Nauka patrzenia i fotograficzny savoir-vivre. Rób dobre fotografie zamiast udanych

9 minut czytania
3793
1
Małgorzata Bożek
Małgorzata Bożek
30 czerwca 2018

Odsłuchaj

Voiced by Amazon Polly

Udane zdjęcie może być najnudniejsze na świecie, ale dobre zdjęcie to już zupełnie inna historia. Co je różni?

Robienie dobrych zdjęć nie polega na szukaniu ciekawych miejsc, tylko nauczeniu się tak patrzeć, by inni uznali to za ciekawe – podkreśla Aga Szuścik, fotografka, artystka wizualna i wykładowczyni w Akademii Fotografii, prowadząca również cyklicznie warsztaty w ramach Miesiąca Fotografii w Krakowie. Rozmawiamy z nią o fotograficznych podróżach, nauce patrzenia i cierpliwości niezbędnej do tworzenia niebanalnych zdjęć, także podczas wakacyjnych wyjazdów.

Małgorzata Bożek: Podczas podróży często towarzyszy nam niedosyt, poczucie, że nie potrafimy oddać na zdjęciach niezwykłości tego, na co patrzymy. Jak temu zaradzić?

Aga Szuścik: Odpowiedź jest bardzo prosta: nie robić zdjęcia od razu, tylko stanąć i pomyśleć. Większość osób, gdy widzi coś wartego uwagi, wyciąga telefon lub aparat i zaczyna fotografować. Robi dwadzieścia lub nawet dwieście wręcz identycznych zdjęć z nadzieją, że to najlepsze wybierze się później. To tak, jakbyśmy, widząc osobę, z którą chcielibyśmy się umówić na randkę, bez namysłu podbiegli i zaczęli gadać od rzeczy z nadzieją, że może coś zaskoczy. Nie tędy droga. To trzeba rozegrać. Kiedy widzisz coś niezwykłego, zatrzymaj się i zastanów, dlaczego czujesz takie emocje. Wyjmij aparat i do momentu zrobienia zdjęcia patrz już tylko przez wizjer lub wyświetlacz. Nie śpiesz się. Zobacz, jak wygląda ów widok z tej strony, a jak z tamtej. Kucnij, wejdź na murek, spróbuj spomiędzy gałęzi. Zaczekaj, aż turysta wyjdzie z kadru, aż zleci się więcej mew, aż chmura przejdzie na lewą stronę zdjęcia. Dopiero teraz, gdy masz pewność, że to ta chwila, naciśnij przycisk i zrób zdjęcie. Wyzbądź się strachu, że jedno zdjęcie to za mało. Jeśli jest dobre, nie potrzeba ci więcej. Odpowiadając na pytanie z technicznej strony, aplikacja lub tryb manualny pozwolą lepiej zapanować nad aparatem. Tryb „auto” na wakacjach to niestety loteria.

Wakacje to chyba czas, kiedy robimy najwięcej fotografii. Jak nie utonąć w stercie niepotrzebnych ujęć?

Główny przepis na rozwiązanie owego problemu znajduje się w odpowiedzi na poprzednie pytanie. Warto dorzucić jednak dwie rzeczy. Po pierwsze, potrzebę późniejszej fotoedycji. Po każdym dniu warto usiąść i powybierać zdjęcia, może jakoś je opisać, przerzucić do odpowiednio zatytułowanego folderu. Skasujmy to, co się nie udało. Panujmy nad naszymi zbiorami. Jeśli zajmiemy się tym dopiero po powrocie z trzytygodniowego wyjazdu, samo scrollowanie już nas zmęczy. Po drugie, nie bójmy się sięgnąć po aparaty, które nie pozwalają nam robić setek zdjęć. Analogi, polaroidy, instaxy czy mniejsza karta pamięci to najlepsi nauczyciele.

Czy każdy może dziś być fotografem?

