“The Rain” – zagłada w strugach deszczu

5 minut czytania
650
0
Robert Skowroński
Robert Skowroński
4 maja 2018

Odsłuchaj

Europejska ekspansja Netfliksa trwa w najlepsze. Streamingowy gigant ma już na koncie niemieckie “Dark”, które zaskarbiło sobie przychylność widzów, a od 4 maja startuje duński “The Rain”. Czy postapokaliptyczna wizja skąpana w strugach tytułowego deszczu ma szansę powtórzyć sukces poprzedniego staro kontynentalnego serialu Netfliksa?

Amerykański serwis wytwarza zastraszająco wysoką liczbę swoich oryginalnych produkcji, choć w ostatnim czasie w większości pozostawiały one wiele do życzenia. W mniejszej lub większej mierze niewypałami okazały się “Bright” Davida Ayera, “Bez słowa” Duncana Jonesa, kolejna odsłona serii “Cloverfield”, czyli “Paradoks Cloverfield” czy też “Outsider” z rolą Jareda Leto. Jednak z całą pewnością strzałem w dziesiątkę był “Dark”, serial inaugurujący wdrażanie europejskich planów Netfliksa. A te mają rozmach. Zaledwie kilka tygodni temu na konferencji w Rzymie, włodarze serwisu ogłosili, że przed upływem 2018 roku możemy spodziewać się ponad 100 oryginalnych produkcji z 16 różnych krajów Europy, Afryki i Bliskiego Wschodu. Mają to być różne formaty – seriale telewizyjne, filmy pełnometrażowe, stand-upy, dokumenty, programy dla dzieci i reality show. Jak przekonuje Ted Sarandos, dyrektor ds. treści Netflix: – Chcemy zapewnić lokalnym twórcom dostęp do globalnej platformy, gdzie będą mogli dzielić się swoją wizją. Dzięki temu widzowie na całym świecie będą mieli szansę odkryć nieopowiedziane dotąd historie z różnych krajów i cieszyć się nimi w każdej chwili i z każdego miejsca na ziemi bez względu na język, już od chwili ich premiery. A to zaledwie początek naszej przygody.

Z wiadomych przyczyn mocno wyczekujemy premiery “1983” Agnieszki Holland, Kasi Adamik, Olgi Chajdas i Agnieszki Smoczyńskiej (panie staną za kamerą poszczególnych odcinków). Nim to jednak nastąpi, niech spadnie z nieba deszcz…

Kap, kap, kap

Kolejny zwykły dzień w szkole – śmiech, beztroska, niewinne flirty. Simone oczekuje na egzamin z grupką przyjaciół, ale w murach placówki zjawia się jej ojciec burząc sielankową atmosferę. W pośpiechu, nie siląc się na żadne wyjaśnienia – gdyż każda sekunda jest na wagę złota – wyprowadza córkę i pakuje się z nią do samochodu, w którym są już młodszy brat dziewczyny i jej matka. Atmosfera robi się coraz gęstsza, podobnie jak czarne chmury zbierające się nad duńskim miastem. Bohaterom, na kilka chwil przed rozpętaniem ulewy, udaje się dotrzeć do położonego w środku lasu zaawansowanego technicznie bunkra, o którego istnieniu wie tylko głowa rodziny.

Skąd jednak ten popłoch i paniczny lęk przed deszczem? Opady rozprowadzają śmiertelnego wirusa. Wystarczy chwilowy kontakt skóry z cieczą, aby pożegnać się z życiem raz na zawsze. Sytuacja wkrótce staje się jeszcze bardziej dramatyczna, gdyż Simone i jej brat będą zdani sami na siebie. Rodzeństwo pożegna się ze świeżym powietrzem i promieniami słońca na dobrych kilka lat. Dopiero po upływie tego czasu zdecydują się opuścić podziemny azyl, jednak, jak łatwo się domyślić, zewnętrzny świat nie będzie już tym samym miejscem co kiedyś.

