“Przekleństwo XXI wieku: tracimy zdolność obiektywnego myślenia, a rację ma ten, kto najgłośniej krzyczy” [LIST]

4 minuty czytania
1101
1
Listy od czytelników
Listy od czytelników
23 marca 2018

W dobie wolności do wyrażania swojego zdania, człowiek-jednostka utwierdza się w przekonaniu, że to, co ma do powiedzenia, nie tylko żywotnie interesuje wszystkich wokół, ale jest do tego mądre, wyjątkowe i słuszne” – pisze nasza Czytelniczka. Ma rację?

XXI wiek daje nam cholernie dużo w pakiecie, na ładne oczy i we wzajemnym poszanowaniu prawa do wyrażania własnego zdania dzięki wszechobecnym mediom „live”. Jeśli kiedyś ktoś chciał wyrazić swoją opinię na temat homoseksualizmu, egoizmu, faszyzmu, nepotyzmu i epidemii odry, to musiałby w tym celu przeprowadzić sporo rozmów w swoim otoczeniu, a i tak zasięg miałby relatywnie niewielki. Dziś wystarczy opublikować zgrabne zdanie na jednym z portali społecznościowych (albo napisać liścik do IGI) – ba, nie musi być nawet zgrabne, może się roić od błędów ortograficznych i rzeczowych, to bez znaczenia, albowiem świat się dowie. No cudnie. To ta zaleta.

Wada jest natomiast taka, że to zdanie stoi niekiedy w sprzeczności z jakimikolwiek faktami, jest wręcz głupie i nieprawdziwe, a co za tym idzie – szkodliwe. A i tak leci w świat i zbiera pokaźna liczbę „lajków”; om nom nom, na zdrowie, mam niewątpliwie rację, skoro mojego posta polubiła Helena z Raciborza i udostępniła u siebie.

Widzicie tę pułapkę? Ciekawa jestem, czy – wzorem Tiffany z pratchettowego cyklu o Świecie Dysku – umiecie w dystans, ogląd spraw z perspektywy, chichracie się w kułak z samych siebie i z innych, którzy z pompatyczną nieraz powagą perorują o polakach-cebulakach i wąsatych januszach, nie widząc tego, co widział Gogol… „sami z siebie się śmiejecie”? Widzicie to?

Co więcej, czy widzicie, jak elegancko mogą nami manipulować media, wciskając nam newsy ubrane w fastrygowane haute couture (te szpileczki…) autorstwa tej czy innej frakcji – a my mamy to łykać jako gołe fakty, czyli bezkrytycznie, z pełną akceptacją tego, że tak właśnie wyglądają sprawy? A otóż wcale, że nie, wcale tak nie wyglądają, tylko tracimy chyba pomału umiejętność wydłubywania prawdy z tego śmietnika, na który składają się mniej lub bardziej czytelne sympatie i antypatie dziennikarzy. Od lat zadaję sobie w sumie to pytanie: czy ktokolwiek jeszcze uczy etyki na takich studiach? Chociaż… jakich studiach, dziennikarzem może dziś być każdy, choćby, miła skądinąd, modowa blogerka, której największym (i serio docenianym przeze mnie) osiągnięciem jest 120 tysięcy subskrypcji vloga.

Wiecie w ogóle, jak łatwo jest zmanipulować przekaz, kochani?

Jeden z popularnych portali od trzech tygodni publikuje teksty na temat wad wolnych niedziel. Tu wtrącę: z różnych względów sama uważam, że 100 proc. niedziel bez handlu nie jest dobrym pomysłem, zatem każdy taki tekst powinien mnie łechtać mile, że oto zgadza się ze mną zespół redaktorski poczytnej witryny oraz te wszystkie panie ekspedientki Anie, Teresy, panowie Sławkowie – bohaterowie mrocznych historii o tym, jak NAPRAWDĘ wygląda wolna niedziela i czemu to zło. Ale mnie to nie łechce, nie robi mi to dobrze, bo wyraźnie widzę, że te teksty są na jedno kopyto: płytkie, miałkie, jednostronne, bazujące na klasycznych „anecdatach”, mające za zadanie siać ferment. A przekaz jest jeden: nie myślcie, kochani czytelnicy, bo my już myślimy za Was i mówimy Wam, co myśleć.

