WenDo. Łam deski i stereotypy

9 minut czytania
565
1
Małgorzata Bożek
Małgorzata Bożek
29 kwietnia 2018

Odsłuchaj

Na tych warsztatach krzyczy się, mówi „nie” i łamie się deski, przede wszystkim… głową. WenDo zajmuje się budowaniem pewności siebie, asertywnością i samoobroną. Jak zaznacza jego trenerka, atak jest tylko jedną z bardzo wielu sytuacji, w których mogą przydać się umiejętności zdobyte na zajęciach.

Na WenDo chodzi m.in. o podejmowanie decyzji i o rozpoznanie własnej, szeroko rozumianej, siły. To ona jest ideą warsztatów samoobrony dla kobiet, dziewczynek i osób mających doświadczenie socjalizacji do roli kobiety. Oprócz kopniaków, ciosów i chwytów zajęcia pomagają poznać własne granice i głośno mówić o nich innym. – WenDo jest po to, żeby kobiety w trakcie „konfrontacji”, ale także w innych sytuacjach, stawały po swojej stronie, a nie po stronie sprawcy czy osoby, która je atakuje, i żeby uznały, że całkowicie mają do tego prawo, że nie muszą być miłe, ani grzeczne, jeżeli ktoś im robi krzywdę – mówi Agata Teutsch, trenerka WenDo, przedstawicielka krakowskiej Fundacji Autonomia i edukatorka.

Zwłaszcza w czasach #MeToo i kolejnych doniesień trzeba o tym pamiętać. Victim blaming musi odejść!#16Dni…

Opublikowany przez Fundacja Autonomia 29 listopada 2017

Droga różnych kobiet

Co do tego, kiedy powstało WenDo i gdzie raczej nie ma wątpliwości. Zrodziło się na początku lat 70. w Kanadzie i od początku związane było ze środowiskami feministycznymi. Jego nazwa wzięła się od angielskiego słowa „women” (kobiety) i japońskiego „do” (droga). Początkowo skupiało się głównie na samoobronie fizycznej, ale stopniowo dołączono do jego programu także ćwiczenia komunikacyjne i te związane z asertywnością. Zajęcia szybko przyjęły się w Zachodniej Europie, w krajach takich jak Francja, Niemcy, Włochy czy Austria. Zanim dotarły do Polski, Agata Teutsch poznawała je po raz pierwszy w języku rosyjskim.

Wzięła bowiem udział w warsztatach WenDo podczas europejskiego obozu feministycznego w 1995 roku, gdzie prowadzono je właśnie w tym języku. Zachwyciły ją. Pomyślała wtedy, że chciałaby, aby jak najwięcej kobiet i dziewczyn mogło wziąć udział w tego rodzaju zajęciach. Potem studiowała w Warszawie i coraz bardziej angażowała się w działania trzeciego sektora, m. in. współpracując z Centrum Praw Kobiet, Fundacją La Strada oraz z Ośrodkiem Informacji Środowisk Kobiecych. W latach 2001-2004 wzięła udział w warsztatach dla trenerek WenDo zorganizowanych z inicjatywy Sławomiry Walczewskiej i Beaty Kozak z Fundacji Kobiecej eFKa i niemieckich trenerek Caroli Heinrich i Beate Nitzschke. Łącznie uczestniczyło w nich 16 kobiet z całej Polski. Kolejne szkolenie, tym razem dzięki inicjatywie Agaty Teutsch, udało się zorganizować dopiero 11 lat później.

Dziś WenDo ma coraz więcej zwolenniczek. W zajęciach mogą brać udział dziewczynki od 7 lat wzwyż, nie ma natomiast górnej granicy wiekowej. Mogą się na nie zgłosić również osoby starsze oraz kobiety z niepełnosprawnościami. Bariery fizyczne w przypadku WenDo nie są ważne, gdyż zajęcia dostosowuje się do potrzeb danej grupy uczestniczek. Dowodem na to jest fakt, że w ostatnim szkoleniu trenerek WenDo, które ukończyło 29 kobiet z różnych regionów Polski, znalazły się osoby posługujące się Językiem Migowym i alfabetem Lorma (alfabet osób głuchoniewidomych polegający na kreśleniu linii lub punktów na dłoni drugiej osoby), obywatelki Rosji oraz Białorusi, ale też osoby transpłciowe oraz transgenderowe, a także z niepełnosprawnościami ruchu i wzroku.

