Miłość w czasach zimnej wojny. Recenzja filmu Pawła Pawlikowskiego

3 minuty czytania
951
0
Gabriel Krawczyk
Gabriel Krawczyk
28 maja 2018

Odsłuchaj

Voiced by Amazon Polly

Wielka miłość w czasach stalinowskiej i gomułkowskiej zarazy – to jeszcze Marquez czy już polska „Casablanca”? Historyczny kontekst wcale nie przeczy subtelności nowego filmu Pawła Pawlikowskiego. Jego „Zimna wojna” przypomina raczej wydobytą z mroku dziejów korespondencję niebacznych na ustrój i bieżącą politykę kochanków.

Nagrodzony w Cannes  Złotą Palmą dla najlepszego reżysera za „Zimną wojnę” Paweł Pawlikowski – do spółki z mistrzem gorzkiej ironii, nieżyjącym już współtwórcą scenariusza Januszem Głowackim, znającym od podszewki los emigranta – opowiada niby prostą opowieść o umieraniu z braku miłości i o miłości, która zabija. „Zimna wojna” jest jednak również listem miłosnym do kultury zniewolonej, funkcjonującej na powojennych zgliszczach Polski, w której rodzi się tragiczne uczucie Wiktora i Zuli.

Miłość i polityka

Jest rok 1949. Wiktor (Tomasz Kot) odwiedza kolejne wioski w poszukiwaniu młodych talentów do czerpiącego z ludowych tradycji, nowo powstającego zespołu pieśni i tańca. Na którymś przesłuchaniu pojawia się ona. Zula (Joanna Kulig). Młodzieńczo krnąbrna i po chłopsku charyzmatyczna, co nie przebiera w słowach. Słowianka pełną gębą. Chodzą słuchy, że właśnie skończyła odsiadkę. Podobno zabiła własnego ojca. Syrenim śpiewem natychmiast zwraca uwagę Wiktora. Trafia swój na swego, a przeciwieństwa się przyciągają? Raczej: miłość jest niemożliwa, gdy na przeszkodzie staje wredna polityka.

Uczuciowe przyciągania i charakterologiczne zderzenia, lawirowania między ustrojowymi przeszkodami, drążenia dziur w murach dzielących różne kraje – cała ta podziurawiona historia powrotów i rozstań nasuwa skojarzenie z melodramatem spisanym z wybrakowanej korespondencji dwojga kochanków. Uczucie? Jest toksyczne i namiętne, lecz nie zawsze ma sens, skoro opiera się na elipsach i przemilczeniach. Choć czasem wyraża się w wielkich dialogach, kształtuje się między słowami. Miłość w „Zimnej wojnie” jest raczej niewytłumaczalną potencją, która na zmianę uwzniośla i ściąga w dół, niż możliwymi do uzasadnienia przez tego czy innego Freuda przyczyną i skutkiem.

Pozbawiona zbędnych słów odyseja

Kochankowie wierzą, że im się uda – nie tylko w miłości, ale i na polu sztuki. Wykonywana przez nich muzyka – podobnie jak w filmach piewcy cygańskiego flamenco, Tony’ego Gatlifa – jest tu pełnoprawnym językiem komunikacji. Folk, rock’n’roll, hymny na cześć Stalina, bebop, żołnierskie przyśpiewki, francuska poezja (w aranżacjach Marcina Maseckiego) są osobnymi środkami narracji i frazeologią lęków dojrzewających, lecz wciąż zakochanych bohaterów, ich uczuć, nadziei i żalów.

fot. materiały prasowe

Do muzyki – tak jak do relacji kochanków – wkracza wreszcie polityka. „Zimna wojna”, opowiadając o próbie zachowania indywidualności artysty funkcjonującego w socrealistycznym systemie, nie opiera się na rozliczeniowych schematach, lecz sięga po zrozumiałe pod różnymi szerokościami geograficznymi archetypy z kina gatunków. Popkulturowe nawiązania w rysunkach postaci i w kreacji przestrzenii miast powojennej Europy łączą się tu z cytatami z „Niewinnych czarodziejów”, „Popiołu i diamentu” czy malarstwa Johna Everetta Millais.

Zamknięty w formacie 1:33 kadr Łukasza Żala bywa duszny jak sytuacja psychiczna bohaterów i realia polityczne ówczesnego kraju. Monochromatyczna plastyka rodem z polskiej szkoły filmowej to naczelny nośnik treści w tej pozbawionej zbędnych słów i wydarzeń – wzorowanej na perypetiach rodziców reżysera – miłosnej odysei przez Europę. Kadry z filmu zasługują zresztą na osobne oprawki… jak gdyby jedynie kino było w stanie uwolnić się od kiczu i sentymentów, by znaleźć piękno w trudnej historii tak potężnych uczuć.

***
Co sądzisz na ten temat? Piszcie: listy@igimag.pl
Za najlepsze listy przyznamy nagrody!

Gabriel Krawczyk
Gabriel Krawczyk
Jeśli wierzyć opiniodawcom, był już błaznem, kombinatorem, niedoszłym księdzem, przyszłym jazzmanem. Jeśli wierzyć faktom, bywa kurierem rowerowym, okazjonalnym redaktorem w Sejmie, a w internecie - recenzentem filmowym, publicystą kulturalnym i blogerem. Publikuje lub publikował m.in. w Korporacji Ha!art, Magazynie Gazety Wyborczej „Osiem Dziewięć”, Kulturze Liberalnej, Ekranach i na portalu Esensja.pl.
AUTOR

Polecamy

Komentarze

Zobacz też

Magazyn

Mateusz Kościukiewicz: “Twarz to element ciała bezpośrednio związany z oceną, jakiej jesteśmy poddawani”

Mateusz Kościukiewicz, odtwórca głównej roli w filmie "Twarz", opowiada nam o niezwykłym doświadczeniu grania w masce, o tym na ile film jest oparty na prawdziwej historii oraz o pomocy, jakiej ekipie filmowej “Twarzy” udzieliła Metallica.
Bartek Czartoryski
Bartek Czartoryski
10 kwietnia 2018
CZYTAJ WIĘCEJ