Podobno najbanalniejsze zdjęcia pochodzą z najbardziej niezwykłych miejsc. Reprodukujemy „turystyczne foldery”. Jak uniknąć schematyczności przy fotografowaniu?

Schematyczność oznacza powielanie zastanych wzorców. Myślę, że bywamy schematyczni z dwóch powodów. Po pierwsze, ulegamy presji społecznej: wszyscy wyciągają aparaty i stają tutaj, to ja też. Ponownie rozwiązanie jest proste. Stań i pomyśl. Nie fotografuj od razu. Tracąc czas na reprodukcję „turystycznych folderów”, nie znajdziesz chwili na zrobienie unikatowego zdjęcia. Po drugie, powielamy schematy, ponieważ nie wiadomo nam o innym, niebanalnym rozwiązaniu. Mówiąc wprost, nie mamy pomysłu na zdjęcie, brakuje nam weny, inspiracji. Tego problemu nie rozwiążemy jednak na miejscu, tylko przed wyjazdem na wakacje. Postarajmy się nabyć trochę świadomości jako fotografowie. Nie zrobisz dobrego zdjęcia, nie interesując się fotografią. Oglądaj albumy, chodź na wystawy, zwracaj uwagę na wiarygodność źródeł, z których czerpiesz inspiracje, czytaj książki, idź na kurs fotografii. Poczytaj o miejscu, w które się wybierasz, przygotuj się. Podsumowując, schematyczności uniknie pasjonat, nie hobbysta. Podnieś sobie poprzeczkę. Jeszcze jedno. Jeśli chcesz zrobić naprawdę dobre zdjęcia z podróży i urządzić sobie wręcz wyprawę fotograficzną, jedź sam lub z jedną osobą towarzyszącą. Wycieczki zorganizowane przez biura podróży to bańka środowiskowa, która bardzo ogranicza możliwości fotograficzne.

Co więc warto fotografować podczas podróży, wyjazdów? Jak szukać ciekawych ujęć i jak uczyć się dostrzegać wartościowe wizualnie rzeczy?

Fotografia to komunikat. Żeby miał sens, musi mieć treść. Zastanów się, co chcesz tym zdjęciem powiedzieć. Jeśli obraz nie kryje ciekawej informacji lub unikatowej emocji, prawdopodobnie skończy w folderze zdjęć później nieoglądanych.

Zanim naciśnie się spust migawki, warto więc pewne rzeczy przemyśleć. Co dokładnie?

Wszystko! Kolory, kompozycję, emocje… Warto poznać podstawowe zasady kompozycji. Zdjęcie powinno mieć pewnego rodzaju balans, czyli jego prawa i lewa strona winny się równoważyć. Zadbajmy o głębię, w końcu zdjęcie z natury jest płaskie, a zadaniem fotografa jest nabrać odbiorcę na to, że ma do czynienia ze światem trójwymiarowym. Rozdziel plany – niech coś będzie blisko aparatu, coś innego dalej, tło totalnie z tyłu. Odsuń portretowaną osobę od tła, schowaj aparat pomiędzy źdźbła trawy, wprowadź płytką głębię ostrości. Nie ucinaj stóp, dłoni i głów, chyba że fotografujesz samą twarz. Zrezygnuj z kompozycji centralnej, jeśli to tylko możliwe. Nawyk, by to, co ważne, dawać na środek, zostaw sobie na okazje, gdy fotografujesz bluzkę, którą chcesz sprzedać przez internet. Najważniejszy element zdjęcia umieść na przykład w jednej trzeciej lub dwóch trzecich kadru. Wymienione zasady nie są wyssane z palca. Łączą się z percepcją wzrokową i pracą ludzkiego mózgu.

Czy potrzebny jest drogi aparat, żeby wykonać dobre zdjęcia?