Stare dobre postapo

W toku kolejnych odcinków “The Rain” (przedpremierowo zostały mediom udostępnione trzy epizody) przed widzem odkrywany jest świat po zagładzie. Na każdym rogu czeka niebezpieczeństwo, a największym z nich wydaje się kontakt z innym człowiekiem. Deficyt jedzenia sprawia, że za kilka racji żywnościowych każdy jest w stanie wyzbyć się jakichkolwiek skrupułów i przystawić napotkanemu wędrowcowi lufę do głowy. Wojsko czuwa nad tym, aby wyeliminować zakażonych, a ocalali za wszelką cenę unikają mundurowych, aby ci przezornie nie posłali kulki także w ich stronę. Bogate skandynawskie miasta i ich budynki zamieniły się zaś w opuszczone rudery, skrywające grupki wygłodniałych desperatów. Słowem, otrzymujemy cały postapokaliptyczny sztafaż, do którego przyzwyczaił nas gatunek. O ile jednak amerykańskie kino z reguły częstowało nas w takich wypadkach jałowymi, pustynnymi krajobrazami, o tyle “The Rain” prezentuje piękno duńskich plenerów i przyrody, choć ta, jak bądź zachwyca, to emanuje także niebezpieczeństwem i grozą.

Akcja serialu jest niezwykle intensywna, co zostało wymuszone przez czas trwania odcinków. Pilot trwa około 45 minut, zaś kolejne epizody to skromne 36 minut rozrywki, ale dzięki temu nie ma mowy o zastojach czy zbędnych scenach. Tym samym udało się pozbyć nie wnoszących zbyt wiele do rozwoju fabuły dialogów czy nużących sekwencji przemieszczania się z punktu A do B, którymi wypełnione jest od kilku dobrych sezonów “The Walking Dead”, będące w pewien sposób tożsame z “The Rain”. Z drugiej strony serial cierpi na brak pogłębionej analizy ludzkiej kondycji po zagładzie. Owszem, ze świata przedstawionego bije brakiem nadziei i wszechogarniającym poczuciem bezsilności, ale niewiele tu miejsca na zagłębienie się w psychikę bohaterów. Ci często też wykazują się niezrozumiałymi zachowaniami, zbytnim zaufaniem i otwartością, po prostu brakiem logiki, jak na skrajnie nieprzyjazny świat, w którym przyszło im funkcjonować. Szybkie tempo odcinków to niestety również garść dziur scenariuszowych, na które musimy przymknąć oko. Komuś za bardzo się spieszyło na etapie pisania skryptu? Na to wygląda.

The Rain

Z deszczu pod rynnę?

Mimo to “The Rain” wciąż pozostaje pozycją godną uwagi. Historia, choć nie pozbawiona schematyczności i stanowiąca połączenie sprawdzonych pomysłów z bliźniaczych produkcji, wciąga bardzo szybko i ma szanse na znalezienie licznych admiratorów, bo to serial dla każdego. “Dark” był dużo bardziej ryzykownym przedsięwzięciem. Nieoczywiste prowadzenie narracji i liczne scenariuszowe twisty mogły zrazić do siebie widzów, gdyż fabuła mogła okazać się dla nich zbyt trudna do przyswojenia. Stało się inaczej. Na tle swojego niemieckiego brata “The Rain” wypada zachowawczo. Jest dużo bardziej bezpiecznie, a zatwardziali fani postapokaliptycznego gatunku mogą potraktować duńską propozycję Netfliksa jako odgrzewany kotlet, bo nie będzie on w stanie zaoferować im żadnej rewolucji czy czegokolwiek, z czym nie spotkaliby się już wcześniej.

Trudno jednak odmówić “The Rain” sprawności realizacji i po prostu tego, że z zaciekawieniem się serial ogląda. Może i nie chwyta z całej siły za gardło, a atmosfera nie jest na tyle gęsta, aby sobą przytłaczać, ale twórcy doskonale wiedzą, jak operować serialowym językiem, żeby przykuć uwagę odbiorcy i złapać go w sidła. Przygotujcie parasolki i płaszcze przeciwdeszczowe, nadciąga ulewa.

***
Co sądzisz na ten temat? Piszcie: listy@igimag.pl
Za najlepsze listy przyznamy nagrody!

Robert Skowroński
Robert Skowroński
Krytyk filmowy i muzyczny związany niegdyś lub wciąż związany z... długo by wymieniać. Ponadto amator kawy i urban exploringu, który już chyba na zawsze pozostanie niespełnionym perkusistą. Prowadzi profil Trochę kultury.
AUTOR

Polecamy

Komentarze

Zobacz też

Film

“Anihilacja”: ekologiczny kicz w stylu New Age czy spadkobierca Lema i Strugackich?

W nowym hicie Netfliksa,"Anihilacji" Alexa Garlanda, mniej znaczy więcej. To umiejętność snucia odpowiedzi na otwarte pytania decyduje o tym, jak będziecie bawić się w trakcie seansu.
Gabriel Krawczyk
Gabriel Krawczyk
15 marca 2018
CZYTAJ WIĘCEJ