“Nie ma nic udawanego w przyjmowaniu ciosu krzesłem”. Jak wygląda wrestling po polsku?

7 minut czytania
743
0
Kajetan Kusina
Kajetan Kusina
22 kwietnia 2018

Wrestling to rozrywka jednoznacznie kojarzona ze Stanami Zjednoczonymi. Jednak nie wszyscy wiedzą, że mamy swoją własną federację zrzeszającą pasjonatów tego ekscentrycznego sportu. O tym jak wygląda wrestling po polsku opowiada Pan Pawłowski – współzałożyciel, ring announcer i komentator Kombat Pro Wrestling.

Kajetan Kusina: Jak wygląda typowa reakcja osoby, która pierwszy raz słyszy o czymś takim jak polska federacja wrestlingu?

Pan Pawłowski: Reakcje są różne i często skrajne. Wrestling to coś nowego, ekscytującego, ale i obcego, ta dyscyplina nie ma w naszym kraju wielkich tradycji. Zazwyczaj pierwsza reakcja to zaciekawienie tematem, czasami można się spotkać też z mocno sceptycznym podejściem. Zupełnie inaczej jest gdy ktoś, kto wrestlingu nie znał, zobaczy nas pierwszy raz w akcji na żywo. Powiem szczerze, że nigdy nie spotkaliśmy się z negatywną reakcją, bo kiedy widz jest rzucony w oko tego cyklonu i jest nie tylko świadkiem, ale i uczestnikiem wydarzeń na gali, ciężko się nie wczuć. Wrestling to jedyna w swoim rodzaju rozrywka i w stu procentach można ją docenić tylko na żywo, będąc na miejscu – atmosfera się udziela, zresztą wiesz, bo sam tego doświadczyłeś!

Pan Pawłowski, fot. KPW

Skupmy się na razie na historii. Jak to się stało, że kojarzona przede wszystkim z Ameryką rozrywka pojawiła się w kraju nad Wisłą?

Obecność wrestlingu w Polsce zawdzięczamy właśnie Amerykaninowi, Donowi Roidowi, mającemu wsparcie w zapaleńcach, których na początku można było policzyć na palcach jednej ręki. Gdy tylko w 2009 roku pojawiła się informacja o tym, że powstanie szkoła wrestlingu, a wraz z nią pierwsza polska federacja (Do or Die Wrestling), to szum w internecie był naprawdę spory. Ponad 120 osób zgłosiło się i zapewniało, że pojawi się na pierwszych treningach. Każdy snuł wielkie plany i już pewnie widział się na szczycie WWE. Zderzenie z rzeczywistością było brutalne – na pierwszym treningu pojawiły się cztery osoby. Już wtedy jasne było, że to nie będzie lekka przeprawa i jeszcze wielokrotnie życie weryfikowało nasze plany. Ale dzięki tym najbardziej zdeterminowanym, idącym pod wiatr, do których mam zaszczyt należeć, dziś możemy się cieszyć wrestlingiem z prawdziwego zdarzenia. Masa pracy za nami, kolejna masa przed nami, ale po tych wszystkich przejściach wiemy, że nic nie jest nas w stanie złamać, a czas i poświęcenie włożone w budowanie polskiego wrestlingu nie pójdą na marne.

Możesz przedstawić tych najbardziej zaprawionych w bojach zawodników? Pewnie nie wszyscy dotrwali do dzisiaj?

Od samego początku zostało nas tylko dwóch, czyli Pan Pawłowski i Kamil Aleksander. Nie sposób nie wspomnieć o Pięknym Kawalerze, niepokonanym mistrzu KPW, który co prawda do DDW dołączył trzy lata później, ale wcześniej trenował w Szkocji i obecnie trzęsie polskim wrestlingiem jak mało kto. Przez lata przez DDW i KPW przewinęło się kilkadziesiąt osób, ale prawda jest taka, że wrestling wymaga wielu poświęceń, pożera masę czasu, nakładów finansowych i energetycznych. Część osób chciała po prostu zobaczyć jak to jest, ot tak, dla siebie, nie wiązali z tym przyszłości. Inni próbowali i wyszło na to, że to nie dla nich – ring okazał się zbyt twardym przeciwnikiem. Teraz mamy ekipę niezwykle zdeterminowanych zawodników i adeptów, dla których wrestling nie jest metodą na spędzenie wolnego czasu, ale pasją i sposobem na życie. Nie jest to łatwe życie, ale tacy pozytywnie zakręceni ludzie nie wyobrażają sobie innego.

Pinezki w plecach..f, fot. KPW

Jak właściwie zostaje się takim zawodnikiem? Nie jest to rzecz, której uczą na każdym rogu.

