Spacer przez Rue Morgue. Początki literatury kryminalnej

7 minut czytania
214
0

Odsłuchaj

Od kilkunastu lat trwa wielki renesans literatury kryminalnej: na półkach królują współczesne kryminały skandynawskie albo stylizowane na retro, wracają też wielkie nazwiska czarnego kryminału. Tym bardziej podróż przez historię gatunku i powrót do pionierskich dzieł może się okazać fascynującą przygodą.

W 2005 roku, już po śmierci Stiega Larssona, szwedzkiego dziennikarza, na rynku pojawiła się jego powieść „Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet”, pierwszą część trylogii „Millennium”. To był początek czytelniczego szaleństwa, trwającego do dzisiaj – niegasnącej mody na skandynawskie kryminały. Na tej fali popularność zdobyły powieści Henninga Mankella z Kurtem Wallanderem i Jo Nesbø z Harrym Hole’em, wybiły nazwiska Camilli Lackberg, Lizy Marklund, Johana Theorina, Leifa GW Perssona, Thomasa Engera czy Jørna Liera Horsta. Ba, odkurzono nawet duet klasyków z lat 60. i 70., Maj Sjöwall i Pera Wahlöö.

Ten skandynawski trend, skrzętnie wykorzystywany przez wydawców (co chwila ogłaszano przecież nowe literackie objawienie) przyczynił się do renesansu gatunku w ogóle. Wielbicieli kryminałów wciąż przybywało. Niektórzy ograniczyli się do pochłaniania jak leci wszystkiego, co trafiało na półki księgarń, inni rozsmakowali się w literaturze tego typu i nabrali ochoty na więcej. Przyjrzyjmy się zatem bliżej historii kryminału i pozycjom, które każdy szanujący się fan powinien znać.

Pierwszy samotny detektyw

Gatunek powieści kryminalnej został co prawda wyodrębniony dopiero w XIX wieku, nie oznacza to jednak, że echa takiej stylistyki nie pojawiały się już wcześniej. Tradycyjne za najwcześniejszy przykład opowiadania kryminalnego uważa się „Trzy jabłka”, umieszczone w „Księdze tysiąca i jednej nocy”. To Szeheradzie zatem zawdzięczamy zabieg zaskakujących zwrotów akcji, wykorzystywany szeroko nie tylko w literaturze, ale i w filmie.

Pomysł na samotnego detektywa na tropie zagadki zawdzięczamy z kolei Chińczykom. W czasach dynastii Ming (1368–1644) narodził się podgatunek zwany gōng àn xiăo shuō, gdzie bohaterami byli sędziowie rozwiązujący tajemnice kryminalne – najsłynniejszy z nich to Bao Zheng, znany również jako Bao Gong. Szesnastowieczny zbiór, którego jest protagonistą, nosi tytuł „Sprawiedliwe wyroki sędziego Baogonga”. Konstrukcja narracji jest jednak inna, niż w tradycyjnych współczesnych kryminałach, ponieważ dokładny motyw i przebieg zbrodni znamy od samego początku. Zadaniem sędziego jest ukaranie winowajcy, w czym pomaga mu niezachwiane poczucie sprawiedliwości i znajomość ludzkiej natury. Przygody Baogonga wciąż są ekranizowane, najnowsza adaptacja telewizyjna pochodzi z 2008 roku. Autorem polskiego przekładu jest Tadeusz Żbikowski.

Pierwszy profiler

Ojcem chrzestnym literatury kryminalnej jest bez wątpienia Edgar Allan Poe. Przełomowe pod tym względem okazało się opowiadanie „Zabójstwo przy Rue Morgue” z 1841 roku. Nie dość, że wprowadza dobrze nam dzisiaj znaną „tajemnicę zamkniętego pokoju”, to jeszcze bohaterem jest pierwszy w literaturze detektyw – C. Auguste Dupin. Dzisiaj nazwalibyśmy go profilerem. Zmysł analityczny i zdolności dedukcyjne łączy bowiem z umiejętnością dostrzegania na miejscu zbrodni śladów innych niż te fizyczne, potrafi też zagłębiać się w emocje zarówno sprawcy, jak i ofiary.

