Wspólne mamy tylko powietrze, czyli jeden dzień z TVN

8 minut czytania
1171
0
Wojciech Przylipiak
Wojciech Przylipiak
8 lutego 2018
@TVN

Jak wygląda świat według programów informacyjnych telewizji, która zdaniem pana Antoniego Macierewicza „została wymyślona i służy pewnego rodzaju kolonizacji umysłów Polaków”? Sprawdziłem.

„Jeżeli chcesz prania mózgu oglądaj TVN24, mistrzowie przeinaczania prawdy”, „Oglądaj sobie TVN24, tam masz całą prawdę całą dobę” – m.in. takie komentarze pojawiły się na Facebooku po moim zeszłotygodniowym tekście o tym, jak wygląda świat i Polska według programów informacyjnych TVP.

Postanowiłem podjąć wyzwanie (oczywiście dla niektórych słowo „wyzwanie” może być tu przesadą) i spędzić jeden dzień w towarzystwie programów informacyjnych TVN i TVN24, zapewne nie tylko przez miłośników aktualnej władzy nazywanych najbardziej krytycznymi wobec PiS. Bez analizowania prawdziwości informacji i konfrontowania ich z innymi mediami, raczej skupiając się na sposobie podania informacji, podobnie jak zrobiłem w przypadku TVP.

Poranek z polskimi obozami zagłady

Na samym początku pojawił się problem. Otóż w głównym kanale TVN jest tylko jeden program informacyjny, „Fakty” o godzinie 19.00. Nie ma informacji w południe, „Teleexpressu” czy innego programu z najnowszymi wiadomościami. Dlatego „dzień ze światem według TVN” rozpocząłem od serwisu informacyjnego na kanale TVN24 o godzinie 8 rano.

Redaktorka Marta Kuligowska przedstawiła najważniejsze tematy dnia: szef MSZ Jacek Czaputowicz oczekuje na decyzję prezydenta odnośnie głośnej ustawy o „polskich obozach zagłady”, która ma zapaść o godzinie 11.00; działania polskiej ekipy poskramiaczy gór pod K2; ogromny karambol na jednej z dróg w stanie Missouri w USA. Przyznam, że najbardziej zaciekawiła mnie ostatnia, najmniej istotna informacja. No może istotna dla tych, którzy brali udział w karambolu i ich rodzin.

„Fakty” (fot. TVN)

Ale zanim o niej, wypowiedź szefa MSZ z programu Bogdana Rymanowskiego z TVN24: „Prezydent jest suwerenny i na pewno podejmie dobrą decyzję (…) będziemy prowadzili dialog z Izraelem (…) ustawa być może będzie wymagała interpretacji”. I tu się zastanawiam. Dobrą decyzję dla kogo? Po co pan Czaputowicz podkreśla suwerenność pana prezydenta? Jak to jest, że ustawa, która chyba z zasady ma być jasna i przejrzysta wymaga prac nad jej interpretacją już na takim etapie? Niestety ten serwis jest zaledwie kilkuminutowy i poza połączeniem się z korespondentem Tomaszem Kanikiem w Izraelu, który mówi o tym, co tamtejsze gazety piszą o tej ustawie, nie dowiaduję się więcej.

Po chwili dowiaduję się za to, że nasi himalaiści wyszli z drugiej bazy na K2, by postawić obóz numer trzy. Do tego dwie informacje z zagranicy. Nowojorska giełda odnotowała spadek, największy od kryzysu w 2007/08 roku. Ciekawa informacja jest taka, że prezydent Donald Trump podczas spotkania z dziennikarzami zignorował pytania o giełdę. Czyżby miał informacje, które mówią, że nie jest tak źle? A może zwyczajnie nie wiedział co powiedzieć? Trochę to jednak zaskakujące, że prezydent nie komentuje takiego kryzysu.

Aha, no i jeszcze info o wspomnianym karambolu w stanie Missouri. Brało w nim udział sto pojazdów, a powodem były złe warunki pogodowe. Wiem, że poranny program z zasady ma informować, ale też bawić i podawać troszkę „luźniejsze” informacje, tylko którą z nich jest wiadomość o karambolu w USA. Naprawdę na świecie nie dzieją się „ciekawsze” historie? To naprawdę jest tak wyjątkowy news?