WenDo w pracy i w szkole

Zajęcia WenDo, jak podkreśla Agata Teutsch, są dla wszystkich, także jeśli chodzi o światopogląd. Nie muszą to być koniecznie osoby, które identyfikują się z feminizmem, bo jak się okazuje podczas zajęć, mity dotyczące przemocy albo rodziny wybiegają daleko poza podziały światopoglądowe. Trenerka na swoich zajęciach pracowała z osobami z różnych grup wyznaniowych i osobami z niewierzącymi – od jednej z uczestniczek usłyszała nawet: „Pani Agato, Pan Bóg mi Panią zesłał” – kobietami z małymi dziećmi, ale też osobami po pięćdziesiątce, paniami, które wypadły z rynku pracy z powodu zmiany jego struktury, z kobietami osadzonymi oraz z różnymi grupami zawodowymi, np. konduktorkami.

Kobiety spotykają się z trudnymi sytuacjami także w pracy

WenDo szczególnie ważne jest właśnie dla kobiet pracujących w zawodach wymagających ciągłego kontaktu z obcymi ludźmi. Na Zachodzie tego rodzaju kursy organizowane są dla policjantek czy listonoszek i finansuje się je z budżetów miast czy gmin. Coraz częściej odbywają się także w Polsce. Wspomniane konduktorki spotykają się w swojej pracy z bardzo trudnymi sytuacjami, zresztą nie one jedne. Dlatego trenerki WenDo w Polsce szkoliły już również m.in. pedagożki, pracownice domów kultury i szkół czy kandydatki w wyborach do samorządu terytorialnego i do parlamentu.

Warsztaty tego typu prowadzi się też w szkołach oraz w innych instytucjach pracujących z młodzieżą. Trenerka podkreśla, że choć obecny klimat polityczny sprawia, że często ta współpraca jest utrudniona, jest wiele miejsc, które są zainteresowane tego typu działaniami. Sama wymienia bardzo udaną współpracę z krakowskim Miejskim Ośrodkiem Pomocy Społecznej czy zakończone sukcesem inicjatywy w ramach budżetu obywatelskiego: – Ostatnio zbierałam podpisy pod projektem warsztatów WenDo skierowanym do dzielnicowego budżetu obywatelskiego i potrzebne 15 podpisów od mieszkańców, a właściwie – i to chyba ma znaczenie – od mieszkanek dzielnicy zebrałyśmy w 40 minut. Po porostu zaczepiałyśmy kobiety, które wychodziły ze sklepu, z banku albo z poczty i mówiłyśmy, o co chodzi. One z reguły żywo reagowały i stwierdzały, że takie warsztaty są bardzo potrzebne.

Dwa lata temu jedna z krakowskich entuzjastek WenDo zgłosiła natomiast do miejskiego budżetu obywatelskiego projekt otwartych warsztatów dla dziewczynek w całym Krakowie. Dostał tyle głosów, że uzyskał finansowanie i ostatecznie wzięło w nim udział 120 uczestniczek w wieku od 11 do 15 lat.

Jasne granice

Co dają warsztaty WenDo? Przede wszystkim pomagają nie tylko bronić się przed agresją i dyskryminacją, ale też im zapobiegać. Badania prowadzone nad samoobroną kobiet, np. raport w The New England Journal of Medicine, wykazują, że przynosi ona efekty w sytuacjach zagrożenia, ale też działa prewencyjnie. Uczy bowiem rozpoznawać sytuacje zagrożeni i unikać ich, i to nie nakazując kobietom ubierać się czy nie ubierać w określony sposób albo unikać kontaktów z ludźmi. Warsztaty mają pomóc dobitnie wyrażać swoje zdanie, stawiać granicę, a w razie potrzeby, oczywiście, również bronić się fizycznie. Jocelyn Hollander, jedna z badaczek skuteczności tego rodzaju samoobrony, w artykule dla Huffington Post odpowiada na zarzuty jej przeciwników, którzy twierdzą, że tego rodzaju zapobieganie przemocy obciąża potencjalne ofiary, a nie wpływa na sprawców. Badaczka zaznacza, że oczywiście prowadzenie samoobrony dla kobiet nie może to być jedynym sposobem walki z agresją tego typu, ale mówi o jego skuteczności. Dodaje też, że zajęcia typu WenDo mają jeszcze jedną zaletę – ofiary ataków przestają winić siebie za to, co się stało. Warsztaty prowadzi się zresztą nie tylko po to, by ich uczestniczki wiedziały, jak chronić się przed seksistowskimi atakami czy zaczepkami, ale też by umiały np. wyznaczać jasne granice w pracy czy w relacjach z innymi osobami, także z kobietami.