Ojciec chrzestny literatury kryminalnej Edgar Allan Poe

W ramach ciekawostki warto zauważyć, że wielki Sherlock Holmes żywił w stosunku do Dupina pewną zawodową zazdrość. Jego wypowiedź możemy znaleźć w „Studium w szkarłacie”, kiedy niechętnie reaguje na porównanie do wielkiego poprzednika:

„Moim zdaniem Dupin wcale nie był utalentowany. Ta jego sztuczka z odczytywaniem myśli przyjaciół i wygłaszanie jakiejś związanej z tym uwagi po kwadransie milczenia jest w rzeczywistości bardzo powierzchowna i na pokaz. Miał pewne genialne zdolności analityczne (…), ale bynajmniej nie był takim zjawiskiem, jak wydawało się to Poemu” („Sherlock Holmes. Dzienniki i przygody”, Wydawnictwo Rea, Warszawa 2010, tłumaczenie Anna Krochmal i Robert Kędzierski).

Równie negatywnie Holmes odnosi się do postaci Lecoqa, zatrudniego we francuskiego Sûreté detektywa pojawiającego się na kartach powieści Émile’a Gaboriau, kolejnego pioniera książek kryminalnych. Holmes określa Lecoqa mianem „beznadziejnego nieudacznika”, co jest zapewne autorskim przytykiem w kierunku krytyków literackich szukających źródeł inspiracji wykorzystanych przez Conan Doyle’a. Pierwowzorem Lecoqa był z kolei genialny złodziej, który przeobraził się w równie genialnego policjanta – Vidocq. Echa biografii Vidocqa możemy znaleźć również w „Ojcu Goriot” Honoriusza Balzaka w postaci Vautrina.

Skoro zaś mowa o wątkach zaczerpniętych z życia, Poe i jego C. Auguste Dupin mogą pochwalić się jeszcze jednym istotnym wkładem w gatunek. „Tajemnica Marii Rogêt” (1842) to bowiem pierwsze w historii opowiadanie oparte na autentycznej sprawie kryminalnej – niewyjaśnionym morderstwie Mary Cecilii Rogers z 1841 roku.

Ten najsłynniejszy

Tradycyjnie za pierwszą (a przynajmniej jedną z pierwszych) rasową powieść kryminalną (i sensacyjną) uważa się „Kobietę w bieli” Wilkiego Collinsa z 1859-1860 roku. Bohaterem jest tutaj nie zawodowy detektyw, ale prowadzący amatorskie śledztwo nauczyciel rysunku, Walter Hartright. Powieść do dzisiaj czyta się doskonale i jednym tchem, mimo upływu lat wciąż pozostaje pasjonująca, a do motywów kryminanych Collins miał jeszcze wrócić w „Kamieniu księżycowym” (1868).

Ikona, rozpoznawalna na pierwszy rzut oka

Jednak żaden z tych wczesnych bohaterów nie dorównał sławą temu, który wyszedł spod pióra Arthura Conan Doyle’a w 1887 roku. Kiedy poznajemy Sherlocka Holmesa w „Studium w szkarłacie”, patrzymy na niego częściowo oczami doktora Watsona, a częściowo jego własnymi. Dostajemy zatem dosyć treściwy wgląd w postać „detektywa-konsultanta”. Dowiadujemy się na przykład, że znajomość literatury, astronomii, polityki czy filozofii ma żadną bądź słabą. Radzi sobie z praktycznym wykorzystaniem geologii, botaniki i anatomii, jest natomiast specjalistą w zakresie prawa brytyjskiego i literatury kryminalnej. „Studium w szkarłacie” podsuwa nam też informacje o tężyźnie fizycznej Holmesa, wytrawnego boksera, jak też jego upodobaniach muzycznych – chętnie gra na skrzypcach. Sam detektyw funduje natomiast Watsonowi i nam wykład na temat sztuki dedukcji, czyli motywu przewodniego wszystkich kolejnych opowiadań. Dodajmy, że zarzuty wysuwane przez Holmesa wobec Dupina można z powodzeniem odnieść również do niego samego – nie potrafi się przecież powstrzymać przed popisywaniem trafnością dedukcyjnych sądów.