Dzień dobry Sting

Po pierwszej dawce informacji tego dnia, która tylko przyniosła mi więcej pytań niż odpowiedzi, uciekłem z TVN24 w stronę TVN. Tam program „Dzień dobry TVN”, w którym skrót informacji przedstawia Dariusz Prosiecki. W zasadzie zapowiada to, o czym będzie w „Faktach” o 19.00. W skrócie: zamieszanie polityczne, zobaczymy co prezydent zrobi z ustawą, a o tym przekonamy się o godz. 11; Jacek Cichocki, były szef MSW, staje przed komisją Amber Gold; rakieta Elona Muska szykuje się do startu. Czyli znowu polska polityka plus „ciekawostka” ze świata. Siłą rzeczy zobaczyłem też kawałek samego „Dzień dobry TVN”. W programie znalazł się m.in. reportaż i rozmowa w studio poruszająca problem rasizmu w polskich szkołach.

Ale wydarzeniem tego dnia był przyjazd do studia Stinga i Shaggy’ego. Panowie nagrali wspólnie płytę i przyjechali ją promować. Przed budynkiem, gdzie nagrywany jest program „Dzień Dobry TVN” rozwinięto czerwony dywan i podjechał czarny samochód. Jak przekonywał podekscytowany pan reporter, na gwiazdy czekał tłum fanów – myślę, że tłum przy okazji promocji karpia w dyskontach jest większy, ale to już kwestia interpretacji. Z samochodu najpierw wysiadł jakiś pan w czapce uszatce i nadający na żywo pan reporter trochę się zdziwił. No, ale wreszcie wysiedli Sting i Shaggy i kamery odprowadziły ich przez windę do studia na górze. Tam opowiadali o płycie, moim zdaniem bardzo przeciętnym singlu „Don’t Make Me Wait” i o tym jak się poznali. Szybko się znudziłem, przełączyłem więc z powrotem na TVN24.

W południe prezydent podpisuje

W samo południe wystartował program, tu zaskakująca nazwa, „Fakty w południe”. Prowadząca go redaktorka Diana Rudnik poinformowała widzów, że prezydent podpisał ustawę, po czym skierował ją do Trybunału Konstytucyjnego. Wreszcie przedstawiła gościa, i tu zaskoczenie. Nie był nim polityk opozycji czy obozu rządzącego, ale ekspert, który wyjaśniał, co oznacza decyzja prezydenta. Profesor Marcin Matczak z Uniwersytetu Warszawskiego wyjaśnił widzom, co oznacza skierowanie w takim trybie ustawy do TK.

„Prezydent kieruje ją po podpisaniu, czyli w trybie następczym, a nie przed podpisaniem. To znaczy, że godzi się na podpisanie niekonstytucyjnej ustawy, a to wprowadza jeszcze większe zagmatwanie” – i dodaje – „Jeżeli prezydent ma wątpliwości to powinien skierować ją w trybie prewencyjnym do TK, przed podpisaniem”. Kończy ostrą konkluzją: „Nie żyjemy w normalnym państwie prawa od czasu politycznego przejęcia TK”. Jak mówią takie rzeczy politycy, to nie bardzo wierzę, ale jak specjalista od prawa, hmm…

Po rozmowie z gościem następuje wysyp komentarzy polityków, których wypowiedzi można z góry przewidzieć. Sławomir Neumann z PO: „Prezydent eskaluje konflikt”. Przedstawiciele Nowoczesnej: „Prezydent jest sterowany z Nowogrodzkiej”. Z drugiej strony, przedstawiciele PiS przyjmują ustawę z zadowoleniem, a Paweł Kukiz mówi, że to jest dobra ustawa.

Na szczęście niewnoszący kompletnie nic do dyskusji politycy szybko znikają i wchodzi kolejny ekspert, tym razem Jacek Stawicki z TVN24 BiS. Opowiada o, jak się można domyślać, nie najlepszej reakcji Izraela.

