Niezależna.pl kontra Gazeta.pl: pojedynek na nagłówki

11 minut czytania
395
1
Wojciech Przylipiak
Wojciech Przylipiak
10 marca 2018

Dzień spędzony z portalami z różnych stron “barykady” był jak jednoczesne uczestniczenie w marszach ONR i Antify. Obserwowanie dwóch równoległych światów z zerową szansą na pogodzenie.

Spędziłem już dzień w towarzystwie wyłącznie wiadomości fundowanych przez Telewizję Polską. Potem dzień z newsami TVN. Teraz postanowiłem zadziałać dwubiegunowo. Chciałem się przekonać, jak zwykły dzień relacjonują dwa portale internetowe, które stoją po różnych stronach barykady.

Strony barykady

Nie jest dla nikogo tajemnicą, że Gazeta.pl pełna jest tekstów krytycznych wobec obecnego rządu. Z drugiej strony, niezależna.pl sprzyja władzy. Jaką rzeczywistość pokazują nam te dwa portale? Na zbadanie tematu wybrałem teoretycznie niewyróżniający się niczym specjalnym dzień 6 marca (wtorek). Imieniny Będzimysła i Cymbarki, dzień, w którym Ghana obchodzi święto niepodległości, a do tego Europejski Dzień Logopedy.

Niezależna powstała 10 lat temu. Znalazłem dane z zeszłego roku, które mówią, że na przykład w maju portal powiązany z Gazetą Polską i Gazetą Polską Codziennie miał niemal 30 milionów odsłon. To zaledwie połowa odsłon, które w grudniu zeszłego roku osiągnęła w Polsce strona porno RedTube, ale już o prawie pięć milionów więcej odsłon, niż w styczniu tego roku miał Netflix.

Strona główna Gazeta.pl – 9 marca 2018

Z kolei należący do Agory, wydawcy Gazety Wyborczej, serwis Gazeta.pl miał na przykład w sierpniu 2017 ponad 270 milionów odsłon. Mówimy więc o zupełnie innej skali tych dwóch portali, celujących w odbiorców o zdecydowanie odmiennych preferencjach politycznych. Nie jest to więc równy pojedynek. Czy znajdzie to odzwierciedlenie w treściach prezentowanych przez serwisy? Zobaczmy.

Niezależna: totalnie zaorane

Przeglądanie obu stron rozpocząłem około godziny ósmej rano. Z Niezależnej biło w oczy dużo nagłówków, jak z papierowego brukowca. Wszędzie czerwone napisy: „Gorący temat”, „Ujawniamy”, „Z ostatniej chwili”, „Tylko u nas”. Szczególnie zaciekawiła mnie część „Tylko u nas”. Wszedłem więc w tekst „VI Wielki Wyjazd na Węgry”. Najpierw zawód: brak miejsc. Ale jednak wszedłem, by poznać szczegóły wycieczki proponowanej przez portal. Niezależna informuje: „Od kilku lat tysiące członków Klubów >Gazety Polskiej< udają się do Budapesztu, aby wziąć udział w węgierskim święcie narodowym. W tym roku wyjazd organizowany jest po raz szósty”.

Chodzi o święto 15 marca, tego dnia 1848 roku wybuchła rewolucja węgierska. I właśnie udział w tym świętowaniu jest główną atrakcją wycieczki. Przewidziano udział w miejscowym „marszu pokoju”, wysłuchanie przemówienia Victora Orbana, ambasadora RP na Węgrzech prof. Jerzego Snopka, ale też redaktora naczelnego Gazety Polskiej Tomasza Sakiewicza. Zapowiada się wycieczka nie mniej ekscytująca, niż zjedzenie łyżki cynamonu (nie próbujcie!)

I jeszcze bardzo ważna informacja: „Szef polskiego rządu, premier Mateusz Morawiecki, podjął decyzję o objęciu  patronatu honorowego nad VI Wielkim Wyjazdem na Węgry”.

Strona główna Niezależna.pl – 9 marca 2018

Ponieważ na wyjazd nie ma już miejsc, skupiłem się na innych wiadomościach. A są one następujące:

„W Nowym Jorku pamiętają o Żołnierzach Wyklętych”.

