„Nic pani nie jest, to tylko histeria”. Kobiety później otrzymują diagnozę guza mózgu

4 minuty czytania
485
0

Odsłuchaj

Voiced by Amazon Polly

Wiele kobiet zbyt długo czeka na diagnozę guza mózgu – wynika z niepokojącego artykułu opublikowanego przez BBC.  Dwa razy częściej niż mężczyźni, muszą odbywać niepotrzebne wizyty, zanim dostaną skierowanie na badanie. To jedna z wielu niebezpiecznych konsekwencji posługiwania się płciowymi stereotypami – w tym wypadku przez lekarzy.

W badaniu z 2016 roku okazało się, że niemal jedna trzecia pacjentek musiała odwiedzić lekarza więcej, niż pięć razy, zanim otrzymała diagnozę. Prawie połowa czekała na nią ponad rok. Jedna z kobiet opowiada o tym, jak lekarz ze śmiechem spytał, czy ona sobie wyobraża, że jej bóle głowy to guz mózgu czy co? I zapisał antydepresanty. – Nikt nie traktował mnie serio – powiedziała. W przypadku pozostałych rodzajów raka sytuacja jest podobna. Dotyczy też innych schorzeń. Według BBC badanie z 2013 roku dowiodło, że dwa razy więcej kobiet niż mężczyzn otrzymuje skierowanie do specjalisty dopiero na trzeciej wizycie.

To zwykła histeria

W odróżnieniu od mężczyzn kobiety często są podejrzewane o nadwrażliwość, bóle ze stresu, leczone na depresję lub wręcz wmawia im się histerię. Tak, nieistniejącą chorobę opartą na teorii o wędrującej macicy. Kobietom, które wystarczyłoby skierować na tomografię mózgu, aby sprawdzić, czy ich objawy nie świadczą o poważnej chorobie.

Kiedy mężczyzna zgłasza dolegliwości fizyczne, traktuje się je serio. Stereotyp, który najprościej można skrócić do „chłopaki nie płaczą”, powoduje, że jeśli już facet idzie z czymś do lekarza, lekarz nie ma wątpliwości co do istnienia problemu. W przypadku kobiet dolegliwości bólowe (i inne) są marginalizowane, umniejszane, traktowane jako objaw kobiecej nadwrażliwości. Dotyczy to tak samo bólu głowy, jak brzucha czy bólów menstruacyjnych.

To jest bardzo poważny problem, bo takie spojrzenie na pacjentki opóźnia diagnozę wielu chorób, spośród których niektóre są śmiertelne. Inne powodują długotrwałe pogorszenie komfortu życia i w konsekwencji dalsze dolegliwości. Tak dzieje się na przykład w przypadku wulwodynii, która wciąż jest diagnozowana zbyt rzadko. Ale marginalizowanie bólu może odwlec także leczenie endometriozy albo schorzeń neurologicznych. Ja sama, odkąd pamiętam, cierpię na bóle brzucha i podbrzusza, lekceważone przez kolejnych internistów i ginekologów. Zdiagnozowano mnie dopiero kilka miesięcy temu, w wieku 35 lat. Na szczęście to nic poważnego.

Stereotypy nie służą zdrowiu

Ofiarami stereotypów u lekarzy padają jednak nie tylko kobiety. Ten sam artykuł BBC przytacza badania, z których wynika, że w USA lekarze rzadziej i później podają leki przeciwbólowe osobom ciemnoskórym. Z jakiegoś powodu w Ameryce wciąż wierzy się, że biali bardziej odczuwają ból i to im trzeba podać leki, podczas gdy pacjent o ciemnej skórze może wytrzymać.

Mężczyźni jako grupa społeczna także cierpią z powodu stereotypu twardego faceta. O ile bowiem ich fizyczne dolegliwości są traktowane z należytą uwagą, o tyle lekceważone bywają ich problemy emocjonalne i psychiczne. Depresja diagnozowana jest u mężczyzn rzadziej – nie tylko dlatego, że objawy są nieco inne niż u kobiet, ale też dlatego, że stereotypowo prędzej się podejrzewa mężczyznę o zmęczenie, niewyspanie lub nałogi niż depresję. Tymczasem nadmierne stosowanie używek czy problemy ze snem mogą też być jej symptomami. Pacjenci mężczyźni też niechętnie podejrzewają sami siebie o tę chorobę i rzadziej zgłaszają się do specjalisty.

Długo nie dopuszczałem do siebie myśli o depresji – potwierdza Tomek. – Rok żałoby, ciągłego oglądania seriali, nic nie robienia… nadal nie dopuszczałem. Depresja jest dla słabych. Trzeba wyjść do ludzi i pobiegać.