Szkoda, że w głównych programach informacyjnych rzadko widzi się ekspertów, a rządzą właśnie politycy, którzy w zdecydowanej większości ani niczego nie wyjaśniają, ani nie ułatwiają.

Fakty – politycy PO i PiS są zgodni

Kilka minut poświęcone na program „Fakty po południu” pogarsza moje samopoczuie. Dowiaduję się o procesach działaczy KOD uczestniczących w protestach oraz o tym, że były wójt Pcimia, szef Energii, oskarżany o korupcję (zarzuty oddalono) został nowym prezesem Orlenu, co nawet dla jego przyjaciół było zaskoczeniem. Kiedy w programie podawano sumy, który dostaje się w ramach odpraw z podobnych spółek i ile taki prezes zarabia miesięcznie musiałem wyłączyć telewizor, żeby nie dostać zawału.

Wreszcie crème de la crème , czyli „Fakty” na TVN o godzinie 19.00. Pani Justyna Pochanke zastanawia się: „Czy podpis i wątpliwości prezydenta to gra na czas”. Pojawiają się wypowiedzi ministra Patryka Jakiego i ambasadorki Izraela, wiadomo zgoła odmienne. Przytaczane są również słowa byłego premiera Jana Olszewskiego, naczelnego rabina Polski Michaela Schudricha, Pawła Kukiza, posłanek i posłów z Nowoczesnej. Przyznaję, że rozstrzał duży, choć żadna z tych opinii nie wnosi niczego wyjątkowego do tej sprawy. Za to zapadają mi w głowie słowa pani redaktor: „Prezydent nie powołał się dziś na żadną opinię”. Czyli jednak jest suwerenny.

Justyna Pochanke (fot. TVN/Krzysztof Dubiel)

Oczywiście komentarze strony izraelskiej, amerykańskiej i ukraińskiej wobec decyzji prezydenta nie są pochlebne. Padają zdania: „Stosunki polsko-izraelskie pogorszyły się dramatycznie”, „Ustawa wzbudza wielkie emocje na Ukrainie”, „Głośno o ustawie w USA, zaniepokojone są tamtejsze środowiska żydowskie”. Słowem, chyba wywołaliśmy spory zamęt na świecie.

Potem robi się obrzydliwie. Pokazana jest manifestacja narodowców pod Pałacem Prezydenckim,, którzy wzywali prezydenta do podpisania ustawy. Hasła, które można było na niej zobaczyć (nie dam rady ich tu przytoczyć, nie dlatego, że ich nie zapamiętałem, tylko wstyd mi je pisać) zgodnie potępiają politycy PiS i PO.

TVN przypomina jednak ostatnią manifestację ze Święta Niepodległości i pobłażliwość polityków widzących ówczesne hasła (choć nie wszyscy je widzieli), m.in. ministra Błaszczaka. Zostały również wspomniane słowa jednego z liderów narodowców, który nawołuje do ekshumacji w Jedwabnem, bo niespecjalnie wierzy w to, co się tam stało.

Następnie kolejne wiadomości, które coraz bardziej zmieniały moje nastawienia na: już naprawdę nie mam siły.

Z jednej strony bohaterem reportażu zostaje wspomniany już przeze mnie nowy prezes Orlenu, pan Daniel Obajtek. Z drugiej były szef MSW Jacek Cichocki, który stanął przed komisją Amber Gold.

Jakby tego było mało nadszedł czas na kolejne wstrząsające wiadomości. Sejm debatuje nad projektem zaostrzającym kary za gwałty. I tu informacja szokująca: co trzeci gwałt kończy się karą w zawieszeniu. Sejm jest zgodny, że trzeba to zmienić, choć nie wiem czy zaostrzenie kar to zmieni bardziej niż ich skuteczniejsze egzekwowanie. Opozycja przypomina jednak, że rząd skąpi pieniędzy organizacjom pomagającym ofiarom.

