Granice fizyczne łatwiej usunąć niż cyfrowe. Koniec geoblokady?

4 minuty czytania
1886
1
Martyna Kośka
Martyna Kośka
30 maja 2018
fot. Alex Ruhl/Shutterstock

Odsłuchaj

Voiced by Amazon Polly

Gdyby zapytać kilka losowo spotkanych na ulicy osób, czy czują się pokrzywdzone przez geoblokadę, pytanie zapewne trafiłoby w próżnię, gdyż pojęcie to jest mało znane. Co innego jego przejawy: różnicowanie cen ze względu na miejsce zamieszkania lub pobytu klienta, odmowa sprzedaży towaru, niemożność obejrzenia na zagranicznych wakacjach serialu w usłudze VOD czy Netflix. Brzmi znajomo?

Geoblokada (geo-blocking, blokady geograficznej), która poza tym, że stanowi pewną uciążliwość, to wyraźny przykład dyskryminacji na którą my, Polacy, jesteśmy silnie narażeni. Klienci z Europy Centralnej i Wschodniej najczęściej spotykają się z odmową sprzedania im jakichś towarów, choć oczywiście zdarza się, że poszkodowanymi z powodu blokady pokazują się także klienci z Zachodu. Ofiarą cenników zróżnicowanych ze względu na pochodzenie padali przez lata odwiedzający Disneyland: kupujący przez internet Francuzi płacili za bilet wstępu 15 proc. mniej niż turyści z Holandii czy Niemiec.

Parlament Europejski widzi problem

Skąd system wie że klient pochodzi z zagranicy? Wykrywa zagraniczne IP lub numer karty kredytowej i, jeśli tak został zaprogramowany, automatycznie odcina możliwość korzystania z usługi lub oferuje zagranicznemu klientowi wyższą cenę.

Parlament Europejski dostrzegł problem i przez ostatnie dwa lata pracował nad projektem regulacji, które ukrócą takie praktyki. Przedsięwzięcie okazało się karkołomne, gdyż część państw stanęła po stronie sprzedawców, którym nowe prawo nie ułatwia zadania. Z ich punktu widzenia obecna sytuacja, w której arbitralnie podejmują decyzję, że „klientów z tych państwa nie obsługujemy”, jest korzystna.

Komisja pozostała jednak nieugięta: interesy klientów mają pierwszeństwo i nie może być tak, że w cyfrowym świecie, w którym nie ma granic, klient z Włoch jest traktowany lepiej niż ten z Polski czy Litwy.

Dużą aktywnością w toku prac wykazała się europosłanka Róża Thun, która od początku była zwolenniczką liberalizacji.

To niewytłumaczalne, że w XXI wieku w zjednoczonej Europie można, podróżując, przekraczać granice bez żadnych ograniczeń, ale w sieci wciąż nie można robić swobodnie zakupów – powiedziała.

Sprzedaż bez różnicowania, dostawa – pod warunkiem

Przepisy, które powinny zacząć obowiązywać jeszcze w tym roku, zmuszą e-sklepy do sprzedawania oferowanych produktów wszystkim obywatelom Unii, bez względu na kraj, w którym mieszkają. Nie daje to jednak gwarancji, że kupione przez polskiego klienta we włoskim sklepie buty dotrą do niego z taką samą łatwością, na jaką mógłby liczyć, gdyby mieszkał w Rzymie czy Mediolanie. O ile bowiem sklepy będą musiały sprzedawać towary wszystkim obywatelom UE, to obowiązek dostawy będzie na nich spoczywał tylko pod warunkiem, że posiadają witrynę w języku kraju, z którego pochodzi potencjalny nabywca. Zatem, jeśli polski sklep ma stronę w języku angielskim, to należy uznać, że kieruje ofertę do klientów w krajach anglojęzycznych, wobec czego musi zaoferować wysyłkę do Wielkiej Brytanii i na Maltę.

Przykro nam, ale nie sprzedajemy towarów do Twojego kraju

Jeśli natomiast w żaden szczególny sposób nie koncentruje się na sprzedaży do określonego kraju, nie musi gwarantować dostawy. Konieczność zorganizowania transportu ciąży na kliencie, który musi samodzielnie zamówić kuriera lub poprosić kogoś bliskiego, kto mieszka w tym kraju, o odebranie zakupu.

Ta regulacja może się okazać niewystarczająca dla polskich klientów, bo powiedzmy sobie szczerze, że niewiele zagranicznych sklepów deklaruje, że jest jakoś szczególnie zainteresowana naszym rynkiem. Niezaprzeczalną korzyścią tego rozwiązania jest jednak to, że na stronie internetowej nie wyświetli się komunikat „Przykro nam, ale nie sprzedajemy towarów do Twojego kraju” – a tak zdarzało się całkiem często.

