Nie bądź idiotą, szczep dzieci (i siebie też)

8 minut czytania
6214
12
Iwona Kamińska
Iwona Kamińska
7 maja 2018

Odsłuchaj

Możemy podziękować wszystkim zaangażowanym czynnie i biernie w sprawę obowiązkowych szczepień antyszczepionkowcom. Polska właśnie znalazła się poniżej bezpiecznego poziomu wyszczepialności na odrę, a u naszych południowych sąsiadów stwierdzono epidemię tej „niegroźnej dziecięcej choroby”.

Nie, tego tekstu nie sponsoruje niesławna (i nieistniejąca) Big Pharma, choć faktycznie, zapoznawanie się z najnowszymi wiadomościami wymagało ode mnie przyjęcia kilku ibuprofenów. Na szczęście moja matka zadbała o moje szczepienia, a od dobrych kilkunastu lat dbam o nie sama – wbrew powszechnej opinii proepidemików, normalni ludzie szczepią nie tylko dzieci, ale i siebie. Martwi mnie jednak fakt, że w obliczu epidemii stanąć mogą moi znajomi i ich dzieci – nieszczepione z prawdziwych, a nie wyssanych z palca powodów.

Proepidemicy bagatelizują jednak i najnowsze wiadomości z Polski i z Czech – bo szczepienia są zbędne, a odra to jak splunięcie – „kiedyś każdy na nią chorował”. Pominę te bzdurne twierdzenia milczeniem, bo cisną mi się na klawiaturę dość niecenzuralne słowa, ale pozwolę sobie zacytować mądrzejszych.

Epidemia odry w UE przez antyszczepionkowców coraz bardziej postępuje. W Czechach do akcji musiało wkroczyć wojsko (lekarze wojskowi).

Opublikowany przez To tylko teoria 5 maja 2018

Odra to niewinna choroba wieku dziecięcego?

Odra jest bardzo zakaźną i ciężką ostrą chorobą układu oddechowego. Wirus uszkadza nabłonki dróg oddechowych, co sprzyja ciężkim nadkażeniom bakteryjnym, których następstwami mogą być zapalenie płuc, zapalenie krtani i tchawicy, zapalenie ucha środkowego. Następstwem zakażenia wirusem odry są również zaburzenia odporności komórkowej, co dodatkowo potęguje skutki choroby – podkreśla prof. Leszek Szenborn z Katedry i Kliniki Pediatrii i Chorób Infekcyjnych Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu w rozmowie z serwisem Pediatria.mp.pl.

W artykule podkreślono również problem, jaki pojawia się, gdy zaistnieje taka sytuacja, jaka ma miejsce w tej chwili – „Na odrę coraz częściej chorują niemowlęta, które ze względu na wiek jeszcze nie zostały zaszczepione. Kontakt z wirusem odry kończy się chorobą, bo dzieci rodzą w tej chwili kobiety, które były szczepione, a więc ich odporność różni się od tej, nabywanej po przechorowaniu odry. Nie może to być jednak argument za tym, że odporność po zachorowaniu jest ‘lepsza’ od tej po szczepieniu. Trzeba natomiast, zdaniem specjalisty, przemyśleć na nowo schemat szczepienia przeciwko odrze. Być może trzeba przyspieszyć podawanie drugiej dawki (przesunąć na 6. rok życia, tak aby do szkoły szły dzieci w pełni uodpornione), a także wcześniej szczepić niemowlęta, w 9. miesiącu życia” – czytamy w serwisie Pediatria.

Pozwolę sobie też przypomnieć, że powikłania mogą wystąpić już po ustąpieniu objawów choroby, gdy czujność jest już nieco uśpiona. Co może się wydarzyć? Na przykład śmierć. Zgony występują zazwyczaj z powodu chorób będących efektem powikłań – zapalenia płuc, zapalenia krtani, zapalenia tchawicy, zapalenia ucha środkowego, zapalenia mięśnia sercowego, zapalenia mózgu czy podostrego stwardniającego zapalenia mózgu. W sumie, zgodnie z logiką wielu antyszczepionkowców to pewnie nic, czego nie wyleczy lewoskrętna witamina C i ostry wzrok Jerzego Zięby.

