Gdzie zaczyna się zdrada?

4 minuty czytania
5929
2
Olga Siemoniak
Olga Siemoniak
13 kwietnia 2018

Czym jest zdrada, na czym polega i czy tylko ta fizyczna boli najmocniej? Zdrada jest wszędzie tam, gdzie jest nielojalność i gdzie pluje się na zaufanie. Nie tylko tam, gdzie czai się pozazwiązkowy seks.

Po moim tekście o tym, że są takie sytuacje, w których warto zdradę przemilczeć i to nie ze względu na siebie, a przez wzgląd na osobę zdradzaną, pojawiły się głosy, że niewierność to nie jest taka prosta sprawa i stoi za nią zwykle jakiś deficyt. Jest efektem, a nie przyczyną. Ja akurat uważam, że deficyty pojawiają się w każdym związku i każdy prędzej czy później mierzy się z rutyną, nudą i to, co obce może wydać się – szczególnie po alkoholu – atrakcyjniejsze.  Można być w dobrym, szczęśliwym związku, w którym są miłość i pożądanie, a mimo to odwalić beznadziejny numer.

Bez powodu

Jesteśmy tylko ludźmi, popełniamy błędy i naprawdę nie zawsze wszyscy po alkoholu są demonami prawdy, zrzucającymi kajdany poprawności. Zdarzają się tacy (ja na przykład), którzy są przekorni. Nie zdradziłam nigdy, ale czasem włącza mi się na imprezie chochlik, który wcale nie wali ludziom prawdy prosto w oczy, a wymyśla bzdury i psoci.

Wiem, że zwykło się mówić, że nic nie dzieje się bez przyczyny, ale hej, dzieje się. I to nie tylko po alkoholu. Chyba że za przyczynę uznać, że mój partner, pracujący po 12 godzin na dobę, nie mówi mi nieustannie, że wyglądam obłędnie, a kolega z biura robi to codziennie. Tanie jest wmawianie, że dlatego zdradziłam, bo mnie chłop nie doceniał, więc sam jest sobie winny. Zrobiłam coś durnego, biorę za to odpowiedzialność i nie tłumaczę tego jakimś brakiem. Gdy takie zauważam i są one dla mnie kluczowe, to komunikuję się z partnerem, a kiedy rozmowa nie pomaga – odchodzę. To jest całkiem proste.

Nie tylko seks

No dobra, omówiliśmy irytujące tłumaczenie wszystkiego trudnym dzieciństwem albo urojonymi problemami w związku, czas więc na definicję zdrady. Czym jest, gdzie się ona zaczyna i jaki jej rodzaj boli najbardziej?

Zdrada jest wszędzie tam, gdzie jest nielojalność i gdzie pluje się na zaufanie

Nikt nie ma wątpliwości, że przespanie się z kimś, kto nie występuje w naszej związkowej ekipie, jest zdradą. Seks z obcym człowiekiem to taki dość jaskrawy przykład niewierności. Ale nie jedyny. Bo czym będzie na przykład otwarcie się na inny związek, gdy w jednym już się jest? Powiedzmy, że zakładam konto na portalu randkowym i ponosi mnie flirt. Czy to już zdrada? Do niczego nie dochodzi, ja tylko sprawdzam, czy nadal mogę się podobać i czy jeszcze potrafię uwodzić. A co z wyskoczeniem na kawę z kolegą z biura, który od dłuższego czasu próbuje nas poderwać? Albo na wino z szefem? Co z niewinnym flirtowaniem? Czy to też jest przejaw niewierności?

Zdrada to, według mnie, przekroczenie granic, jakie ustaliliśmy z partnerem, to robienie za jego plecami czegoś, do czego nie jesteśmy w stanie mu się przyznać, bo jest nam głupio i wstyd i wiemy, że jak się dowie, będzie cierpiał. Czasem wcale nie potrzeba do tego seksu ani namiętności. Wystarczy regularne wymienianie pikantnych SMS-ów z kolegą, kawa ze znajomym, któremu opowiadamy, co nas w naszym partnerze wkurza, wystarczy nielojalność i wyciąganie poza związek informacji, które powinny zostać tylko w nim. To omawianie problemów z obcym człowiekiem, a nie z własnym partnerem. I nie jest tak ważne (choć trochę jest) czy omawiasz je z koleżanką, matką, czy bardzo przystojnym kolegą. Zdrada jest wszędzie tam, gdzie jest nielojalność i gdzie pluje się na zaufanie. Nie tylko tam, gdzie czai się pozazwiązkowy seks.

„Podwójne” życie

Zdrada, która chyba boli najmocniej i która jest jednocześnie cholernie trudna dla zdradzającego, to taka, o której napisała nam nasza Czytelniczka. Nie będę wyjawiać szczegółów, ale chodzi o sytuację, w której jest związek: całkiem szczęśliwy, poukładany, z paroletnim stażem, ze wspólnymi zwierzętami, kredytem na mieszkanie i planami remontu tegoż. Nawet abonament na telefon jest wspólny. I nagle pojawia się ktoś z przeszłości, kogo autorka listu do nas, kocha. Ale nie ma odwagi odejść od tego, co dobre i stabilne, nie chce też ranić swojego wieloletniego partnera. Z tym nowym mężczyzną nie wychodzi poza zwykłe rozmowy, jak sama pisze – prawdopodobnie nigdy nie zdradzi swojego partnera. Ale snuje w głowie wizje, jak z nowym spędza czas i życie. W fantazjach to właśnie z nim jest szczęśliwa i spełniona. Płacze po kątach, bo czuje się fatalnie. Czy zdradza? Teoretycznie nie! Rozmawia przecież tylko z kimś innym i to nie o swoim partnerze, a o zwykłych rzeczach, o codzienności, o pasjach i wspólnych dawnych czasach. Tylko, że kocha innego i to o nim fantazjuje. I nie jest to jednorazowa myśl o numerku z nim, a o życiu u jego boku.

O ile puszczenie wodzy fantazji i wyobrażenie sobie jakby nam było z kimś innym, nie jest zdradą i czymś szczególnie bolesnym, wszak nasz umysł potrafi nas ponieść w najdziwniejsze rejony, o tyle regularne fantazjowanie o kimś konkretnym i budowanie w swojej głowie alternatywnego życia, w którym nie ma naszego partnera, to już zdrada i to strasznie bolesna. Dużo bardziej niż jednorazowy skok w bok na imprezie integracyjnej, który nadal radzę przemilczeć – nawet mimo tego, że nazwano mnie przez tę radę nowoczesną babą z TVN-u! Halo, Miszczak, gdzie moja wypłata?!

***
Co sądzisz na ten temat? Piszcie: listy@igimag.pl
Za najlepsze listy przyznamy nagrody!

Olga Siemoniak
Olga Siemoniak
Rocznik '86, absolwentka polonistyki, zawodowo klepie teksty, prywatnie i od czasu do czasu – męża. Social media sierota, która prowadzi bloga www.znetawziete.pl.
AUTOR

Polecamy

Komentarze

Zobacz też

Życie

Kiedy nie warto przyznawać się do zdrady?

Najczęściej zdradzamy po alkoholu, w czasie samotnego urlopu lub podczas wyjazdu integracyjnego. Zdrady, jak przekonują naukowcy zajmujący się seksualnością Polaków, zdarzają się nam coraz częściej. Jednak nie piszę o skali problemu, a o tym, że czasami przyznanie się do zdrady jest zwykłym egoizmem.
Olga Siemoniak
Olga Siemoniak
7 kwietnia 2018
CZYTAJ WIĘCEJ