Na studiach opowiadano nam anegdotę, nie wiem, czy prawdziwą, ale z genialną pointą: podobno Richard Avedon był kiedyś na obiedzie u swojego znajomego. Po zjedzeniu posiłku fotograf wyjął swoje portfolio i pokazał je gospodarzom. Pani domu powiedziała „robi pan bardzo dobre zdjęcia, musi mieć pan bardzo dobry aparat”. Avedon odrzekł: „obiad był pyszny, musi mieć pani świetne garnki”. To nie sprzęt czyni specjalistę. Znam wielu uznanych artystów, którzy fotografują, za przeproszeniem, byle czym. Niestety znam jeszcze więcej osób, które produkują fatalne kadry sprzętem za kilkanaście tysięcy złotych. Doświadczenie wykładowcy mówi mi również, że ci, którzy skupiają się wyłącznie na technice, o wiele wolniej uczą się robić dobre fotografie. Początkującym nie polecam aparatów z rozległym menu oraz dziesiątkami przycisków. To nie motywuje, a zniechęca. Kup dobry aparat, jak już się nauczysz. Na razie wystarczy to, co masz.

Analogowy aparat może być dobrą pomocą naukową

Jaki jest więc klucz do zrobienia dobrego zdjęcia?

Dobre zdjęcie to takie, które zapada w pamięć, jest wyjątkowe, nietuzinkowe, ukazuje unikatowy sposób patrzenia fotografa. Przede wszystkim, nie mylmy pojęcia dobrego zdjęcia ze zdjęciem udanym, które jest udane technicznie, ale może być najnudniejsze na świecie, oraz zdjęciem ładnym, które przedstawia ładny obiekt: dziecko, szczeniaczka, bukiet czy pączka z bitą śmietaną. Ładne zdjęcie nie pozostanie w niczyjej pamięci, a znajomi klikający pod nim w mediach społecznościowych „Lubię to” wcale nie doceniają ciebie jako fotografa, tylko uroczość szczeniaczka lub smakowitość pączusia. Zdjęcie dobre to takie, które przedstawia świat w nowy, niespodziewany sposób, jest autorskim dziełem fotografa. By w czytelny i zwięzły sposób to wyjaśnić, posłużę się terminami autorstwa Rolanda Barthesa: studium i punctum. Studium to podstawowe informacje, wiedza i kultura ogólna. Zachód słońca nad morzem to studium – każdy z nas wie, jak to wygląda. Włoska, wąska uliczka to studium – jej widok od razu wyświetla się w głowie. Dziecko jedzące lody to studium – widzimy to oczyma wyobraźni. Zdjęcia ukazujące samo studium są przewidywalne, nudne i powielają schematy. Potrzebujemy punctum – przełamania, użądlenia, uderzenia, czegoś nowego, nieprzewidzianego, zauważonego lub wprowadzonego przez nas. Towarzyszący zachodowi słońca niesamowity układ chmur i ptaków? Grupka przepychających się na pierwszym planie dzieci w naszej włoskiej uliczce, w czerni i bieli? Gałki pistacjowa i truskawkowa, gdy dziecko ma zieloną koszulkę w czerwone groszki? Ja wiem, że takie zdjęcia wymagają zachodu i poświęcenia czasu, a może i odwiedzenia syna lub córki od zjedzenia ulubionych lodów czekoladowych, ale ani razu nie powiedziałam, że robienie dobrych fotografii jest proste!

Właśnie, nawiązując do syna czy córki, na wakacyjnych zdjęciach najczęściej pojawiają się osoby towarzyszący nam w podróży. Jaki jest uniwersalny sposób, żeby dobrze przedstawić postać na zdjęciu?

