Biedna Dominika Kulczyk

3 minuty czytania
4233
2
Kasia Nowakowska
Kasia Nowakowska
5 kwietnia 2018
fot. Shutterstock/Silent O

Szczerze mi żal Dominiki Kulczyk. Nikt jej nie lubi – ani prawacy, bo to przecież córka tego Kulczyka, który okradł Polskę, ani lewacy, bo pani Dominika fotografuje się z biednymi Murzyniątkami, jak najgorsi kolonizatorzy. I tylko redaktorki pism kobiecych mają do niej wyraźną słabość…

Dziedziczka fortuny Kulczyka sprawiła, że od tygodnia już niemal w prasie oraz internetowym półświatku wrze, a felietoniści mają pełne ręce roboty: diatryby, polemiki i kąśliwe komentarze nie piszą się same, helloł! Wszystko zaś za sprawą uroczego wywiadu, którego pani Dominika udzieliła Wysokim Obcasom. Wyznała w nim między innymi, że dzięki niej „600 tysięcy osób w Polsce i na świecie ma lepsze życie, niż miało”, choć nie podała, skąd wzięła akurat taką liczbę beneficjentów swojej działalności.

Adam Leszczynski: Problem z wywiadem z Dominiką Kulczyk w „Wysokich Obcasach” o filantropii polega na tym, że autorka…

Opublikowany przez Krytyka Polityczna 4 kwietnia 2018

Niezadane pytania

Jest to jedno z niezadanych w tym wywiadzie pytań – co zręcznie wytknął Adam Leszczyński W Krytyce Politycznej. Obrony czci pani Dominiki podjął się dziennikarz Wyborczej Wojciech Staszewski, który napisał pełen przekąsu tekst pt. “Winą Dominiki Kulczyk jest to, że pomaga ludziom. Jest taka bogata i jeszcze pomaga. Bezczelność. Powinna nie pomagać”. Z kolei Agnieszka Graff, również na łamach WO (przynajmniej mają tam jakiś pluralizm opinii, nie to co w Do Rzeczy, z którego Andrzej Horubała odchodzi po tym, jak naczelny zabronił mu skrytykować Ziemkiewicza po jego słynnym bon-mocie o “parchach”), wyraża zdziwienie, że redakcja taki materiał w ogóle puściła.

Choć należy przypuszczać, że redakcja nie miała za wiele do gadania w tym przypadku, bo jest to po prostu kosztowny PR. Na tyle kosztowny, że decyzje i akcepty podejmowane są w zacisznych gabinetach, a nie w redakcyjnych open space’ach.

I wypowiedź Joanny Pawluśkiewicz w związku z artykułem i okładką WO:"Niniejszym składam wypowiedzenie z listy 50…

Opublikowany przez Sztuczne Fiołki 31 marca 2018

Parcie na szkło

Ofensywa medialna pani Domini jest widoczna już od jakiegoś czasu. Program w TVN-ie, kampania billboardowa, wywiady w kolorowej prasie – parcie na szkło, w zaawansowanym stadium! Ostatnio w moje oczy wpadła nawet niebywale kusząca prasowa reklama ekskluzywnego spotkania: “MasterClass – Sztuka konwersacji” z udziałem pani Dominiki. Spotkania te cyklicznie prowadzi pani Małgorzata Domagalik (nigdy nie widziałam lepiej dobranych sparring partnerów!), a odbywają się “przy jednym stole na 30 miejsc”. Reklama zachęca, by “Dołączyć do rozmowy w unikatowej przestrzeni z widokiem na całą panoramę Warszawy na 50. piętrze apartamentowca Złota 44”. Cała panorama, nie tylko pół czy marne ćwierć – nie ma lipy!

Oczywiście nabijanie się z pani Dominiki i jej braku klasy (jakiś PR-owiec, biedaczyna, pewnie stracił po tym wszystkim robotę) przy jednoczesnym nadmiarze kasy jest łatwe. Absolutnie słuszne są też pytania o etyczny (i każdy inny: prawny na przykład) wymiar biznesowej działalności Kulczyków – czy to w Nigerii czy w Polsce.

Z perspektywy biedaka

Natomiast jako człowiek dość prosty, a przy tym niespecjalnie bogaty, myślę, że dość dobrze umiem się wczuć w perspektywę biedaka z Bangladeszu czy Radomia, któremu te obrzydliwe dulary pani Kulczyk ratują życie, godność i inne takie niewysłowione. Myślę, że gdyby dziecko mi umierało z głodu, to naprawdę nie obchodziłoby mnie czy osoba, która kupuje nam jedzenie jest dobra, ładna, miła i ma billboardy, niebudzące etycznych ani estetycznych zastrzeżeń. Po prostu cieszyłabym się, że jeszcze dziś nie umrzemy, bo ta osoba – i gówno mnie obchodzą jej mroczne motywacje – miała taki kaprys, by wyjąć pieniądze ze swojej kieszeni i dać je właśnie mnie. Tak, nawet jeśli tatuś tej osoby ukradł te pieniądze Polakom.

Innymi słowy, pani Dominiko, niech pani dalej pomaga: mądrze, głupio, ewaluując każdego dolara albo zupełnie na pałę. Z perspektywy osób, którym udzielono pomocy, to naprawdę nie ma znaczenia. Potrzebujący zazwyczaj nie mają możliwości, by kończyć studia z filantropii, mogą więc pozwolić sobie na pewne uproszczenia. Resztą zaś zajmą się felietoniści, spokojna głowa.

***
Co sądzisz na ten temat? Piszcie: listy@igimag.pl
Za najlepsze listy przyznamy nagrody!

Kasia Nowakowska
Kasia Nowakowska
Od ponad dziesięciu lat "robi w słowie" jako dziennikarka, blogerka, felietonistka. Była redaktor naczelną internetowego serwisu dla kobiet Foch.pl i współzałożycielką BACHORA, humorystycznego magazynu dla sfrustrowanych rodziców. Ma za sobą pracę w prasie papierowej (m.in. Dziennik, Przekrój, Machina), ale bez trudu przeniosła się do internetu i tu czuje się u siebie. Nałogowo ogląda seriale, tłumaczy gry i komiksy, uwielbia przeprowadzać wywiady (i nienawidzi ich potem spisywać). Zwierzę miejskie, matka dzieciom (sztuk dwie) i fanka Davida Bowiego.
Put on your red shoes and dance the blues.
AUTOR

Polecamy

Komentarze

Zobacz też

Magazyn

Efektywny altruizm – współczucie kierowane twardymi danymi i rozsądkiem

Zależy im na pomaganiu tym, którzy pomocy najbardziej potrzebują. Tylko skąd wiedzieć, kto jest naprawdę w potrzebie, w jakie działania warto się zaangażować, i które problemy są najpilniejsze do rozwiązania? Z pomocą przychodzą twarde dane, naukowe dowody i zdrowy rozsądek.
Asja Michnicka
Asja Michnicka
17 lutego 2018
CZYTAJ WIĘCEJ