Tatry na majówkę? Jak nie trafić do kroniki TOPR-u

7 minut czytania
2495
0
Gosia Nowakowska
Gosia Nowakowska
26 kwietnia 2018

Odsłuchaj

Voiced by Amazon Polly

Początek maja, czyli okres, gdy naród polski szturmem rusza na długi weekend, to w Tatrach wciąż czas panowania zimy. Dlatego wycieczkę w tamte rejony należy starannie przemyśleć i przygotować się do panujących w górach warunków, bo finał chodzenia po oblodzonych zboczach bez odpowiedniego sprzętu może być tragiczny.

Wiosna rządzi się swoimi prawami. Przychodzi wcześniej bądź później, nieśmiało zaznacza swoją obecność lub – jak w tym roku – od razu wybucha feerią barw i zapachów, czyniąc zasadnym wykopywanie z dna szafy letnich ubrań. Jedną cechę jednakże ma stałą – w górach wiosną nadal jest śnieg. Ten okres jest szczególnie niebezpieczny, wielu niefrasobliwych turystów sądzi bowiem, że w górach czeka ich takie samo “lato” jak w niższych partiach kraju. Tymczasem, tym co ich czeka są lawiny, gruba pokrywa śnieżna i lód.

Pokrywa śnieżna nazbierała się w ciągu całej zimy

Jeśli kojarzysz z letnich wędrówek tatrzańskie szlakowskazy, osadzone na solidnych, wyższych od człowieka balach, miej świadomość, że zimą wielu turystów musi przy nich kucnąć, lub usiąść, by zrobić sobie z nimi zdjęcie. Mogą też zostać zupełnie zakryte przez śnieg. Nawet najgorętsze promienie słońca nie zdołają wytopić tych zmrożonych mas w ciągu kilku czy kilkunastu dni.

Śnieg w górach nie wyklucza oczywiście turystyki. Ta jednak ma zupełnie inny charakter od letniej. Obecność śniegu czy lodu generuje nowe zagrożenia i wymaga odpowiedniego przygotowania się do wycieczki, a zatem przede wszystkim wyposażenia w zimowy sprzęt i zadbania o umiejętność posługiwania się nim.

Tak umiesz?

W przeciwnym wypadku wycieczka skończyć się może podobnie do niedawno opisanego w kronice TOPR-u przypadku: „O godz. 10.22 powiadomiono Centralę, że znajdujący się w górnej części szlaku na Rysy turysta zsunął się po stromych twardych śniegach zatrzymując się około 150 m powyżej Czarnego Stawu.(…) Turyście przywrócono tętno. Włożono go do noszy francuskich, w których został wraz z towarzyszącym mu ratownikiem windą wciągnięty na pokład śmigłowca i przetransportowany do szpitala.  Jak się okazało, ze względu na wielonarządowe obrażenia odniesione podczas około 700- 800 m upadku i uderzeń w wystające głazy turysta wkrótce zmarł”.

Takiego finału majówki nikt sobie raczej nie życzy…

Które szlaki na weekend majowy?

Postraszyć odrobinę nie zaszkodzi, jednak w polskich Tatrach jest też wiele szlaków odpowiednich na tę porę roku. Również dla osób bez doświadczenia w zimowej turystyce górskiej. Rzecz jasna, to wciąż są szlaki górskie, a zatem wymagające kondycyjnie i niosące ze sobą pewne ryzyko kontuzji i wypadków. Jednakże ciepłą i pogodną wiosną powinny być wolne od śniegu. Jakie to szlaki?

Rusinowa Polana i Gęsia Szyja

Szlak bardzo łatwy, niezbyt też długi, a przy tym spektakularny widokowo. Ruszyć nań można z polany Zazadnia, położonej przy drodze Oswalda Balzera (czyli dojeździe do szlaku na Morskie Oko) lub z parkingu przy Wierchu Poroniec. W obydwu wariantach, dojście do Rusinowej Polany sprawnej osobie zajmie około godzinę, a wejście stamtąd na Gęsią Szyję – następne 40 minut.

Widok z Rusinowej Polany

Idąc z Zazadniej, przechodzi się obok, wartego zwiedzenia, Sanktuarium na Wiktorówkach. Znajduje się przy nim symboliczny cmentarz ofiar gór i osób z nimi związanych. Polana Rusinowa to świetne miejsce na odpoczynek. Nie brakuje tam ławek, a w ciepłe dni przyjemnie jest poleżeć bezpośrednio na trawie. Rozpościera się stamtąd piękna panorama Tatr Bielskich i Wysokich, głównie tych leżących po słowackiej stronie granicy. Wprawne oko odnajdzie wśród nich Rysy, jak i Gerlach. Wejście na Gęsią Szyję odbywa się po przygotowanych stopniach, których podobno jest około pięćset. Sam szczyt jest skalisty, należy więc zachować na nim ostrożność.

