Alimenty dla rodziców – miękkie lądowanie dla wyrodnych?

5 minut czytania
3816
3
Olga Siemoniak
Olga Siemoniak
25 kwietnia 2018

Odsłuchaj

Voiced by Amazon Polly

Rodzice mogą ubiegać się o alimenty od własnych dzieci, tak stanowi polskie prawo. Nieważne czy rodzic pił, bił, latami zaniedbywał, sąd i tak może nakazać dziecku płacenie alimentów. Do tego, jeżeli rodzic trafi do domu pomocy społecznej i nie stać go na opłacenie pobytu w nim, rachunek też może trafić w ręce dzieci. I trafia, coraz częściej.

Po moim tekście o tym, że nic nie jesteśmy winni naszym rodzicom, nawet słynnej szklanki wody, która podobno odpowiedzialna jest za miliony poczęć, sporo osób zwróciło mi uwagę na to, że jednak jakieś tam obowiązki mamy i na pastwę losu rodziców nie możemy zostawić. Jest bowiem coś takiego jak obowiązek alimentacyjny względem matki i ojca.

Coraz więcej pozwów

Owszem jest i ma się całkiem nieźle. Według danych udostępnionych przez Ministerstwo Sprawiedliwości w 2016 roku spraw o alimenty z powództwa rodziców było 2610. To był rekord, wcześniejsze wyniki oscylowały wokół tysiąca*. Jest szansa, że w 2017 roku spraw o alimenty było jeszcze więcej, Ministerstwo Sprawiedliwości ma na razie zebrane dane za pierwszą połowę roku i przez sześć miesięcy było ich 1445. W 2016 roku z kont dzieci na konta rodziców wpłynęło niemal 1,8 mln zł. Wcześniej w skali roku było to niecałe 900 tysięcy zł. Gołym okiem widać więc, że trend narasta.

Oczywiście nie jest tak, że każdy rodzic może wygrać sprawę o alimenty. Jak widzisz, że twoje dzieci dwa razy w roku jeżdżą na all inclusive, a ty co roku tylko do Ciechocinka i już masz dość, to raczej nie masz co liczyć na satysfakcjonujący cię wyrok sądu. Alimenty należą się rodzicom, którzy żyją w niedostatku i nie stać ich na zaspokojenie podstawowych potrzeb lub ich części. Nie mają też możliwości poprawienia swojego bytu, a ich współmałżonek albo nie żyje, albo też nie opływa w dostatkach. Do tego tak się musi złożyć, że dzieci owych rodziców mają taką sytuację, że im na te podstawowe potrzeby styka i jeszcze coś zostaje.

Znęcał się, ale tylko psychicznie, więc płać alimenty

Choć sąd raczej ochoczo przerzuca obowiązek utrzymania starszych ludzi z państwa na dzieci, to są sytuacje, w których nie zasądza alimentów, bo ich żądanie jest sprzeczne z zasadami życia społecznego. Jeżeli więc ojciec nadużywał alkoholu, do tego wyżywał się na rodzinie, jest opcja, że jego pozew zostanie oddalony. Niemniej wszystko zależy od tego, w jakim niedostatku się znajduje, a także od tego, czy tę jego „niefrasobliwość” z dawnych lat, jesteśmy w stanie udowodnić.

Tu uwaga dla wszystkich matek, które nie chcą robić sobie i dzieciom wstydu: zgłaszajcie na policję wszelkie przejawy agresji swojego partnera, zakładajcie niebieską kartę, mówcie o tym, co dzieje się w domu najbliższym, nie kryjcie ojców waszych dzieci, bo kiedyś one za to zapłacą. Dosłownie. Nie jest bowiem tak, że jak sąd usłyszy, że tata czy mama to dranie, z automatu nie zasądza alimentów. Rzecz musi być udowodniona – im lepiej, tym większe szanse, że się uda. – Moja mama sama utrzymywała i wychowywała mnie i moją siostrę. Z ojcem rozwiodła się, jak kończyłam studia, o żadne alimenty nie występowała, chciała po prostu mieć go z głowy. Kilka razy, gdy ten przesadził z alkoholem, wezwała policję, ale właściwie to wszystko. Nie chciała robić afer, bo było jej za niego wstyd. Efekt? Sąd nakazał mi płacić alimenty i raczej w poważaniu miał historie o tym, że to był kawał drania, który znęcał się nad nami. Ale tylko psychicznie, więc nie ma to znaczenia – opowiada Karolina.

