Eksperymenty z pracą w kolorze turkusu

6 minut czytania
619
0
Małgorzata Bożek
Małgorzata Bożek
4 czerwca 2018

Odsłuchaj

Pracują według turkusowego modelu zarządzania – bez hierarchii, ale wrzuceni na głęboką wodę. Zamiast do szkoły, przychodzą do kreatywnej przestrzeni coworkingowej i tworzą swoje pierwsze komercyjne projekty. W Eksperymentalnej Agencji Reklamowej praktykanci uczą się razem z jej założycielami i wychodzą w świat z nieco innym spojrzeniem na to, czym może być praca. Na tych praktykach kawę parzą tylko dla siebie.

Pofabryczne budynki na krakowskim Zabłociu. W jednej z sal przestrzeni coworkingowej pełnej kolorowych kanap, inspirujących haseł na ścianach, huśtawek i drewnianych wewnętrznych domków, w których można popracować, odbywa się właśnie szkolenie z networkingu. Prowadzi je Bartłomiej „Świstak” Piotrowski, lider i jeden z inspiratorów Eksperymentalnej Agencji Reklamowej. Na jego pytania z sali odpowiadają młodzi ludzie, wśród nich członkowie zespołu EAR i ci, którzy w przyszłości chcieliby wziąć udział w tego rodzaju przedsięwzięciu i odczuć na własnej skórze, czym jest kreatywna praca.

Co więcej, praca oparta na zasadach społecznej odpowiedzialności, zbliżona do modelu turkusowej organizacji. – Na razie są to raczej elementy turkusu, dlatego że do pełnego turkusu organizacja musi być już dojrzała i wysoce samodzielna. Jeśli dopiero się zaczyna, nie wszystkie rzeczy są możliwe – mówi „Świstak”, twórca organizacji Kraków Miastem Startupów, lider klubu networkingowego TEAM, szkoleniowiec, społecznik i praktyk, który w Eksperymentalnej Agencji Reklamowej nie tylko pomaga w rozwoju młodym ludziom, ale sam też się uczy.

fot. Eksperymentalna Agencja Reklamowa

Jaki jest twój cel?

Młodzi ludzie chodzą po sali i zadają sobie nawzajem pytania: „jaki jest twój cel?” i „jak mogę ci pomóc?”. Wiktoria, uczennica trzeciej klasy Technikum TEB Edukacja w Krakowie, mówi że jej celem jest coś osiągnąć, na przykład w Eksperymentalnej Agencji Reklamowej, i cały czas się szkolić, nabierać doświadczenia: – W końcu mogę zobaczyć, jak to działa w praktyce, nie tylko na lekcjach w szkole, tylko po prostu doświadczyć tego, co się tu dzieje, lepiej sobie z tym radzić, lepiej radzić sobie ze stresem – zaznacza, opowiadając o swoim „eksperymentalnym” stażu. W EAR zajmuje się tworzeniem strategii dla projektów social media, robieniem sesji zdjęciowych, tworzeniem scenariuszy czy kontaktem z klientem. Jej hobby to fotografia i jazda konna. W przyszłości może zajmie się grafiką, ale na razie sprawdza, w czym czuje się najlepiej, chce próbować różnych rzeczy i stopniowo do tego dochodzić.

Wśród uczestników szkolenia jest również Krzysztof Ciurka, nauczyciel z Technikum TEB Edukacja, wykładający na kierunku Technik Organizacji Reklamy, który razem ze swoimi uczniami bierze udział w dniu otwartym przestrzeni coworkingowej, obecnej siedziby EAR. Sam jest praktykiem. Prowadzi działalność gospodarczą, ale również uczy jej tajników młodych ludzi. Chciał, by jego uczniowie na obowiązkowych w szkołach średnich od niedawna stu sześćdziesięciu godzinach praktyk, mogli faktycznie się czegoś nauczyć i poczuć na własnej skórze, jak wygląda kreatywna praca. Jakiś czas temu spotkał się z Bartłomiejem „Świstakiem” Piotrowskim i tak od słowa do słowa zrodził się pomysł na to, by ruszyć z tego rodzaju stażami:

Zależało mi na tym, żeby praktyki były merytoryczne, bo często jest tak, że idzie się gdzieś w tym celu i albo nic się nie robi, bo ląduje się u znajomego czy wujka, albo siedzi się bez sensu osiem godzin, parzy się kawę, kseruje dokumenty i nic więcej. Ja sam zaczynałem od praktyk w firmie spedycyjnej, w której normalnie pracowałem i zarabiałem. Chciałem opowiedzieć dzieciakom, to znaczy już nie dzieciakom, są przecież pełnoletni, że skoro muszą coś zrobić na tym etapie, niech zrobią coś sensownego. Zaufałem więc Bartkowi.

