Czy kupowanie psów to snobizm i czy tylko te ze schroniska są wdzięczne i kochane?

4 minuty czytania
2225
5
Olga Siemoniak
Olga Siemoniak
29 marca 2018

Bo jak pies, to tylko ze schroniska i trzeba być draniem bez serca, żeby kupować, zamiast adoptować. Te rasowce jakieś takie napuszone, a w ogóle to wiedzą, że ich właściciel kupił je tylko dlatego, że jest snobem, więc gardzą nim bardziej nawet, niż ci dobrzy ludzie, którzy adoptują.

Po publikacji tekstu Ani Ciężkowskiej, w którym krytycznie odniosła się do hodowania niektórych ras psów, na profilu Facebookowym IgiMaga zawrzało. Nie tylko dlatego, że temat ciekawy, ale jak zawsze w takich momentach głos zabrali ci, którzy gardzą hodowlami. Wszystkimi!  Tak naprawdę jednak serca nie mają w tej psiej licytacji zupełnie inni ludzie – chytry Janusz i pseudohodowca.

Zostańmy jednak jeszcze przez chwilę w schronisku, z którego wychodzą psy, według części osób, najlepsze! Wdzięczne, przywiązane do właściciela, życie by za niego oddały, tak słodko merdają ogonkiem i tak się cieszą jak widzą swojego pana. Za to psy z hodowli to niewdzięczne france.

Weź adoptuj, no!

Dla dobra wszystkich

Tylko że to tak nie wygląda i o ile całym sercem wspieram ideę adoptowania psów, o tyle nie widzę niczego złego w kupieniu psa rasowego i rozumiem ludzi, którzy to robią. Rozumiem też ich argumenty. Jak mówi Agnieszka: „Mam kota za schroniska, ale psa kupiłam z rodowodem. Powód? Miałam małe dziecko, byłam samotną matką mieszkająca w bloku i celowo wybrałam psa, którego charakterystyka rasy pasowała do naszego życia. Znalezienie odpowiedniej rasy zajęło mi masę czasu, ale to był strzał w dziesiątkę. Nigdy nie żałowałam”.

I to może być bardzo istotny powód dla ludzi, którzy kupują rasowe psy. Chcą dopasować je do warunków w jakich żyją, do otoczenia, do swoich możliwości, chcą też wybrać sobie mniej więcej charakter psa. Nie dlatego, że są wygodni, leniwi i egoistyczni, a dlatego, że zawczasu myślą o tym, żeby też i psu było dobrze. Bo jak mnie nie ma 10 godzin w domu i pies przez ten czas wyje non stop, to nie wygląda mi to na super rozwiązanie dla niego.

Trudne sprawy

Część właścicieli przyznaje też, że zależy im na tym, by nowy pupil wszedł do rodziny jako szczeniak. „Ze względu na dzieciaki, zwłaszcza młodszą córkę, zdecydowaliśmy się na szczeniaka, który będzie z nią rósł i będzie mogła stopniowo czuć się za niego odpowiedzialna” – opowiada Aga.

Moi rozmówcy często przyznają, że po porostu zwyczajnie nie mają odwagi adoptować psa ze schroniska. „Od zawsze chciałam golden retrievera, ale to rasa, którą łatwo rozpuścić, nie czuję się na siłach układać tak dużego psa po kimś” – tłumaczy Iza. Psy ze schroniska mają często bardzo trudną przeszłość za sobą, historie, w których trauma goni traumę. Zdarzają się zwierzęta, które nie dostawały jedzenia, które były bite, maltretowane, i które ktoś cudem uratował przed śmiercią. „Od kilku lat zajmuje się psem, którego poprzedni właściciel próbował utopić. Jestem dla niego domem tymczasowym i to jest tak dziki pies, tak agresywny i tak trudny w kontaktach z ludźmi, że nikt go nie chce. Zajmuję się nim tylko dlatego, że kocham zwierzęta i nie mam serca oddać go do schroniska” – mówi Karolina.

