Wszystko, co chcielibyście wiedzieć o nożyczkach, ale nie sądziliście, że warto zapytać

10 minut czytania
4984
1
Ania Ciężkowska
Ania Ciężkowska
17 marca 2018

Pewnie masz w domu nożyczki i zupełnie nie zwracasz na nie uwagi, chyba że akurat trzeba odciąć metkę, bo drapie. Tymczasem to niepozorne narzędzie może cię zaskoczyć. W historii tego krawieckiego akcesorium nie brak krwawych morderstw, bezlitosnych tortur, a nawet odrobiny magii.

Nożyczki to nożyczki, o co to całe zamieszanie? Są te do papieru, paznokci, fryzjerskie, krawieckie i może jeszcze chirurgiczne. Poza typowymi nożyczkami krawieckimi stworzono też odpowiednio wyprofilowane obcinaczki i nożyczki do nitek, rozpruwania szwów, haftu (richelieu lub mereżki), a także do endlowania, które posiadają ząbki pozostawiające ozdobne krawędzie strzyżonego materiału. Do tego dochodzą jeszcze nożyczki krawieckie do wycinania dziurek na guziki oraz rzemieślnicze do cięcia grubych materiałów.

Poza pracownią krawiecką znajdziemy nożyczki do cięcia włosów na gorąco (podobno lepiej dla końcówek), strzyżenia owiec, robienia manicure i chirurgii okulistycznej, do obcinania knotów, cięcia blachy, krojenia drobiu, przycinania gałęzi, do cygar, cieniowania grubych, gęstych włosów, hydrauliczne, degażówki z jednym ostrzem będącym grzebykiem i oczywiście najważniejsze ze wszystkich – nożyczki do pizzy. Z myślą o komforcie ludzi takich jak ja, czyli leworęcznych, wymyślono też nożyczki, które mają założone na odwrót ostrza. Istnieją również takie, które można obsługiwać stopami oraz przeznaczone dla zakonnic i zakonników, które po zamknięciu przybierają kształt krzyża.

Na kształt dzioba

Podobno inspiracją do stworzenia nożyc był ptasi dziób. Niestety nie ma pewności, gdzie i kiedy powstały pierwsze, a wbrew dość popularnej teorii, tych współczesnych nie wynalazł Leonardo Da Vinci. Niektóre źródła wskazują na Mezopotamię 3000-4000 lat temu, inne skłaniają się w stronę Egiptu.

Nim przybrały obecną formę wyglądały jak małe nożyce wykonane z pojedynczego kawałka brązu w kształcie litery U. Oba końce litery były zaostrzone w taki sposób, by ciąć pod wpływem nacisku dłoni. Współczesna forma narzędzia, czyli dwa ostrza z uchwytami połączone śrubą pojawiła się prawdopodobnie w Rzymie w I w. n.e. Wybitny egiptolog epoki wiktoriańskiej Sir Flinders Petrie w 1918 pisał w magazynie Scientific American: “Świat istniał bez nożyc przez wiele stuleci, płótno cięto nożem o zaokrąglonym ostrzu. Około 400 roku przed naszą erą geniusz z Włoch wymyślił nożyce, które w przeciągu dwóch lub trzech stuleci dopasowano konstrukcyjnie do palców i zaczęły się w ten sposób nożyczki”.

Niektórzy później żyjący badacze wskazują na Bliski Wschód jako miejsce narodzin tnących ostrzy, natomiast w 1995 roku ukazała się praca archeologa Jean-Claude Marguerona, w której naukowiec opisywał nożyczki znalezione w starożytnym mieście Emar, obecnie na terenie Syrii, datowane na XIV wiek p.n.e. Na ziemiach słowiańskich pojawiły się prawdopodobnie w I wieku p.n.e., a na tereny współczesnej Polski trafiły razem z Celtami.

Skoro do wszystkiego, to do pizzy także

Do obcinania penisów lub dla walecznych krawców

Współcześnie aligatory, czy też krokodyle to nożyce hydrauliczne, które mają za zadanie ciąć złom. W średniowieczu jednak krokodyle nożyce były okrutnym narzędziem tortur. Zaciskano je na penisie ofiary, a następnie powoli, z niewielkim użyciem siły mechanizm pozwalał amputować, a prawdopodobnie wręcz oderwać członka. Taki morderczy “krokodyl” przypomniał nieco 0bcęgi, które od wewnętrznej strony miały ostrza, po zaciśnięciu których pozostawała najeżona kolcami dziurka, a w niej tkwiła wiadomo już jaka część ciała.

