Sielankowy obraz kobiecego więzienia w literackim pierwowzorze “Orange Is the New Black”

4 minuty czytania
1834
0
fot. materiały promocyjne Lionsgate/Netflix

Na podstawie książki Piper Kerman Netflix nakręcił popularny serial o porządnej, amerykańskiej blondynce, która znalazła się w więzieniu. Powieść zaskakuje pogodą. Pod lekką, humorystyczną narracją kryją się jednak niewesołe wnioski na temat systemu penitencjarnego.

Nowa więźniarka przybywa na oddział. Zewsząd witają ją troskliwe pytania: „Czy wszystko w porządku?”, a inne dziewczyny wręczają jej prezenty: szampon, lepsze mydło, papier toaletowy. Tłumaczą zasady, pocieszają i wyrozumiale patrzą na pierwsze wpadki. Nieprawdopodobne? A jednak – taki obraz kobiecego więzienia wyłania się z powieści „Orange Is the New Black”, która po polsku ukazała się z podtytułem „Dziewczyny z Danbury”.

Kobieca solidarność w kobiecym więzieniu

Czytelnik przyzwyczajony do popularnego przekazu na temat więzień – jak w serialu „Prison Break” – będzie zaskoczony brakiem brutalności w tej książce. Piper Kerman (w serialu nazwisko zmieniono na Chapman) napisała ją na podstawie swoich przeżyć i czytając można chwilami odnieść wrażenie, że czas spędzony w więzieniu był dla niej okresem inspirującej obserwacji, nauki i kobiecej solidarności. Więźniarki – oddolnie podzielone na grupy rasowe, które jednak mieszają się w różny sposób – opiekują się każdą nowo przybyłą, zawierają prawdziwe przyjaźnie, pomagają sobie w życiu i nauce. Niektóre ze znajomości, które Kerman zawarła podczas stosunkowo krótkiego pobytu w więzieniu, przetrwały lata.

Serial „Orange is The New Black” (fot. materiały promocyjne Lionsgate/Netflix)

Wizerunek zakładu w Danbury wydaje się – w porównaniu z popularnym obrazem więzień – sielankowy. Może to zaskoczyć fanów serialu, w którym przemoc, w tym seksualna, pojawia się często. W powieści Kerman jest ona wspominana między wierszami i z rzadka, bardziej jako część systemu,niż kluczowy problem pomiędzy osadzonymi kobietami.

System nie sprzyja

Pod powierzchnią tej sielanki buzują jednak rzeczy zupełnie nieutopijne. Przede wszystkim wspomniany system. Pośród historii o wspólnym gotowaniu z kontrabandy, podarunkach dla nowych i radosnym żegnaniu wychodzących, autorka zaledwie napomyka o brutalnych wizytach u więziennego ginekologa, upokarzających, szczegółowych rewizjach po każdych odwiedzinach czy możliwej w każdej chwili przemocy ze strony strażników.

Te sprawy są zaledwie wzmiankowane, tak, jakby były naturalną częścią codzienności za kratami – i zapewne rzeczywiście są. Więcej uwagi książka poświęca sprawom społecznym: rozważaniom na temat historii osadzonych i ich przyszłości po opuszczeniu murów. Nasza bohaterka należy do klasy średniej, a po wyjściu czeka na nią narzeczony, nowy dom i praca na etacie utworzonym specjalnie dla niej przez jednego z licznych przyjaciół. Wraz z listami spływają do niej dziesiątki książek i prenumeraty gazet, a na więziennym koncie rzadko kiedy brakuje pieniędzy. Jasna skóra i niebieskie oczy zjednują jej sympatię strażników.

Tymczasem większość wspólniczek w nieszczęściu to kobiety z nizin społecznych, dla których kradzież i dealerka to jedyne znane sposoby na życie, a za progiem więzienia nie czeka na nie nic, prócz może walki o prawo do opieki nad dziećmi. Wszystkie panie, które zbliżają się do zakończenia kary, biorą wprawdzie udział w specjalnych warsztatach, ale zamiast dowiedzieć się na nich, gdzie znaleźć pokój do zamieszkania, uczą się o rodzajach dachów, a zamiast tego, jak się dobrze zaprezentować opiece społecznej, opowiada im się o pewności siebie na przyjęciu.

Czy więzienie dla kobiet różni się od męskiego?

