Quincy Jones mówi, co naprawdę myśli o różnych gwiazdach

7 minut czytania
694
0
Elvis Strzelecki
Elvis Strzelecki
9 marca 2018
Sam Aronov/Shutterstock.com

The Beatles? Najgorsi muzycy na świecie. Michael Jackson był typem makiawelicznym i kradł innym piosenki. O współczesnych gwiazdach popu to już w ogóle lepiej nie mówić… Ale Quincy Jones mówi, nie przebierając w słowach…

Jeśli showbiznes komentuje jakaś sezonowa gwiazdka, to raczej nikogo to nie rusza. Jeśli jednak za ocenianie kolegów po fachu bierze się artysta z takim dorobkiem jak Quincy Jones, to coś musi być na rzeczy. Dlatego dwa ostatnie wywiady, których legendarny muzyk i producent udzielił portalowi  Vulture i magazynowi GQ, odbiły się szerokim echem. Fakt, czytając je można dostać palpitacji!

Quincy jedzie po bandzie

Nominowany aż 79 razy do nagrody Grammy producent (zgarnął 28 statuetek, w tym specjalną nagrodą dla Legendy) nie należy do fanów współczesnej muzyki. Co prawda ceni takich artystów, jak Kendrick Lamar, Sam Smith, Ed Sheeran czy Bruno Mars, jednak dla Taylor Swift nie ma już litości.

Dobra piosenka zrobi nawet z najgorszego artysty światową gwiazdę – stwierdził w wywiadzie dla magazynu GQ dodając jednocześnie, że „potrzebujemy prawdziwych piosenek, a nie ckliwych melodyjek”.

Co ciekawe, zdaniem artysty z tworzeniem dobrej muzyki ma problem również grupa jego kumpla Bono, U2, na której ciąży zbyt duża presja. Bardziej jednak dostało się The Beatles.

Byli najgorszymi muzykami na świecie. Paul był najgorszym basistą, jakiego kiedykolwiek słyszałem. A Ringo? Nie mówmy nawet o tym.

Quincy Jones (fot. lev radin/Shutterstock.com)

Perkusista Beatlesów, którego prywatnie Quincy bardzo lubi, miał okazję pracować z nim nad aranżacją jednego z utworów ze swojej solowej płyty „Sentimental Journey”. Jones poprosił jednak Starra o odpoczynek, a na jego miejsce zaprosił innego bębniarza, Ronniego Verrella.

To nie brzmi tak źle – powiedział Ringo do George’a Martina [kolegi z zespołu i producenta jego solowej płyty, przyp. red.], komentując poczynania Verrella.

Odpowiedź Quincy’ego nie pozostawiła jednak żadnych złudzeń.

Dokładnie skurczybyku, bo to nie ty grałeś.

Quincy, który uczynił z Michaela Jacksona gwiazdę, produkując takie albumy króla popu, jak „Off the Wall”, „Thriller” czy „Bad” zarzuca wokaliście, że podkradał pomysły innym muzykom. Przykładem ma być riff z kultowego „Billie Jean”, który według Jonesa miał być ściągnięty z piosenki Donny Summer, „State of Independence”.

Nie chcę o tym gadać publicznie, ale Michael ukradł wiele piosenek. Był makiaweliczny, jak tylko się da. Był chciwy. Autorem sekcji C do „Don’t Stop ‚Til You Get Enough” był Greg Phillinganes. Michael powinien dać mu 10 procent udziału w piosence. Nie zrobił tego – opowiadał producent.

Jones był również wściekły na Jacksona za jego operacje plastyczne.

Chciałem go zabić za te operacje. Zawsze tłumaczył się mówiąc, że to przez chorobę. G*wno prawda. Miał problem ze swoim wyglądem, ponieważ ojciec wmawiał mu, że jest brzydki i znęcał się nad nim. Czego można się więc było po nim oczekiwać? – dodał w rozmowie z Vulture.

Na odpowiedź ojca zmarłego w 2009 roku wokalisty nie trzeba było długo czekać.

Powiedział, że mój syn kradł, ale to on był producentem zarówno piosenki „Billie Jean”, jak i „State of Independence”, więc jeśli ktoś się myli, to jest to Quincy – wyjaśnił Joe Jackson.