Na szczęście Tomek doszedł wreszcie do wniosku, że dzieje się z nim coś poważnego.
Postanowiłem spróbować leczenia, nie licząc na wiele. Po miesiącu nagle zorientowałem się, że ja żyję. Ja coś robię, wychodzę, nie tylko wegetuję. ” Jak to, co się zmieniło?” – pomyślałem. „A tak, biorę leki”.

Dieta zamiast badań

Inną niepoważnie traktowaną grupą są osoby otyłe i z nadwagą. Borykając się z chorobą i szukając diagnozy są kierowane na dietę, zamiast na badania. Ich wysiłki, by schudnąć, są pomijane, a wszelkie zgłaszane dolegliwości zrzucane na karb nadwagi.

Mam problem z wagą od paru lat – mówi Paweł. – Próbowałem biegania, jednej diety, drugiej. Przygotowywania posiłków z wagą i kalkulatorem. Squash. Siłownia.

Gdy wysiłki nie przynosiły efektów, a samopoczucie Pawła pogarszało się, zaczął szukać przyczyn zdrowotnych. Przez rok kolejni lekarze ignorowali jego stan, zalecając po prostu schudnięcie.
Często widziałem wręcz ten uśmieszek w kącie ust, gdy opowiadałem o moich próbach, jakby niewypowiedziana pewność lekarza, że nocami zajadam pizzę. Jedna pani doktor wysłała mnie na krzywą insulinową, ale niedokładną – pewnie z oszczędności. A badania tego nie należy robić zbyt często, bo obciąża nerki. Po roku wchodzę do gabinetu kolejnego dietetyka, już na nic nie licząc, otwieram skoroszyt, kładę wyniki na jego biurku w milczeniu. Kartkuje. Po dwóch minutach słyszę: „Przecież pan ma insulinooporność!”. Nie jest to pozytywna diagnoza i może prowadzić do cukrzycy, ale czuję ulgę, radość – nie zwariowałem.

Można powiedzieć, że Paweł miał sporo szczęścia, otrzymując diagnozę „już” po roku… Zdaniem lekarza, który ją stwierdził, jeszcze chwila bez leczenia i do insulinooporności rzeczywiście doszłaby cukrzyca.

Chcemy wierzyć, że lekarze widzą w nas tylko pacjentów i traktują wszystkich tak samo, ale tak nie jest – mówi cytowana przez BBC Linda Blount, aktywistka praw ciemnoskórych kobiet. Obiektywizm i wiedza naukowa powinny być głównymi narzędziami pracy medyka. Faktem jest jednak, że prywatne przekonania, a więc i stereotypy, nie są czymś, co można łatwo odłożyć, odwiesić w pokoju socjalnym razem z kurtką. Wędrują one z lekarzami do ich gabinetów, a tam, niestety, czynią poważne szkody.

***
Co sądzisz na ten temat? Piszcie: listy@igimag.pl
Za najlepsze listy przyznamy nagrody!

Luca Olga Machuta-Rakowska
Luca Olga Machuta-Rakowska
Piszę do internetu od ponad dziesięciu lat, najpierw dla agencji interaktywnych i klientów indywidualnych, a obecnie dla IgiMag, Tatento, Kwartalnika Laktacyjnego i na swojej stronie Milk Power. Umiem w social media, blogi i parę innych rzeczy. Lubię NVC, Rodzicielstwo Bliskości i szalenie interesują mnie relacje. Ponad trzy lata temu ukończyłam kurs dla Promotorek Karmienia Piersią i od tej pory działam na poletku laktacyjnym. Pasjami kocham jeść, ale nie cierpię gotować.
AUTOR

Polecamy

Zobacz też

Wulwodynia rujnuje kobietom życie i związki, a lekarze mają kłopot z diagnozą

Ból okolic intymnych, czasem trwający latami, nieprzerwanie. Nawracające infekcje, zapalenia pęcherza, wieczne dolegliwości. Cierpienie po każdym stosunku, niechęć do seksu, strach przed bólem. To tylko niektóre objawy i konsekwencje wulwodynii – zespołu objawów, który zwykle pozostaje nierozpoznany i nieleczony.
CZYTAJ WIĘCEJ

Zaprenumeruj newsletter

Melon i Skwarski w Twojej skrzynce pocztowej.
Najciekawsze artykuły Igimag.pl raz na dwa tygodnie.

Zapoznałem(-am) się z treścią polityka prywatności i akceptuję.