Hala Gąsienicowa

Podczas gdy Morskie Oko cieszy się niegasnącą i szaloną wręcz popularnością, na Hali Gąsienicowej, choć również ciężko mówić o błogiej ciszy i spokoju, jest o wiele luźniej. Widoki są porównywalnie piękne, podobnie, jak w pierwszym przypadku, mamy tu do czynienia ze ścianą wysokich szczytów, jest i górskie jezioro, czyli Czarny Staw Gąsienicowy. Dotrzeć tu jest trochę trudniej, asfaltu (na szczęście!) nie wylano, nie kursują konne wozy. Prawdziwy górski trakt.

Na Halę Gąsienicową dostać się można na trzy sposoby. Dwa szlaki startują z Kuźnic – żółty wiedzie przez Dolinę Jaworzynkę, niebieski – przez grzbiet o nazwie Boczań. Obydwa są męczące, serwują mocne podejścia. Łagodniejszy (ale z tego powodu dłuższy) jest czarny szlak zaczynający się w Brzezinach. Dojście na Halę to około dwugodzinna wędrówka. Na miejscu znajduje się urokliwe schronisko, zwane Murowańcem, gdzie można posilić się i odpocząć (nocleg wymaga dużo wcześniejszej rezerwacji). Przed oczami rozpościerają się imponujące szczyty, od Żółtej Turni i Granatów, poprzez Kozi Wierch, Kościelec, aż po Świnicę. Biegną tamtędy rozliczne szlaki, łącznie ze słynną Orlą Percią, czyli najtrudniejszym szlakiem w Polsce. Dla dopełnienia wycieczki, ze schroniska warto wybrać się na spacer nad Czarny Staw (około 40 minut). Być może warunki będą też na tyle dobre, aby bez trudności wejść z Hali Gąsienicowej na Kasprowy Wierch, skąd do Kuźnic można zjechać kolejką.

Grześ i Rakoń

Tatry, pod względem budowy, podzielone są na trzy części. Zbudowane głównie z wapieni Tatry Bielskie, położone są całkowicie na Słowacji. Oprócz nich, wyróżnia się strzeliste granitowe Tatry Wysokie – to do nich należą np. Rysy. Tatry Zachodnie natomiast, to o wiele łagodniejsze grzbiety, powstałe ze skał podatnych na erozję. Szlaki nimi wiodące są mniej strome niż w Tatrach Wysokich, są też położone niżej, i nie ma w nich tylu zacienionych wielkimi skałami miejsc, więc śnieg znika tam szybciej. Właśnie w Tatrach Zachodnich leżą tytułowe szczyty: Grześ i Rakoń.

Aby na nie dotrzeć, wycieczkę najlepiej jest rozpocząć od przejścia Doliny Chochołowskiej. Droga doliną zajmuje około dwie godziny, a kończy się dotarciem do schroniska (jest w nim możliwość noclegu awaryjnego, czyli spania na podłodze). Stamtąd na szczyt Grzesia prowadzi przez las nietrudny szlak (około półtorej godziny). Już z tego szczytu rozpościera się piękny górski pejzaż, spragnieni wrażeń mogą jednak wybrać się też na nieodległy Rakoń, pokonując około godzinne podejście. Wrócić można szlakiem przez Wyżnią Dolinę Chochołowską, w razie gdyby zalegał tam śnieg, powrót należy odbyć tą samą drogą.

Polana Biała Woda

Większość szlaków w słowackiej części Tatr zamykana jest na zimę, to znaczy od 1 listopada, aż do 15 czerwca. Jednakże niektóre dolinne trasy pozostają całorocznie otwarte. Dolina Białej Wody położona jest tuż przy granicy w Łysej Polanie. Do jej wylotu dostać się można nawet busem kursującym na Morskie Oko (trzeba poprosić kierowcę, o zatrzymanie się w Łysej Polanie). Wiedzie z niej długi, ale też piękny szlak na Polski Grzebień – niestety, wiosną jeszcze zamknięty.