Człowiek, który znał wszystkich

Kumplował się z Rayem Charlesem, kupował narkotyki od Malcolma X, pracował z takimi artystami, jak m.in. Frank Sinatra czy Duke Ellington. Twierdzi również, że wie, czym poprawiali sobie nastrój czołowi dygnitarze III Rzeszy oraz jaka była prawdziwa orientacja seksualna Marlona Brando. Te rewelacje również wypłynęły przy okazji udzielenia przez muzyka wywiadów Vulture i GQ.

Urodzony 14 marca 1933 roku Quincy Delight Jones Jr. od zawsze otaczał się interesującymi ludźmi. Mimo niełatwego dzieciństwa (jego matka cierpiała na schizofrenię), dość szybko odnalazł ukojenie w muzyce, ucząc się gry na trąbce i aranżowania utworów. W młodości zaprzyjaźnił się z Rayem Robinsonem, którego świat kilka lat później miał poznać jako genialnego Raya Charlesa. Zdający sobie sprawę, że talent to nie wszystko Jones, dużo ćwiczył, by wreszcie otrzymać stypendium Berklee College of Music i zyskać uznanie lidera oraz jazzowego wibrafonisty, Lionela Hamptona, który zaprosił go do swojego big bandu.  Od tego czasu życie Quincy’ego zmieniło się nie do poznania! Grywał w orkiestrach jazzowych, pisał muzykę filmową, a przede wszystkim pracował z najlepszymi muzykami świata. Mowa tu o takich artystach, jak Sarah Vaughan, Duke Ellington, Frank Sinatra, The Beatles, Dean Martin, Ella Fitzgerald, Billie Holiday, Donna Summer czy Michael Jackson (lista jest znacznie dłuższa). Nic więc dziwnego, że facet, który od prawie siedemdziesięciu lat siedzi w muzycznym biznesie, ma na jego temat bardzo dużo do powiedzenia.

Ray Charles i Frank – ci kolesie potrafili balować. Te skurczybyki wymyśliły imprezowanie – mówił w wywiadzie dla magazynu GQ o swoich kolegach Jones.

Według muzyka, Frank Sinatra bardziej pozował na zawadiakę, niż był nim w rzeczywistości.

–  Cierpiał na chorobę afektywną dwubiegunową. Albo kochał cię całym sercem, albo wyrywał ci nogi z d*py . Był typem twardziela. Widziałem jak próbuje się lać, ale mu to za bardzo nie wychodziło. Upijał się i jego prawa ręka, twardy gangster Jilly, łamał kolesiom żebra. Co za wspomnienia – opowiadał Quincy, który wraz z legendarnym piosenkarzem spędzał  przyjemnie czas w jednym z jego samolotów, w towarzystwie ośmiu króliczków Playboya.

Quincy Jones (fot. s_bukley/Shutterstock.com)

Co ciekawe, to właśnie dzięki Sinatrze mógł w 1964 roku odwiedzać w Las Vegas miejsca, w których czarnoskórzy nie byli mile widziani. Obecnie w życiu Jonesa podobną rolę spełnia Bono, u którego artysta zatrzymuje się podczas pobytu w Irlandii.

Kiedy wybieram się do Dublina, zatrzymuje się w zamku Bono, ponieważ w Irlandii jest wielu rasistów. Bono to mój człowiek. Nazwał nawet syna moim imieniem – wspominał w rozmowie z Vulture muzyk.

Życie erotyczne znanych pań i panów

Innym znanym kumplem Jonesa był Marlon Brando. Według Quincy’ego, przystojny aktor miał bardzo otwarty stosunek do seksu.

Chodziliśmy razem tańczyć cha-chę. Mógł tańczyć do upadłego. Był najbardziej czarującym sukinsynem, jakiego mogłeś spotkać. Wyp*eprzyłby wszystko. Cokolwiek! Wyp*eprzyłby skrzynkę na listy, Jamesa Baldwina, Richarda Pryora, Marvina Gaye’a – zdradził.

Producent spotkał się także kiedyś z Malcolmem X – przywódca Organizacji Jedności Afroamerykańskiej, który został zastrzelony w 1965 roku w Audubon Ballroom na Górnym Manhattanie. 15-letni wówczas Jones miał rzekomo kupować od niego dla siebie oraz kumpli z zespołu narkotyki.

Próbowałem wszystkiego! – przyznał szczerze w rozmowie z GQ.

Jeśli chodzi o dragi, Quincy wie również, co łączyło jego wcześniej wspomnianych kumpli z  III Rzeszą, a powiedziała mu o tym sama Leni Riefenstahl.