Wieści zza naszej granicy też nie poruszają wszystkowiedzących antyszczepionkowców – w końcu ta „epidemia” to nieco poniżej stu chorych. Drodzy proepidemicy, przełóżcie sobie to teraz na setkę martwych polskich dzieci i zastanówcie się nad swoim życiem jeszcze raz.

MMR – trójskładnikowa szczepionka przeciw odrze, śwince i różyczce. Nazwa pochodzi od angielskich nazw chorób

Bezsensowna panika

Dlaczego ludzie boją się szczepień? Najczęstszym i najbardziej oczywistym powodem jest to, że mało o nich wiedzą i wybierają najgorsze źródła informacji. Nic dziwnego – w internecie ciężko stwierdzić, kto jest naprawdę wiarygodny. Może czas po prostu słuchać lekarzy, a nie Jadzi z Poznania, która nawet mruganie oczami przez dziecko po szczepieniu uznaje za NOP. Oczywiście ten straszliwy, śmiertelny NOP – według opisów pozbawionych wiedzy i niezbyt inteligentnych rodziców. Nikt nie wymaga od rodziców intelektu, wymaga natomiast prostego poszanowania dla ludzi wykształconych i przekazywanej przez nich wiedzy. Ta jest oczywiście brutalna i pozbawiona emocji. Prawda jest taka, że jednostkowe dziecko nikogo nie obchodzi (poza rodzicami i rozmaitymi totumfackimi oraz fanatycznymi wyznawcami teorii spiskowych) i – UWAGA, HEREZJA! – nikogo obchodzić nie powinno. Zbyt dużą wagę przywiązujemy do jednostek, zbyt rozdmuchujemy pojedyncze sprawy, a prawda jest taka, że w skali całego społeczeństwa naprawdę trudno przejmować się jednym dzieckiem – zwłaszcza, że zazwyczaj nic mu nie jest. To rodzicowi dolega irracjonalny strach i brak podstawowej wiedzy. I z tym zjawiskiem należy walczyć. Obchodzić nas powinno bowiem dobro licznych członków tej społeczności, którzy mają gorsze problemy niż niezbyt mądrzy rodzice – na przykład cierpią na choroby autoimmunologiczne (prawdziwe, nie wyssane z palca przez mamusię), są w trakcie chemioterapii czy akurat przechodzą poważne infekcje, które naprawdę uniemożliwiają szczepienie. Można o nich poczytać w tekście „Nie przychodź chory do pracy. Nie tylko ze względu na własne zdrowie” (i zastosować się do prośby autorki). Mówimy tu oczywiście też o dzieciach zbyt małych na szczepienie. Nie są jednak za małe, by umrzeć na cudzą odrę. Zanim krzykniecie, że to też nieliczne przypadki, spójrzcie na post poniżej. Zapewniam, że liczby po obu stronach barykady znacząco się różnią.

 

Jeden z komentarzy na naszej stronie. Zapisać złotymi zgłoskami w sercu i powoływać się przy każdej okazji, gdy…

Opublikowany przez Medycyna po polsku 21 stycznia 2018

Krótko mówiąc – brak szarych komórek matki, nie jest żadnym powodem do nieszczepienia dziecka i należy przyjąć to za pewnik. Podobnie jak przyswoić raz na zawsze informację, że społeczeństwo, które pozwala ci normalnie funkcjonować w świecie, ma z tego powodu oczywiste wymagania, które ty masz po prostu spełnić – na przykład zaszczepić dziecko. Naucz się też raz na zawsze, że zaburzenia ze spektrum autyzmu NIE SĄ wynikiem szczepień, a jeśli tak twierdzisz, to zamiast szczepienia proponuję na przykład sterylizację.