W Chinach było nie mniej krwawo. W prowincji Jiangxi nożyce do pary z linijką stanowiły broń wykorzystywaną przez krawców. Oba przedmioty wykonywano z metalu. Nie wiadomo niestety w jaki sposób i dlaczego zaczęto wykorzystywać je jako broń, ale nie powinno to tak bardzo dziwić, biorąc pod uwagę, że w sztukach walki korzystano też z wachlarzy lub grzebieni.

W 2015 roku Grace Horne, Mick Maxen i Josh Burrell Fettled stworzyli nożyczki ze stali damasceńskiej, które są jednocześnie sztyletem. Projekt o nazwie Twisted Seamstress odnosi się do miejskiej legendy z czasów wiktoriańskich, według której kobiety udające się w mniej bezpieczne zakątki miasta w poszukiwaniu pracy, zabierały ze sobą dla bezpieczeństwa nożyczki. Zakazane było noszenie przy sobie broni, więc w razie potrzeby korzystały z tego narzędzia jako sztyletu o dwóch ostrzach.

Nożyczki w popkulturze

W serialu “Holistyczna Agencja Detektywistyczna Dirka Gently’ego” na podstawie powieści Douglasa Adamsa możemy zobaczyć rycerzy biegających z gigantycznymi nożyczkami zamiast mieczy. Ma to związek z pewnym morderstwem, którego zagadkę próbuje rozwikłać tytułowy bohater. Nożyczki to też motyw przewodni cudownie dziwacznego i smutnego filmu Tima Burtona pod tytułem “Edward Nożycoręki”. Zakochany chłopak-cyborg, nożyczki zamiast dłoni i Johnny Depp, nim odpłynął na Karaiby – czegóż tu nie lubić?

Komediowe “Szalone nożyczki” trafiły do Księgi Rekordów Guinnessa jako najdłużej, bo od ponad pół wieku, grane przedstawienie, nieliczając musicali. Głównym bohaterem jest nie kto inny, a właśnie posiadacz nożyczek, energiczny i przebojowy fryzjer. Obcinając włosy spotyka plejadę barwnych postaci, a gdzieś po drodze dochodzi oczywiście do zabójstwa. Warto też wspomnieć o portrecie Davida Bowiego z 1974 roku, na którym pozuje w żółtym garniturze, z rudą czupryną i nożyczkami w dłoni. Podobno chwycił je zupełnie nieświadomie, a fotograf Terry O’Neill zadecydował, że warto je zostawić, bo świetnie uzupełnią kadr jako symbol odcinania się Davida swoją nowatorską twórczością od reszty świata muzyki.

Do zestawienia dorzucę też komedię “Biegając z nożyczkami”, zespół Scissor Sisters (początkowo Dead Lesbian and the Fibrillating Scissor Sisters), kawałek “Nożyczki” Slipknota i japońską piosenkę „Krawiec na Enbizaka”. Ta ostatnia opowiada historię wybitnej krawcowej, która zakochała się w nieznajomym. Popadając w obłęd zabiła nożyczkami żonę oraz dwie córki niczego nieświadomego mężczyzny, myśląc, że to jego kochanki. W szaleństwie ubzdurała sobie, że w ten sposób puszczalski ukochany wreszcie będzie tylko jej. Opowieść nie ma szczęśliwego zakończenia, a obiekt westchnień również ginie od krawieckich ostrzy.

Krwawe dziedzictwo nożyczek daje o sobie znać także w takich filmach jak “Obsesja” (1974) Briana De Palmy, “M jak morderstwo” (1954) Alfreda Hitchcocka czy “Umrzeć powtórnie” (1991) Kennetha Branagha. Zresztą Hitchcock, mistrz suspensu i dreszczowców, powiedział podobno: “Morderstwo bez lśniących nożyczek jest jak szparagi bez sosu holenderskiego – bez smaku”.

W rzeczywistości po nożyczki sięgali tacy mordercy jak Peter Kürt, czyli „Wampir z Düsseldorfu”, który zabijał kobiety, a nawet dziewczynki. Jego ofiary miewały rozerwane pochwy i pokłute nożyczkami piersi. Hrabina Elżbieta Batory żyjąca w XVI wieku, również nazywana wampirem, ma na swoim sumieniu życie kilkuset dziewczyn. Uwielbiała kąpiele w ich krwi, ponieważ wierzyła, że to zagwarantuje jej urodę oraz młodość. Nożyczki były jednym z narzędzi, które wykorzystywała do mordowania swoich służących. Szwaczkom, które popełniały błędy wbijała szpilki pod paznokcie lub w wargi, zszywała usta lub kaleczyła je nożycami.

