Przestańmy obwiniać o wszystko nasze matki

3 minuty czytania
24393
2
Olga Siemoniak
Olga Siemoniak
25 maja 2018

Odsłuchaj

Voiced by Amazon Polly

Zadziwia mnie z jaką łatwością obwiniamy naszych rodziców, a matki szczególnie, za wszystkie swoje niepowodzenia i jak bardzo rzadko siebie uznajemy za winnych. A przecież jesteśmy autonomiczni, sami podejmujemy decyzje, sami też powinniśmy brać za nie odpowiedzialność.

Za niepowodzenia czy złe decyzje często obwiniamy swoje matki. Ta droga jednak nie prowadzi do niczego dobrego, bo ani nasze relacje z matkami nie poprawią się, ani jakość naszego życia. Przerzucanie odpowiedzialności oddala nas bowiem od rozwiązania problemów, których źródłem zwykle jesteśmy my sami.

Wina matki!

Mąż cię zostawił, dzieci wolą mieszkać z nim niż z tobą, z pracy co chwilę cię zwalniają, przyjaciół masz garstkę i to raczej średnich, do tego smutki topisz w alkoholu? To wina matki! To przez nią! Przecież w 94 roku powiedziała ci, że czarne, grube rajstopy nie pasują do letniej spódnicy! A ty chciałaś wyrazić siebie, pokazać jaka jesteś, postawić swoje pierwsze kroki w temacie niezależności. I chciałaś je postawić w tych konkretnych rajtkach i adidasach, a ten potwór kazał ci włożyć lakierki! Potem już było tylko gorzej, bo ty się uparłaś, a ona zaśmiała się z twojej stylówy! PUBLICZNIE! Ten śmiech słyszysz do dziś, ilekroć sięgasz po ubranie.

Ja wiem, że w taki sposób wyśmiać można każdą, nawet najmądrzejszą teorię. Zdecydowałam się jednak na małe przerysowanie, bo niepomiernie zadziwia mnie z jaką łatwością obwiniamy naszych rodziców, a matki szczególnie, za wszystkie swoje niepowodzenia, a jak bardzo rzadko siebie uznajemy za winnych. A przecież jesteśmy autonomiczni, sami podejmujemy decyzje, sami też powinniśmy brać za nie odpowiedzialność.

Jasne, że to rodzice nas wychowują, że uczą nas i przyczyniają się do tego, jacy jesteśmy. Ale też, na Boga, nie mogą być rozliczani za wszystkie nasze złe wybory.

Kto obrywa mocniej?

Jeśli dostaliśmy od rodziców poczucie bezpieczeństwa, które jest tak naprawdę najważniejsze, jeśli nas kochali, nie krzywdzili, jeśli starali się jak mogli i popełnili przy tym błędy, to pamiętajmy, że każdy je popełnia, więc warto im odpuścić.

Piszę „im”, choć tak naprawdę obrywają głównie matki. To głównie one nas wszakże wychowywały, ojcowie raczej rzadko byli zaangażowani. A dziś jak się angażują, to zbierają pochwały. Taki kochany tatuś, pieluszkę zmienił, taki dobry, pomaga mamie, bawi się z dzieckiem. Ubrał trochę za ciepło, ale widać, że się stara! A matka? Przegrzewa to dziecko ciągle, przekarmia, soczki jakieś podejrzane daje.

Nawet jak ojciec pił, to mamy pretensje do matki, że go nie zostawiła, a nie do ojca, że był pijakiem. Zupełnie inaczej reagujemy na wieść, że ojciec opuścił rodzinę niż na to, że zrobiła to matka. A jak ojciec od rodziny odejdzie, to często matkę oskarża się, że z syna zrobiła maminsynka. Matki więc przez to, że angażują się w wychowanie, mocniej obrywają.

Jasne, że czasem fajnie jakby ugryzły się w język, jasne, że bywają przypadki toksycznych rodzicielek. Ale wtedy musimy zdecydować, co robimy: idziemy swoją drogą, czy dajemy się terroryzować mamie. Wybór jest nasz. Podobnie jak każdy inny, na który postawimy.

Dorośnij!

Grzebanie w dzieciństwie (mówię tu o normalnym dzieciństwie, nie takim, gdzie była przemoc, a patologiczne zachowania były codziennością – to zupełnie inna sprawa) jest domeną ludzi, którzy nie chcą iść do przodu i dorosnąć. Doszukiwanie się winy rodziców, to po prostu przerzucanie na nich odpowiedzialności. Jeśli jakieś zachowania czy uwagi twojej mamy ranią cię – powiedz jej o tym. Jeżeli nadal będzie taka jaka była – do ciebie należy decyzja czy to znosić, czy sobie odpuścić.

Mam wrażenie, że im większa dopada nas frustracja, tym chętniej obwiniamy wszystkich dookoła za swoją sytuację. Jeśli jesteśmy w dobrym miejscu, spełnieni i zadowoleni, to grzebanie w dzieciństwie raczej odpuszczamy. A mamę zapraszamy na kawę, zamiast na festiwal pretensji, żalów i obwiniania.

***
Co sądzisz na ten temat? Piszcie: listy@igimag.pl
Za najlepsze listy przyznamy nagrody!

Olga Siemoniak
Olga Siemoniak
Rocznik '86, absolwentka polonistyki, zawodowo klepie teksty, prywatnie i od czasu do czasu – męża. Social media sierota, która prowadzi bloga www.znetawziete.pl.
AUTOR

Polecamy

Komentarze

Zobacz też

Czy matka musi być twoją przyjaciółką?

Zbliża się Dzień Matki, który przeżywam od kilku lat intensywniej - jako córka i matka córek. Relacje między matkami i córkami należą do najtrudniejszych, często okazują się toksyczne, a uzdrowienie ich wymaga co najmniej poważnych starań, jeśli nie terapii. Z drugiej strony mit matki-przyjaciółki, który wspaniale sprawdza się w fikcji (Lorelai Gilmore!) niekoniecznie jest ideałem, do którego warto dążyć.
Kasia Nowakowska
Kasia Nowakowska
20 maja 2017
CZYTAJ WIĘCEJ