Za symboliczną „stówkę”

Zamiast więc parzyć kawę, stać przy kserokopiarce albo zbierać przez trzy tygodnie dane klientów, uczniowie Krzysztofa Ciurki zaczęli pracę nad kreatywnymi projektami. Wśród młodych ludzi zainteresowanych praktykami przeprowadzono wcześniej rekrutację, sprawdzając, jakie mają predyspozycje i co chcieliby robić w przyszłości. Wyłoniono grupę sześciu osób, które rozpoczęły regularną pracę. Od miesiąca pracują od dziesiątej do osiemnastej, ale na tym nie kończy się ich dzień. Mniej więcej do godziny dwudziestej biorą też udział w różnego rodzaju szkoleniach. Odwiedzają ich eksperci i praktycy, między innymi, operator pracujący dla TVP oraz TVN, przedstawicielka agencji interaktywnej obsługującej jeden z największych w Polsce serwisów internetowych, ekspert od prowadzenia mediów społecznościowych i specjaliści od komunikacji czy infobrokeringu.

Fot. Eksperymentalna Agencja Reklamowa

Początkowo dużo czasu poświęcano na spotkania organizacyjne, teraz jest ich nieco mniej. Pracownicy EAR codziennie raportują, co udało im się zrobić danego dnia. Nie muszą wybierać jednego obszaru działalności. Próbują różnych rzeczy, wcielają się w rolę stratega, grafika czy copywritera. Mierzą się z projektami komercyjnymi realizowanymi dla klientów. – Znalazłem ich wśród znajomych, którym powiedziałem: „To nie jest tak, że dowieziemy najwyższą jakość, bo to jest eksperyment, oni dopiero się uczą, ale jeśli chcesz coś dostać w miarę szybko i w miarę niedrogo, wystarczy się zgłosić – podkreśla pomysłodawca EAR.

W Eksperymentalnej Agencji Reklamowej każde zlecenie kosztuje symboliczną „stówkę”. Co więcej, pieniądze z projektów mają wylądować na akcji crowdfundingowej. Jej celem jest wydanie komiksu z trzema krótkimi początkami historii, które mają być wstępem do dalszych części. Powstał już ich scenariusz, rozplanowano też treść i długość. Za rysunki odpowiadać mają głównie stażyści – trzej początkujący graficy. Komiksowe historie obok goblinów i magów wypełnią też dodatkowe opowieści o perypetiach członków Eksperymentalnej Agencji Reklamowej w „dżungli zleceń”. „Crowdfundingowy Eksperyment Komiksowy” ma nie tylko zintegrować zespół, ale też pozwolić na zrealizowanie swoich pasji tworzącym go osobom.

Praca z sensem

Aby zwiększyć prawdopodobieństwo wydania komiksu, członkowie EAR projektują wizytówki, prowadzą konta w serwisie Facebook swoim klientom, przygotowują wstępne strategie ich działań w mediach społecznościowych. – W sytuacji, gdy coś robimy dla istniejących realnie projektów, pojawia się większe poczucie sensu i jeszcze wyższe zaangażowanie niż nawet na nietypowych zajęciach. Dzięki temu młodzi mają szansę zebrać pierwsze materiały do portfolio i dużo wcześniej zobaczyć, jak wygląda praca tego rodzaju – zaznacza „Świstak”.