Swoje przymusowe miesiące w Danbury Kerman spędzała w 2004 roku, nie jest to więc świadectwo świeże. Ani też bliskie nam geograficznie. Nie sposób jednak nie zadać sobie pytania, czy rzeczywiście więzienia kobiece tak różnią się od męskich pod względem mentalności. Sięgnęłam więc do artykułów o polskim więziennictwie i wydają się one potwierdzać te różnice:

Gdybyśmy umieścili ukrytą kamerę w więzieniu dla mężczyzn i w więzieniu dla kobiet, to tam będzie chamówa, pot, siłownia, a tu rozmowy, powiedzmy, dość inteligentne. Dość – no o czymś te rozmowy są: o jedzeniu, marzeniach, ukochanym. U facetów takich rozmów nie ma, bo to wstyd, wstydzior. Raczej się popisują przed sobą i ładują, żeby mieć duże mięśnie” – mówił w 2009 r Marcin Koszałka, reżyser dokumentu „Wyrok na życie”, w wywiadzie dla Wysokich Obcasów – Kobiety nie tworzą takich wojowniczych, siłowych rozwiązań. W kobiecym więzieniu jest próba normalnego życia, czego w męskim w ogóle nie ma.

Serial „Orange is The New Black” (fot. materiały promocyjne Lionsgate/Netflix)

Jakub Werbiński w swoim reportażu dla Głosu Wielkopolski z 2014 roku pisał, że wiele spośród osadzonych w wielkopolskich więzieniach kobiet ma na sumieniu ciężkie przestępstwa, najczęściej związane z życiem w przemocowej rodzinie. Wspomina matkę i córkę, które wspólnie zabiły katującego je męża i ojca. Dla niejednej z nich więzienie to pierwsza w życiu szansa na bezpieczeństwo, nie mówiąc o regularnych posiłkach i ciepłej wodzie do mycia.

Nieskuteczność resocjalizacji

Programy resocjalizacyjne w Polsce mają uczyć asertywności, radzenia sobie z kryzysami, kształcić i pomagać w powrocie do normalności. Jak podaje jednak Rzeczpospolita, połowa przestępców (obydwu płci) ukaranych więzieniem wraca za kraty. Spośród więźniów po drugim wyroku to już 70 proc.

O tych wszystkich sprawach rozmyśla się, czytając „Dziewczyny z Danbury”, które mimo lekkiej narracji prowadzą czytelnika do niewesołych refleksji. O sensowności systemu penitencjarnego, nieprzystających do rzeczywistości szkoleniach i nieskutecznej resocjalizacji. O wielkich kwotach wydawanych na prowadzenie pokazowych programów w przepełnionych więzieniach i równie wielkich brakach we wsparciu tych samych ludzi poza więzieniami w ich drodze do normalnego życia.

Warto wspomnieć, że Kerman nie napisała swojej książki dla samej sławy lub z potrzeby wydania pamiętnika – po wyjściu z więzienia autorka zaangażowała się bowiem społecznie na rzecz więźniarek (jest członkinią Women’s Prison Association) i często występuje publicznie w ich sprawach.

***

Co sądzisz na ten temat? Piszcie: listy@igimag.pl

Za najlepsze listy przyznamy nagrody!

Luca Olga Machuta-Rakowska
Luca Olga Machuta-Rakowska
Piszę do internetu od ponad dziesięciu lat, najpierw dla agencji interaktywnych i klientów indywidualnych, a obecnie dla IgiMag, Tatento, Kwartalnika Laktacyjnego i na swojej stronie Milk Power. Umiem w social media, blogi i parę innych rzeczy. Lubię NVC, Rodzicielstwo Bliskości i szalenie interesują mnie relacje. Ponad trzy lata temu ukończyłam kurs dla Promotorek Karmienia Piersią i od tej pory działam na poletku laktacyjnym. Pasjami kocham jeść, ale nie cierpię gotować.
AUTOR

Polecamy

Zobacz też

Męcząca jedenastka – irytujące postacie z popularnych seriali

Nawet uwielbiając niektóre seriale, nie można czasem powstrzymać się od zgrzytania zębami podczas oglądania. Dzieje się tak wtedy, gdy na ekranie pojawiają się ONI.
Agata Połajewska
Agata Połajewska
26 maja 2017
CZYTAJ WIĘCEJ

Zaprenumeruj newsletter

Melon i Skwarski w Twojej skrzynce pocztowej.
Najciekawsze artykuły Igimag.pl raz na dwa tygodnie.

Zapoznałem(-am) się z treścią polityka prywatności i akceptuję.