Demony i miejskie legendy

Wśród krwawych historii z nożyczkami plasuje się również miejska legenda o Kuchisake-onna. Bohaterka opowieści została okaleczona i zabita przez zazdrosnego męża. Jej duch zgodnie z opowieścią krąży ulicami Tokio z maską chirurgiczną na twarzy i zaczepia przechodniów pytając: Czy jestem piękna? Nieznajomi zwykle odpowiadają, że tak, a wtedy zjawa pokazuje im swoją twarz z uśmiechem wyciętym nożyczkami, od ucha do ucha, i dopytuje, czy nadal podtrzymują odpowiedź. Jedynym, co może uratować przed ostrzami w rękach Kuchisake-onna jest wprowadzenie jej zakłopotanie odpowiedzią “jesteś przeciętna” lub powiedzenie “pomada” sześć razy. Logiczne, prawda?

Również w Polsce trafiają się tego typu legendy. Na cmentarzu w Naroku stoi kapliczka, a na jej dachu znajdują się nożyczki. Wieść głosi, że na początku XIX wieku we wsi urodziło się mówiące niemowlę ze znamieniem na plecach w kształcie nie żadnym innym, a właśnie nożyczek. Do tego wszystkiego już w dniu narodzin miało zęby. Szybko umarło, ale to nie oznaczało końca dziwnych zjawisk. Nad jego grobem pojawiały się płonące oczy, a każdy kto je zobaczył odchodził z tego świata w podejrzanych okolicznościach. W darze dla morderczego niemowlęcia postawiono kapliczkę z wyjątkowo zdobionym dachem i od tego czasu we wsi zapanował spokój.

Przesądy i sny o nożyczkach

Nie tylko królicza łapka, torebka na ziemi i kominiarz doczekali się przesądów. W Turcji panuje podobno zabobon, że otworzone nożyczki w domu oznaczają kłótnie, a gdy uchylone jest lewe ostrze to bez wątpienia da o sobie znać jakiś wróg. Przekazywanie sobie nożyczek z rąk do rąk to niemalże proszenie się o kłopoty, bo samo narzędzie symbolizuje przeciwnika. Najlepiej więc nożyczki odłożyć, by kolejna osoba mogła je sobie wziąć spokojnie i nie kusić losu.

W Pakistanie otwarte na próżno nożyczki przynoszą pecha, a w Chinach podarowane w prezencie odczytywane są jako chęć zakończenia relacji. W niektórych regionach Europy Wschodniej podobnie jak w Turcji otwarte nożyczki mogą wywołać awanturę. Całe szczęście ostrza mogą się też na coś przydać! W północnej części Afryki krąży przesąd, że za pomocą nożyc można rzucić klątwę na pana młodego i to nie byle jaką, bo odbierającą mu potencję. Wystarczy stanąć za plecami delikwenta z otwartymi nożyczkami i zawołać go po imieniu. Jeśli się odwróci, to noc poślubna zmarnowana. Tymczasem w Stanach Zjednoczonych niektórzy uważają, że nożyczki ukryte pod poduszką gwarantują dobry sen. Czyli nawet jeśli z konsumpcji małżeństwa nici to chociaż można się wyspać?

Część historii nożyczek jest dość mroczna…

Od trzymania nożyczek pod poduszką już bardzo niedaleko do śnienia o nich. Senniki prezentują różne teorie na ten temat. Czasem nożyczki we śnie mogą oznaczać odcięcie się od problemów, w innym przypadku strach przed utratą kogoś. Jeśli podczas swoich onirycznych przygód widzieliście nożyczki, ale nie wykonywaliście nimi żadnej czynności, to spodziewajcie się rozstania z bliską osobą z winy kobiety (wiadomo, że babsko pierwsze do odbierania rodzinie ojca, męża, syna, brata…). Cięcie zwiastuje rozłąkę bądź koniec związku, zgubione nożyczki to nadchodzące kłopoty, złamane ostrza symbolizują kłótnię z przyjacielem, natomiast ostrzenie zapowiada nieciekawą i ciężką pracę. Jak odczytywać wbijanie nożyc w jakiś przedmiot? W wersji dla optymistów, oznacza to, że upór pomoże w zrealizowaniu planów. Opcja pesymistyczna interpretuje to jako dokonanie złego wyboru.

Nożyczki na ratunek!

Całe szczęście z nożyczkami nie są związane tylko i wyłącznie historie smutne, zbrukane krwią i kończące się śmiercią. Jak się okazuje, mogą one również uratować życie.