Czerpiąc profity z życia w społeczności należy żyć zgodnie z tej społeczności zasadami. A te dotyczące szczepień są naprawdę proste. Co gorsza, z powodu powielania przez niedouczonych ludzi tych wszystkich szkodliwych bzdur, wielu rodziców często przyznaje, że mimo dużej wiedzy na temat szczepień i szczepionek czuje się strach, gdy trzeba zaszczepić dziecko. Niestety, taka jest już natura ludzka, że najgorsze i najbardziej obciążające psychikę informacje zapisują się nam w podświadomości. A to właśnie informacji złych, nierzetelnych i szkodliwych jest wiele – o wiele ciężej przebić się do ludzkiej świadomości informacjami nie wywołującymi strachu i negatywnych uczuć.

NOP nie jest niczym niezwykłym

Drugi problem to język, używany w naukowych, a tym samym rzetelnych opracowaniach dotyczących działania i właściwości szczepionek. To nie przypadek, że wywołujące obawy informacje są najczęściej pisane językiem prostym, nie używa się w nich naukowych sformułowań – lub używa ich niepoprawnie, dla wzmocnienia efektu wiarygodności. No i oczywiście takie komunikaty są mocno nasycone emocjami… W przypadku nauki, jaką jest medycyna, łatwo jest zostać wprowadzonym w błąd. Co zatem warto wiedzieć o szczepieniach? Przyjrzyjmy się najpopularniejszym informacjom i krótko je objaśnijmy.

Przeciwnicy szczepień często dramatyzują z powodu tak zwanych NOP-ów, czyli niepożądanych odczynów poszczepiennych. Do najpopularniejszych należą wysypki, niewielkie guzki pod skórą, zaczerwienienia miejsca wkłucia, a tym objawom często towarzyszy wysoka gorączka. Dla niektórych to sygnał, że podanie szczepionki było błędem. Warto jednak pamiętać, że każda szczepionka to obca substancja, która może wywołać różne reakcje – tak samo jak nowy szampon, owoc czy jakiekolwiek inne lekarstwo. Jednak to zakodowany strach przed szczepieniami powoduje, że nie traktujemy odczynów poszczepiennych jako zjawisk naturalnych. Badania są tu jednoznaczne – owszem, odczyny występują często zarówno u dzieci jak i dorosłych, nie było jednak w Polsce (raport z lat 2003-2012) żadnego przypadku śmiertelnego, jak często twierdzą „znawcy” w internecie. Nie dajmy się zwodzić anegdotycznym „dowodom” umieszczanym online przez obcych ludzi. Co do badań wykazujących szkodliwe działanie szczepionek, szczególnie chętnie przytaczane są te, które dowiodły wysokiej śmiertelności szczepionych. Tu warto wiedzieć, że najczęściej umieszczane w sieci linki do badań prowadzą do raportów z eksperymentów przeprowadzanych nie na ludziach, a na zwierzętach – w dodatku podawano im dwudziestokrotność dawki, jaką stosuje się w medycynie.

Rtęć, aluminium i płody

O samym składzie szczepionek też krąży wiele szkodliwych mitów – należy ominąć wzrokiem wszystkie nierzetelne teksty i artykuły, które mówią o zawartości rtęci, aluminium, czy – o zgrozo! – abortowane ludzkie płody. Ten ostatni mit pochodzi z lat siedemdziesiątych, gdy faktycznie do sporządzania szczepionek wykorzystywano skrawki tkanek pochodzących z płuc płodów. Warto jednak przypomnieć, że mamy XXI wiek i medycyna znacznie się rozwinęła. Dziś nic takiego nie ma miejsca, podobnie jak słynne „faszerowanie” preparatów aluminium i rtęcią. Ten mit pochodzi z kolei od zwolenników teorii mówiącej o autyzmie będącym wynikiem szczepień. W organizmach dzieci cierpiących na zaburzenia ze spektrum autyzmu faktycznie występuje większa zawartość metali ciężkich. Sęk w tym, że nie jest to żaden dowód na szkodliwość szczepionek – u dotkniętych tymi zaburzeniami nieszczepionych dzieci zawartość metali ciężkich w organizmie jest identyczna.