Tu cię mogę trochę zaskoczyć. Przede wszystkim, nie fotografujmy siebie nawzajem na siłę. Ja wiem, chcemy mieć pamiątkę i dowód na to, że tam byliśmy, ale nasza stojąca, sztucznie uśmiechnięta postać powtarzająca się na każdej fotografii zepsuje zbiór zdjęć. Albo uwieczniasz krajobraz, albo architekturę, albo życie ulicy, albo współtowarzyszy. Istnieje masa wyjątków, ale nie wciskaj przyjaciół lub członków rodziny na każdą wykonywaną fotografię. Jak robisz zdjęcie ludziom, postaw na naturalność. Każ im chwilę stać przed obiektywem, żeby się odprężyli. Nie pozwól robić dziubków czy głupich min, prężyć się lub zastygać w sztucznym objęciu. Powiedz coś zabawnego i uchwyć ich, gdy naturalnie będą się śmiali. Często widuję sytuacje, w których dzieci rozkosznie się śmieją, skaczą lub naturalnie patrzą w obiektyw. Myślę sobie „ale super ujęcie”, a mama lub tata, zamiast to uchwycić, psują wszystko hasłem „ale stań prosto i się uśmiechnij”. Postawmy na naturalność i prawdziwe emocje!

A jeśli chodzi o kwestie techniczne i kompozycyjne?

Upraszczając, nie umieszczaj głowy w środku kadru, przykucnij do zdjęć całej postaci, nie bój się rozmyć tła oraz uważaj, by fotografowanym osobom z głów nie wyrastały latarnie, drzewa lub słupy telegraficzne. W fotografii portretowej ważne jest światło. Okolice południa to czas, gdy słońce jest bardzo wysoko. Ciemne plamy zamiast oczu lub długi cień od nosa mogą zepsuć ujęcie. Pamiętaj, że pogoda dobra na plażowanie to pogoda zwykle kiepska do zdjęć portretowych. Twarz wygląda najpiękniej, gdy niebo jest zachmurzone, chmury rozpraszają bowiem światło. Jeszcze jedno. Nie ma czegoś takiego jak niefotogeniczni ludzie. Są tylko fatalni fotografowie. To twoim zadaniem jest tak animować sytuację, by zdjęcie wyszło dobrze. Tu często polecam dłuższy obiektyw (dla laików: większy zoom) i stanięcie nieco dalej. Bliska obecność szklanego oka po prostu stresuje. Nie oczekujmy, że nasi znajomi będą pracować na planie jak profesjonalni modele. Postarajmy się zadbać o ich swobodę i dobre samopoczucie. To nasze zadanie.

Podczas fotografowania warto nie zapominać o dobrych obyczajach

Zadaniem fotografa powinna też być pewna kultura fotografowania. Jakie powinny być zasady fotograficznego savoir-vivre podczas wakacji i nie tylko?

Świetne pytanie! Poradzę coś zarówno fotografującym, jak i fotografowanym. Kiedy robisz zdjęcie, patrz, czy nie wchodzisz w kadr innym osobom. Jeśli ktoś robi zdjęcie, nie przebiegaj szybko przed obiektywem, bo może właśnie teraz fotograf naciska spust migawki. Nie stój też i nie czekaj, aż skończy, to stresuje. Przejdź po prostu za plecami fotografującego. Nie kradnij pomysłów – jeśli widzisz, że ktoś wszedł na drzewo, by zrobić zdjęcie, nie wchodź po chwili na tę samą gałąź. Jeśli chcesz fotografować obcych ludzi, weź mały aparat. Przyznam, że absolutnie nie rozumiem brania na wyjazdy wakacyjne gigantycznych, studyjnych lustrzanek z obiektywami tak długimi, że nadającymi się wręcz wyłącznie do fotografowania dzikich ptaków. Widząc taką kolumbrynę, wszyscy uciekają. Kolejna sprawa: zwracaj uwagę na zakazy fotografowania i przestrzegaj ich. Znaj również obowiązujące w danym państwie prawo. W Polsce można fotografować obcych ludzi w miejscach publicznych – nikt nie ma prawa ci tego zabronić lub kazać usunąć zdjęcia. Bądźmy jednak kulturalni i nie sprawiajmy nikomu przykrości. Schody zaczynają się, gdy fotografię chcemy opublikować, ale to materiał na osobny wywiad. Jeszcze kilka rad dla fotografowanych. Odróżnij, proszę, swoje łazienkowe selfie od zdjęcia, które jest czyjąś wizją. Oto zwroty zakazane: „pokaż, jak wyszłam”, „zróbmy jeszcze jedno”, „ale grubo wyszłam”. To naprawdę psuje atmosferę i radość fotografowania.

