„Witamy w domu” – goździki, murale i wspomnienie Marca‘68

7 minut czytania
639
0
Małgorzata Bożek
Małgorzata Bożek
13 maja 2018
fot. M.Starowieyska/Muzeum POLIN

Odsłuchaj

Przywracają pamięć o tych, którzy w Marcu ‘68 roku musieli opuścić Polskę, ale witają też wszystkich, którzy wracają, przejeżdżają albo dopiero się wprowadzają. Transformują miejsce, które kojarzy się z antysemicką nagonką. Na filarach wiaduktu przy Dworcu Gdańskim już teraz zobaczyć można wizerunki Idy Kamińskiej, Zygmunta Baumana, Aliny Margolis-Edelman, Jerzego Lipmana, Anny Frajlich-Zając oraz Mariana Eilego, które składają się na Galerię „Witamy w domu”.

Tworzyli już Galerię Tybetańską na warszawskiej Woli czy Romską i Czeczeńską przy ul. Raszyńskiej w stolicy. Teraz na miejsce swoich działań wybrali industrialne okolice Dworca Gdańskiego. Fundacja Klamra nawiązała ponownie współpracę, podobnie jak przy pozostałych projektach, z Zarządem Dróg Miejskich, który zgodził się oddać aktywistom również i tę przestrzeń.

O to, kogo mogliby w niej przedstawić spytali między innymi Mariusza Szczygła, który zaproponował aktorkę i reżyserkę teatralną Idę Kamińską. Artystka w 1968 roku dobrowolnie, w akcie solidarności z innymi osobami pochodzenia żydowskiego, wyjechała z Polski. Wielbiciele i fani żegnali ją na Dworcu Gdańskim kwiatami. – Już dwa lata wcześniej miałem ją namalować we Wrocławiu, gdzie również pracowała w teatrze żydowskim, i kiedy usłyszałem, że ona do mnie wróciła, wtedy już wspólnie z Barbarą Poniatowską wiedzieliśmy, że skupimy się na temacie związanym z Marcem ‘68 – wspomina Dariusz Paczkowski, artysta zajmujący się street artem i działacz społeczny z Fundacji Klamra.

Zapraszamy na plenerowy wernisaż z udziałem artystek i artysty. Odbędzie się on 15 maja o godz. 17:00 przy Dworcu…

Opublikowany przez Fundacja KLAMRA 7 maja 2018

Goździki na powitanie

Twórcy Galerii „Witamy w domu” podkreślają, że od początku chcieli transformować trudny historyczny temat, ale i wybrane do jego prezentacji miejsce. Postawili więc na żywe kolory i formy, które umieścili w surowej przestrzeni przydworcowego wiaduktu, oraz kwiaty. Jak zaznacza Barbara Poniatowska, również artystka street artowa i działaczka społeczna z Fundacji Klamra, te ostatnie mają w przypadku tworzenia otwartej galerii duże znaczenie. Nawiązują bowiem do polskiej tradycji, w której to właśnie nimi wita się ludzi. Artystka specjalizuje się zresztą w ich tworzeniu i zwraca uwagę na ich szczególne znaczenie w przypadku portretu Idy Kamińskiej: – Patrząc na tę postać, bardzo silną i niezłomną we wszystkim, co przeżyła, potrafiącą się podnieść i przetrwać w bardzo trudnych warunkach, szukałam kwiatów, które byłyby odzwierciedleniem tych cech. Wybrałam goździki, kwiaty bardzo mocne, mogące wiele przetrwać, a przy okazji też bardzo oryginalne, tak, jak i sama Ida Kamińska.

Pozostałych bohaterów portretów wybrano wspólnie z artystkami i Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN, do którego z propozycją współpracy zwróciła się Fundacja Klamra. Galeria „Witamy w domu” jest obecnie wspólną inicjatywą, towarzyszy bowiem wystawie czasowej „Obcy w domu. Wokół Marca ‘68”. Twórcy murali nawiązujących do fali antysemickiej nagonki chcą jednak nadać tworzonym w przestrzeni publicznej portretom nieco inny wydźwięk, bez utrwalania stereotypu „obcego”, raczej skupiając się na geście powitania tych, którzy kiedyś musieli opuścić Polskę, i nie tylko. Mówią też o warszawiakach, którzy codziennie tędy przejeżdżają i wszystkich podróżnych odwiedzających stolicę. Przy okazji okrągłej rocznicy marcowych wydarzeń artyści chcą uczcić pamięć o ludziach, wykorzystując do tego przestrzeń publiczną i dając mieszkańcom nowe ciekawe miejsce, dzięki zmianie jego wizerunku. Zależy im, by zrobić to bez martyrologii, w sposób zrozumiały i czytelny, ale też bez wypierania tego, co się wydarzyło w roku 1968.

