“Wystarczy zwykłe ‘dziękuję’!” – polityczne mowy oscarowe na cenzurowanym

Od aborcji po Guantanamo
7 minut czytania
342
0
Karolina Kowalska
Karolina Kowalska
3 marca 2018
James Kirkikis/Shutterstock.com

Producenci Oscarów zaapelowali by tym razem powstrzymać się od politycznych akcentów. Ale chyba nikt nie wierzy, że to możliwe. Przecież nagrody Akademii to nie tylko kawał historii kina ale też manifestów, mocnych deklaracji i dobrego PR-u.

Czarna suknia na filmowych uroczystościach to dziś mainstream, nie prowokacja. Do tego stopnia, że kobiety ubrane inaczej niż na czarno, traktuje się już jak “łamistrajkinie”. Za ciemnozieloną suknię na rozdaniu nagród Bafta dostało się nawet księżnej Kate (ratował ją trochę czarny pasek), mimo że członkom rodziny królewskiej tradycyjnie nie przystoi manifestowanie swoich poglądów.

Ten rok, na fali akcji #MeToo zdecydowanie będzie należał do kobiet. Ale w historii Oscarów, a także innych filmowych festiwali, nie brakowało bardziej jednoznacznych i wyrazistych akcentów.

Twardoskóry prezydent

5 minut – tyle wystarczyło Meryl Streep, by rozwścieczyć Donalda Trumpa. Poszło o płomienną, emocjonalną przemowę aktorki wygłoszoną podczas Złotych Globów w 2017 r., siedem tygodni przed ceremonią wręczenia Oscarów. “W Hollywood każdy jest obcy, tak naprawdę nikt nie jest ‘stąd’. Jeśli nas stąd wyrzucicie, zostaną wam do oglądania futbol i mieszane sztuki walki, które tak naprawdę nie są sztuką” – powiedziała odbierając nagrodę za całokształt twórczości. Nazwisko Trumpa nie padło ani razu, ale odwołania do jego polityki były oczywiste. Streep mówiła, że gdy podczas kampanii prezydenckiej kpił z niepełnosprawnego dziennikarza, pękło jej serce. “Brak szacunku prowokuje brak szacunku. Przemoc rodzi przemoc. Kiedy wpływowi ludzie używają swojej pozycji, by znęcać się nad słabszymi, wszyscy przegrywamy”.

No i się zaczęło. Trump odpowiedział, że Streep – laureatka 3 Oscarów i 7 Złotych Globów – jest mocno przereklamowana. Twitter rozgrzał się do czerwoności, a filmy z jej przemówienia na YouTube mają już w sumie miliony wyświetleń. The Guardian napisał, że w końcu ktoś uderzył w ego twardoskórego prezydenta, a przemówienie Meryl Streep dało sygnał do kontrataku.

I rzeczywiście, czy to przez kipiące w USA od kilkunastu miesięcy polityczne emocje, czy to pod wpływem iskry danej przez Streep, ceremonia wręczenia Oscarów 2017 była jedną z najbardziej upolitycznionych w historii. “Naród jest dziś podzielony i ktoś powinien nas zjednoczyć. Bądźmy szczerzy – ja tego nie zrobię, a na sali jest tylko jeden Braveheart, a on nie zjednoczy nas tym bardziej“ – tu prowadzący galę komik Jimmy Kimmel, patrzył znacząco na Mela Gibsona, znanego z konserwatywnych poglądów. Gael Garcia Bernal mówił, że jest przeciwny wszelkim murom, które nas dzielą, irański reżyser Asghar Farhadi podkreślał, że to artyści mają moc jednoczenia ludzi, a Ava DuVernay solidaryzowała się z libańską projektantką.

Zbyt białe Oscary

Ale dyskryminacja rasowa i uprzedzenia były w Hollywood na długo przed tym, zanim Trump ogłosił budowę granicznego muru, a KuKlux Klan poczuł się swobodniej. Akademia Filmowa od dawna zmagała się z zarzutem braku różnorodności w wyborze filmów i kandydatów. Tylko 10 proc. wszystkich nominowanych to afroamerykanie – policzyli organizatorzy kampanii #OscarsSoWhite, namawiającej do bojkotu ceremonii.

Dlatego Halle Berry, w swojej emocjonalnej przemowie, uważanej przez niektórych za ikoniczną, a przez innych za efekciarską, zalewając się łzami dziękowała za pierwszą statuetkę przyznaną za główną rolę afroamerykance. “Ta chwila jest znacznie ważniejsza ode mnie” – mówiła w r 2002.

Kilkanaście lat później muzycy John Legend i Common, odbierając nagrodę za piosenkę Glory do “Selmy”, filmu o Martinie Lutherze Kingu, dadzą do zrozumienia, że “walka o sprawiedliwość toczy się właśnie teraz”, a równość i pełne prawa obywatelskie wciąż nie są dla wszystkich obywateli.

Wszystkiemu winny Marlon Brando

Odtwórca ról dona Corleone i Stanleya Kowalskiego zasłynął pierwszym na Oscarowej gali społecznym manifestem. W 1973 r. Brando nie tylko odmówił przyjęcia nagrody (jako trzecia osoba w historii) protestując przeciw nieszanowaniu praw rdzennych Amerykanów, ale wysłał na ceremonię Sacheen Littlefeather. Ta indiańska aktywistka i aktorka w jego imieniu przekazała 15-stronicowy (!) manifest. Od tamtej pory Akademia wprowadziła zakaz wysyłania na ceremonię delegatów.

