Czterolatka na Avengersach – przesada czy święte prawo rodzica?

4 minuty czytania
696
1
fot. MooNam StockPhoto/Shutterstock

Odsłuchaj

Najnowszy film z universum Marvela to zdecydowanie nie jest bajeczka dla przedszkolaków. W praktyce jednak można zabrać na taki film nawet małe dziecko, pracownicy kin bowiem wpuszczają dzieci poniżej kategorii wiekowej, gdy są one z rodzicami. Część opiekunów również jest zdania, że to wyłącznie ich decyzja, do której mają prawo.

Na nową część „Avengersów” wybrałam się do Multikina tuż przed weekendem majowym. Nie zdradzając fabuły powiem tylko, że oglądałam w napięciu aż do ostatniej sceny (dorosłym polecam!). Kiedy zapaliły się światła, ze zdziwieniem zauważyłam dwa rzędy przed sobą mężczyznę z małą dziewczynką, na oko cztero-, może pięcioletnią. Dziecko spało, być może zmęczone długą projekcją, a być może oszołomione hałasem, bo w kinie, jak to w kinie – było bardzo głośno, a film razem z reklamami trwał trzy godziny. Nazwijcie mnie przewrażliwioną kwoką, ale widok ten tak mnie zaskoczył, że zapomniałam o wrażeniach z samego filmu.

Ograniczenia wiekowe to tylko sugestia

Wychodząc spytałam pracownika kina, jak to możliwe, że tak małe dziecko zostało wpuszczone na film dozwolony od lat dwunastu. Odpowiedziano mi, że ograniczenia wiekowe to sugestia producenta, natomiast decyzję pozostawia się rodzicom. Przyznam, że to tłumaczenie przekonuje mnie – w pewnych sytuacjach. Na przykład gdybym chciała pozwolić starszemu dziecku na obejrzenie filmu, do którego oficjalnie „brakuje mu” dwóch lat. Przede wszystkim jednak sprawdziłam regulamin kina.

„Bilety na seanse filmowe przeznaczone dla określonych kategorii wiekowych mogą nabyć tylko osoby spełniające wymagania związane z wiekiem po okazaniu odpowiedniego dokumentu tożsamości. Powyższe zasady obowiązują odpowiednio przy wpuszczaniu na seans filmowy” – mówi punkt 12. regulaminu, co wskazywałoby na zakaz wstępu dla osób poniżej zalecanej przez producenta granicy wiekowej.

„Dziecko w wieku do 3 lat, o ile nie zajmuje oddzielnego miejsca, może przebywać na sali kinowej pod opieką rodzica lub pełnoletniego opiekuna w ramach jego biletu. Powyższa zasada nie dotyczy seansów, które są przeznaczone dla dzieci” – punkt 20. z kolei wskazuje, że można wziąć ze sobą bardzo małe dziecko na film dla dorosłych, jeśli będzie się je trzymać na kolanach. Domyślam się, że ten punkt zakłada, że maluch nie ogląda filmu świadomie. Przy okazji warto wspomnieć, że „Avengers. Wojna bez granic” wyświetlany był również w ramach seansu Multibabykino, czyli specjalnego seansu dla rodziców z dziećmi do dwóch lat (w czasie tych seansów dźwięk jest ustawiony ciszej, a dzieci mogą swobodnie bawić się w sali kinowej).

Co na to sami rodzice?

Z czterolatkiem? O matko… – pisze Karolina, a Maria dodaje: – „Na Deadpoolu” siedziałam tuż za ośmiolatkiem z tatusiem. Słabo.

Wiele osób uważa jednak, że mają prawo sami zdecydować o tym, czy zabrać swojego malucha na seans dla dorosłych.

Mimo że sama bym nie pokazała wielu filmów czterolatkowi, uważam, że to sprawa rodziców i ich decyzje – mówi Basia. – Czy powinniśmy napisać do wszystkich sklepów, żeby nie sprzedawano dzieciom półrocznym „kinderjajek”, bo to w poczuciu niektórych może być większa szkoda niż Avengersi? Wszystko jest relatywne. Myślę, że to decyzje rodziców i już.

