Lista zakazanych słów na Facebooku? Nie istnieje

6 minut czytania
1881
0

Odsłuchaj

Voiced by Amazon Polly

Facebook wprowadził nowe zasady korzystania z serwisu. Większość użytkowników prawdopodobnie potwierdziła je bez czytania (nowy regulamin jest bardzo długi, a życie krótkie), a swoją wiedzę na ich temat opiera na licznych artykułach w internecie. Królują wśród nich „listy słów, za których użycie dostaniesz bana”. Tymczasem taka lista w regulaminie Facebooka nie istnieje, a nowe zasady, choć rygorystyczne, są także dość elastyczne. I – moim zdaniem – naprawdę niegłupie.

Od chwili opublikowania nowych Standardów Społeczności sieć huczy od plotek na temat wyrażeń, które mają automatycznie powodować zablokowanie konta. Wymieniane są takie słowa jak: „brzydki”, „nienawidzę”, „głupi” czy „na krzywy ryj”, a także wiele innych. Atmosferę wokół tego tematu świetnie podsumowuje post na fanpage’u agencji reklamowej WHEN (jak wyjaśnia agencja w komentarzach, post miał być żartobliwy).

Zrzut ekranu ze strony agencji WHEN na Facebooku

„Tych słów już nie użyjesz na Facebooku”

Tymczasem pełna wersja nowego regulaminu nie zawiera żadnej listy wyrażeń ani też odnośnika do takiej listy. Nie ma jej też nigdzie indziej wśród zasad korzystania z serwisu. Zestawienia, które można znaleźć w doskonale klikających się artykułach zewnętrznych, mają jednak pewnego rodzaju oparcie w treści regulaminu, który dość dokładnie określa, czego nie wolno robić. Szczególnie rygorystyczne są zasady dotyczące nękania w odniesieniu do osób niepełnoletnich, ale także do mniejszości (religijnych, seksualnych i innych), osób z niepełnosprawnościami lub imigrantów. Grupy te otoczone są szczególną troską jako najbardziej narażone na ataki i hejt.

Nastolatki korzystające z serwisu (osoby poniżej trzynastu lat nie mogą, zgodnie z regulaminem, mieć konta na Facebooku) są grupą bardzo wrażliwą, o czym może świadczyć choćby to, że coraz częściej diagnozuje się u nich depresję czy zaburzenia odżywiania, coraz młodsze dziewczęta zaczynają się odchudzać, a w polskich szpitalach psychiatrycznych dla dzieci od dawna brakuje miejsc. Presja i odrzucenie rówieśników (i dorosłych) potrafi złamać nastolatka, szczególnie, gdy rówieśnicy ci czują się bezkarni, jak to się często dzieje w internecie.

Fragment nowych Zasad Społeczności Facebooka

Nowe zasady Facebooka nie pozwalają na wyśmiewanie wyglądu, intelektu, charakteru i kompetencji żadnej osoby nieletniej ani na żadne insynuacje dotyczące jej seksualności czy uczuć. Rzeczywiście więc napisanie: „X z siódmej be to głupia pedałka” może skutkować karą. Mam nadzieję, że szybką. Podobnie jak publikacja filmiku wyśmiewającego kolegę z klasy lub nawoływanie do towarzyskiego bana.

Why so serious

Nowe zasady serwisu brzmią bardzo poważnie. Nie wolno stosować gróźb, które mogłyby zostać uznane za prawdziwe, czyli faktycznie nawołujące do przemocy, szczególnie, jeżeli dotyczą osób lub grup bardziej narażonych na ataki (polityków, aktywistów lub mniejszości). Pierwszy punkt regulaminu mówi właśnie o przemocy.

„[…] staramy się brać pod uwagę język, kontekst i szczegóły, aby odróżnić niegroźne deklaracje od treści zawierających wiarygodne groźby stworzenia zagrożenia dla bezpieczeństwa publicznego lub konkretnych osób” – czytamy w treści. Nie jest więc tak, że za pewne słowa kluczowe automatycznie tracimy konto, ale lepiej przemyśleć, co piszemy, zanim administracja serwisu uzna, że faktycznie nawołujemy do brutalności: „Usuwamy materiały, blokujemy konta i współpracujemy z organami ścigania, jeśli uważamy, że istnieje poważne ryzyko bezpośredniego zagrożenia fizycznego lub zagrożenia dla bezpieczeństwa publicznego”.