Zajęcia WenDo trwają zazwyczaj 12 godzin i są rozłożone na dwa dni. Pracuje się na nich nad komunikacją werbalną i niewerbalną. Dużo się też krzyczy. Agata Teutsch ze swoimi kursantkami wiele uwagi poświęca pracy z głosem i oddechem. – Oddech jest konieczny do tego, żeby mówić, jest konieczny też do tego, żeby w sytuacjach, kiedy mamy poczucie chaosu w głowie i wpadamy w panikę, zapanować nad sobą. To są reakcje chemiczne, np. wtedy, kiedy jesteśmy w sytuacji stresowej i w naszym ciele pojawia się adrenalina, to jeżeli nie oddychamy albo oddychamy płytko, rośnie poczucie chaosu i paniki, ponieważ adrenalina nie „dostaje” tlenu, a musi dostać, żeby miała działanie mobilizujące a nie obezwładniające.

Nie mniej uwagi poświęca się głosowi. Ma znaczenie zarówno w codziennych kontaktach międzyludzkich, wyrażaniu własnego zdania, występowaniu publicznym bez strachu, jaki i w sytuacjach ekstremalnych, kiedy pojawia się zagrożenie. Wtedy, jak uczy WenDo i jak nakazuje zdrowy rozsądek, warto narobić hałasu, który czasem potrafi spłoszyć napastnika albo zaalarmować kogoś postronnego, że dzieje się coś złego. Na warsztatach bardzo dużo pracuje się również nad językiem ciała, tym w jaki sposób stoimy, siedzimy, chodzimy czy gestykulujemy. Ćwiczy się też utrzymywanie kontaktu wzrokowego czy mimikę, tak by była adekwatna do sytuacji i naszej o niej opinii. – Kobiety są np. uczone uśmiechania się i spuszczania wzroku, co sprawia że jesteśmy postrzegane jako słabe, niepewne siebie, wystraszone – zwraca uwagę trenerka. Prowadzone są również ćwiczenia typowo związane z samoobroną fizyczną.

Bariery do pokonania

Na WenDo ćwiczy się między innymi uwolnienia z chwytów, gdyż charakterystyczne jest to, że przy różnego rodzaju napaściach kobiety często łapane są za ręce i w ten sposób obezwładniane. Uczestniczki uczą się sztuczek, jak wyrwać się z uścisku większego i silniejszego napastnika. Trenuje się też ciosy i kopnięcia. To również wyzwanie. Bywa i tak, że nawet kobiety trenujące sztuki walki nie mogą przezwyciężyć pewnych barier w sobie, choć mają mnóstwo siły fizycznej. Dlatego, jak podkreślają organizatorki warsztatów, zarówno strona psychologiczna, jak i ta związana z fizycznością, są tak samo ważne.

Przemocy doświadcza w Polsce rocznie 800 tysięcy kobiet

WenDo nie jest terapią, choć osoby, które na nie przychodzą, ze względu na to, że są kobietami lub osobami socjalizowanymi do roli kobiety, prawie wszystkie mają doświadczenia związane czy to z przemocą seksualną, słowną czy też z dyskryminacją. Przemocy doświadcza w Polsce rocznie 800 tysięcy kobiet (zgodnie z wynikami badań prof. Beaty Gruszczyńskiej z Uniwersytetu Warszawskiego). Badania przeprowadzone przez Fundację na rzecz Równości i Emancypacji STER pokazują, że 87 proc. kobiet w Polsce doświadczyło w życiu przemocy seksualnej, 22 proc. było ofiarami gwałtu, a wobec 23 proc. ktoś podjął próbę gwałtu. Przemoc wobec kobiet i wobec mężczyzn cechuje również jedna bardzo istotna różnica – mężczyźni dużo częściej spotykają się z przemocą ze strony obcych mężczyzn, a kobiety ze strony tych, których znają.