Zalewają nas obrazy i każdy wokół fotografuje. Czy jednak każdy może dziś być fotografem?

To, że Ala gotuje i nawet sprawia jej to przyjemność, nie znaczy, że jest kucharką. Przyszywająca codziennie guzik Ola niekoniecznie jest krawcową, a Ula, która kupiła gitarę, może, ale nie musi być muzykiem. W czasach akulturacji elektroniki mobilnej wyposażonej w aparat fotograficzny każdy fotografuje. Jest to zupełnie normalne i współczesna socjologia ma na ten temat dużo do powiedzenia – zdjęcia pozwalają nam się komunikować oprócz lub zamiast słów. Dzięki robieniu zdjęć czynimy naszą codzienność bardziej estetyczną, zachowujemy wspomnienia, a gest fotografowania potwierdza nam bycie tu i teraz. Mówi się nawet o filtrowaniu doświadczeń przez aparat fotograficzny – oglądanie świata przez podgląd aplikacji „Aparat” daje nam poczucie bezpieczeństwa. Prawdziwym fotografem jest jednak ten, kto świadomie patrzy na fotografie swoje i innych, zdobył odpowiednie narzędzia w postaci wiedzy i umiejętności oraz obycia wizualnego. Gdzie jednak przebiega granica między fotografującym a fotografem? Tu zaczynamy stąpać po bardzo cienkim lodzie…

Tak więc warto uczyć się robić dobre zdjęcia. Od czego zacząć tę naukę? Czy np. podróż może być impulsem do jej rozpoczęcia?

Wszystko może być impulsem do tego, by fotografia z hobby stała się pasją, a z pasji w przyszłości może i zawodem: podróż, piękne zdjęcie zrobione wręcz przypadkowo, inspirująca wystawa fotograficzna, ciekawa fotka w gazecie, chęć spróbowania czegoś nowego czy myśl o tym, że nie zdążyliśmy uwiecznić ukochanej babci. Często pytam moich studentów, dlaczego zaczęli fotografować i zbiór powodów jest nieskończony! Ja osobiście mam trzy wielkie pasje, które dyktują moje myślenie, marzenia i dni: fotografia i film, gotowanie oraz psy. Kompletnie nie pamiętam, która z nich jak się zaczęła. Chyba bowiem nie ten moment jest najważniejszy, tylko to, co z tym zrobimy. Jeśli poczujesz, że fotografia cię zainteresowała, nie zepsuj tego. Przemyśl swoje podejście: zbyt duża pewność siebie uniemożliwi doskonalenie się, zbyt małe poczucie własnej wartości skończy się tym, że zdjęcia zostaną w szafie i nigdy nie osiągniesz sukcesu.

Szukać złotego środka?

Tak, ale przede wszystkim nie bądź leniem, profesjonalizm wymaga wielu godzin ciężkiej pracy. Świadomie sugeruj się faktorami opiniotwórczymi: liczy się to, co mówią o twoich zdjęciach profesjonaliści, ilość „lajków” to rzecz wtórna i często nieistotna. Pamiętaj, że sprzęt nie czyni fotografa. Oglądaj zdjęcia w albumach, na wystawach, na portalach fotograficznych. Wyrób sobie dobry gust. Zdjęcia w sepii oraz te czarno-białe z jednym elementem kolorowym to dziś obciach. Czytaj książki i czasopisma o fotografii. Poznaj zasady, by później je świadomie łamać. Puść wodze fantazji, think outside the box. Jeśli czujesz pasję, jesteś artystą. Artysta musi wyzwolić się ze stereotypów. Osobiście uważam, że pójście do szkoły jest zwykle niezbędne. Większość samouków, których znam, w swym rozwoju spotyka w pewnym momencie ścianę i ów problem zawsze rozwiązuje szkoła: wiedza, kontakt ze sprzętem, praca pod okiem specjalisty, środowisko fotografów, natychmiastowy feedback w kwestii swoich dzieł. Możesz zacząć od krótkiego kursu fotografii lub rocznego studium, są też studia kierunkowe na państwowych uczelniach.