Czy widzicie, jak elegancko mogą nami manipulować media, wciskając nam newsy ubrane w fastrygowane haute couture?

Oto prawdziwe przekleństwo XXI wieku: tracimy zdolność obiektywnego myślenia, bo zewsząd jesteśmy zasypywani subiektywizmem, a rację ma ten, kto najgłośniej krzyczy. Katalog tych „racji” jest, niestety, otwarty, choć w zależności od sytuacji polityczno-społecznej lubi się wszystko układać w jeden wzór: księża-pedofile, ateiści-egoiści, uchodźcy-terroryści, Kaczyński-oszołom, Tusk-zdrajca, feministki-krzykaczki, wierzący-ciemnogód, Polak-janusz, PiS-bezmózgi, PO-bezmózgi… itd. itp.

Powiedzcie, że widzicie te wzory.

Powiedzcie, że jesteście w stanie patrzeć poza nie, niezależnie od Waszych przekonań, czy to religijnych, czy politycznych.

Tu nie chodzi tylko o pułapkę stereotypów. W takich stwierdzeniach tkwi potencjalna szkoda dla nas samych i otoczenia; szkoda polegająca na zawężaniu sobie światopoglądu, syceniu się nawzajem jadem i niechęcią, utrwalaniu w sobie wiary w słuszność takich opinii tylko dlatego, że cholernie wygodnie jest dołączyć do tłumu.

Łatwo wtedy zapomnieć, że tłum po tamtej stronie to też są ludzie, prawdopodobnie tak samo, jak my, zmanipulowani i utrwalani w swoich uprzedzeniach, tylko z przeciwnym wektorem.

Jeszcze inna szkoda, może mniej oczywista (ale ja ten popcorn przeżuwam już kilka ładnych lat… znaczy, obserwuję sobie ludzi dookoła) jest taka, że w dobie wolności do wyrażania swojego zdania, człowiek-jednostka utwierdza się w przekonaniu, że to, co ma do powiedzenia, nie tylko żywotnie interesuje wszystkich wokół, ale jest do tego mądre, wyjątkowe i słuszne. Każdy, kto zostawi „lajka”, jest oświecony tą samą mądrością; każdy, kto zostawi krytyczny komentarz, jest zazdrosnym hejterem i się nie zna. I tak sobie te jednostki brną w niegramatyczne wypowiedzi pozbawione przecinków z coraz większą pewnością siebie, bezkrytycznie zupełnie. Bez pokory.

A ja i mój popcorn uważamy, że pokora, to jest coś, co by się nam wszystkim bardzo przydało.

M.

***

Autorka otrzymuje w podziękowaniu za list książkę „Znikająca łyżeczka. Dziwne opowieści chemicznej treści” Sama Keana.

Piszcie do nas: listy@igimag.pl

Listy od czytelników
Listy od czytelników
Ludzie listy piszą, a redakcja IgiMaga czyta i publikuje, jeśli coś wyda nam się ważne, ciekawe lub poruszające. Piszcie do nas na adres: listy@igimag.pl.
AUTOR

Polecamy

Zobacz też

Polska wojna domowa – może wcale nie jest taka zła?

„Gdzie dwóch Polaków, tam trzy opinie” – to z pewnością najbardziej prawdziwe ze wszystkich polskich przysłów. Nikt tak nienawidzi Polaka jak drugi Polak. Ale podziały i spory wcale nie są czymś aż tak niezwykłym, ani niepokojącym.
Jakub Napoleon Gajdziński
Jakub Napoleon Gajdziński
16 września 2017
CZYTAJ WIĘCEJ
[FM_form id="1"]
Skup antyków Warszawa