"Jestem doktorem i widzę wiele rzeczy, ale wiecie czego nie widzę? Polio czy ospy prawdziwej. Szczepionki działają"Zdjecie z March for Science

Opublikowany przez To tylko teoria 3 maja 2018

Szczepionki NIE powodują autyzmu

No i tu dochodzimy do sedna – zaburzenia ze spektrum autyzmu wymieniane są jako najpoważniejsze zagrożenie płynące ze szczepienia. Trzeba jednak zapamiętać raz na zawsze – szczepienia nie mają żadnego związku z autyzmem, choć twierdzenie to jest powszechne. Wszystkie badania, przeprowadzane przez wiarygodnych naukowców i ośrodki badawcze dowodzą tego bezsprzecznie. Rozpowszechniane informacje o badaniach, które wykazały związek zaburzeń ze spektrum autyzmu ze szczepieniami bazują na nieprawdziwych lub błędnie interpretowanych danych.

Naprawdę, nie chcę powielać tu czegoś, co inni napisali lepiej i obszerniej. Polecam lekturę z linków poniżej oraz zaprzyjaźnienie się z kilkoma fanpage’ami: Medycyna po polsku, Stopstopnop – punktujemy antyszczepionkowców, To tylko teoria i Uniwersytety dla nauki, pajace do cyrku. W tekstach znajdziecie oczywiście odnośniki do publikacji naukowych – choć wiadomo, że Big Pharma… Ech, nawet już mi się nie chce…

Największe brednie o szczepionkach, które słyszałam (cz.1) [Mama Pediatra]

Największe brednie o szczepionkach, które słyszałam (cz.2) [Mama Pediatra]

Szczepionki nie wywołują autyzmu, rzadko powodują skutki uboczne [CRAZY NAUKA]

Jak zwalczono choroby zakaźne w PRL i dlaczego wkrótce nie damy sobie z nimi rady [CRAZY NAUKA]

Szczepionki nie mają żadnego związku z autyzmem. Ponad 100 badań to potwierdza [FOCUS]

Szczepionki nie działają? Czyżby?Słyszeliście może wielokrotnie powtarzany argument z ust proepidemików występującym…

Opublikowany przez Medycyna po polsku 25 lipca 2017

I na koniec propozycja – zaufajmy specjalistom i ludziom, którzy umieją wyciągać logiczne wnioski (tabela wyżej trochę tu podpowie). To, że ma się sprawnie funkcjonujący układ rozrodczy i skwapliwie z niego korzysta, nie oznacza że człowiek ma kompetencje umożliwiające odpowiednie zajęcie się swoim dzieckiem – a popełniane tu błędy mogą mieć niebagatelny wpływ na życie innych. Nie bądź idiotą. Szczep.

***
Co sądzisz na ten temat? Piszcie: listy@igimag.pl
Za najlepsze listy przyznamy nagrody!

Iwona Kamińska
Iwona Kamińska
Od kliku lat zajmuje się programowaniem i uczeniem tego innych. Ponad połowę roku spędza w podróży - oczywiście pracuje wtedy ze zdwojoną siłą. W wolnych chwilach pisze o tym, co wpadło jej w oko podczas surfowania w sieci. Nadużywa coca-coli i sarkazmu.
AUTOR

Polecamy

Komentarze

Zobacz też

Nauka

Pseudonaukowy bełkot codzienny. Nauka od dawna bada, dlaczego ludzie są skłonni wierzyć w bzdury

W codziennym zalewie informacji odbiorca ma problem, by odsączyć to, co warte zainteresowania od tego, co winno zostać zignorowane. Odróżnienie prawdy od fałszu to jeszcze trudniejsze zadanie. W filtrowaniu pomagać powinni nam eksperci – jednak ich język i sposób przedstawiania złożonych zagadnień naukowych bywają zawiłe i mało wciągające. Dużo łatwiej chłonąć wiedzę przekazywaną przez celebrytów we wpisach blogowych i facebookowych.
Martyna Kośka
Martyna Kośka
7 lutego 2018
CZYTAJ WIĘCEJ