Przed tym wydarzeniem przez 40 lat Oscarowe mowy były wolne od poglądów. Gregory Peck, odbierając statuetkę za rolę w “Zabić drozda” nie skomentował rasistowskiego wydźwięku filmu, mimo, że często mówił o tym w wywiadach. Kiedy Sidney Poitier – pierwszy czarnoskóry laureat Oscara za główną rolę męską – dziękował za nagrodę, nawet nie odniósł się do tego przełomowego momentu dla Afroamerykanów. Manifest Brando otworzył więc drogę dla oscarowego krasomówstwa.

Guantanamo, aborcja i zmiana klimatu

“Ratujcie wieloryby. Ratujcie puszczyki. Prawa gejów. Mężczyzn. Kobiet. Prawa człowieka. Nakarmić bezdomnych. Uwolnić chińskich dysydentów” – kpiła Whoopi Goldberg, prowadząca ceremonię w 1994 r. Bo, pomimo że każdy poruszany w oscarowych mowach problem był istotny i realny, presja czasu powodowała niekiedy kuriozalne efekty. I jeśli miało to czemuś służyć, to na pewno przysłużyło się wizerunkowi samego mówcy.

I tak, w 1993 r. Susan Sarandon i jej mąż Tim Robbins, dla odmiany wręczając, a nie odbierając nagrodę, zwrócili uwagę na los 266 Haitańczyków, nosicieli wirusa HIV, przetrzymywanych w Guantanamo. Z kolei Richard Gere w tym samym roku zaapelował o wycofanie wojsk z Tybetu. Miało to tak rozsierdzić producenta Oscarów, że zakazał całej trójce występowania na ceremonii w kolejnych latach. Zakaz nie utrzymał się długo. Julianne Moore, przypomniała o konieczności badań na Alzheimerem, John Irving wsparł ruchy pro-choice, a Jared Leto nawiązał do trwającej wojny na Ukrainie. Jane Fonda wygłosiła swoją przemowę w języku migowym, by w ten sposób zwrócić uwagę na trudności z jakimi mierzą się głuchoniemi. Z Leonarda di Caprio żartowano, że swoją mowę o globalnym ociepleniu miał przygotowaną już od lat. Doczekał się by ją w końcu wygłosić w 2016 r., gdy odbierał nagrodę za główną rolę męską w “Zjawie”.

Problem w tym, że według statystyk Akademii, w historii dziękczynne przemowy często pomijały to co najbardziej aktualne i rażące. Na przykład słowo “Wietnam” pojawiło się w mowach dopiero na zakończenie wojny. O “prawach obywatelskich” wspomniał po raz pierwszy dopiero George Clooney, nagrodzony za rolę w “Syrianie”, w 2006 r. “Antysemityzm” padł po raz pierwszy dopiero w 1978 r. z ust Vanessy Redgrave, i było to jedno z najbardziej kontrowersyjnych wystąpień w dziejach. Aktorka była mocno krytykowana za wsparcie pro-palestyńskiego filmu dokumentalnego “The Palestinian”, a przemawiając mówiła zarówno o walce z nazizmem jak i o “syjonistycznych bandziorach”.

Tej nocy czara goryczy się przelała. Aktorce odpowiedziały buczenia z widowni, a pisarz i scenarzysta Paddy Chayefsky nie wytrzymał: “Mam dość ludzi, wykorzystujących Akademię Oscarów do szerzenia swojej politycznej propagandy” – powiedział, a aplauz widowni zagłuszył go niemal w połowie zdania. Po czym zwrócił się bezpośrednio do Redgrave mówiąc, że „jej wygrana nie jest żadnym momentem zwrotnym w historii, nie wymaga wygłaszania manifestu i zwykłe dziękuję w zupełności by wystarczyło!”.

***
Co sądzisz na ten temat? Piszcie: listy@igimag.pl
Za najlepsze listy przyznamy nagrody!

Karolina Kowalska
Karolina Kowalska
Śledzi trendy i fenomeny zza zawodowych, marketingowych okularów. Ogląda bloki reklamowe i zdarza jej się przy tym pochlipywać. Lubi czytać historie brandów, które poniosły porażkę, a szczególnie jeśli się po tym podniosły. Inspirują ją ludzie, którzy przy śniadaniu wpadli na pomysł, o którym rok później mówił już cały świat. Obecnie pełnoetatowa Matka-Polka.
AUTOR

Polecamy

Komentarze

Zobacz też

Wywiad

Jak ożyły obrazy van Gogha? Rozmowa z twórcami filmu „Twój Vincent”

Jak opowiedzieć o genialnym malarzu? Tworząc film, który wygląda jak namalowany przez słynnego postimpresjonistę. O tytanicznej pracy, która stoi za ręcznie malowanymi kadrami, opowiadają twórcy: Dorota Kobiela i Hugh Welchman.
Robert Skowroński
Robert Skowroński
6 października 2017
CZYTAJ WIĘCEJ