Nastobachor – jak zrazić go do siebie i sprawić by zostawił was w spokoju

5 minut czytania
7549
3
Madame de Bachory
Madame de Bachory
3 kwietnia 2018

W dzisiejszym odcinku zajmiemy się bardzo częstym problemem posiadaczy dzieci z nieco starszych roczników. Bachor w wieku 11+ potrafi dostarczyć użytkownikom wielu niezapomnianych emocji i wrażeń, warto jednak pamiętać o kilku podstawowych kwestiach.

W listach i komentarzach bardzo często pojawia się krzyk rozpaczy związany z tym, że oto wasze modele progenitury zaczynają się zachowywać specyficznie. Jak odróżnić jednak, czy to już epidemia dorastania, czy może to zwykły toczeń lub krótka awaria wywołana uszkodzeniem układu napędowego?

Nastolatek – co to za potwór?

Zacznijmy więc od diagnozy. Pierwsze pytanie może nastręczyć beznadziejnym rodzicom – jakimi zapewne jesteście – pewnych trudności, ale skupcie się. Czy posiadany przez was model został wydalony na świat więcej, niż dekadę temu? Jeśli, jak większość parentingowych nieudaczników zgubiliście jego książeczkę zdrowia, zaś sam potomek zgubił legitymację, spróbujcie odnieść się do pewnych wydarzeń z przeszłości. Co robiliście dekadę temu? Co wydarzyło się w tym czasie na świecie? Jaka piosenka była wówczas popularna, ale wy jej wcale nie słuchaliście i tylko przypadkowo nucicie już pod nosem “Jak aniołaaaa głooos pokochałem jąąąąąą”. Czy już wtedy cierpieliście z powodu obarczenia bachorem? A może dopiero szykowaliście się na najpiękniejsze lata swojego życia i patrząc w plusik na teście ciążowym marzyliście, jak idziecie z waszym bobaskiem za rączki przez park, świeci słońce, jecie lody i opowiadacie o tęczy, nikt nie płacze, nikt nie rzuca się w spazmach, wrzeszcząc z pozornie tylko absurdalnego powodu… No? To jak to było?

Jeśli ten potwór ma ponad 10 lat, to powiedzcie teraz jakie są objawy. Czy już krzyczy, że jesteście głupi i się na niczym nie znacie? Siedzi zamknięty w pokoju i generalnie ma na was wywalone? A może nieustannie wrzeszczy: “No ale co ja mam zrobić?”, a kiedy sugerujecie, że może wyjdzie z domu, znajdzie sobie pracę i zacznie po prostu z wolna umierać, czekając na emeryturę, to się obraża, zamiast raz wreszcie wziąć sobie do serca wasze złote rady?  No właśnie. Zdiagnozowanie dorastania wymaga pewnej wprawy.

Nastolatek – co to za potwór?

Rozpoznaj wroga

Nastolatki to odrębny gatunek, który wykształca się z poczwarki  zwanej “naszym słoneczkiem” (od siły rażenia) w skutek brutalnych mutacji. Musicie mieć świadomość, że macie jednak do czynienia z obcą formą życia. Ta forma jest wyjątkowo ekspansywna przy jednoczesnym zachowaniu  funkcji introwertycznych. Nastolatki pozbawione są wszelkich udogodnień znanych z luksusowych, starszych modeli człowieka. Nie ma tu ani kontroli trakcji, ani ABS-u, ani poduszek powietrznych. Przerażeni? To dodam jeszcze, że ktoś im rozwalił kolumnę kierownicy, a klocki hamulcowe w ogóle się już dawno starły. Niestety do modeli typu nastolatek nikt nie dostarcza części zamiennych. Jeśli dojedzie z takim wyposażeniem do dwudziestych urodzin, będziecie mogli odetchnąć z ulgą.