Mural Jerzy Lipman – galeria Witamy w domu (fot. M.Starowieyska/Muzeum POLIN)

„Kobiety na murale”

W Galerii „Witamy w domu” prócz przywracanie pamięci, ważny jest również pierwiastek kobiecy. Do jej stworzenia zaproszona bowiem artystki, oddając im przestrzeń do twórczych eksperymentów. Jak podkreśla Barbara Poniatowska, street art to wciąż dziedzina, w której częściej zaprasza się do współpracy mężczyzn. Fundacja Klamra hołduje jednak hasłu „Kobiety na murale” i nie tylko przywołuje w swoich działaniach kobiece postaci – takie, choćby jak Hanka Ordonówna czy Irena Sendlerowa – ale też często współpracuje z twórczyniami. W Galerii „Witamy w domu” to właśnie one są razem z Dariuszem Paczkowskim autorkami portretów przywoływanych bohaterów – słynnych ludzi kultury, nauki i sztuki.

Obok Barbary Poniatowskiej wśród twórczyń murali są również Elżbieta Jędrzejewska, artystka, absolwentka Uniwersytetu Śląskiego na wydziale w Cieszynie, Aleksandra Adamczak, malarka aktywnie działająca również na rzecz ochrony przyrody i wspierania środowisk pro kobiecych, oraz Marta Zabłocka, rysowniczka, prowadząca stronę „życie-na-kreskę”. Nie wszystkie artystki zajmowały się wcześniej street artem, ale podjęły się działań w ramach Galerii przy Dworcu Gdańskim, wykorzystując inspirujące je na co dzień materiały i formy – elementy przestrzenne, jak na przykład ceramika czy kamień, ale też np. farby akrylowe czy bardziej rysunkowe elementy.

Chodzi nie tylko o uwiecznianie, przypominanie, przywracanie, ale też wzmacnianie roli kobiet w życiu społecznym, pokazanie ich jako artystek – podkreśla Dariusz Paczkowski. Mówią o tym też same zaproszone do projektu artystki. Barbara Poniatowska podkreśla, że kobiety powinny bardziej zawłaszczać przestrzeń publiczną, pokazywać w niej siebie i równoprawnie ją tworzyć. Ważne jest również to, że przy okazji inicjatywy Fundacji Klamra i Muzeum POLIN odkrywane są również kobiece historie.

Mural Alina Margolis-Edelman – galeria Witamy w domu (fot. M.Starowieyska/Muzeum POLIN)

Niecodzienne spotkanie

Jak zaznacza Marta Zabłocka, która sama znalazła postać do tworzonego w Galerii związanej z Marcem ’68 portretu, trud w dotarciu do tego rodzaju opowieści, pokazuje, że tym bardziej powinno się dążyć do ich odkrywania. Jej przygoda z Galerią „Witamy w domu” jest szczególna, gdyż artystka miała okazję poznać swoją bohaterkę. Dotarła bowiem do historii Anny Frajlich-Zając, poetki, pisarki i wykładowczyni literatury polskiej, i stworzyła projekt jej portretu.

Kiedy napisała do pani Anny z zapytaniem o możliwość wykorzystania jej wizerunku, okazało się, że poetka odwiedzi wkrótce Warszawę. Spotkały się, co artystka nazywa „cudowną niespodzianką” i zaznacza, że dzięki osobie swojej bohaterki, która kilkadziesiąt lat temu w takich, a nie innych okolicznościach musiała opuścić Polskę, mogła doświadczyć historii w bardziej bezpośredni sposób. Pani Anna zgodziła się na stworzenie swojego portretu, ale jednocześnie zaznaczyła, że od czasu swojej przymusowej emigracji nigdy nie schodzi na Dworzec Gdański.

Czytałam poezję pani Anny i jej opowiadania i to wszystko było dla mnie bardzo poruszające. Również na spotkaniach z nią byłam bardzo wzruszona, ponieważ jest to osoba szalenie inteligentna, ma ogromne poczucie humoru, jest bardzo ciekawa świata i otwarta. Kiedy powiedziała te słowa o Dworcu Gdańskim – oczywiście nie ośmielam się nawet wypowiadać na temat jej doświadczenia związanego z emigracją – było to dla mnie wstrząsające połączenie, bo jednocześnie moja bohaterka opowiadała o podróżach po całym świecie, ale też o punkcie na mapie, który jest dla niej trudny – zwraca uwagę Marta Zabłocka.