W Wielkiej Brytanii zgodnie z regulacjami walczy się o życie tych wcześniaków, które urodziły się po 24 tygodniu ciąży i ważą więcej niż 450 gramów. Gdy w 2012 roku Maddalena Douse przyszła na świat znacznie wcześniej niż powinna ważyła zaledwie 370 gramów, ale mimo to lekarze zaczęli leczenie. Okazało się, że podczas ważenia maluszka na wadze leżały nożyczki i te dodatkowe gramy okazały się zbawienne dla Maddaleny. Oczywiście szachrajstwo losu wyszło dość szybko na jaw, ale mimo to specjaliści kontynuowali leczenie, a dziewczynka przeżyła i ma się dobrze.

Jest też wątek naukowy, a mianowicie nożyczki molekularne. Badacze z Międzynarodowego Instytutu Biologii Molekularnej i Komórkowej (MIBMiK) w Warszawie odkryli niezwykłą zdolność enzymu MiniIII do przecinania dwuniciowych cząsteczek kwasu rybonukleinowego (RNA) w miejscu zawierającym specyficzną sekwencję. Dlaczego to takie super? RNA jest przekaźnikiem informacji między DNA i białkami, reguluje procesy zachodzące w komórce, a do tego jest materiałem genetycznym wielu wirusów odpowiedzialnych za takie choroby takie jak grypa, Ebola czy AIDS. Takie molekularne nożyczki to dopiero początek, ale mogą przyczynić się do powstania nowych technik diagnozowania chorób i ich leczenia.

Uderz w stół, a nożyce się odezwą!

To powiedzenie jest na tyle znane, że za jego pochodzenie i znaczenie wziął się sam Jerzy Bralczyk: “Ta praktyczna rada dla bałaganiarzy szukających nożyczek na stole pełnym najrozmaitszych rzeczy jest zręczną i oryginalną metaforą dla mądrej behawiorystycznej zasady mówiącej o konieczności reakcji na ukierunkowane bodźce. Tutaj mowa jest o prowokowaniu zachowania, które może wskazać winnego lub do winy się poczuwającego. Jego odruch będzie diagnostyczny”.

Tego typu manipulacje stosował niezapomniany Porucznik Columbo, który w swoim pomiętym prochowcu i z tanim cygarem, zawsze miał jeszcze jedno pytanie (z reguły miał ich tak naprawdę bardzo dużo), zadawane permanentnie nie w porę, ale które zajmie tylko dwie minuty, więc to nie powinien być problem.

Ogólnie rzecz biorąc przysłowiowe “odezwanie się nożyczek” wcale nie musi być wynikiem działania z premedytacją. Czasem ktoś może zostać sprowokowany zupełnie nieświadomie. “Ale pamiętajmy przy tym, że wśród nas zdarzają się nożyce bardzo mało odporne na wstrząsy. Częściej bodaj aluzje się spostrzega, niż w rzeczywistości są stosowane […] Zwłaszcza, gdy uderzenia w stół są silne” – przestrzega profesor Bralczyk. Wychodzi więc na to, że wszyscy jesteśmy nożyczkami.

A Wy kojarzycie jakieś znane nożyczki lub niesamowitą historię z nimi związaną? Im dziwniej tym lepiej, podzielcie się!

***

Co sądzisz na ten temat? Piszcie: listy@igimag.pl

Za najlepsze listy przyznamy nagrody!

 

Ania Ciężkowska
Ania Ciężkowska
Zawodowo siedzi w marketingu od 2010 roku. W wolnych chwilach konfabuluje, czyta i zwiedza zamki. Wielbicielka tatara, wciąż szuka tego idealnego. Słoń nadepnął jej na ucho, nie ufa gołębiom, lubi pociągi i jeść śniadania na mieście. Przed każdą podróżą samolotem spisuje testament. Żałuje, że nigdy nie pozna Tove Jansson i nie pójdzie na koncert The Beatles.
AUTOR

Polecamy

Komentarze

Zobacz też

Bezkrwawe korzenie wojny. Historia ludzkich konfliktów

Skąd wzięły się wojny? Czy ich istotą jest zabijanie? Przez większość dziejów ludzkości, a zwłaszcza u ich zarania, ludzi było po prostu zbyt mało, aby nierozważnie szafować życiem, jednak wraz z rozwojem cywilizacji wojna stawała się coraz okrutniejsza i nastawiona na biologiczne wyniszczenie. Czy można od niej uciec czy jesteśmy na wojnę skazani?
Maciej Nowak-Kreyer
Maciej Nowak-Kreyer
11 marca 2018
CZYTAJ WIĘCEJ