Wstrząsających informacji ciąg dalszy. Na 10 miesięcy skazano księdza, który poraził turystę paralizatorem. Ten wszedł na teren, który był pod opieką duchownego z rodziną, ale co najgorsze z psem. Redakcja podkreśla, że zwierzchnicy nie wyciągnęli wobec duchownego żadnych konsekwencji za jego czyn, a on sam złapany podczas opuszczania sali sądowej powiedział: „Takie mamy sądy i takie mamy wyroki”. Takie, czyli rozumiem niesprawiedliwe. Na szczęście dla duchownego i pewnie wiele innych osób, następuje już przecież zmiana w sądownictwie. Być może wtedy będą padały „inne” wyroki.

Po przypomnieniu złej wiadomości z Wall Street i spadku na giełdzie przyszedł czas na dobre wiadomości, przynajmniej dla dzieci. Otóż kuratorium w Olsztynie zaleciło by na weekendy szkoły nie zadawały dzieciom lekcji domowych, bo te są i tak przepracowane, a prace domowe i tak przepisują na przerwie od zdolniejszych koleżanek i kolegów. Szkoda, że nie było takich planów jak ja chodziłem do szkoły.

Tesla w kosmosie

Wreszcie kosmos i Elon Musk wysyłający swój kabriolet Tesla w stronę Marsa. Po tych wstrząsających wiadomościach uspokoiło mnie jedno: w samochodzie zapętlono muzykę Davida Bowiego. Wreszcie coś, co ma sens.

Podsumowanie na koniec dnia

Na trzy godziny zapadłem w letarg. Postanowiłem przebudzić się na „Dzień po dniu” o godz. 23.00 na kanale TVN24 by przypomnieć sobie, co przyniósł ten dzień. W skrócie było to tak:

  • Falcon Heavy Elona Muska w drodze na Marsa,
  • prezydent i ustawa IPN,
  • Sting i Shaggy w Polsce,
  • a do tego doszła walka pana Ryszarda Czarneckiego z UE. Nic nowego, można iść spać, a przynajmniej próbować.

To był bardziej wstrząsający dzień niż ten spędzony w towarzystwie programów informacyjnych TVP. Dowiedziałem się, że jednak nasze państwo powoli wstaje z kolan, że jest wiele niezałatwionych spraw, a świat troszeczkę jest z nami skonfliktowany. Nie dowiedziałem się praktycznie niczego o tym, co dzieje się na świecie – co odczułem również oglądając programy informacyjne TVP – a co gorsza niespecjalnie wyjaśniano mi, na czym tak naprawdę polega spór o ustawę IPN. Wiem za to, że trzeba zmienić sądy, by rażący paralizatorem turystów duchowny nie musiał przez 10 miesięcy ewangelizować więźniów.

Tuż przed pierwszymi wiadomościami tego dnia, przed 8 rano, zobaczyłem kilka reklam i jedna z nich będzie doskonałą pointą dla tego, co zobaczyłem przez jeden dzień w informacjach TVN, a wcześniej TVP.

W reklamie pewnego banku padło stwierdzenie: „Czy Polacy mają ze sobą coś wspólnego? Tak, powietrze”.

Wojciech Przylipiak
Wojciech Przylipiak
Dziennikarz, przede wszystkim muzyczny. Zbieracz zabawek, komiksów i innych przedmiotów z epoki Commodore i Składnic harcerskich. Wszystko trzyma w domu - nie jest łatwo. Prowadzi bloga Bufet PRL.
AUTOR

Polecamy

Komentarze

Zobacz też

Opinie

Jeden dzień z TVP. Czego się (nie) dowiedziałem?

Plan był prosty, a jednak wyjątkowo trudny do zrealizowania. Jeden zwykły dzień spędzić w towarzystwie telewizora, dokładniej programów informacyjnych Telewizji Polskiej. Czego się (nie) dowiedziałem z „Wiadomości”, „Panoramy”, „Teleexpressu” i kilku programów na kanale TVP Info?
Wojciech Przylipiak
Wojciech Przylipiak
30 stycznia 2018
CZYTAJ WIĘCEJ