Aborcyjny Dream Team chyba trochę przesadził. Kasia Nosowska pod feministycznym pręgierzem.

5 minut czytania
24126
9
Olga Siemoniak
Olga Siemoniak
28 czerwca 2018

Odsłuchaj

Kasia Nosowska przyznała, że nie jest zwolenniczką aborcji, bo ta potrafi poharatać duszę. Na nic zdał się fakt, że artystka popiera prawa kobiet do decydowania o sobie, a jej przemyślenia to efekt własnych doświadczeń. I tak Aborcyjny Dream Team postanowił Nosowską odrobinę uświadomić.

Aborcyjny Dream Team to inicjatywa, która bardzo kategorycznie wypowiada się na temat aborcji. To ta ekipa przekonywała na okładce „Wysokich Obcasów”, że aborcja jest OK, a także robiła zrzutkę na billboardy wsparcia.

Albo czarne, albo białe!

Założycielki ADT widzą aborcję w kolorach różu i hojnie obsypaną brokatem, bo amerykańscy naukowcy dowodzą, że większość kobiet po poddaniu się zabiegowi aborcji czuje ulgę. No i weź tu dyskutuj. Dyskusji nie ma, bo jeśli nie jesteś z nami, to spadaj stąd prawicowy śmieciu. Nie ma kolorów, jest czerń albo biel, a po środku nic i zero – tak w małym uproszczeniu rzecz przedstawia się na ich Facebooku.

Katarzyna Nosowska postanowiła się podzielić z nami swoją opinią na temat aborcji. A brzmi ona tak: „Chce to…

Opublikowany przez Aborcyjny Dream Team on tour Wtorek, 26 czerwca 2018

Wróćmy jednak do Nosowskiej. Kasia, po wydaniu książki, udziela mnóstwa wywiadów i pytana jest oczywiście o rzeczy przeróżne. I tak w rozmowie z „Urodą Życia” pojawił się temat aborcji. – Powiem to pierwszy raz – jestem przeciwna aborcji. Chcę to wytłumaczyć. Jestem absolutnie za tym, by kobiety miały prawo same o sobie decydować, ale wiem też z własnego doświadczenia, że niektóre decyzje są potem bardzo ciężkie do udźwignięcia, a ich konsekwencje kaleczą duszę. Ja w duszę wierzę – powiedziała nieszczęsna Nosowska. No i się zaczęło.

Aborcja jak dobry seks?!

Aborcyjny Dream Team uznał z jakiegoś powodu za konieczne wyjaśnienie Kasi, że zakaz wykonywania aborcji dewastuje kobiety bardziej niż możliwość poddania się zabiegowi. Że owszem niektóre kobiety czują żal, ale to taki żal jak po zmianie pracy. No wiadomo, dokładnie to samo! Nowe środowisko, owoce w poprzedniej były zawsze, a w tej tylko kanapki z glutenem, niemniej pensja wyższa, więc na borówki i banany będzie, ale stresik jednak jest…

Jak przekonują dziewczyny z teamu: „W krajach, gdzie aborcja jest legalna i tania, aborcja to fakt z życia, jak rozstanie z partnerem/partnerką, dobry lub nieudany seks, zmiana pracy czy miejsca zamieszkania”. Czaicie?! Aborcja jak dobry seks. No jednak, powiem wam, że trochę to dziwne. Podobnie jak cały atak na Nosowską, która na dobra sprawę w temacie aborcji wypowiedziała się przy okazji jakiegoś wywiadu, nie uznając, że jest w tej kwestii głosem czyimkolwiek.

Nosowska przecież po prostu przyznała, że osobiste doświadczenia i wiara w duszę powodują, że trudno jej popierać szeroki dostęp do aborcji. Ale jednocześnie podkreśliła, że absolutnie przyznaje kobietom prawo decydowania o sobie. I pamiętajmy, Nosowska w ani jednym momencie nie robi z siebie głosu ludu, nie twierdzi, że oto ona teraz powie wszystkim jak żyć, a wy narody klękajcie i słuchajcie. W każdym obejrzanym czy przeczytanym przeze mnie wywiadzie artystka przyznaje, że nie jest głosem kobiet, a jednym z głosów, które być może jakieś kobiecie poprawią humor. I to koniec.

Chyba mi słaboTo już jest fanatyzm czy jeszcze jednak nie?

Opublikowany przez Karolina Piotrowska Wtorek, 26 czerwca 2018

Moja racja najmojsza!

Poza tym, nie bądźmy fanatykami! Każdy ma prawo do własnej opinii, zwłaszcza jak stoją za nią jakieś bolesne doświadczenia. Grupa, promująca się jako wspierająca kobiety, powinna to rozumieć, powinna wesprzeć lub chociaż po prostu się zamknąć. Tymczasem wygląda to tak, że wsparcie i zrozumienie kończą się tam, gdzie zaczyna się inny pogląd. Nie radykalnie inny, nie nawołujący do tego, by kobiety rodziły wbrew woli, a bardziej osobisty i naprawdę pełen zrozumienia dla innych.

To właśnie tego strasznie, ale to strasznie nie lubię w skrajnych środowiskach. Tego braku zrozumienia i ślepego podążania jedną słuszną drogą. Gdy ktoś trochę z niej zboczy, to koniec. To nie jest dla mnie walka o prawa kobiet do lepszego życia, do wolności, a przede wszystkim do wyboru. To jest dla mnie walka o swoją wymyśloną rzeczywistość, w której nie ma miejsca na inność. Niewiele różni się to dla mnie od organizacji pro-life. Tam też nie ma miejsca na dialog. Szkoda, bo wierzyłam, że dziewczyny robią dobrą robotę. Tu jednak zupełnie im nie wyszło.

***
Co sądzisz na ten temat? Piszcie: listy@igimag.pl
Za najlepsze listy przyznamy nagrody!

Olga Siemoniak
Olga Siemoniak
Rocznik '86, absolwentka polonistyki, zawodowo klepie teksty, prywatnie i od czasu do czasu – męża. Social media sierota, która prowadzi bloga www.znetawziete.pl.
AUTOR

Polecamy

Komentarze

Zobacz też

Opinie

Czy aborcja nas obchodzi, czy tylko dobrze się lajkuje na Facebooku?

W 10 stycznia odbyło się czytanie dwóch projektów: „Ratujmy Kobiety”, który liberalizuje prawo aborcyjne, oraz „Zatrzymaj aborcję” – zaostrzający przepisy. Social media zawrzały. Barbara Nowacka, która próbowała zachęcić posłów do poparcia pierwszego projektu, mówiła właściwie do pustej sali.
Olga Siemoniak
Olga Siemoniak
11 stycznia 2018
CZYTAJ WIĘCEJ