Byłam z przygotowanym czterolatkiem na „Mrocznym widmie”. Kino kiedyś próbowało mnie nie wpuścić na film z napisami, bo nie wierzyli, że syn umie czytać.  To serio moja sprawa – twierdzi Magdalena.

Ja też jestem za tym, że rodzice decydują. Sama nie znoszę, jak ktoś mi się wchrzania w decyzje odnośnie moich dzieci i mojej rodziny, choćby w najlepszej wierze – podsumowuje Paula.

„Moja sprawa” a zdrowy rozsądek

Moje wątpliwości jako rodzica budzi w tej sytuacji po pierwsze pokazywanie dziecku scen przemocy, a po drugie narażanie go na przebywanie w nadmiernym hałasie przez długi czas.
Ja myślę, że dla czterolatka trzy godziny jakichkolwiek scen to za dużo – ocenia Agnieszka Stein, psycholożka dziecięca.

Jestem jak najdalsza od nagonki na tamtego tatę z córeczką; z pewnością uważał on, że dziecko może bez szkody przebywać w sali kinowej w takim natężeniu dźwięku i bez konsekwencji oglądać brutalny film akcji. Gdyby sądził inaczej, nie zabrałby córki na ten seans.

Nie po raz pierwszy sprawa rozbija się przede wszystkim o granice suwerenności rodziców. Czy mówimy o żywieniu dzieci, czy o religii w szkole, czy o seansach filmowych – prawo opiekunów prawnych do decydowania o tym, jak wychowują swoje dziecko, jest prawem bardzo istotnym. I o ile niektóre działania regulowane są przez kodeksy prawa (jak na przykład kary cielesne, korzystanie z fotelików samochodowych lub pozostawienie dziecka bez opieki), o tyle wiele innych jest i powinno być wolnym wyborem rodziców. Wyborem, którego dokonują na podstawie swojej aktualnej wiedzy.

Być może jednak rolą kina byłoby w takiej sytuacji edukować lub regulować podobne sytuacje regulaminem wewnętrznym. Który zresztą, jak widzieliśmy, nie zezwala na wpuszczanie widzów poniżej zalecanej kategorii wiekowej – nie wspomina jednak nic o nieletnich w towarzystwie rodziców.

Co na to wszystko dyrekcja Multikina? Tego, niestety nie udało mi się dowiedzieć. Pytałam o to, czy regulamin kina zezwala na takie sytuacje i czy małe dziecko z rodzicem zostałoby wpuszczone na każdy seans – na przykład na thriller erotyczny. Zadałam też pytanie, jakie są możliwości sprawdzenia przez pracowników kina, czy dorosły faktycznie jest prawnym opiekunem dziecka. Multikino nie odpowiedziało na moje wiadomości.

***
Co sądzisz na ten temat? Piszcie: listy@igimag.pl
Za najlepsze listy przyznamy nagrody!

Luca Olga Machuta-Rakowska
Luca Olga Machuta-Rakowska
Piszę do internetu od ponad dziesięciu lat, najpierw dla agencji interaktywnych i klientów indywidualnych, a obecnie dla IgiMag, Tatento, Kwartalnika Laktacyjnego i na swojej stronie Milk Power. Umiem w social media, blogi i parę innych rzeczy. Lubię NVC, Rodzicielstwo Bliskości i szalenie interesują mnie relacje. Ponad trzy lata temu ukończyłam kurs dla Promotorek Karmienia Piersią i od tej pory działam na poletku laktacyjnym. Pasjami kocham jeść, ale nie cierpię gotować.
AUTOR

Polecamy

Komentarze

Zobacz też

Film

Spider-Man dla bardzo początkujących, czyli co warto wiedzieć, zanim pójdziecie na nowy film o Pająku

Jeśli nie wiecie, o co chodzi z tym całym Spider-Manem, z kim walczy i dlaczego pomaga mu Iron Man, oto krótkie wprowadzenie. Spoilerów, przynajmniej tych związanych z najnowszym filmem, nie przewiduję.
Jakub Demiańczuk
Jakub Demiańczuk
14 lipca 2017
CZYTAJ WIĘCEJ