Prawa autorskie okazały się nie do obejścia

Na forach internetowych można niekiedy natknąć się na rewelację, jakoby zniesienie geolokalizacji oznaczało, że użytkownicy uzyskają dostęp do wszystkich treści zawartych w serwisach streamingowych w 28 państwach. To niestety przekłamanie, bo choć bardzo wielu internautów życzyłoby sobie nieskrępowanego dostępu do brytyjskiej wersji Netfliksa czy zagranicznych VOD, to treści chronione prawem autorskim nie są objęte nowym prawem.

Wyłączenie treści multimedialnych z nowych przepisów to wynik nacisków ze strony organizacji zarządzających prawami autorskimi, którym zupełnie jest nie na rękę, by użytkownicy mogli samodzielnie wybierać, czy serial wolą obejrzeć na polskim czy brytyjskim Netfliksie (gdyby mieli wybór, pewnie poważnie rozważaliby ten drugi, który oferuje większy wybór programów). Oczywiście, w toku prac nad nowym prawem organizacje zarządzające prawami autorskimi nie mogły argumentować swojej niechęci zwykłym „nie bo nie”, więc podpierały się tłumaczeniem, że system licencyjny i bez tego jest skomplikowany, więc nie należy tworzyć sytuacji, w których powstaną kolejne wątpliwości co do tego, jak je stosować.

Płacący użytkownik obejrzy serial na zagranicznym urlopie

Nowe prawo zrobiło jednak krok w kierunku miłośników filmów, a z jego efektów już możemy korzystać. Komisja doszła do wniosku, że nie jest uczciwe, iż klienci, którzy mają wykupione płatne konta na platformach dostarczających video lub muzykę, tracą możliwość korzystania z nich, gdy wyjeżdżają za granicę. Z powodu ograniczeń geograficznych są odcięci od usługi, za którą płacą, a to nie jest uczciwe.

Od 1 kwietnia osoby, które mają aktywne płatne konto w serwisach streamujących muzykę lub filmy, mogą korzystać z całej biblioteki. Nie zalogują się jednak automatycznie – wcześniej muszą zweryfikować swój kraj zamieszkania poprzez wybór państwa z listy.

Ta usługa skierowana jest (podobnie zresztą jak roaming) do osób, które przebywają za granicą przez krótki czas, a więc wyjeżdżają na urlop czy delegację. Nie jest przeznaczona dla emigrantów, którzy na stałe mieszkają poza granicami.

Zakaz geoblokady to dopiero początek

Choć obecnie nowe przepisy nie wpływają w widoczny sposób na rynek usług cyfrowych, nie oznacza to, że to się nigdy nie zmieni. Wprost przeciwnie. Przez dwa kolejne lata Komisja będzie się przyglądała, jakie skutki przyniosły przepisy wprowadzone w pierwszym etapie i jeśli uzna, że nie zachwiały wymianą dóbr i usług i w ogóle przyniosły więcej korzyści niż szkód, to pewnie ich zakres będzie poszerzany. I wtedy będziemy mieć w Unii Europejskiej szansę na prawdziwy „internet bez granic”.

Zakaz geoblokowania to dopiero początek ujednolicania przepisów dotyczących handlu w UE. W dalszej kolejności Parlament Europejski zajmie się kwestią praw autorskich, zharmonizowaniem przepisów o VAT, usprawnieniem dostaw paczek i ustaleniem przepisów dotyczących usług audiowizualnych.

Pierwszy etap zakazu blokowania powinien zacząć obowiązywać przed końcem 2018 r.

***
Co sądzisz na ten temat? Piszcie: listy@igimag.pl
Za najlepsze listy przyznamy nagrody!

Martyna Kośka
Martyna Kośka
U progu dorosłości marzyła o uporządkowanym życiu i oglądaniu miasta z wysokiego piętra przeszklonego wieżowca, więc ukończyła prawo. Nie zdążyła jednak zastukać obcasami na korytarzu sądowym, bo przekonała się, że znacznie ciekawszy świat czeka na mnie gdzie indziej.
Jest dziennikarzem gospodarczym, jej analizy można przeczytać w kilku popularnych serwisach finansowych - ale po godzinach pracy praktycznie nie używa słów typu "inflacja", "nowelizacja" i "jurysdykcja krajowa", lecz pisze dużo bardziej reportażowo, życiowo.
Czyta reportaże, ogląda polskie dramaty obyczajowe, wybiera schody zamiast windy.
AUTOR

Polecamy

Komentarze

Zobacz też

RODO, czyli prawo by zostać zapomnianym

Strach otworzyć lodówkę, żeby nie natknąć się na RODO. Skrzynkę mailową zapychają wiadomości spod dawno zapomnianych adresów, gdzie kiedyś, sto lat temu, zgłaszaliśmy aplikację o pracę. Unijne Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych w ten czy w inny sposób dotyka każdego i niektórzy bardzo się go boją. Jest czego?
Karolina Chymkowska
Karolina Chymkowska
27 maja 2018
CZYTAJ WIĘCEJ