„I tak się kończy kariera byłego szefa KOD. Mateusz K. oskarżonym – o przekręty na fakturach”.

„Co esbecy robili w stadninach? Zaskakujące odkrycie w archiwum IPN”.

„Co dalej z reparacjami od Niemiec? Ta opinia Biura Analiz Sejmowych może być przełomowa”.

Do tego w dziale z ciekawym nagłówkiem „Zaorane”: „Te słowa nie spodobają się >nadzwyczajnej kaście< i >totalnym<. Poseł dosadnie powiedział, co o nich myśli”. A poseł, o którym mowa to poseł PiS Stanisław Piotrowicz. Cytowany jasno mówi o tym, co sądzi o opozycji: „Można powiedzieć, że w tej chwili opozycja uderza w istotę demokracji – podważa wybory. Nie stara się pozyskać opinii publicznej, natomiast próbuje zdobyć władzę metodami niedemokratycznymi, poprzez ulicę i zagranicę. Nie tędy droga”.

Nie wiem czy to właśnie pasuje do nagłówka „Zaorane” i co albo kogo „zaorał” pan poseł, ale moje rozmyślania przerwał kolejny nagłówek odnoszący się do konkurencji Niezależnej. To informacja pokazująca problemy konkurencji: „W redakcji >Wyborczej< musi być nerwowo. Sprzedaż gazety – najgorszy wynik w historii”.

Gazeta.pl: ale co jest najważniejsze?

Przeniosłem się więc na Gazetę.pl zobaczyć kto tam „zaorał”, co jest „z ostatniej chwili” i „tylko u nas”. Takich czerwonych wyróżników jednak nie znalazłem. Były tylko znaczki z napisami „Nowe”. A te nowe to m.in.:

„Sensacyjne ustalenia dziennikarzy: sankcje dla Polski. Duda nie ma wstępu do Białego Domu”.

„PiS chciałoby, ale się boi. Ustawa o dekoncentracji mediów odłożona, by nie otwierać nowego frontu”.

„Uderzyli w bębny podczas kontrmiesięcznicy, teraz dostają wyroki sądowe”.

„Ustawa degradacyjna w Sejmie. W komisji przewodniczący z PiS, oficer Ludowego Wojska Polskiego”.

Szczególnie zdziwiła mnie jedna informacja: „Były współpracownik PO donosi do prokuratury na Trzaskowskiego. Został zlobbowany”.

Choć może nie tyle zdziwiła sama informacja, co fakt, że podaje ją portal Gazeta.pl, a na Niezależnej o łapówce dla posła PO i kandydata na prezydenta Warszawy cicho.

Mam wrażenie, że redaktor prowadzący wpadł na pomysł by na otwierającej stronie, u góry, tak pomieszać wiadomości z różnych dziedzin, żeby szybko zniechęcić czytelnika. Nie wiem czy dla portalu najważniejszy jest fakt, że Kim Dzong Un spotkał się z politykami z Korei Południowej, czy potwierdzenie portalu Buzzfeed, że przez ustawę IPN Biały Dom nie chce spotkań z polskimi politykami, a może news o tym, że „Kret nie chce komentować rozstania z Tadlą… więc komentuję”, albo historia mężczyzny, który na portalu Allegro wystawił wycofaną już z obiegu siatkę plastikową Biedronki. Jakoś przeglądając portale typu brytyjski Guardian, niemiecki Deutsche Welle czy New York Timesa nie mam problemu z selekcją informacji. Od tych naprawdę istotnych, przez analizy, po czysto rozrywkowe.

Gazeta.pl o Mateuszu Kijowskim

Zasłonić oczy Kijowskiemu

Wspólna dla obu portali była informacja o tragicznym wybuchu w kamienicy w Poznaniu oraz jeszcze jedna, o liderze KOD. I tu ujawniło się sporo różnic w podaniu wiadomości.

Gazeta.pl tak pisze o oskarżeniach: „Akt oskarżenia przeciwko byłemu liderowi KOD. Mateuszowi Kijowskiemu grozi 8 lat więzienia”. Do newsa dodaje zdjęcie Mateusza Kijowskiego i w tekście podaje jego pełne dane pisząc, że „Zgodził się na upublicznienie wizerunku i podawanie nazwiska”.

