Benny Hill. Smutna historia znanego wesołka

5 minut czytania
9855
1
Elvis Strzelecki
Elvis Strzelecki
29 marca 2018
©ITV/BBC

Wśród fanów brytyjskiego komika byli m.in. Clint Eastwood, Michael Jackson oraz Charlie Chaplin. Jego slapstickowe skecze poprawiały humor ludziom na całym świecie. Wydawać by się mogło, że ich autor żyje jak król. Prawda okazała się jednak o wiele bardziej smutna.

Alfred Hawthorne Hill przyszedł na świat 21 stycznia 1924 roku w brytyjskim Southampton, jako drugie dziecko Helen i Alfreda Hilla. Będąc małym chłopcem grywał w szkolnych przedstawieniach. Miał też okazję podglądać występy ojca, który podobnie jak jego dziadek Henry był cyrkowym klaunem. Na co dzień jednak Alfred Sr. prowadził sklep, w którym m.in. można było kupić prezerwatywy.

Jak Alfred stał się Bennym

Młody Alfie od początku czuł, że jego powołaniem jest scena. Po ukończeniu szkoły nie od razu było mu dane na nią trafić. Pracował bowiem jako mleczarz, kierowca, operator mostu, perkusista i asystent inspicjenta. Następnie został powołany do wojska. Służył jako mechanik, kierowca ciężarówki, a także obsługiwał szperacz we francuskiej Normandii od września 1944 roku. Po pewnym czasie przeniesiono go do Niemiec, gdzie dawał okazjonalne występy i został członkiem grupy Stars in Battledress. Po zakończeniu II wojny światowej otrzymał pracę jako lektor radiowy i postanowił zmienić imię na Benny, na cześć komika Jacka Benny’ego, którego był fanem.

Na szklanym ekranie zadebiutował w 1949 roku w programie „Hi There!”. Przełom w jego karierze nastąpił jednak dopiero sześć lat później, kiedy to na antenie BBC pojawił się autorski program komika „The Benny Hill Faking Show”. Zrewolucjonizował on brytyjską rozrywkę telewizyjną poprzez zabawne skecze z udziałem Benny’ego oraz jego ekipy złożonej z takich osób, jak m.in. Henry McGee, Carol Cleveland, Bob Todd, Jenny Lee-Wright i Jackie Wright, znany powszechnie jako mały łysy dziadek („Little Jackie”).

Lubieżny król slapsticku

Prezentowany w show slapstickowy humor uczynił Hilla prawdziwą gwiazdą. W swoich skeczach wcielał się on zazwyczaj w rolę lubieżnego gościa, który nigdy nie dostawał tego, na czym zależało mu najbardziej. Oprócz dwuznacznych elementów, jego gagi zawierały również sceny pościgów oraz takie, w których Benny parodiował różne znane osobistości. W 1969 roku program przeniesiono do ITV (z jego nazwy pozbyto się także słowa „Faking”), gdzie emitowano półgodzinne odcinki, wzbogacone trwającymi godzinę wydaniami specjalnymi. Stale rosnąca popularność Benny’ego i jego skeczów sprawiła, że program zaczęto emitować też w innych krajach, w tym w Stanach Zjednoczonych (prezentowano tam łagodniejszą od brytyjskiej wersję programu). Równie kultowy, co show stał się jego muzyczny motyw zwany „Yakety Sax”, skomponowany przez Jamesa Q. „Spidera” Richa oraz Bootsa Randolpha.

Show Hilla miało jednak również przeciwników. Środowiska feministyczne zarzucały bowiem jego twórcom przedmiotowe traktowanie kobiet. Artysta na swoją obroną powtarzał, że w jego programie reprezentantki płci pięknej pokazywane były jako inteligentniejsze od mężczyzn, którzy wychodzili na totalnych głupków. Niestety, „The Benny Hill Show” i tak został zdjęty z anteny w 1989 roku, choć nagrano jeszcze kilka odcinków dla amerykańskiej telewizji. Czy Benny, jak twierdzi wielu padł ofiarą poprawności politycznej? A może chodziło po prostu o fakt, iż starzejący się, otyły facet, który gania za młodymi dziewczynami wyglądał po prostu coraz mniej zabawnie? Bez względu na odpowiedź, jedno jest pewne – Benny Hill stworzył w telewizji własną jakość, której nie da się podrobić.

Wesoły tylko na ekranie

Uwielbiany przez publiczność Benny, w życiu prywatnym był typem samotnika, dla którego dobra materialne nie miały większego znaczenia. Nie posiadał samochodu, mieszkał w wynajętym mieszkaniu, a otrzymane za swoją działalność nagrody trzymał w dużym papierowym pudle. Tym, co oprócz swojej pracy, kochał najbardziej były podróże. Szczególnie uwielbiał zwiedzać Francję (oprócz języka francuskiego, znał również hiszpański, holenderski, niemiecki oraz włoski). Było to jedyne, na co nie żałował pieniędzy.