Wolą pracować na czarno albo uciec

Dwójka moich rozmówców, którzy wprawdzie spraw o alimenty nie mają, ale pochodzą z rozbitych rodzin, na pytanie jak zareagowaliby na wieść, że ojcowie pozwali ich o alimenty, odpowiadają jednogłośnie: wolelibyśmy pracować na czarno, wyjechać z kraju, byle tylko nie płacić. Co ważne, matkom pomagają lub pomoc deklarują, więc nie mówimy tu o zwyrodnialcach.

Mój ojciec po rozwodzie urwał ze mną kontakt. Przez chwilę miał jakieś tam zrywy i kupował mi drogie rzeczy, żeby się popisać przed kolegami, a potem totalnie się na mnie wypiął. Chciałam utrzymywać z nim kontakt, ale ten albo nie odbierał ode mnie telefonów, albo nie pojawiał się na spotkaniach ze mną. Co z tego, że nie pił, nie bił, jak był i jest całkowicie nieobecny, jak nie pamięta o moich urodzinach, nie dzwoni do mnie od kilku lat – mówi Ania. I dodaje: Nie wyobrażam sobie płacić na niego. I nawet nie o kasę samą w sobie chodzi, ale o czas, który poświęcasz na jej zdobycie, a który umyka z puli czasu, który mogłabym spędzić z ważnymi dla mnie osobami, które wiedzą kiedy mam urodziny albo ile dokładnie mam lat, które budują moje poczucie bezpieczeństwa, a nie je zabierają. Na myśl, że miałabym płacić coś ojcu, aż mnie skręca.

Z DPS-ami trudniej

Niestety, tak ona, jak i wszyscy inni, których rodzice trafią do domu pomocy społecznej, a nie będą w stanie swojego pobytu opłacić, otrzymają rachunki do zapłacenia. W pierwszej kolejności zapłacić powinien mąż lub żona, ale jeżeli ci nie żyją albo ich nie stać, koszty ponoszą dzieci. Chyba że rodzic pozbawiony jest praw rodzicielskich. Inne sytuacje zupełnie nie liczą się dla sądu. Zdarzyć się może tak, że pozew o alimenty zostanie oddalony, wszak ich żądanie jest niezgodne z zasadami współżycia społecznego, ale rachunek z DPS-u i tak trzeba będzie opłacić.

Wyrodne dzieci

Prawnicy jednogłośnie przyznają, że o alimenty występują głównie rodzice, którzy, mówiąc dość delikatnie, na medal cudownych starych raczej nie zasłużyli. W normalnych rodzinach, w których szacunek, miłości, ciepło i poczucie bezpieczeństwa, mają się dobrze, ludzie po prostu sobie pomagają i razem kombinują, jak tu zapewnić rodzicom godną starość.

Jeśli jednak zdarzy się sytuacja, że matka jak wół harowała dla dziecka, a ono teraz opływa w luksusy, a o matce zapomniało, pozew o alimenty ma oczywiście sens. Ale myślę, że z takich sytuacji warto wyciągnąć wniosek: trzeba zawsze pamiętać o sobie i dawać dzieciom dużo, ale nie wszystko. Da się, pozostając przy okazji świetnym rodzicem. A jak jesteś kiepskim, to – zgodnie z polskim prawem – nie obowiązuje cię przysłowie: jak sobie pościelisz, tak się wyśpisz. Możesz bowiem nawet przepić łóżko, a za nowe zapłaci twoje dziecko. Nie wiem jak was, ale mnie to oburza i wydaje mi się całkowicie niemoralne.

*Dane, do których dotarłam zaczynają się od 2012 roku.

***
Co sądzisz na ten temat? Piszcie: listy@igimag.pl
Za najlepsze listy przyznamy nagrody!

Olga Siemoniak
Olga Siemoniak
Rocznik '86, absolwentka polonistyki, zawodowo klepie teksty, prywatnie i od czasu do czasu – męża. Social media sierota, która prowadzi bloga www.znetawziete.pl.
AUTOR

Polecamy

Zobacz też

Dzieci nie są nic winne rodzicom. Nawet szklanki wody nie muszą im podawać

W Polsce oddanie rodzica do domu spokojnej starości, często budzi zarzuty o egoizm. Bo przecież matka ci tyłek wycierała i nie narzekała, a jak historia zatoczyła koło i ty musisz kobietę, która na świat cię wydała, oporządzić, to uciekasz jak jakiś drań. A ona własną piersią cię wykarmiła, gdyby nie ona, nie byłoby cię na świecie, niewdzięczny nikczemniku!
Olga Siemoniak
Olga Siemoniak
4 sierpnia 2017
CZYTAJ WIĘCEJ

Zaprenumeruj newsletter

Melon i Skwarski w Twojej skrzynce pocztowej.
Najciekawsze artykuły Igimag.pl raz na dwa tygodnie.

Zapoznałem(-am) się z treścią polityka prywatności i akceptuję.