Sherlock Holmes stał się zjawiskiem. Wyrósł poza karty książek, przeobrażając się w postać niemal żywą, stale funkcjonującą w kulturze. Ludzie pielgrzymują na 221B Baker Street w Londynie, gdzie mieszkał, śledzą kolejne odsłony filmów i seriali ze słynnym detektywem, w tym te przepuszczone przez zupełnie współczesny filtr, jak filmy Guya Ritchiego albo seria z Benedictem Cumberbatchem w tytułowej roli. Powstają nawet biografie Sherlocka. Chociaż stosowane przez niego metody w toku rozwoju kryminalistyki stały się nieco przestarzałe, nadal imponuje zgrabność, z jaką Conan Doyle zagłębiał się w wątki osobistych relacji detektywa (przede wszystim z bratem, Mycroftem, i arcywrogiem, Moriartym) i przesyca opowiadania atmosferą niepokoju (czego najwyraźniejszym przykładem jest „Pies Baskerville’ów”). Conan Doyle’owi zawdzięczamy ponadto stworzenie postaci „watsona”, czyli wiernego asystenta, który towarzyszy detektywowi i jest adresatem jego przemyśleń. Ten wątek podjęła na przykład Agatha Christie za pośrednictwem kapitana Hastingsa, giermka u boku Herkulesa Poirota, znanego ze słabości do rudowłosych dam i kompletnego antytalentu dedukcyjnego.

Złota era kryminału

Mianem złotej ery literatury kryminalnej popularnie określa się lata 20. i 30. XX wieku. Gatunkiem zawładnęły wówczas kobiety, jak Josephine Tey, Dorothy L. Sayers, Margery Allingham i przede wszystkim Agatha Christie. Wśród mężczyzn natomiast wybijały się nazwiska Johna Dicksona Carra, Erle’a Stanleya Gardnera (twórcy Perry’ego Masona), Rexa Stouta (Nero Wolfe), Raymonda Chandlera (Philip Marlowe), Georgesa Simenona (inspektor Maigret) i Rossa McDonalda (Lew Archer). Obok Chandlera, przedstawicielem podgatunku zwanego hardboiled był Dashiell Hammett, najlepiej znany jako autor „Sokoła maltańskiego”. Główną cechą prozy hardboiled jest postać cynicznego, rozczarowanego życiem detektywa, zmagającego się z korupcją i moralną degrengoladą wokół siebie. Tak powstała również baza pod kino i literaturę noir.

W 1929 roku pisarz Robert Knox skodyfikował w formie „dekalogu” zasady, które powinny obowiązywać w literaturze kryminalnej, przy czym jedną z najważniejszych miało być unikanie jakichkolwiek elementów nadnaturalnych.

Bez Agathy Christie trudno sobie wyobrazić współczesne oblicze kryminału. Urodzona w 1890 roku autorka odważnie poruszała się między tematami, które wielu postrzegało jako tabu. Przedstawiła obraz psychopatii w „Nocy i ciemności”, seryjnych zbrodni w „A.B.C.”, nawiązywała do autentycznych wydarzeń (jak w „Zwierciadło pęka w odłamków stos”), a nawet uczyniła sprawcą zbrodni dziecko („Dom zbrodni”). Zabieg zastosowany przez nią w „Zabójstwie Rogera Ackroyda” był pionierski i do dzisiaj imponuje oryginalnością. Christie stworzyła postaci kilku detektywów, z których każdy posługiwał się inną metodą śledczą: belgijski ekscentryk Poirot był gorącym zwolennikiem „małych szarych komórek”, wiekowa Jane Marple posługiwała się analogiami do znanych sobie wydarzeń, Tommy i Tuppence Beresfordowie wprowadzali atmosferę przygody i humoru, a nadinspektor Battle opierał się na solidnej policyjnej robocie. Na podstawie prozy Agathy Christie powstała masa filmów, warto wspomnieć o dwóch szczególnie godnych uznania – „Świadku oskarżenia” Billy’ego Wildera (1957) ze znakomitą rolą Marleny Dietrich oraz „Morderstwie w Orient Expressie” Sidneya Lumeta (1974).