Najważniejszym wydarzeniem w jego życiu było prawdopodobnie spotkanie swojego idola, Charliego Chaplina, który, co ciekawe, okazał się fanem Brytyjczyka (posiadał półkę pełną kaset wideo z jego programami). Poza tym, egzystencja Hilla nie należała do radosnych. Miał niewielu przyjaciół, nigdy się też nie ożenił. Jego stosunki z żyjącymi członkami rodziny były niezwykle chłodne. Po odejściu z telewizji praktycznie zamknął się w swoim mieszkaniu i odciął od otoczenia. Nie dbał też o zdrowie – nadwaga wpłynęła na stan jego nerek oraz serca. Mimo sugestii lekarzy, dotyczących zrzucenia wagi oraz założenia by-passów, Hill nie dostosował się do nich.

20 kwietnia 1992 roku, producent jego programu, Dennis Kirkland postanowił odwiedzić Benny’ego, gdyż ten nie odbierał telefonów. Kiedy wspiął się po drabinie ma balkon komika, zobaczył przez okno jego ciało. Sąsiedzi wezwali policję, która weszła do mieszkania Benny’ego. Artysta siedział martwy na fotelu przed włączonym telewizorem. Zmarł w wieku 68 lat na zawał serca.

Pośmiertne kontrowersje: pieniądze i molestowanie

To, co działo się po śmierci komika wzbudziło jednak o wiele większe kontrowersje. Swój majątek miał pozostawić zmarłym rodzicom (następni w kolejce byli jego brat i siostra, którzy również nie żyli). W konsekwencji pieniądze Hilla trafiły w ręce potomków jego rodzeństwa. Mimo, iż za życia wujka mieli do niego bardzo negatywny stosunek, to nie odmówili przyjęcia spadku. Spore sumy artysta zapisał też swoim współpracownikom i przyjaciołom – Sue Upton, Louise English, Henry’emu McGee, Bobowi Toddowi i Dennisowi Kirklandowi, co potwierdzał odnaleziony w jego dokumentach liścik. Nie miał on jednak pieczęci notarialnej, a co za tym idzie, także mocy prawnej, więc testament Benny’ego nie mógł zostać zrealizowany.

W wyniku plotki, jakoby Hilla pochowano ze sporą ilością bogactw, doszło do napaści na jego grób. Nigdy jednak nie odnaleziono sprawców zdarzenia.

Życie seksualne artysty również stanowiło pewnego rodzaju tajemnicę. Sam zainteresowany przyznał w jednym z wywiadów, że nie dojrzał mentalnie do małżeństwa. Plotkowano o jego domniemanym homoseksualizmie oraz korzystaniu z usług prostytutek. Plotki te nie zostały nigdy potwierdzone. Wiadomo tylko, że Benny oświadczał się dwóm kobietom, jednak w obu przypadkach jego propozycja została odrzucona.

Pod koniec 2017 roku, w brytyjskiej prasie wypłynęły rewelacje dotyczące rzekomego molestowania przez Hilla wokalistki i aktorki, Hazel O’Connor. Według samej zainteresowanej, miało to mieć miejsce w 1976 roku.

Pracowałam wtedy jako tancerka w Bejrucie oraz Japonii. W momencie zakończenia pracy, zostałam wytypowana do bycia w grupie dziewczyn Benny’ego Hilla – opowiadała w jednym z wywiadów artystka.

Mającej wówczas 21 lat dziewczynie zaaranżowano spotkanie z 47-letnim Hillem w wynajmowanym przez niego mieszkaniu.

Pokazywał mi zdjęcia tych seksownych dziewczyn, które z nim pracowały. Opowiadał, jak się nim zajmowały i powiedział do mnie – „muszę wiedzieć, czy ty również się mną zajmiesz”.

Dla kobiety było to równoznaczne z propozycją współżycia seksualnego za pracę w jego show.

Byłam oburzona i gotowa do wyjścia, kiedy on próbował się do mnie dobrać. Odepchnęłam go więc i uciekłam.

Otoczenie Hilla ma jednak inną wersję. Ich zdaniem kontakty komika z kobietami, jeśli już do nich dochodziło, kończyły się jedynie na drobnych pieszczotach. Dla Benny’ego bowiem seks był tematem tabu – z jednej strony stanowił coś, co go pociągało, z drugiej natomiast był synonimem grzechu.

***
Co sądzisz na ten temat? Piszcie: listy@igimag.pl
Za najlepsze listy przyznamy nagrody

Elvis Strzelecki
Elvis Strzelecki
W stałym związku ze słowem pisanym od 2011 roku. Domator, miłośnik muzyki, wieczorów przy czerwonym winie, poezji, szalonych lat 90. i kultury rave. Anty-gadżeciarz poszukujący normalności we współczesnym świecie. U innych ceni poczucie humoru oraz dystans do siebie.
AUTOR

Polecamy

Komentarze

Zobacz też

Kultura

Graham Chapman – tytan pośród Pythonów

Hitem sieci w tym tygodniu okazał się filmik wyprodukowany przez australijską stację ABC, zatytułowany “Theresa May i Święty Graal”. Słusznie się domyślacie: twórcy wmontowali pompatyczną Tereskę w kultowy film Monty Pythona. Śmiechom nie było końca, a mi jednak zakręciła się łezka - zawsze tak mam, gdy zaczynam myśleć o Królu Arturze, czyli Grahamie Chapmanie.
Kasia Nowakowska
Kasia Nowakowska
2 lipca 2017
CZYTAJ WIĘCEJ