Rasowego też trzeba kochać

Nie próbuję tym tekstem zniechęcić nikogo do planowanej adopcji, cudownie, że są takie inicjatywy jak „Nie kupuj – Adoptuj!”, które pokazują dobre strony adopcji, które zachęcają do niej, bo ta jest bezwzględnie potrzebna. Ale czasami bywa wymagająca tak bardzo, że nie każdy jest gotów się jej podjąć. Wtedy ma prawo kupić sobie psa z hodowli i cieszyć się nim, tak samo jak każdy inny. Nie sztuką jest też adoptować psa, żeby po jakimś czasie oddać go do schroniska, bo jednak nie było tak miło i słodko.

Prawdziwi winni

Problem i prawdziwe zagrożenie dla psów stanowią nie ci, którzy kupują w hodowlach, a ci, którzy chcą mieć rasowego psa, ale brakuje im kasy, więc wybierają się do pseudohodowli i za parę stówek biorą sobie wymarzonego pupila.

Ten jest tak rasowy jak ja wysportowana, czyli raczej średnio. Takie psy mają zwykle rodowody i metryki, ale wydane przez samozwańcze zrzeszenia, a nie przez Związek Kynologiczny. To ta instytucja zrzesza hodowle, zobowiązuje właścicieli do badań psów, sprawdza czy te nadają się do reprodukcji, czy nie. Więc jeśli chcemy mieć psa, który będzie rzeczywiście rasowy, a nie w typie rasy, jeśli nie chcemy wspierać pseudohodolwi, które wykorzystują psy, przetrzymują je często w skandalicznych warunkach, rozmnażają chore i nie nadające się do tego, bo chcą ich sprzedać jak najwięcej, to musimy dobrze sprawdzić hodowlę, z której kupujemy psa.

I, wbrew pozorom, robić tak powinniśmy nie tylko, żeby nie przykładać się do skandalicznego procederu rozmnażania psów na wielką skalę i wbrew zdrowemu rozsądkowi, ale też dlatego, żeby… zaoszczędzić. „Nie sprawdziliśmy hodowli, z której kupiliśmy naszego owczarka szkockiego. Zupełnie nie znaliśmy się z mężem na psach i sugerowaliśmy się ceną. Pani z hodowli wydawała się też godna zaufania i teraz, jak patrzę na naszą sunię, to serce mi pęka. Ma problemy ze stawami, traci wzrok, do weterynarza chodzę z nią częściej niż z dzieckiem do lekarza” – opowiada Ania.

Za przepełnione schroniska nie są więc odpowiedzialni ludzie, którzy kupili sobie rasowego psa, a właściciele pseudohodowli i wszystkie szczwane lisy, które nie chcą przepłacać. Adoptujmy, kupujmy, ale wszystko to róbmy odpowiedzialnie i z głową.

***
Co sądzisz na ten temat? Piszcie: listy@igimag.pl
Za najlepsze listy przyznamy nagrody

Olga Siemoniak
Olga Siemoniak
Rocznik '86, absolwentka polonistyki, zawodowo klepie teksty, prywatnie i od czasu do czasu – męża. Social media sierota, która prowadzi bloga www.znetawziete.pl.
AUTOR

Polecamy

Komentarze

Zobacz też

Mopsy i pekińczyki są słodkie, ale ich życie to pasmo cierpień. Czy kupowanie ich jest etyczne?

Na początku marca brytyjska sieć klinik weterynaryjnych Valley Vets ogłosiła, że nie będzie już pomagała w rozmnażaniu psów ras brachycefalicznych. Dlaczego? O co chodzi? Co mają do paskud z krótkimi kufami i spłaszczonymi pyszczkami? Weterynarze uzasadniają swoją decyzję problemami zdrowotnymi, które dotykają psy tych ras: pekińczyki, buldogi francuskie i angielskie, mopsiki, boksery, shih tzu.
Ania Ciężkowska
Ania Ciężkowska
26 marca 2018
CZYTAJ WIĘCEJ