Z kolei Niezależna do swojego newsa dołączyła zdjęcie Kijowskiego, na którym ma oczy zakryte czarnym paskiem, a pisząc o nim, nazywa go Mateuszem K. Czy tylko mi się wydaje, że takie pokazanie i pisanie o kimś trochę jakby bardziej podświadomie daje nam do zrozumienia, że mamy do czynienia z przestępcą?

Może redaktorzy Niezależnej chcieli zrobić panu Kijowskiemu na złość. Na swoim Twitterze napisał przecież: „Nazywam się Mateusz Kijowski i nie wstydzę się swojej twarzy. Nie życzę sobie, żeby mówić o mnie pierwsza literą nazwiska czy zasłaniać mi na zdjęciach oczy. Chociaż tyle możecie zrobić”.

I szybko przyszło zaskoczenie. Zajrzałem na portal Niezależna.pl po niecałych dwóch godzinach i pan Kijowski był już w pełnej krasie. Choć niżej jest jeszcze tekst, w którym ma zasłonięte oczy. W nowym, z pełnym zdjęciem i nazwaniem bohatera po imieniu, przytoczony jest jego wpis na Twitterze. Redakcja ma o nim jasne zdanie: „Rano Kijowski opublikował też kuriozalny komunikat. Pokazujący poziom jego bezczelności”. Artykuł ma jednoznaczny tytuł: „Ma facet tupet”.

Liczba zainteresowanych: zero

Postanowiłem zjechać w dół portalu Niezależna. Po drodze pojawił się dział „Ważne tematy”. Jest ich pięć i wyglądają następująco: Amber Gold, Afera Warszawska, Katastrofa Smoleńska, Donald Trump, Uchodźcy. Nie wiem jakim kluczem kierowała się redakcja w ich wyborze i dla kogo są one tak naprawdę ważne. Zanim zdążyłem zajrzeć w jeden z nich nad tabelką zobaczyłem reklamę filmiku zatytułowanego „Kumpel antysemitów”. Kto jest kumplem? Oczywiście Adam Michnik. Na zdjęciu przekierowującym do filmiku Michnik obejmuje Wojciecha Jaruzelskiego i Czesława Kiszczaka.

Zjechałem niżej. Tam, pomiędzy działami „Zbrojenia”, „Obrona Narodowa” czy „Kościół” ciekawa zakładka „Wydarzenia”. Przynajmniej tak mi się wydawało. Niestety, redakcja raczej niechętnie zaprasza na koncerty, do teatru czy kina. Wśród wydarzeń królują za to historyczne i patriotyczne imprezy. Sześć najbliższych prezentuje się tak:

Tczew: Tropem Wilczym – wykład dr. Przemysława Ruchlewskiego.

Puławy: Wykład historyczny Cezarego Kruka pt. „Bataliony Chłopskie Obwód Puławy”.

Tczew: Powiatowy konkurs wiedzy o „Żołnierzach Wyklętych”.

Berlin (Niemcy): Prelekcja prof. Zdzisława Krasnodębskiego.

Wadowice: Spotkanie z Leszkiem Żebrowskim – historykiem, publicystą, autorem książek.

Zgierz: Spektakl pt. „Blizny pamięci – rzecz o Janie Karskim” (reż. Jerzy Zelnik).

I tu ciekawostka. Przy każdym wydarzeniu jest informacja o ilości osób, które planują w nim uczestniczyć. Przy każdym z nich liczba zainteresowanych wynosiła: zero.

Niezależna.pl o Mateuszu Kijowskim

Błaszczak kontra Lewandowska

Na Niezależnej moje ulubione oznaczenie. Tym razem „orał” minister Błaszczak. A zdaniem redakcji zaorał tak: „Minister uciszył pohukiwania opozycji. Wspomniał o sowieckich przebierańcach, a w szeregach >totalnych<… To trzeba zobaczyć”. Cytuje m.in. takie słowa pana ministra:

„Przed głosowaniem nad ta ustawą musimy odpowiedzieć sobie na zasadnicze pytanie. Czy chcecie Państwo, abyśmy nadal żyli w PRL-u, w PRL bis, czy też chcemy żyć w wolnej Polsce. My chcemy żyć w wolnej Polsce więc nie akceptujemy sowieckich generałów przebranych w mundury żołnierzy Polskich. Tylko i wyłącznie przebranych”.