Sam również rozwija w agencji swoje kompetencje, między innymi w zakresie zarządzania zespołem. Na co dzień doradza przedsiębiorcom i, jak zaznacza, chce zrozumieć wyzwania, z którymi się mierzą w swoich zespołach. Sam powołuje się na Jerzego Hausnera i wizję przedsiębiorstwa, którą promuje, czyli firmę-ideę. EAR w swoich założeniach dąży również do tego, by zbliżyć się do turkusowego modelu zarządzania, opisanego przez Frederica Laloux w książce „Pracować inaczej”. Badacz twierdzi, że jeśli chcemy pokonać problemy współczesności, potrzebne nam będą do tego organizacje, firmy, bardziej zorientowane na zapewnienie poczucia sensu swoim pracownikom. Dodaje, że tego rodzaju podejście na pewno spotka się z oporem. Jego wizja opiera się, między innymi, na niskim stopniu hierarchiczności i zmienności ról w organizacji. Nie ma w niej również menadżerów, ale są liderzy.

Fot. Eksperymentalna Agencja Reklamowa

Dla członków EAR to idealne wyjście, ponieważ dzięki temu mogę spróbować wszystkiego i sprawdzić się w poszczególnych obszarach działania agencji, jak podkreśla jedna z członkiń zespołu. Są więc odpowiedzialni za poszczególne projekty czy za etapy projektów, w których to już oni przydzielają zadania kolejnym osobom i zarządzają poszczególnymi działaniami. Wspomagają ich w tym doświadczone już osoby, obok Bartłomieja „Świstaka” Piotrowskiego, między innymi Bernadeta Selwa zajmująca się sprzedażą, mediami społecznościowymi i copywritingiem, Weronika Dyczko, której specjalnością jest skład tekstu i projektowanie publikacji przeznaczonych do druku czy Grzegorz Zagraba, menadżer dochodzący w EAR, specjalista do spraw sprzedaży.

Wyjść poza sferę komfortu

Co szczególnie podoba się stażystom? Mówią o samej atmosferze, świetnej siedzibie, w której jest miejsce na pracę i odpoczynek, ale przede wszystkim podkreślają wartość szkoleń nakierowanych na ich rozwój osobisty. Wiktoria wyraźnie zaznacza, że chciałaby współpracować z Eksperymentalną Agencją Reklamową także po zakończeniu praktyk. Tymczasem twórcy projektu na jego końcowym etapie zastanawiają się, jaka będzie jego przyszłość. Chcieliby zorganizować kolejną edycję, ale na razie muszą podsumować tę pierwszą, szczególnie eksperymentalną. – Teraz rozmawiam ze swoimi uczniami i mówią mi, że byli na jakimś szkoleniu, ale „musieli wyjść poza swoją strefę komfortu”. W ich języku pojawia się słownictwo, którym operują biznesmeni, przedsiębiorcy, kreatywni ludzie, którzy coś w swoim życiu już osiągnęli, czegoś doświadczyli, i to też jest fajne, jeśli chodzi o nawiązanie relacji, kolejne etapy zawodowe, nabywanie nowych pojęć i ich stosowanie w praktyce. Widzę w nich zmianę, bardzo przez ten czas dorośli – podkreśla Krzysztof Ciurka i przyprowadza do EAR kolejne grupy uczniów, by mogli na razie choć przyjrzeć się temu eksperymentowi, w którym w przyszłości być może będą chcieli wziąć udział.

***
Co sądzisz na ten temat? Piszcie: listy@igimag.pl
Za najlepsze listy przyznamy nagrody!

 

Małgorzata Bożek
Małgorzata Bożek
Wolny strzelec krążący wokół dziedzin takich jak media, sztuka i reklama. Pracuje ze słowami i odpoczywa ze słowami. Kiedy nie pisze, czyta, ogląda, słucha – jest uzależniona od opowieści. Lubi zmiany, podróże i sny.
AUTOR

Polecamy

Komentarze

Zobacz też

Społeczeństwo

Dochód gwarantowany to coś więcej niż „pieniądze za nicnierobienie”. Eksperymenty będą trwać

"Koniec pieniędzy za nic", poinformowały światowe media przed kilkoma dniami. To w reakcji na decyzję Finlandii, że nie będzie kontynuowała eksperymentu, w ramach którego przyznała losowo wybranym bezrobotnym świadczenie w wysokości 560 euro. Jednak to nie koniec koncepcji dochodu gwarantowanego, idei hołubionej nie tylko przez “lewaków”.
Martyna Kośka
Martyna Kośka
10 maja 2018
CZYTAJ WIĘCEJ