Droga jest jedna i ta sama dla każdego bez względu na wiek czy płeć. Trzeba przyjechać do szkoły wrestlingu, a później to już tylko (i aż) klasycznie krew, pot i łzy przelane na treningach. Są jeszcze aspekty mentalne, psychologiczne, świadomość tego, czym jest wrestling, jaki jest jego cel i dlaczego nie jest ważne to co się robi na ringu i poza nim, ale dlaczego się to robi. Wrestlerem się jest (lub nie) w głowie bardziej niż w ciele. Jeśli ktoś nie potrafi pojąć pewnych zasad i prawideł rządzących tą dyscypliną, nie będzie w stanie się przebić, nawet jeśli wygląda jak Schwarzenegger. Domyślam się, że to musi być zaskakujące dla kogoś, czyja wiedza o wrestlingu jest mocno powierzchowna, ale wrestling to rzecz robiona przez niezwykle kreatywnych i myślących ludzi, a nie bezmyślna bijatyka, jak mogłoby się wydawać. Gdy adept już zapracuje na swój debiut i zostanie zawodnikiem nic się nie zmienia – nauka trwa przez całe życie.

Większość ludzi chyba nie do końca dobrze definiuje wrestling jako “udawane zapasy”, a tu jednak mamy chyba do czynienia z pewną odmianą teatru połączonego z telenowelą.

I to jest jeden z pięknych paradoksów naszej dyscypliny – wrestling nie jest żadną z wymienionych kategorii, ale posiada elementy każdej z nich, plus multum innych cech, które składają się na produkt niezwykle uniwersalny i atrakcyjny. Nie ma nic udawanego w upadkach na ring, odbijaniu się od twardych metalowych lin, czy przyjmowania brutalnego ciosu krzesłem w plecy. Nie jest to teatr, bo nie ma czwartej ściany czy scenariusza, wszystko jest jedną wielką cudownie chaotyczną improwizacją, w której publiczność jest integralną częścią widowiska, a nie biernymi widzami spektaklu, który oglądają. Nie jest to też telenowela, bo… nie występuje u nas żadna Esmeralda, przynajmniej na razie. A zupełnie na serio – wrestling jest bardzo ciężko zdefiniować i wyjaśnić w paru słowach. Ja zazwyczaj lubię nazywać naszą dyscyplinę rozrywką sportową, interaktywnym serialem, filmem akcji rozgrywanym na oczach publiczności. Charyzma odgrywa tutaj równie ważną rolę co atletyzm i umiejętności ringowe. Wrestling to nietuzinkowe widowisko, w którym każdy widz może znaleźć coś dla siebie – dla jednego będzie to efektowna akcja w ringu, przy której nie sposób się nudzić, innej osobie najbardziej przypadną do gustu walory fabularne, bo każdy zawodnik jest nie tylko wojownikiem w ringu, ale i charakterystyczną postacią, z którą fani mają się utożsamiać, pokochać lub znienawidzić. Najważniejsze jest zrobienie wielkiego show, kontakt z publicznością i emocje – a ciężko znaleźć coś bardziej prawdziwego niż podniecenie generowane podczas gal wrestlingowych na żywo. Ludzie wchodzą z nami w ten świat i dają się porwać, to nie do opisania.

fot. KPW

Jacy zawodnicy w KPW mogą się zaliczyć do tych najbardziej charyzmatycznych?

Myślę, że prym wiedzie Piękny Kawaler, który jest zdecydowanie najbardziej znienawidzoną postacią w federacji i nie tylko nic sobie z tego nie robi, ale ten cały hejt zdaje się go jeszcze bardziej napędzać i nakręcać do przekraczania kolejnych granic. Pierwszym generałem jego wrestlingowej armii jest GREG i niedaleko pada jabłko od jabłoni – też charyzmatyczny, też wyszczekany i bez filtra. Na wyróżnienie zasługują jeszcze Gracjan Korpo, czyli zwycięzca nagrody Mówca Roku KPW 2017, przyznawanej przez fanów, który uwielbia wywyższać swoją etykę pracy ponad “szarą masę” oraz dwóch młodych wilków, którzy bardzo szybko wspinają się po drabinie KPW – łamacz niewieścich serc David Oliwa i zawsze honorowy i grający fair w tych ciężkich czasach Peter Pannache. Po stronie kobiet bryluje pierwsza dama polskiego wrestlingu Bianca, w ringu jednocześnie charyzmatyczna, pełna gracji, ale i bezlitosna. To jednak tylko wierzchołek góry lodowej – mamy świetnie zapowiadających się adeptów i adeptki głodnych sukcesów i niedługo to oni wprowadzą swoją nową jakość do polskiego wrestlingu. Nie mogę się doczekać, bo dla mnie, osoby, która widziała cały ten proces od początku, nie ma nic ciekawszego niż oglądanie jak talenty rozkwitają, a potencjał jest realizowany.