Najbardziej niezwykłe zdjęcia pochodzą często z najbanalniejszych miejsc

Czyli najpierw wiedza, potem fotografie z dalekich podróży…

Powiedziałaś, że „najbanalniejsze zdjęcia pochodzą z najbardziej niezwykłych miejsc”. Ja uważam również, że najbardziej niezwykłe zdjęcia pochodzą często z miejsc najbanalniejszych. To nie dalekie kraje czynią z nas dobrych fotografów. Znam kobietę, która, mieszkając w jednym z najpiękniejszych miast Europy, mówiła, że kompletnie nie ma tam co fotografować i jeździła do egzotycznych zakątków świata. Po powrocie z każdego z wyjazdów była niezadowolona, twierdząc, że znów nie było co fotografować, podczas gdy problem leżał w niej. Gdy dostałam się na Łódzką Filmówkę i powiedziałam kolegom z roku, że pochodzę z Górnego Śląska, usłyszałam: „Wow, zazdrościmy ci, tam jest tak ciekawie”. Myślałam wtedy, że oszaleli, co ciekawego jest w hałdach i familokach? Dzisiaj pluję sobie w brodę za swoją ówczesną głupotę, czuję, że fotograficznie zaprzepaściłam całą spędzoną w Katowicach młodość. To, co ciekawe, jest często w zasięgu ręki. Robienie dobrych zdjęć nie polega na szukaniu ciekawych miejsc, tylko nauczeniu się tak patrzeć, by inni uznali to za ciekawe. Fotografujmy na wakacjach, ale róbmy to mądrze i pamiętajmy, że nawet rodzinna miejscowość, wydająca się najnudniejsza na świecie, może być źródłem konkursowych kadrów. Życzę wszystkim wspaniałego lata!

Aga Szuścik – doktorantka Łódzkiej Filmówki, absolwentka Wydziału Operatorskiego Łódzkiej Szkoły Filmowej (specjalizacja: Fotografia) oraz Komunikacji społecznej na Filologii polskiej na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach. Prócz fotografii, którą wykłada m.in. w Akademii Fotografii, specjalizuje się w postprodukcji obrazu fotograficznego oraz filmowego, realizuje krótkie formy filmowe oraz dzieła z pogranicza fotografii i innych dziedzin sztuki. Jej prace można było oglądać na wystawach indywidualnych i zbiorowych w Polsce oraz za granicą. Jest również kuratorką, autorką tekstów oraz organizatorką eventów muzycznych, promujących niemainstreamową muzykę elektroniczną.

 

***
Co sądzisz na ten temat? Piszcie: listy@igimag.pl
Za najlepsze listy przyznamy nagrody!

Małgorzata Bożek
Małgorzata Bożek
Wolny strzelec krążący wokół dziedzin takich jak media, sztuka i reklama. Pracuje ze słowami i odpoczywa ze słowami. Kiedy nie pisze, czyta, ogląda, słucha – jest uzależniona od opowieści. Lubi zmiany, podróże i sny.
AUTOR

Polecamy

Komentarze

Zobacz też

Art

Najlepsze podróżnicze konta na Instagramie. Gdzie szukać inspiracji?

Instagram to skarbnica wiedzy i piękna, a choć życie jego gwiazd wydaje się czasem nieco zbyt idealne, zdjęcia pozostają wyjątkowo fascynujące. Większość obserwowanych przeze mnie użytkowników to osoby, które żyją by podróżować.
Ewelina Strycharczuk
Ewelina Strycharczuk
28 sierpnia 2017
CZYTAJ WIĘCEJ