Miejsce dla wszystkich

Dla rysowniczki właśnie to indywidualne doświadczenie było jednym z najważniejszych elementów projektu, jakim jest #GaleriaWITAMYwDOMU. Podobnie o swoich odczuciach mówią inne artystki, zaangażowane w tworzenie nawiązujących do historii murali. Elżbieta Jędrzejewska na stronie Fundacji Klamra podkreśla, że tego rodzaju akcja jest szczególnie ważna w dzisiejszych czasach, w których znów wiele jest nietolerancji. Dodaje też, że wykorzystując w swojej mozaice materiały, takie jak kamień czy glina, chciała pokazać związek człowieka z ziemią i miejscem, które można nazwać swoim, a które zostało odebrane przymusowym emigrantom Marca ’68.

Warto obejrzeć wszystkie murale przy Dworcu Gdańskim (fot. archiwum Fundacji Klamra)

Aleksandra Adamczak zaznacza natomiast, że „mural Aliny Edelman, pokazał jej, że w street arcie jest miejsce dla kobiecych tematów i kobiet jako twórców, a klasyczne malarstwo nie traci na jakości w przestrzeni miasta, a wręcz zyskuje”. Barbara Poniatowska zwraca uwagę, jak tragiczny jest wymiar doświadczenia, do którego nawiązują murale – świadomość tego, że państwo brutalnie wykluczyło swoich obywateli: – Działo się to jeszcze dość krótko po działaniach wojennych, kiedy naród żydowski został niemalże zniszczony. Tym bardziej więc zaznaczamy poprzez Galerię „Witamy w domu”, że tu też jest ich dom i że może być, że to Polin, ta ojczyzna wybrana dla nich, jest ich rzeczywistą ojczyzną. Stąd te kwiaty, witanie nimi i to, co jest najważniejsze: żeby wkluczać wszystkich, którzy chcą tutaj mieszkać, bo miejsca jest wystarczająco – dodaje artystka.

Przestrzeń, która ma stać się tego symbolem, już teraz budzi zainteresowanie. Podczas tworzenia murali wiele osób zatrzymuje się, robi zdjęcia, pyta czy może je zrobić. Mówią też, że podoba się im fakt, że powstaje coś innego, kolorowego w tej surowej, chłodnej wcześniej przestrzeni. – Nie zdarzało się, że ktoś na widok kolorowych kwiatów zaczynał kręcić nosem. Raczej były same zachwyty i pozytywne opinie, że takie miejsca są oddawane artystom, artystkom. To służy miastu i służy jego mieszkańcom. Jesteśmy wtedy bliżej ludzi, a zamiast industrialnych surowych przestrzeni faktycznie robi się z tego duża otwarta galeria i ludzie mają kontakt z pięknem, z kolorem, no i z historią – mówi Dariusz Paczkowski.

Galeria, która rośnie

Podczas otwarcia Galerii „Witamy w domu”, które odbędzie się już 15 maja, każdy będzie mógł dodać od siebie swój własny kwiat, odmalowując go z wykorzystaniem przygotowanych szablonów. Będzie też można porozmawiać z artystkami oraz Dariuszem Paczkowskim o tym, jak powstawały murale i jakie historie przy okazji tych działań poznały twórczynie. Muzeum POLIN zaprosi również na spacery po Warszawie związane z tematyką Galerii „Witamy w domu” oraz wystawą „Obcy w domu”. – Galeria będzie się też rozrastać, gdyż zapraszamy już kolejne artystki, by murali w tym miejscu przybywało – zaprasza do współpracy Dariusz Paczkowski.

***
Co sądzisz na ten temat? Piszcie: listy@igimag.pl
Za najlepsze listy przyznamy nagrody!

Małgorzata Bożek
Małgorzata Bożek
Wolny strzelec krążący wokół dziedzin takich jak media, sztuka i reklama. Pracuje ze słowami i odpoczywa ze słowami. Kiedy nie pisze, czyta, ogląda, słucha – jest uzależniona od opowieści. Lubi zmiany, podróże i sny.
AUTOR

Polecamy

Komentarze

Zobacz też

Sztuka

„Witamy w domu” – goździki, murale i wspomnienie Marca‘68

Przywracają pamięć o tych, którzy w Marcu ‘68 roku musieli opuścić Polskę, ale witają też wszystkich, którzy wracają, przejeżdżają albo dopiero się wprowadzają. Transformują miejsce, które kojarzy się z antysemicką nagonką. Na filarach wiaduktu przy Dworcu Gdańskim już teraz zobaczyć można wizerunki Idy Kamińskiej, Zygmunta Baumana, Aliny Margolis-Edelman, Jerzego Lipmana, Anny Frajlich-Zając oraz Mariana Eilego, które składają się na Galerię „Witamy w domu”.
Małgorzata Bożek
Małgorzata Bożek
13 maja 2018
CZYTAJ WIĘCEJ