Współcześni spadkobiercy

Baza stworzona przez pisarzy ze złotej ery to podstawa, na której budują z powodzeniem współcześni autorzy. Boris Akunin w swojej serii o Eraście Fandorinie zabawił się nawet z konwencją, każdą kolejną powieść opierając na innej odmianie kryminału, wykorzystując takie motywy jak szpiegostwo („Gambit turecki”), spisek („Azazel”), zamknięty pokój („Lewiatan”), morderstwo na zlecenie („Śmierć Achillesa”) czy zbrodnia w wyższych sferach („Koronacja”). Powstaje również masa kolejnych detektywów-amatorów, ale tylko nieliczni mają na tyle mocno zarysowaną osobowość, by choć po części dorównać klasykom. Zawrotna popularność gatunku przełożyła się na masową produkcję, a ta, siłą rzeczy, na wyraźny spadek jakości. Jedna cecha jednak wyraźnie wybija się we współczesnej literaturze kryminalnej, odróżniając ją od wcześniejszych powieści – najmocniejszy nacisk jest położony nie na fabułę samą w sobie, ale osobowość postaci i psychologiczny suspens. Za pioniera takiej stylistyki jest uważany Anthony Berkeley Cox, piszący pod pseudonimem Francis Iles. Powstały również odmiany kryminału, których wcześniej raczej nie praktykowano, jak thriller szpiegowski, kryminał historyczny czy dramat sądowy.

Oswojonego z zagadkami zbrodni czytelnika coraz trudniej zaskoczyć. Umiejętność prowadzenia fabuły tak, by nie zdradzić finałowego zaskoczenia, też jest niestety coraz rzadsza. Jedna z kardynalnych zasad głosi, że nie można uczynić winnym zbrodni kogoś, kto wcześniej nie przewijał się na kartach powieści, nie ma więc mowy o kruczkach i wybiegach. Dlatego też na ważności zyskuje konstrukcja samej książki, sposób przedstawienia tła i bohaterów, psychologiczna analiza postaci i interakcji między nimi. A do tego już potrzeba literackiego kunsztu. W gruncie rzeczy zatem, chociaż kryminały mnożą się na potęgę, godnych uwagi twórców jest jak na lekarstwo.

***
Co sądzisz na ten temat? Piszcie: listy@igimag.pl
Za najlepsze listy przyznamy nagrody!

 

Karolina Chymkowska
Karolina Chymkowska
Pisze, bo musi. Bez tego udusiłaby się z nadmiaru emocji. Taki ma zatem sposób na życie, spędzone głównie na filmowo, chociaż krytykiem filmowym się akurat nie czuje. Profiler z zamiłowania, zafascynowana historią zbrodni i kryminologią. Ubolewa, że los nie pozwolił jej wstąpić do FBI. Samozwańcza specjalistka od serialu "Z Archiwum X".
AUTOR

Polecamy

Komentarze

Zobacz też

Historie

Zbrodnia, krew i domki dla lalek. Intrygujące początki nowoczesnej kryminalistyki

Kryminalistyka i medycyna sądowa to dziedziny pasjonujące, stale rozwijające się i korzystające z najnowszych technologii. Jak wyglądały jednak początki tych nauk? Przyjrzyjmy się historii Frances Glessner Lee.
Agata Połajewska
Agata Połajewska
5 października 2017
CZYTAJ WIĘCEJ