Czasami najlepsze, co możesz dać dziecku, to rozwód

3 minuty czytania
3766
0
Olga Siemoniak
Olga Siemoniak
1 czerwca 2018

Odsłuchaj

Kojarzycie te wszystkie ckliwe memy o tym, że kiedyś, jak się coś zepsuło, to się to naprawiało, a dziś wyrzuca się do kosza? Uważam, że to są strasznie krzywdzące obrazki. Podobnie jak slogan, że najgorsze co może dzieci spotkać to rozwód rodziców. Mam wrażenie, że czasem to tylko tania wymówka albo źle pojmowane dobro dzieci.

Przed dziećmi niewiele rzeczy da się ukryć. One widzą naprawdę więcej, niż się wydaje rodzicom. Czują atmosferę, widzą zapłakane oczy mamy, czują oddech pijanego taty, wiedzą, że rodzice tylko udają, że żyją w zgodzie. Naprawdę dzieci widzą wszystko. Jak mama patrzy na tatę z miłością też widzą, a jak przestaje, to coś im nie gra. Nawet jeśli czasem nie dają po sobie poznać, nawet jeśli nie potrafią nazwać tego, co się dzieje, to nie czarujmy się – chłoną wszystko. Często też drobne kłótnie w swoich głowach podnoszą do rangi wielkich dramatów, bo są wyczulone, bo dla nich rodzice to cały świat. Skoro więc cały świat, to może warto dla tych dzieci być, nawet jeśli już z miłości nic nie zostało? Ano niekoniecznie.

Dobry partner to podstawa

W pierwszej kolejności – oczywista oczywistość. Dzieci warto mieć z kimś, kto rokuje na dobrego rodzica. Absolutnie odradzam wiarę w to, że jak partner nasz zobaczy takiego słodkiego bobaska, to na przykład rzuci picie albo hazard. Bo raczej nie rzuci. Nie polecam też wiązania się z kimś, kto kategorycznie nie chce mieć dzieci, podczas gdy nasz instynkt nie może się zamknąć i każe rozmnażać. To się może dobrze skończyć, ale nie musi.

Uznajmy jednak, że mamy już ojca naszych dzieci i wspólne z nim potomstwo. I nagle psuje się między nami, albo on jest nieszczęśliwy, albo my, albo wszyscy na raz. Może pojawić się alkohol, mogą pojawić się zdrady, może być tylko tak, że po prostu skończyła się miłość.

Dać szansę

I ja nie mówię, żeby nie walczyć, żeby nie próbować jej odzyskać, żeby nie dawać szansy. To jest coś, co trzeba zrobić, szczególnie jak ma się dzieci. Spróbować odbudować to, co było. Ale jeśli samemu się buduje, a druga strona jest niezainteresowana, jeśli mimo obietnicy popraw,y nie zmienia się ani trochę, jeśli nie da się naprawić tego, co się zepsuło – to do kosza z tym. A dzieci jakoś to przeżyją.

Jeśli są niemowlakami, to nawet tego nie odnotują, jak są starsze, to owszem – ich świat trochę runie. Bo to jest szalenie dziwne dla dzieci, że rodzice nie są razem. Ale jak jedno z rodziców jest fatalne, jak pije, bije, poniża albo jak rodzice zwyczajnie się nie znoszą i nie kochają – to rozwód koniec końców będzie ulgą.

Nie jest łatwo, ale lepiej

Moi rodzice rozwiedli się jak kończyłem liceum i bardzo żałuję, że zrobili to tak późno. Mama zawsze chciała, żebyśmy z siostrą mieli oboje rodziców, ale ojciec jest mającym wszystkich gdzieś alkoholikiem, który psychicznie nas wykańczał. Od kiedy zorientowałem się, że pije, chciałem, żeby zniknął z naszego życia i namawiałem mamę na rozwód. Nie rozumiem do dziś, czemu tak długo zwlekała  – opowiada Tomek. Że rozwód rodziców to mimo wszystko ulga potwierdza Asia, której rodzice rozeszli się kiedy była w gimnazjum.To nie było łatwe. Przeprowadzka do innego miasta, z rodzinnego domu ojca do malutkiego mieszkania. Opowiadanie o wszystkim kolegom i koleżankom sprawiało, że się wstydziłam, bo czułam się gorsza. Ale mimo wszystko odetchnęłam. Ustały kłótnie, wrzaski, ustało pranie brudów, a ja odzyskałam spokój – mówi.

Rodzice mojego ostatniego rozmówcy, rozeszli się gdy ten miał ponad rok. – Dla mnie to zawsze było oczywiste, że tato mieszka osobno i że z nim spędzam weekendy, za to mama odwozi mnie do szkoły, odrabia lekcje, jest ze mną cały czas. Z podwórkowych, a potem szkolnych sytuacji widziałem, że nie jesteśmy typową rodziną, ale byłem tak do tego przyzwyczajony, że właściwie nie wyobrażałem sobie, że mogło być inaczej. I nigdy nie miałem żalu do rodziców, że się rozstali.

W momencie gdy macie dzieci i szukacie przygód na boku, bo żonie po porodzie spadło libido, za to nasza koleżanka z biura taka otwarta i wyzwolona, to jest to nieodpowiedzialne. Bo jasne, że dla dzieci jest lepiej, gdy rodzice są razem, a w domu panują zgoda i miłość. Ale odejście od partnera, który jest patologiczną postacią, rozstanie się, bo nie ma już miłości, są za to pretensje i kłótnie, naprawdę może być ulgą nie tylko dla skonfliktowanych partnerów, ale tez dla ich dzieci.

A widok szczęśliwych rodziców, nawet jeśli ci nie są razem, jest dla dzieci istotny. Dlatego warto się czasem rozwieść, przy czym cudownie będzie, jeśli zrobimy to w sposób cywilizowany i nie wykorzystamy dzieci do własnych celów, wzniesiemy się ponad siebie i to ich dobro postawimy na pierwszym miejscu. Ale to już jest zupełnie inna historia.

***
Co sądzisz na ten temat? Piszcie: listy@igimag.pl
Za najlepsze listy przyznamy nagrody!

 

Olga Siemoniak
Olga Siemoniak
Rocznik '86, absolwentka polonistyki, zawodowo klepie teksty, prywatnie i od czasu do czasu – męża. Social media sierota, która prowadzi bloga www.znetawziete.pl.
AUTOR

Polecamy

Komentarze

Zobacz też

Społeczeństwo

Alimenty dla rodziców – miękkie lądowanie dla wyrodnych?

Rodzice mogą ubiegać się o alimenty od własnych dzieci, tak stanowi polskie prawo. Nieważne czy rodzic pił, bił, latami zaniedbywał, sąd i tak może nakazać dziecku płacenie alimentów. Do tego, jeżeli rodzic trafi do domu pomocy społecznej i nie stać go na opłacenie pobytu w nim, rachunek też może trafić w ręce dzieci. I trafia, coraz częściej.
Olga Siemoniak
Olga Siemoniak
25 kwietnia 2018
CZYTAJ WIĘCEJ