Dolina Białej Wody

Natomiast legalnie przespacerować się można do Polany Biała Woda. Nie jest to spacer długi (niecała godzina), przez większość drogi również niezbyt obfitujący we wrażenia estetyczne, ale kto dotrze na Polanę Biała Woda przy dobrej pogodzie, na pewno nie będzie tego żałował. Widok jest jedyny w swoim rodzaju. Jeśli mamy do dyspozycji samochód, warto podjechać też do, znajdującego się nieopodal, wylotu Doliny Jaworowej, skąd można dotrzeć na urokliwą Polanę pod Muraniem.

Morskie Oko

Tego miejsca nie trzeba raczej nikomu przedstawiać, ani reklamować. Rokrocznie odwiedzane jest przez setki tysięcy ludzi. Warto jedynie zachęcić, aby, chcąc zobaczyć ten cud natury, wybrać się tam pieszo. Wprawdzie Tatrzański Park Narodowy przekonuje, że konie, ciągnące na trasie do jeziora fasiągi z turystami nie są przemęczane, ciężko jednak nie odnieść zgoła innego wrażenia. To zresztą są góry i całą frajdą z nich wynikającą, wydaje się być chodzenie po nich. Do początku szlaku na Morskie Oko dowożą z Zakopanego liczne busy. Szlak jest wyasfaltowany, przez las biegnie kilka, wyłożonych kamieniami, skrótów. Dojście do jeziora zajmuje około dwie godziny, powrót nieco mniej, ponieważ po płaskiej szosie wygodnie schodzi się z górski. Ze względów ochrony przyrody, nie należy kąpać się w stawie, ani też dokarmiać pływających w nim ryb.

Ten pocztówkowy widoczek kusi…

Dobrze się przygotuj

Może się zdarzyć, że wiosna weźmie Tatry w swoje panowanie nieco prędzej i również inne, położone wyżej szlaki, będą już wolne od grożących poślizgnięciem płatów śniegu. To można ocenić już będąc na miejscu. Dobrze też wiedzieć, że TOPR prowadzi stały monitoring warunków na szlaku, udostępniając na swojej stronie internetowej obrazy z kamer, zamontowanych w kilku miejscach. Cennym źródłem informacji są też strony i grupy na Facebooku, poświęcone kwestii aktualnych warunków.

Konieczne jest wzięcie ze sobą górskiego sprzętu zimowego. Należą do niego raki i czekan. Te pierwsze, to metalowe kolce, zakładane na buty, mające zapobiegać poślizgnięciom. Bywają zastępowane przez nieco mniej masywne raczki. Czekan natomiast, to przyrząd podobny z wyglądu do kilofa – pomaga poruszać się w zaśnieżonym terenie (poprzez wbijanie w śnieg dziobu lub styliska), a w przypadku poślizgu, odpowiednio użyty, umożliwi wyhamowanie upadku. Zakup takiego sprzętu, to wydatek rzędu kilkuset złotych. Sprzęt można też wypożyczyć w licznych wypożyczalniach w Zakopanem. Pamiętać jednak należy, że nie wystarczy sprzęt mieć, trzeba jeszcze wiedzieć, jak z niego korzystać, aby rzeczywiście podnosił poziom bezpieczeństwa. Dodatkowym zagrożeniem, nawet wiosną, są lawiny, które wciąż mogą wystąpić w miejscach, gdzie pozostało jeszcze wiele śniegu.

Tatry są wyniosłymi i pięknymi górami, a zdobywanie ich szczytów wyzwalać w nas może wiele wspaniałych wrażeń i uczuć. Najważniejsze jest jednak nie wejście na wierzchołek, a bezpieczny powrót z niego, szczyt bowiem to dopiero połowa drogi. Bezpiecznej majówki!

***
Co sądzisz na ten temat? Piszcie: listy@igimag.pl
Za najlepsze listy przyznamy nagrody!

Gosia Nowakowska
Gosia Nowakowska
Z wykształcenia pedagog, z zamiłowania człowiek gór, o których bloguje na Rudazwyboru.pl. Trochę pisze, trochę biega, trochę się wspina, ale - nie oszukujmy się - marzy o tym, by móc całymi dniami oglądać seriale. Po trzydziestce stara się być po prostu sobą, cokolwiek miałoby to znaczyć.
AUTOR

Polecamy

Komentarze

Zobacz też

Agnieszka Bielecka: Kobiety w górach niczego już nie muszą udowadniać

Polska himalaistka chce wierzyć, że od czasów Wandy Rutkiewicz wiele się zmieniło. Według niej podczas wypraw liczy się cel i zwykła ludzka przyzwoitość w dążeniu do jego realizacji, a nie to, czy jest się mężczyzną, czy kobietą.
Małgorzata Bożek
Małgorzata Bożek
22 października 2017
CZYTAJ WIĘCEJ