Wiedziała, że jestem jej fanem i przebywam w Berlinie [jego ówczesna partnerka, Nastassja Kinski kręciła tam wówczas film z Wimem Wendersem, przyp. red.]. Chciała, żebyśmy spotkali się na lunchu. To było jedno z najbardziej niezwykłych spotkań, jakie miałem w swoim życiu (…) Powiedziała mi, że wszyscy w III Rzeszy brali kokę.

Życie erotyczne Quincy’ego Jonesa, pomimo wieku wciąż jest pełne wrażeń. Artysta utrzymuje, że ma na świecie 22 kochanki. Kapsztad, Sztokholm, Kair, Szanghaj, Rio, Belo Horizonte i São Paulo – to m.in. z tych miast pochodzą przyjaciółki niespełna 85-letniego muzyka. Kobiety wiedzą o sobie nawzajem i żadnej z nich taka sytuacja nie przeszkadza.

Trzeba przyznać, że Amerykanin od zawsze miał szczęście do pięknych kobiet. Był związany z Jeri Caldwell, Ulli Andersson, Peggy Lipton, Nastassją Kinski. Dziennikarzowi portalu Vulture wyjawił również, że 12 lat temu umawiał się z córką obecnego prezydenta USA. O tym, że Ivanka Trump jest zainteresowana spotkaniem z producentem miał powiedzieć mu projektant Tommy Hilfiger, który pracował z Kidadą Jones, jego córką.

Miała najpiękniejsze nogi, jakie w życiu widziałem – opowiadał Quincy.

Jego zdaniem, największym problemem Ivanki jest jej ojciec, którego Jones określił jako „ograniczonego mentalnie megalomana i narcyza”.

Ktoś, kto ma pojęcie o byciu prawdziwym przywódcą, nie ma przeciwko sobie tak wielu ludzi, jak on. To pieprzony idiota – dodał producent.

Quincy mógł też spotykać się z jedną z najpiękniejszych kobiet kina, Marilyn Monroe. Odmówił jednak z dość specyficznego powodu.

Frank Sinatra chciał mnie zeswatać z Marilyn Monroe, ale miała piersi wyglądające jak gruszki – wspominał muzyk, jednak nie chciał rozwinąć akurat tego tematu.

Quincy przeprasza

„Czuję, że dopiero zaczynam” – mówił w GQ Quincy, który w grudniu 2017 roku wystartował z nowym projektem określanym „Netflixem dla fanów jazzu” – Qwest TV.  Być może chęć wypromowania owego dzieła była jedną z przyczyn udzielenia przez muzyka kontrowersyjnych wywiadów, czego jak się później okazało bardzo żałował. Artysta zmobilizowany przez córki postanowił przeprosić za swoje wypowiedzi.

Kilka tygodni temu sześć moich córek (z których jestem bardzo dumny) wzięło mnie na stronę i zaskoczyło „rodzinną interwencją” z powodu głupich rzeczy, jakie mówiłem w ostatnich dwóch wywiadach. Zrozumiałem swój błąd. Jestem wdzięczny córkom za to, że potrafią postawić się swojemu tatusiowi. Nie jestem doskonały i nie boję się do tego przyznać. Nie boję się też powiedzieć „przepraszam” – pisał na Twitterze Jones.

Przyznał też, że wiek nie jest usprawiedliwieniem dla rzeczy, które mówił w wywiadach. Cóż, przynajmniej przez chwilę nie było nudno. Dzięki, Quincy!

***
Co sądzisz na ten temat? Piszcie: listy@igimag.pl
Za najlepsze listy przyznamy nagrody!

Elvis Strzelecki
Elvis Strzelecki
W stałym związku ze słowem pisanym od 2011 roku. Domator, miłośnik muzyki, wieczorów przy czerwonym winie, poezji, szalonych lat 90. i kultury rave. Anty-gadżeciarz poszukujący normalności we współczesnym świecie. U innych ceni poczucie humoru oraz dystans do siebie.
AUTOR

Polecamy

Komentarze

Zobacz też

Kultura

Sześć przebojowych kobiet. Bez nich nie powstałaby klasyka rocka

Gdyby nie one, nie słuchalibyśmy dziś wielu przebojów. Inspirowały największych muzyków rockowych, niekoniecznie w pozytywny sposób…
Emilia Grim
Emilia Grim
12 czerwca 2017
CZYTAJ WIĘCEJ