Misja: Wykonalne – Preikestolen

4 minuty czytania
441
0
Gosia Nowakowska
Gosia Nowakowska
23 maja 2018

Odsłuchaj

Charakterystycznym elementem krajobrazu Norwegii są fiordy, które wprawdzie nie jedzą z ręki, jak w starym dowcipie, za to urozmaicają liczącą ponad 20 tysięcy kilometrów linię brzegową. Ponad jednym z nich wznosi się skała, która już za chwilę doczeka się hollywoodzkiej sławy – Preikestolen “zagrało” bowiem w najnowszej części “Mission: Impossible”.

Preikestolen położona jest ponad wodami Lysefjorden, czyli „jasnego fiordu”. Jej nazwa oznacza ambonę i trudno odmówić jej trafności. Stromizna brzegów fiordu, czyli zatoki powstałej na skutek zalania dolin polodowcowych, jest typowa dla tej formy ukształtowania terenu, tu jednak wrażenie robi większe niż gdziekolwiek indziej. Obejrzeć ją bowiem można z wielu perspektyw, a przy okazji zrobić sobie zdjęcie, które rozbije bank z polubieniami.

fot. prywatne archiwum Autorki

Skała fotogeniczna

Klif Preikestolen ma 604 metry wysokości. Jego szczyt przypomina płaską platformę, niemal idealnie kwadratową – każdy z jej boków ma około 25 metrów szerokości. Za trzema z czterech boków tego kwadratu zionie śmiertelnie groźna przepaść, co nie przeszkadza licznym turystom przyjmować tuż nad nią wymyślnych póz, podskakiwać, czy siadać na krawędzi skały. W sezonie letnim Preikestolen odwiedzają codziennie prawdziwe tłumy, jest to bowiem jedna z największych atrakcji turystycznych Norwegii. Dotarcie tu najkrótszym szlakiem nie wymaga natomiast wiele wysiłku. Przejście go w jedną stronę zajmuje około dwie godziny. Trasa pokonuje 380 metrów różnicy wzniesień i wiedzie łatwym i bezpiecznym terenem. Dopiero ścisłe okolice Pulpit Rock (angielska nazwa Preikestolen), zdecydowanie odbiegają od wszelkich wyobrażeń na temat bezpieczeństwa.

Zainteresowanie Preikestolen, już i tak bardzo duże i rosnące z roku na rok, w najbliższym czasie może jeszcze znacznie podskoczyć. 26 lipca 2018 roku światową premierę będzie mieć film „Mission: Impossible – Fallout”. W najnowszej części swych przygód, Ethan Hunt, grany przez Toma Cruise’a, ratuje świat, między innymi wspinając się na najsłynniejszy klif Norwegii, co można zobaczyć już w ujęciach, zawartych w oficjalnym trailerze filmu.

Aby mogły one powstać i jednocześnie nie obejmować setek przypadkowych osób, pozujących właśnie do zdjęcia na któryś z  portali społecznościowych, Pulpit Rock zamknięto we wrześniu 2017 roku dla ruchu turystycznego na około tydzień. Bawiąc się odpowiednio słowami kluczowymi, można natrafić w sieci na sporo ciekawych zdjęć, przedstawiających prace nad filmem, a zrobionych przez turystów kręcących się dookoła.

Nic nie trwa wiecznie

Nie tylko obecność filmowej gwiazdy, która zresztą nawet w najbardziej ryzykownych scenach zagrała osobiście, bez pomocy kaskadera, wpływa ostatnio na podkręcenie popularności Preikestolen. Naukowcy ostrzegają, że skała może w przyszłości pęknąć i częściowo się zawalić. Środkiem szczytowej platformy biegnie bowiem szczelina, która w ostatnim czasie powiększyła się o trzy milimetry. Nie jest to wiele, ale nie rokuje zbyt dobrze. Na razie specjaliści monitorują sytuację i uspokajają – w najbliższych latach Ambona ma stać w niezmienionym kształcie.

fot. prywatne archiwum Autorki

Jej ewentualne zawalenie się do wód fiordu, byłoby katastrofą nie tylko turystyczną. Tak wielka masa skał, wpadająca do zatoki, wywołałaby ogromną falę, mogącą zatopić wiele miast. Tymczasem jednak, około 300 tysięcy turystów rocznie może się cieszyć podziwianiem Preikestolen w pełnej krasie, a mieszkańcy okolicznych miast – spokojem.

Raj samobójców?