Na szczęście projektanci pomyśleli o tym, jak zrekompensować te braki, dzięki czemu każdy nastolatek ma nadmiarowy zapas emocji, których nie musi w żaden sposób poskramiać. Ma też turbodoładowanie do napędu wkurzenia i przepięknie wymazane funkcje wyobraźni odpowiadające za przewidywanie skutków.

Pozornie posługuje się tym samym językiem, co wy, ale nie dajcie się zwieść. Ich wewnętrzny translator stosuje nieznane dorosłym algorytmy przekształcania znaczeń. Jak jednak mówią programiści: „It’s not a bug, it`s a feature”. Czasami więc nastolatek mówi jedno, myśli drugie, a robi trzecie. I jednocześnie oddycha. I strasznie się poci. I jeszcze – pomnażając dobrodziejstwa multitaskingu – w tak zwanym międzyczasie rozrzuca brudną bieliznę, gubi zeszyt do matematyki i wrzuca jakieś rzeczy (może to zdjęcie? a może filmik?) na platformę internetową, której nazwy jeszcze nigdy nie słyszeliście, a nawet jeśli, to myśleliście, że to nowy rodzaj mopa do podłogi.

W dodatku w pierwszych latach mutacji nastolatki są bardzo skuteczne w ignorowaniu poleceń, selektywnym słuchaniu oraz wykorzystywaniu przeciwko wam wszystkiego, co zostało powiedziane. Dzięki katalizatorowi osobowości w starszych modelach nastobachorów uwypuklają się wszystkie wasze najgorsze cechy, dzięki czemu nienawidzicie ich jeszcze bardziej.

Na szczęście w ramach gratisów każdy nastolatek został wyposażony w genialną funkcję “pyskuj i jedź”.

Jak pokonać nastolatka?

Któż z was, beznadziejni, nie marzył o chwili spokoju bez ciągłego marudzenia, wrzasków, pretensji, gorzkich żali, czy agresywnego milczenia? Jest kilka prostych sposobów, by pozbyć się nastolatka, zrazić go do siebie i sprawić, by szybko się wyprowadził z domu. Zaczniemy od zwykłego spławiania. Dopóki nastolatek się nie rozpędzi warto stonować go tak zwanym hamulcem zewnętrznym. Zacznijcie od łagodnego zablokowania ciosem pytającym:

Jak było w szkole?

A lekcje zrobione?

Co robiłeś?

Gdzie byłaś?

Chcesz iść w czymś takim?

A pokój posprzątany?

Co to za dwója z polaka?

Na szczęście każdy nastolatek został wyposażony w genialną funkcję “pyskuj i jedź”

Można też zrobić wślizg kontrolowany w czasie, gdy wasz nastobachor rozmawia z innymi nastobachorami. Uwaga – pisanie się nie liczy. Współbachory muszą słyszeć wasz głos.

Bardzo głośno i bardzo zabawnie wypowiadacie następujące inkantacje:

“Siema morduchno,  to my, twoi staruszkowie, zarzucamy ci tu teraz taki temat, ziomeczku”,

“Co tam anony, jakieś przypały, IKS DE?”.

Możecie też wykonywać gesty, które w mniemaniu waszym oraz producentów reklam telewizyjnych świadczą o byciu młodym i wyluzowanym. To powinno na jakiś czas zrazić do was nastolatka, ale nie gwarantuje pełnego zdystansowania. Co w takim razie możecie zrobić jeszcze?

Milcz jak ze mną rozmawiasz

Po pierwsze: wdawać się w pyskówki. No jak ono, to nastobachorzę, do was fika, no to przecież możecie odfiknąć, tak, że się nogami nakryje, a finałem fikania zawsze powinno być święte zdanie: “Milcz gówniaro/gówniarzu, bo ja tak mówię”.

Po drugie: stosujcie przedwieczną mantrę musiszową.

Musisz się wziąć za siebie, musisz się zmobilizować, musisz się uczyć, musisz się porządnie ubierać, musisz myśleć o swojej przyszłości, przecież JA (z mocnym naciskiem na siebie, to przecież WY jesteście tu najważniejsi, a nie jakiś tam gówniak) tyle dla ciebie zrobiłem/ zrobiłam… kolejne “musisze” mogą być bardziej spersonalizowane.