Nękanie to duży rozdział w zasadach serwisu. Facebook deklaruje, że będzie ścigał wszelkie jego formy wobec osób prywatnych, także dorosłych: „Będziemy usuwać treści, których celem jest poniżanie lub zawstydzanie osób prywatnych”. Jednocześnie dopuszcza ostrzejszy ton dyskusji w odniesieniu do osób publicznych, „ponieważ zależy nam na wolności dyskusji, co często oznacza dopuszczenie krytycznych opinii na temat osób pojawiających się w wiadomościach lub cieszących się dużą popularnością. Dyskusje na temat osób publicznych muszą jednak być zgodne z naszymi Standardami społeczności. Oznacza to, że będziemy usuwać treści dotyczące osób publicznych naruszające inne zasady (np. propagowanie nienawiści lub wiarygodne groźby)”.

Stop ONR

Za wyszukiwanie, weryfikację i usuwanie nieodpowiednich treści częściowo odpowiedzialna jest sztuczna inteligencja, a częściowo moderatorzy, oczywiście przy dużym udziale samych użytkowników, zgłaszających posty czy komentarze naruszające zasady. Facebook uruchamia też opcję odwołania się od pierwszej decyzji o usunięciu treści. Weryfikację odwołania będzie zawsze przeprowadzać człowiek, nie system.

Złudzenie anonimowości w internecie powoduje, że zachowujemy się inaczej, niż oko w oko z rozmówcą

Bardzo ciekawy jest także artykuł w newsroomie Facebooka, mówiący wprost i bez ogródek o tym, że serwis nie akceptuje stron Obozu Narodowo-Radykalnego (ONR) i Narodowego Odrodzenia Polski (NOP) i nie zgadza się dłużej na obecność tych organizacji na Facebooku. Nie wolno także propagować idei tych stowarzyszeń ani ich symboliki. „Uważamy, że organizacje te otwarcie propagują poglądy rasistowskie, antysemickie i homofobiczne” – czytamy w specjalnie przygotowanej notatce.

W nowych zasadach serwisu jest również mowa o treściach pornograficznych i, co ważniejsze, związanych z podejrzeniem handlu ludźmi lub z usługami seksualnymi. Pojawia się dokładna definicja nagości. Zawarto też ważny fragment dotyczący nagich zdjęć dzieci (nagminne przewinienie rodziców, nieświadomych, że takie materiały mogą trafić w bardzo niepowołane ręce).

Serwis będzie także ograniczał popularność fake newsów przez spychanie ich w dół w aktualnościach i pokazywanie mniejszych zdjęć przy artykułach z fałszywymi informacjami. To wciąż nie wszystkie nowe ustalenia Facebooka – wnikliwych odsyłam do pełnej treści Zasad.

Ochrona danych

Agnieszka Żdanuk, specjalistka do spraw mediów społecznościowych w SalesTube, zauważa, że zmiany w regulaminie to przede wszystkim odpowiedź na sprawę Cambrigde Analytica i groźbę odebrania przez USA Facebooka z rąk prywatnych (w marcu ujawniono szczegóły wycieku danych z Facebooka: Cambrigde Analytica pozyskało w 2014 roku dane kilkudziesięciu milionów użytkowników serwisu i użyło ich do sprofilowania późniejszych kampanii wyborczych).
By zażegnać ten konflikt, musiało wejść w życie dużo obostrzeń, na przykład weryfikacja dostępu zewnętrznych aplikacji do danych – tłumaczy Agnieszka Żdanuk.

