Osiem godzin i do domu? Zdaniem niektórych to roszczeniowość

3 minuty czytania
16261
14

Odsłuchaj

Internet zawrzał po tym, jak podczas debaty na Europejskim Kongresie Gospodarczym Jolanta Czernicka-Siwecka określiła młodych pracowników, wchodzących na rynek, mianem roszczeniowych narcyzów. W sieci natychmiast zaroiło się od prześmiewczych komentarzy. Bo jak inaczej można zareagować, gdy ręce opadają?

Z jednej strony młodzi są roszczeniowi. Chcą pracować osiem godzin, a później mieć czas dla siebie – powiedziała Czernicka-Siwecka według artykułu w serwisie Puls HR. Uroku tej wypowiedzi dodają dwa fakty: po pierwsze, autorka tych słów jest prezeską organizacji pożytku publicznego (Fundacja „Iskierka” działa na rzecz dzieci z chorobą nowotworową), a więc można by się spodziewać, że będzie osobą bardziej wrażliwą społecznie. Po drugie, wspomniane zdanie padło podczas debaty zatytułowanej: „CSR i HR, czyli odpowiedzialność i atrakcyjność pracodawcy”. CSR to inaczej „odpowiedzialny biznes”, a do jego dobrych praktyk należy szczególna dbałość o dobrostan pracowników, przewyższająca lokalne przepisy prawa pracy.

Wydajność pracy spada, gdy za długo w niej siedzimy

Mówiąc o leniwych pracownikach pani prezeska dodała: – Z drugiej strony moje pokolenie jest nauczone ciężkiej pracy, którą uważa za standard.

Jak wskazuje Adrian Zandberg w wypowiedzi dla TOK FM, w Polsce mamy faktyczny problem z etosem pracy polegającej na tym, że spędza się w niej jak najwięcej czasu. Nie wypada wyjść przed szefem albo wcześniej niż inni, choćby ustalone w umowie osiem godzin dawno już minęło, a zapłata za nadgodziny była czymś w rodzaju jednorożca, którego nikt nigdy nie widział. Tymczasem wytężona praca, szczególnie intelektualna, jest po prostu niemożliwa przez więcej, niż osiem godzin – zwłaszcza regularnie, przez wiele dni. Zwiększenie czasu pracy nie zwiększa zatem wydajności pracowników. Partia Razem proponuje wręcz, aby zwiększyć wydajność poprzez wprowadzenie siedmiogodzinnego dnia pracy.

Słowa o roszczeniowym pokoleniu padły w kontekście dyskusji o angażowaniu pracowników w działania dobroczynne po godzinach pracy. Jest to piękna i słuszna inicjatywa, a wspólne czynienie dobra rzeczywiście może zacieśnić poczucie więzi pracownika z firmą, dla której pracuje. Tyle tylko, że ideą wolontariatu jest dobrowolność. Proponowanie ludziom dodatkowej pracy za darmo, nawet w najbardziej szczytnym celu, nie może wynikać z chęci posiadania nad nimi kontroli czy zatrzymania w miejscu pracy. Korporacje biegłe w praktykach odpowiedzialnego biznesu wiedzą, że zadbanie o najcenniejsze zasoby firmy – czyli o pracowników – polega na zapewnieniu im dobrostanu, a więc także odpowiedniej  proporcji między pracą, rozrywkami a odpoczynkiem. Stąd popularne już w wielu krajach (i powoli wdrażane w Polsce) zwyczaje np. wcześniejszego kończenia pracy w piątek lub montowania stacjonarnych komputerów zamiast laptopów, by unikać zabierania pracy do domu po godzinach.

Pani prezes przeprasza

Może jeszcze chcielibyśmy zarabiać więcej niż na podstawowe produkty spożywcze i pokój 10 metrów kwadratowych? – komentuje w rozmowie ze mną trzydziestoletni Piotr. Tym tropem poszli komentujący na Twitterze, a także AszDziennik, który jak zwykle celnie punktuje sytuację publikując „listę zwyrodnialców podejrzanych o występki przeciwko prezesom”.

 

Fragment artykułu ze strony aszdziennik.pl

Po tym, jak w sieci zawrzało, Jolanta Czernicka-Siwecka opublikowała oświadczenie w sprawie swojej wypowiedzi:

„Przyznaję, że cytowane słowa brzmią niefortunnie, zwłaszcza pozbawione kontekstu. Jest mi przykro, jeśli ktoś poczuł się nimi urażony” – pisze prezeska „Iskierki” i dodaje: „Moją intencją było podkreślenie, że wypracowywanie w pracy rozwiązań, które pozwolą czerpać z potencjału młodych ludzi, odkrywać go i rozwijać, szanując jednocześnie ich potrzeby oraz wartości, jest ważnym, aktualnym wyzwaniem dla pracodawców”.

Pełen tekst oświadczenia wraz z linkiem do debaty jest dostępny w wyżej linkowanym artykule. Moim zdaniem, niestety, nie wynika z niego, że źle zrozumieliśmy panią Czernicką-Siwecką. Ale być może jestem roszczeniowa (i młodsza od swojej metryki), skoro wśród moich potrzeb i wartości poczesne miejsce zajmują rodzina, związki, hobby, zdrowie i wypoczynek.

***
Co sądzisz na ten temat? Piszcie: listy@igimag.pl
Za najlepsze listy przyznamy nagrody!

Luca Olga Machuta-Rakowska
Luca Olga Machuta-Rakowska
Piszę do internetu od ponad dziesięciu lat, najpierw dla agencji interaktywnych i klientów indywidualnych, a obecnie dla IgiMag, Tatento, Kwartalnika Laktacyjnego i na swojej stronie Milk Power. Umiem w social media, blogi i parę innych rzeczy. Lubię NVC, Rodzicielstwo Bliskości i szalenie interesują mnie relacje. Ponad trzy lata temu ukończyłam kurs dla Promotorek Karmienia Piersią i od tej pory działam na poletku laktacyjnym. Pasjami kocham jeść, ale nie cierpię gotować.
AUTOR

Polecamy

Komentarze

Zobacz też

Magazyn

Motorniczy. Dzień z życia pod napięciem

Kiedyś to był zawód pewny i prestiżowy. Teraz to często po prostu robota, którą musisz wykonać najlepiej, jak umiesz i nie zabić przy tym nikogo. Z okazji Dnia Motorniczego przedstawiamy realia tej pracy widziane oczami wrocławskich tramwajarzy.
Dominika Węcławek
Dominika Węcławek
25 listopada 2017
CZYTAJ WIĘCEJ