Po trzecie: Nie słuchajcie, przecież to i tak nie jest jeszcze prawdziwy dorosły człowiek, więc niech nie ściemnia. Jak zaczyna gadać, to wy wtedy mu ciach zasuwacie najpierw: “Inni mają gorzej” albo “Inni radzą sobie lepiej”, “Jesteś jakaś szalona/jakiś nienormalny?!”. A na koniec takie brutalne fatality: “Ja w twoim wieku…”.

Możecie wykonywać gesty, które w mniemaniu waszym oraz producentów reklam telewizyjnych świadczą o byciu młodym i wyluzowanym

Po czwarte szanujcie swój czas, nie będzie wam ten darmozjad kradł bezcennych minut, kiedy jeszcze tyle quizów do rozwiązania (no bo kto nie chciałby sprawdzić jaką postacią z „Gwiezdnych wojen”/„Stranger Things”/ polskiego rządu jest?). Na każdym kroku okazujcie zniecierpliwienie. Wzdychajcie, cmokajcie, sarkajcie, patrzcie w smartfona. Róbcie to szczególnie intensywnie, gdy zaczyna wam jojczeć nad głową o swoich naiwnych problemach. Gdy jest smutny to powiedzcie, żeby przestał (można ponowić pytanie o posprzątany pokój), jak jest zły to powiedzcie, żeby przestał (można ponowić stwierdzenie “Ja w twoim wieku nigdy”), jak czegoś żąda to powiedzcie mu żeby przestał (użyjcie zdania wytrychu “Ja dla ciebie swoje najlepsze lata życia poświęciłam/łem, a tobie ciągle i ciągle mało”), jak jest zdenerwowany, to powiedzcie mu, żeby przestał („Możesz się już uspokoić?”).

Po piąte: traktujcie go z góry. No generalnie wy jesteście super, a on do niczego, wy możecie wszystko, a on nic. Tylko obowiązki. Możecie zmuszać go co jakiś czas do rzeczy uwłaczających godności każdego nastolatka, podczas gdy wy w tym czasie musicie siedzieć w pozach relaksacyjnych, z kawą i ciastkiem i  emitować negatywne bioprądy oraz negatywne komentarze.

Róbcie to wszystko regularnie. Tylko konsekwencja sprawi, że nastolatek będzie miał dość waszego towarzystwa, odczepi się, przestanie z wami rozmawiać, będzie unikał przebywania w domu i być może dość szybko się wyprowadzi. No bo przecież nie po to już tyle lat się męczycie z tą cholerną przerośniętą fasolinką, żeby robić to przez resztę waszego życia. Zasługujecie na więcej.

***
Co sądzisz na ten temat? Piszcie: listy@igimag.pl
Za najlepsze listy przyznamy nagrody

Madame de Bachory
Madame de Bachory
Detoks lukrowy, odczulanie na fasolinki, pierwsza pomoc w beznadziejnym rodzicielstwie - to moje motto, a referencje? Kobieta stara, przemądrzała i dość intensywnie doświadczana przez bachory (wiek różny). Jeśli nasuwa Wam to skojarzenie z legendarnym magazynem dla beznadziejnych rodziców "BACHOR", to niech nasuwa dalej.
AUTOR

Polecamy

Komentarze

Zobacz też

Dziecko

Pięć pomników rodzicielskich wpadek według Bachora

Zamierzam zdemaskować okrutne przewinienia beznadziejnych płodzicieli bachorów. Są to przykłady mrożące krew w żyłach, wiedzcie więc drodzy nieudacznicy, że za każde z tych srogich zdarzeń należy się waszym szatańskim pomiotom co najmniej jakaś reparacyjka albo chociaż pomniczek.
Madame de Bachory
Madame de Bachory
12 stycznia 2018
CZYTAJ WIĘCEJ