Wyciągnij do niego pomocną dłoń. O „Sztuce obsługi penisa”

5 minut czytania
1852
0
Gabriel Krawczyk
Gabriel Krawczyk
27 lutego 2018
fot. Stefano Carocci Ph/Shutterstock.co

„Sztuka obsługi penisa” na zmianę śmieszy, dowartościowuje, zawstydza, dziwi i inspiruje. Rozmowy Andrzeja Gryżewskiego i Przemysława Pilarskiego pokazują, że penis zaczyna się już w mózgu, a jego posiadacze to fascynująco wrażliwe mieszanki inwencji, zwierzęcości i głupoty.

„Sztuka obsługi penisa” stanowi dowód na to, że przy okazji rozmowy dwóch Polaków na temat ich genitaliów pruderia lub wulgarność wcale nie muszą wychodzić na pierwszy plan, potwierdzając to czy inne seksualne tabu. Wszystko, co chcieliście wiedzieć o członkach (swoich lub/i partnerów), lecz baliście się zapytać, podejmuje dwóch posiadaczy penisów i IQ wystarczającego, by bez pozy a mądrze o tym wszystkim pogadać. Pierwszy z nich to psychoterapeuta z 11-letnią praktyką, współpracownik prof. Lwa-Starowicza, ceniony warszawski seksuolog Andrzej Gryżewski. Drugi, Przemysław Pilarski, jest z zawodu scenarzystą i nadaje interdyscyplinarnym opowieściom swojego rozmówcy plastyczny kształt: serwuje odważne pytanie, a przystępną odpowiedź opatruje zgrabną pointą.

Kto spodziewa się wyznań w rodzaju tych popełnianych przy piwie – krzywdzących kobiety stereotypów, apoteozy ról płciowych czy seksualnych licytacji – ten będzie mile zaskoczony równowagą odważnych wątków z wysokim wskaźnikiem „twardego” seksu i tych poświęconych kulturze seksualnej (nie tylko tej hetero). Gryżewski określa się jako feministę sympatyzującego z kobietami i czytając jego wypowiedzi o prawach reprodukcyjnych kobiet nieraz się o tym przekonujemy. Równocześnie jednak zna biologiczną naturę człowieka – który może kształtować zakodowane w głowie upodobania, lecz tylko do pewnego stopnia.

„Sztuka obsługi penisa”, A. Gryżewski i P. Pilarski, Wydawnictwo Agora

Seksualna wolna amerykanka?

Znając naukowe podstawy życia seksualnego i nieostre zasady funkcjonowanie poszczególnych narządów, Gryżewski proponuje niektórym spóźnione korki z lekcji biologii. Oraz z wychowania seksualnego. Po lekturze „Sztuki obsługi penisa” trudno z czystym sumieniem ignorować pierwsze przykazanie seksuologii: „W seksie normalne jest wszystko, na co zgadzają się ze sobą partnerzy”. Równie trudno nie myśleć o płynących z niego korzyściach. Książka duetu Gryżewski-Pilarski stanowi więc – zapewne niekompletny, tak jak wciąż rozwija się sama seksuologia – katalog uwarunkowanych w dzieciństwie postaw seksualnych, upodobań erotycznych i międzyludzkich relacji. Z seksualnością jest jak z osobowością – u każdego człowieka jest inna. Stąd też opisywane w książce przypadki kuriozalne, psychopatyczne, niedojrzałe – czasem niezamierzenie zabawne, czasem niedorzecznie makabryczne, lecz na drodze długiej terapii przeważnie dające się opanować.

Gryżewski opowiada o swoich klientach (i klientkach, i parach) i o rodzajach ich orgazmów; o męskich punkcie G; o żałobie po przerwaniu związku i o chorobach przenoszonych drogą płciową. Tłumaczy, skąd u mężczyzny senność po udanym stosunku i na czym polega przewaga w łóżku miłośników śródziemnomorskiej diety nad palaczami i alkoholikami. Swingersi, amatorzy cuckkoldu (zdrady kontrolowanej), miłośnicy doggingu (seksu w miejscach publicznych), sekstingu, rimmingu, chemseksu – z szeregiem zachowań seksualnych Gryżewski nas oswaja, inne zdecydowanie krytykuje, przed niektórymi tylko ostrzega.