Ostro ucięte krawędzie klifu rodzą jednak pytania o bezpieczeństwo odwiedzających to miejsce osób. Ewentualny upadek z wysokości kilkuset metrów nie może skończyć się dobrze, zwłaszcza, że skalne ściany nie opadają w tym miejscu wprost do zatoki, ale kończą się kamienistym piargiem. A o wypadek w tutejszych warunkach nietrudno – nagle urywająca się skała, mnóstwo ludzi przemieszczających się dookoła, wakacyjna beztroska. Statystyki przeczą jednak tej morderczej wizji.

fot. prywatne archiwum Autorki

Historia zna tylko trzy ofiary śmiertelne Preikestolen, spośród których dwie same wybrały ten sposób opuszczenia ziemskiego padołu. Wydawać by się mogło, że tak zbudowana skała, to istny magnes na samobójców. Jednakże, czy w Norwegii mieszkają szczęśliwi ludzie, czy też decydują o tym jakieś inne względy, ale miejsce to widziało do tej pory tylko jedno, choć podwójne i wyjątkowo tragiczne, samobójstwo. Zimą 2000 roku 24-letni mieszkaniec Oslo zamieścił w internecie ogłoszenie, w którym stawiał sprawę jasno: zamierza zakończyć swe życie i szuka towarzystwa. Odpowiedziała mu 17-latka z Austrii. Razem wybrali się na Preikestolen, spędzili tam trzy dni, w namiocie rozprawiając nad bezsensem istnienia, a następnie zrobili to, co zrobić zamierzali od samego początku – skacząc z Pulpit Rock popełnili samobójstwo. Historia Evy i Daniela doczekała się przeniesienia na deski teatru, w sztuce „norway.today”, wystawianej również w Polsce.

Bez barierek i zakazów

Jeśli chodzi o niezaplanowane śmierci, taki wypadek wydarzył się na Preikestolen tylko raz i to dopiero w 2013 roku. Życie stracił wówczas Hiszpan, który prawdopodobnie nie zachował, koniecznej tam, ostrożności. Władze konsekwentnie trzymają się jednak planu nie ingerowania w piękno natury, dlatego w najbliższych latach powstania w tym miejscu barierek nikt raczej nie przewiduje.

fot. prywatne archiwum Autorki

To zresztą charakterystyczne dla Norwegii. Tamtejsze trasy słyną z naturalności i otwarcia na turystów, którzy są postrzegani jako element przyrody, a nie jej wróg. Dzięki obowiązującemu w tym kraju prawu wszystkich ludzi (allemansrätten), wędrowcy mogą rozbijać namiot nieomal wszędzie. Dozwolone jest też rozpalanie ognisk (poza terenem leśnym) czy łowienie ryb. Wakacje w drogiej Norwegii, odpowiednio zorganizowane, mogą więc wcale nie wynieść wiele.

Liczne grupy ludzi, obecne na Preikestolen nawet nocą, mogą nieco odstraszać od wybrania się tam. Pulpit Rock wciąż jednak stanowi ogromną atrakcję turystyczną, którą, startując z Polski i odpowiednio wcześniej kupując bilety lotnicze, zwiedzić można niewielkim kosztem i wysiłkiem. Zachęty i poleceń Preikestolen nie potrzebuje – już i tak świetnie sobie radzi. Dlatego nie namawiam. Tak tylko mówię: to naprawdę wyjątkowe miejsce.

fot. prywatne archiwum Autorki

***
Co sądzisz na ten temat? Piszcie: listy@igimag.pl
Za najlepsze listy przyznamy nagrody!

Gosia Nowakowska
Gosia Nowakowska
Z wykształcenia pedagog, z zamiłowania człowiek gór, o których bloguje na Rudazwyboru.pl. Trochę pisze, trochę biega, trochę się wspina, ale - nie oszukujmy się - marzy o tym, by móc całymi dniami oglądać seriale. Po trzydziestce stara się być po prostu sobą, cokolwiek miałoby to znaczyć.
AUTOR

Polecamy

Komentarze

Zobacz też

Podróże

Pięć miejsc tak niesamowitych, że trudno uwierzyć w ich istnienie

Tęczowe góry, różowe jezioro, chmury sunące po ziemi – te miejsca wyglądają jak z innej planety, zapierają dech w piersi i sprawiają, że trudno uwierzyć własnym oczom. A jednak istnieją i można się tam wybrać.
Beata Turska
Beata Turska
5 kwietnia 2018
CZYTAJ WIĘCEJ