I dalej: „Zło trzeba nazywać złem, a dobro dobrem. Mimo waszych krzyków i zaciętych twarzy, mimo grymasów nienawiści, które się na waszych twarzach malują ta ustawa spowoduje że młode pokolenia będą wiedziały jaka jest różnica między białym orłem a wrona. Wrona orła nie pokona”.

Tymczasem wiadomość, która jest głównym newsem na Niezależna.pl w ogóle nie pojawia się na Gazecie. Tutaj portal żyje nową kliniką Anny Lewandowskiej oraz sondażem według którego PiS stracił w ostatnim czasie kilka punktów procentowych. Do informacji o ustawie degradacyjnej dotarłem po jakimś czasie. Zamiast przytaczania słów ministra Błaszczaka, portal cytuje co krzyczeli posłowie PiS po jego wystąpieniu. To standardowe ostatnio w wielu sytuacjach: „Precz z komuną!”.

Znajdź trzy różnice

Zdążyłem już (a może dopiero) zauważyć istotne różnice na obu portalach. Niezależna skupia się przede wszystkim na sprawach politycznych. Kilkanaście pierwszych podbitych zdjęciami informacji dotyczy wyłącznie takich historii i to z naszego podwórka. Są parlament, totalna opozycja, przywracanie elementarnej sprawiedliwości, obnażenie „totalnych”. Jedyną zagraniczną informacją jest tekst o otruciu „wroga” Kremla. Nie dowiem się kompletnie nic o tym, co dzieje się na świecie.

Gazeta.pl z kolei miesza wiadomości z różnych dziedzin. Są Denis Urubko i wyprawa na K2, pięćdziesiąte urodziny Kamila Durczoka, brud i pleśń w jakiejś Biedronce i wspomniany spadek sondażowy PiS. Jedyną wiadomością  zagraniczną jest ta o awaryjnym lądowaniu samolotu w Kirgistanie.

Ponieważ nie dowiedziałem się niczego o świecie postanowiłem spojrzeć na teoretycznie tego samego newsa na obu portalach. Gazeta.pl informuje: „Zakończyło się spotkanie Dudy, Morawieckiego i Czaputowicza. Chodzi o kryzys w stosunkach z USA”. Wiemy o co chodzi i kto się spotkał, zero wątpliwości. Niezależna informuje krócej: „Pilne spotkanie prezydenta, premiera i szefa MSZ”. Jak przekonuje portal: „Nie poinformowano czego będzie dotyczyć to spotkanie”.

Gazeta.pl rozpisuje się o nim dłużej. Przytacza opinie różnych dziennikarzy, nie tylko związanych z Wyborczą. Według nich spotkanie związane jest z kryzysem Polska-USA. Niezależna.pl przytacza jednak słowa szefa gabinetu prezydenta, Krzysztofa Szczerskiego, który w rozmowie z PAP powiedział: „Spotkanie w Pałacu Prezydenckim było spotkaniem roboczym, zaplanowanym kilka tygodni temu i dotyczyło koordynacji działań rządu i ośrodka prezydenckiego w sprawie inicjatywy Trójmorza”. W spotkaniu uczestniczył prezydent Andrzej Duda, premier Mateusz Morawiecki, szef MSZ Jacek Czaputowicz oraz Krzysztof Szczerski. Niezależna pisze też, że Krzysztof Szczerski poinformował, że rozmawiali o Trójmorzu i „kwestiach międzynarodowych”.  Czy to znaczy, że sprawa Trójmorza nie jest kwestią międzynarodową?

Po przyswojeniu kolejnej dawki słów typu: okupanci, totalna, śledztwo, esbecy, karalne, hipokryzja, mordowani, wyklęci i rocznica mam wrażenie, że żyję w kraju ogarniętym strefą wojny, a w sądach wreszcie lądują miliony osób odpowiedzialnych za to, że nie ma wolnej Polski. Ponieważ przy ataku newsami o Durczoku, Lewandowskiej i programie „Iron Majdan” na Gazeta.pl też nie zdołałem się zrelaksować musiałem zrobić przerwę.