W pracy seksuologa nie ma najwyraźniej miejsca na konserwatyzm – chyba że za taki uznamy prym bliskości, bezpieczeństwa, współpracy i zaufania. „Seksuologia nie potępia przygodnego seksu, o ile nie służy on do załatwiania problemów ze sobą”. Można sądzić, że gdy „Sztuka obsługi penisa” zajmuje szczyty polskich list bestsellerów, zwolenniczka podziału ról płciowych w tradycyjnym małżeństwie Michalina Wisłocka przewraca się w grobie, a jej wznowiony w tamtym roku przez tę samą Agorę poradnik życia małżeńskiego ostatecznie odchodzi do lamusa.

Gryżewski proponuje niektórym spóźnione korki z lekcji biologii

Mitologia miłości

Namawiany przez Pilarskiego Gryżewski konsekwentnie podważa rozmaite mity: o bezwarunkowej i cierpliwej miłości; o małżeńskim kalendarzyku jako metodzie uniwersalnej i dla każdego; o stosunku przerywanym błędnie określanym antykoncepcją; o tym, że pornografia zawsze jest szkodliwa. Wymienia biologiczne wady abstynencji seksualnej. Rzadziej odradza, a częściej poleca masturbację – nie tylko jako dowód wykształconej na drodze ewolucji walki nadmiaru plemników, ale i jako metodę przeciwdziałania rakowi prostaty. Poleca ją np. osobom, których popęd jest znacznie większy niż popęd partnera czy partnerki. Krytykuje religijnych dogmatyków, którzy między wymogami Kościoła a życiem seksualnym nie potrafią znaleźć kompromisu.

„Sztuka obsługi…” to również sztuka radzenia sobie z problemami. Gryżewski oswaja z zaburzeniami erekcji jako jednym z praw seksualnych. „Nie ma co się na członka obrażać, warto wyciągać do niego pomocną dłoń”. „Pierwszym celem terapii jest bycie terapeutą dla siebie”, mówi gdzie indziej. Walczy więc ze stereotypowym obrazem faceta-seksmaszyny utrwalanym przez pornografię. Obnaża praktyczną jałowość wyścigu o miano posiadacza długiego członka… i zdradza naturalną i całkowicie bezpieczną metodę jego wydłużenia. Z kolei manspreadingu (rozkraczaniu się mężczyzn na siedzeniach) dostrzega kompleksy, a przynajmniej jakiś małpi atawizm („Koniecznie musisz coś dołożyć, bo masz za małego”).

Gryżewski od łóżkowych anegdot swobodnie przechodzi do praktyk społecznych. Przygląda się wadom edukacji seksualnej w Polsce, zjawisku cyberseksu i aplikacji randkowych. Opowiada o nowoczesnych metodach antykoncepcji i za pomocą obrazowych opisów leczy z niechęci do nich.

Kończę tę fascynującą litanię wątków. Poznajcie ją sami. Warto. Najlepiej z partnerem lub partnerką u boku – i z kieliszkiem wina w dłoni. Czeka was długa i ciekawa dyskusja. Pamiętajcie jednak, że penis nie ma mocnej głowy. Już Szekspir wiedział, że „W miarę picia ochota rośnie, ale poziom wykonania spada”. Dbajcie o swoje penisy!

***
Co sądzisz na ten temat? Piszcie: listy@igimag.pl
Za najlepsze listy przyznamy nagrody!

Gabriel Krawczyk
Gabriel Krawczyk
Jeśli wierzyć opiniodawcom, był już błaznem, kombinatorem, niedoszłym księdzem, przyszłym jazzmanem. Jeśli wierzyć faktom, bywa kurierem rowerowym, okazjonalnym redaktorem w Sejmie, a w internecie - recenzentem filmowym, publicystą kulturalnym i blogerem. Publikuje lub publikował m.in. w Korporacji Ha!art, Magazynie Gazety Wyborczej „Osiem Dziewięć”, Kulturze Liberalnej, Ekranach i na portalu Esensja.pl.
AUTOR

Polecamy

Komentarze

Zobacz też

Film

Co zamiast nowego Greya? 10 filmów z BDSM w tle

Z okazji walentynek do kin wchodzi kolejna część bezpłciowego romansu – “Nowe oblicze Greya”, który sprawia, że człowiek ziewa przy “wyuzdanych” scenach seksu. Oto przegląd filmów, po które można sięgnąć, gdy najdzie nas ochota na odrobinę prawdziwej pikanterii. Grey by się przy nich zarumienił!
Rafał Christ
Rafał Christ
12 lutego 2018
CZYTAJ WIĘCEJ