W nowym regulaminie kwestia prywatności danych zaznaczona jest dość krótko, ale wyraźnie: „Prywatność i ochrona danych osobowych to kwestie o znaczeniu kluczowym na Facebooku. Dokładamy wszelkich starań, aby dbać o bezpieczeństwo kont użytkowników i pilnować powierzonych nam danych osobowych w celu zapewnienia ochrony przed szkodami fizycznymi i finansowymi”. Dalszy ciąg dotyczy zakazu publikowania danych innych osób. W ostatnim czasie w serwisie pojawiały też komunikaty dotyczące bezpieczeństwa danych i zachęcające do sprawdzania swoich ustawień prywatności.

Bezprecedensowa cenzura czy metoda na hejt?

Obecne Zasady Społeczności są bardzo obszerne i rygorystyczne; wydaje się, że jest to pierwszy tak surowy i dokładny regulamin, jaki wprowadzono w serwisie społecznościowym – a już na pewno, jeśli chodzi o tak popularny serwis, jakim jest teraz Facebook. Kontrowersje i lekka nuta histerii wokół tego tematu pokazują, że jako użytkownicy boimy się odebrania wolności słowa i cenzury, która uniemożliwi swobodną wymianę poglądów.

Mowa nienawiści, wykorzystywanie dzieci, prześladowania, nękanie, zachowania autodestrukcyjne – to są wymysły społeczeństwa, w którym żyjemy i które uważało, że Facebook może pomóc je rozpowszechniać – stanowczo ocenia Agnieszka Żdanuk. – Otóż nie; od tego są algorytmy, by takie zachowania wyłapywać i zmniejszać ilość złych zachowań poprzez wykluczenie społeczne.

Dokładniejsze spojrzenie na wprowadzone przez serwis zasady pozwala dostrzec, że są one swego rodzaju próbą przeniesienia do internetu społecznych, niepisanych regulacji, jakich zwykle przestrzega się w rozmowie oko w oko ze znajomymi. Kiedy dyskutujemy w grupie znajomych na gorący temat, nie posuwamy się do rękoczynów lub ciężkiego obrażania (chyba, że towarzystwo jest naprawdę mało kulturalne, ale nawet w takim gronie zwykle spokojniejsi uciszają tego, który pierwszy wyskoczy z pięściami). Przeniesienie tych mechanizmów z życia do internetu i próba ich skodyfikowania w serwisie społecznościowym to karkołomna, ale i odważna próba, i moim zdaniem kolejny milowy krok w rozwoju sieci społecznościowych.

Pomiędzy absolutną wolnością a ostrą cenzurą jest bowiem, na szczęście, ogromna przestrzeń, a w niej miejsce na taką wymianę zdań, która nie stwarza poczucia zagrożenia i przestrzega zasad społecznych. Inna sprawa, czy Facebook będzie w stanie skutecznie i mądrze egzekwować własne ustalenia. Znając jednak dotychczasowe dokonania Marka Zuckerberga, jestem raczej dobrej myśli.

***
Co sądzisz na ten temat? Piszcie: listy@igimag.pl
Za najlepsze listy przyznamy nagrody!

Luca Olga Machuta-Rakowska
Luca Olga Machuta-Rakowska
Piszę do internetu od ponad dziesięciu lat, najpierw dla agencji interaktywnych i klientów indywidualnych, a obecnie dla IgiMag, Tatento, Kwartalnika Laktacyjnego i na swojej stronie Milk Power. Umiem w social media, blogi i parę innych rzeczy. Lubię NVC, Rodzicielstwo Bliskości i szalenie interesują mnie relacje. Ponad trzy lata temu ukończyłam kurs dla Promotorek Karmienia Piersią i od tej pory działam na poletku laktacyjnym. Pasjami kocham jeść, ale nie cierpię gotować.
AUTOR

Polecamy

Komentarze

Zobacz też

Historia uczy, że cenzura tylko zachęca, by ją obchodzić

W błędzie jest ten, komu się wydaje, że cenzura książek to pieśń przeszłości. W XXI wieku wciąż zdarzają się urzędnicy, którzy uważają, że zakazując dystrybucji tej czy innej pozycji, uchronią ludzi przed kontaktem z „nieprawidłowymi” treściami. W czasach internetu to karkołomne, jeśli nie niewykonalne, zadanie...
Martyna Kośka
Martyna Kośka
19 lutego 2018
CZYTAJ WIĘCEJ