To jak to wszystko wygląda od zaplecza? Bo jednak wszyscy muszą się dogadać, ktoś decyduje się na bycie tym dobrym lub tym złym, kto ma z kim walczyć i tak dalej.

Każdy dobry film ma producenta, reżysera, scenarzystę, oni mają swoich asystentów i tak dalej i tak dalej. Na wspólny sukces projektu pracuje masa ludzi, każdy ma swoje zadania i każdy musi wyrobić sto dziesięć procent normy, żeby efekt był odpowiedni. Nie chciałbym wchodzić w szczegóły, ale mogę cię zapewnić, że odpowiedni ludzie na odpowiednim miejscu plus jasno określony cel to gwarancja sukcesu, dobrej atmosfery i zgranej współpracy. Wszystkie ręce na pokład to złota zasada, a jeśli za wszystkim stoi szacunek, zaufanie, wiedza i doświadczenie – to i dogadać się nie jest problemem.

To może chociaż opiszesz jakie elementy muszą się znaleźć w każdej gali?

Nie ma konkretnego przepisu czy jednej spójnej konstrukcji. Każda gala to osobne wydarzenie, zawsze najważniejsze są walki, które są rozstrzygnięciem konfliktów lub doprowadzają do ich zaostrzenia. Są przemówienia zawodników, które spełniają wiele różnych ról – czasem mają wypromować danego zawodnika, przedstawić go publiczności, czasem być odpowiedzią na wydarzenia z gal ubiegłych, nie ma reguły. Do tego zapowiedzi zawodników, którymi mam przyjemność się zajmować i w sumie tyle – jak widzisz więc elementów stałych jest niewiele, a i one są zmienne z gali na galę. Przez to widz ma pewność, że przychodząc na każde wydarzenie dostanie coś innego, niż ostatnim razem i ma powód, żeby wracać na kolejne i śledzić historię, która się rozwija.

fot. KPW

Na koniec jedno z ważniejszych pytań: gdzie i kiedy je oglądać?

Jak już mówiłem – koniecznie na żywo! Najbliższa okazja 26 maja w Gdyni w ramach gali KPW Arena X – Kawaleria vs. Sojusz. To naprawdę ważna gala i wydaje mi się, że będzie najlepszą w historii. To nie arogancja, czy nawet przerost ambicji – po prostu naszym celem jest za każdym razem zrobić więcej, mocniej, lepiej. Więc z pełną odpowiedzialnością zapraszam wszystkich czytelników na tę wydarzenie. W walce wieczoru zmierzą się Piękny Kawaler i Robert Star, a stawką będzie pas mistrzowski Kombat Pro Wrestling. Czy terror Kawalera się skończy i przywitamy nową erę wraz z następnym mistrzem, czy też pętla wokół szyi przeciwników niepokonanego lidera Kawalerii zaciśnie się jeszcze mocniej? Ja już nie mogę się doczekać i mam nadzieję, że i Was tam nie zabraknie, a jak już łykniecie bakcyla, to nie mam wątpliwości, że będziecie wracać.

*Arkadiusz „Pan” Pawłowski to jeden z pionierów polskiego pro wrestlingu odpowiedzialnych za jego start i rozwój w Polsce. Menedżer, działacz, trener, obecnie ring announcer i komentator w federacji Kombat Pro Wrestling, której jest współzałożycielem. Fan pro wrestlingu od ponad 22 lat, zawodowo zajmuje się nim od lat dziewięciu. Poza ringiem kabareciarz, improwizator, komik, konferansjer, youtuber, dziennikarz.

***
Co sądzisz na ten temat? Piszcie: listy@igimag.pl
Za najlepsze listy przyznamy nagrody!

Kajetan Kusina
Kajetan Kusina
Rocznik 1989. Absolwent Uniwersytetu Gdańskiego. Nałogowo pochłania kulturę, opisują ją, a także tworzy. Prowadzi bloga kusinakulture.pl i pisze komiksową serię "Niesłychane Losy Ivana Kotowicza".
AUTOR

Polecamy

Komentarze

Zobacz też

VHS Hell – ocalić zapomniany nośnik i filmy, których nikt nie wznawia

“Organizujemy pokazy z lektorami, którzy na żywo improwizują ścieżki dialogowe, zdarza się nam odtworzyć wnętrze wypożyczalni kaset wideo z początku lat 90.” - opowiada o działalności VHS HELL Krystian Kujda, który zgromadził imponującą kolekcję dwóch i pół tysiąca kaset VHS. Jakie ma na nich filmy?
Kajetan Kusina
Kajetan Kusina
31 marca 2018
CZYTAJ WIĘCEJ