Co nas łączy? Brak kultury

Kiedy po mniej więcej trzech godzinach powróciłem na oba portale niewiele informacji się zmieniło. Na gazeta.pl z wyróżnionych zniknęły te showbiznesowe o Durczoku, Lewandowskiego, a pojawiły się o pewnej żonie, która przez 8 lat nie inicjowała seksu i o realizowanym w Polsce i z naszymi twórcami serialu Netfliksa. Tutaj wejdę głębiej w mnie chyba najbardziej bolący problem wielu portali. Ich wiadomości kulturalne. Są schowane gdzieś na samym dole, pod plotkami, stylem życia i opiniami. Często opierają się quizach, opisach ubiorów gwiazd na różnych galach albo „wpadkach”. Nie brakuje też informacji, których świeżość, mówiąc delikatnie, osiągnęła poziom leżącej miesiąc na słońcu rybki.

Tak jest z newsem gazeta.pl o wspomnianym serialu Netfliksa. W podkreślonej oznaczeniem „nowe” informacji czytam, że ekipa serialu „1983” właśnie weszła na plan. W reżyserowanym przez panie Agnieszkę Holland i Kasię Adamik oraz Olgę Chajdas i Agnieszkę Smoczyńską serialu mają zagrać m.in. Robert Więckiewicz, Maciej Musiał, Andrzej Chyra, Edyta Olszówka, Zofia Wichłacz, Michalina Olszańska, Wojciech Kalarus. Problem polega na tym, że to żaden nowy news. Na wielu portalach pojawił się już w połowie stycznia. Zresztą wtedy informował też o serialu portal gazeta.pl. Nowością jest podanie tytułu przez Netflix, tylko tytułu.

Sprawdzenie informacji kulturalnych na głównej stronie Niezależna.pl też mnie trochę przygnębiło. Hitem jest tu bowiem news: „A to żartowniś. Zaskakujący wpis Donalda Trumpa na temat… Oscarów”. Ale za to w dziale kulturalnym znalazłem też kolejnego newsa „węgierskiego”. Otóż: „Koncert poświęcony Żołnierzom Wyklętym zainaugurował w niedzielę w węgierskiej stolicy dwudniowe obchody Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych, zorganizowane przez Instytut Polski w Budapeszcie”.

Smutne jest, że na obu portalach działu kulturalne opierają się głównie na newsach dostarczanych wydawcom, redaktorom przez pracowników PR różnych dystrybutorów muzycznych, filmowych itp. Niestety bardzo mało jest autorskich recenzji, wywiadów, opinii. Czytając na przykład takiego Guardiana nie mogę się nadziwić, że czytelnicy tego portalu chcą autorskich treści i portal im je dostarcza. U nas autorskie treści są na przykład o „zaoraniu”.

Wierzę, że korzystający z Niezależna.pl i Gazeta.pl jednak szukają informacji również w innych miejscach. Sami je weryfikują, doszukują się dodatkowych wyjaśnień, opinii. Jeżeli nie, to naprawdę niewiele wiedzą o świecie.

***
Co sądzisz na ten temat? Piszcie: listy@igimag.pl
Za najlepsze listy przyznamy nagrody!

Wojciech Przylipiak
Wojciech Przylipiak
Dziennikarz, przede wszystkim muzyczny. Zbieracz zabawek, komiksów i innych przedmiotów z epoki Commodore i Składnic harcerskich. Wszystko trzyma w domu - nie jest łatwo. Prowadzi bloga Bufet PRL.
AUTOR

Polecamy

Komentarze

Zobacz też

Opinie

Jeden dzień z TVP. Czego się (nie) dowiedziałem?

Plan był prosty, a jednak wyjątkowo trudny do zrealizowania. Jeden zwykły dzień spędzić w towarzystwie telewizora, dokładniej programów informacyjnych Telewizji Polskiej. Czego się (nie) dowiedziałem z „Wiadomości”, „Panoramy”, „Teleexpressu” i kilku programów na kanale TVP Info?
Wojciech Przylipiak
Wojciech Przylipiak
30 stycznia 2018
CZYTAJ WIĘCEJ