Według ankiet ewaluacyjnych warsztatów organizowanych przez Fundację Autonomia biorące w nich udział kobiety w 100 proc. są zgodne co do tego, że poleciłyby je swoim koleżankom, siostrom, matkom. Te które mają córki od razu chcą zorganizować dla nich WenDo. Choć wiele osób w pierwszym odruchu mówi „nie potrzebuję tego” czy „po co mam iść na warsztat z samoobrony i asertywności”, większość kobiet ma w ciągu życia doświadczenia związane z molestowaniem seksualnym, zaczepkami, nierównym traktowaniem itd. – My na co dzień o nich nie pamiętamy, bo działają mechanizmy obronne, wypieramy pewne rzeczy, to nas ratuje w pewien sposób, i często dopiero na WenDo przypominamy sobie, że faktycznie były takie sytuacje i czasami nawet nie do końca je rejestrujemy, bo tego jest tak dużo – zaznacza edukatorka z Fundacji Autonomia.

Upełnomocnienie

WenDo nie jest oczywiście po to, by przypominać o tego rodzaju zdarzeniach, ale aby przed nimi chronić. Jak podkreśla Agata Teutsch to warsztaty, które dają narzędzia do reagowania, do zmiany, choć na pewno WenDo nie zastąpi pomocy osobom, które borykają się z jakąś traumą. Jednak nie każdy, kto doświadczył przemocy, potrzebuje terapii. Ludzie różnie reagują i mają różne potrzeby. Czasem wystarczający dla nich będzie właśnie empowerment. To idea, na której opiera się WenDo, pomagająca stworzyć przestrzeń do tego, żeby swoim własnym głosem, swoim własnym językiem opisać swoje doświadczenia, powiedzieć, na co się nie zgadzamy i zażądać zmian.

Opublikowany przez Fundacja Autonomia 25 grudnia 2017

Upełnomocnienie, czyli empowerment, jest koncepcją, która mówi o tym, że osoby z grup narażonych na dyskryminację strukturalną, czyli nie tylko w relacjach z innymi ludźmi, ale także poprzez to, że przemoc i dyskryminacja wobec nich jest bagatelizowana, sprawcy nie są karani, brakuje odpowiedniej infrastruktury: pomocy, socjalnej, prawnej, psychologicznej, często to kobiety np. muszą się wyprowadzić z własnego domu, a nie sprawca, kobiety są obwiniane za przemoc, której doświadczają, mamy do czynienia z normalizacją przemocy w powiedzonkach, tekstach piosenek, filmach, dowcipach, literaturze itd., mogą się skutecznie przeciwstawić. Mogą to zrobić działając razem, mając świadomość praw i mając narzędzia do wyrażania niezgody na łamanie tych praw – zaznacza trenerka i dodaje, że model upełnomocnienia to coś innego niż sama pomoc osobom doświadczającym przemocy.

Tego rodzaju pomoc, jak porada psychologiczna, wsparcie materialne czy prawne, również jest im oczywiście potrzebna. Jednak żeby przełamać mechanizmy, które sprawiły, że znalazły się w takiej sytuacji, ważne jest upełnomocnienie. Empowerment mówi o tym, że potrzebne jest myślenie o przeciwstawieniu się przemocy, które będzie zwracało i podważało powodującą ją strukturę. Chodzi więc o rozpoznanie sytuacji, nazwanie jej, a potem zmianę. WenDo tę zmianę ma rozpocząć od myślenia o sobie i o tym, jak funkcjonuje się w relacjach z innymi. – Kiedy kobieta podejmuje decyzję, że przyjdzie na warsztaty, to jest pierwsza deska, którą łamie. Potem są kolejne – mówi Agata Teutsch.

***
Co sądzisz na ten temat? Piszcie: listy@igimag.pl
Za najlepsze listy przyznamy nagrody!

 

Małgorzata Bożek
Małgorzata Bożek
Wolny strzelec krążący wokół dziedzin takich jak media, sztuka i reklama. Pracuje ze słowami i odpoczywa ze słowami. Kiedy nie pisze, czyta, ogląda, słucha – jest uzależniona od opowieści. Lubi zmiany, podróże i sny.
AUTOR

Polecamy

Komentarze

Zobacz też

Kultura

GaGa pomaga odnaleźć w tańcu własne ciało

Wyobrażasz sobie, że masz ogon długi jak smok, albo że twoje ciało jest niekończącą się falą. W stawach masz kulki zanurzone w oleistej cieczy, a w kręgosłupie wijącego się węża. GaGa to własna interpretacja ruchu, czas na pokonywanie ograniczeń i szukanie w tańcu własnego ciała – jego świadomości. Jak mówi Natalia Iwaniec, jedyna polska certyfikowana nauczycielka GaGa, to skupienie się na sobie bez egoizmu.
Małgorzata Bożek
Małgorzata Bożek
19 stycznia 2018
CZYTAJ WIĘCEJ