Pop’gląd specjalny: przegląd gier #2

4 minuty czytania
128
0
Piotr Pluciński
Piotr Pluciński
8 czerwca 2018

Odsłuchaj

W tym tygodniu robimy przerwę od naszego stałego przetrząsania półek z nowymi książkami, komiksami, płytami i filmami. I całą uwagę skupiamy na grach, które wyzwalają emocje i (mamy nadzieję) pobudzają do dyskusji.

Czeka nas próba spacyfikowania buntu maszyn, sentymentalny powrót do klasyki gier z lat 80. oraz konieczność przeżycia w świecie Conana. Powodzenia!

Opowieść o przyszłości cywilizacji

Długo wyczekiwane „Detroit: Become Human” miał szansę być jednym z tych tytułów AAA, które zmieniają medium, wskazując mu nowe kierunki rozwoju. „Miał”, bo „Detroit” okazuje się grą tylko i aż dobrą. David Cage, twórca takich hitów jak „Fahrenheit”, „Heavy Rain” czy „Beyond: Two Souls”, tym razem zabiera nas do tytułowej metropolii roku 2038. Świat oglądamy z perspektywy trzech głównych bohaterów, których wątki, przynajmniej początkowo, nie przecinają się. Daje nam to trzy odrębne historie, których odmienność jest największą siłą gry. Marcus to android przewodzący rebelii maszyn. Kara jest domowym robotem, który unika konfliktów, pragnąc podstawowych praw do samostanowienia. Connor, człowiek, stoi na czele techno-korporacji, która na wszelkie możliwe sposoby próbuje spacyfikować nie tylko sam bunt, ale i maszyny jako takie.

Będziemy zabijać i będziemy chronić. Będziemy uciekać i dociekać. Będziemy decydować o czyichś losach i zawierzać swój innym. To trzy drogi, trzy punkty widzenia, trzy wiązki różnych emocji i trzy wątki łączące się w opowieść o przyszłości naszej cywilizacji. Właśnie, opowieść. Kto nigdy nie miał styczności z żadnym z tytułów Cage’a, powinien mieć świadomość, że „Detroit” to krzyżówka gry i filmu – swego rodzaju interaktywna podróż, w której akcja ustępuje fabule. Dostajemy, jak to u Cage’a, pewną ułudę interaktywności i decyzyjności: choć płyniemy przez fabułę z góry zaplanowanym nurtem to podejmowane przez nas po drodze decyzje mają mieć wpływ na przyszłe wydarzenia. Tak jest przynajmniej w teorii – tymczasem gra stanowi zamkniętą konstrukcję, w której wiele zdarzeń po prostu musi się wydarzyć, niezależnie od tego, w jaki sposób do nich doprowadzimy. A trzeba podkreślić, że nie każdy z nich jest przekonujący.

Tak pomyślana konstrukcja sprawia, że teoretyczna grywalność przygotowanej przez Cage’a fabuły jest tylko pretekstem do wciągnięcia nas w autorską wizję świata przyszłości i próbę dyskusji na temat nieuchronności zderzenia człowieka i sztucznej inteligencji. W gatunku, jakim jest sci-fi, niby wszystko zostało już powiedziane, ale w najlepszych swoich momentach, na ogół wycofanych i dramaturgicznie dobrze przemyślanych, „Detroit” potrafi uciec od porównań z „Blade Runnerem” i przemówić własnym głosem. Czy jest wtedy grą z prawdziwego zdarzenia? Niekoniecznie. Czy wyzwala emocje i pobudza do dyskusji? Jak najbardziej.

Gra jest dostępna ekskluzywnie na PS4.



Sieczka i strategia

Conan, podobnie jak Wiedźmin, to postać od dawna żyjąca własnym życiem. Książki, komiksy, planszówki, karcianki, gry konsolowe – wielbiciele Cymeryjczyka mając w czym przebierać. „Conan Exiles” to najnowsza dla nich propozycja, przy czym tytułowy bohater pełni tu rolę zdecydowanie drugoplanową. Do dyspozycji dostajemy za to jego świat, w którym celem jest przetrwanie – „Exiles” jest bowiem sieciową grą survivalową, w której zagrożeniem jest nie tylko sztuczna inteligencja w postaci stworów, ludów, niebezpiecznej flory czy warunków pogodowych, ale także (a może wręcz przede wszystkim) inni gracze. Ogrom wrażeń robi wrażenie – piaski, dżungle, śniegi, ruiny, osady, niewolnicy, monstra, bogowie… Rytualne mordy i handlowe współprace. Sieczka i strategia. Swobodna eksploracja i bezlitosny podbój.

„Exiles” posiada wiele cech RPG. Już na wstępie dostajemy możliwość pełnego uformowania swojej postaci – dość powiedzieć, że możemy wybierać spośród czternastu ras i czterech religii, a modyfikacji podlegają także… części intymne. Sama rozgrywka nastawiona jest na zbieranie punktów doświadczenia, budowanie i doskonalenie ekwipunku oraz wznoszenie budowli. Warto podkreślić, że model rozgrywki został pomyślany tak, by nie dało się zdobyć maksymalnej ilości punktów w każdej możliwej kategorii. To od nas zależy, czy nasz bohater/ka będzie bardziej masywny, zwinny, kreatywny czy uduchowiony. To skuteczna zachęca do nawiązywania sojuszy z innymi graczami. Tym bardziej, że przetrwanie jest w „Exiles” rozumiane dosłowne i wielopoziomowo: by przeżyć musimy zadbać o swoje ubranie, pożywienie i lokum, ale także o dobre relacje z innymi. Tych zaś – co w tego rodzaju grach nie jest oczywistością – na serwerach nie brakuje.

Gra dostępna jest na PS4, Xbox One i PC.



Podlane nostalgią archiwum

Na koniec coś dla miłośników retro: „Street Fighter 30th Anniversary Collection”, czyli odświeżona kolekcja dwunastu inkarnacji legendarnej bijatyki studia Capcom – od klasycznego „Stret Fighter” z 1987 w wersji na automaty, po sieciową odsłonę „Street Fighter III: 3rd Strike” z 2007. To jedna z ciekawszych odsłon nostalgii za grową przeszłością: niezmieniona pozostała mechanika gry, co niewątpliwie odczują wszyscy gracze przyzwyczajeni do do dynamiki postmilenijnej (ciosy bywają tu niezgrabne, a tzw. combosy banalne), zaś oprawa graficzna, choć podniesiono ją do odpowiedniej rozdzielczości, pozostaje identyczna jak przed laty. Ot, jaskrawe kolorki i trochę pikseli. Zachowano nawet pierwotne proporcje ekranu najstarszych odsłon serii – poczciwe 4:3.

Dla miłośników retro

To dość hermetyczna propozycja: kto nie zjadł zębów na „Street Fighterze” w salonach gier i na wielogodzinnych posiadówach z kumplami, temu urok tej kolekcji najpewniej prześlizgnie się między palcami. Tym bardziej, że to raczej rodzaj podlanego nostalgią archiwum, niż wielka kolekcja gier: dość powiedzieć, że zgromadzone tu w specjalnym dziale dokumenty, ścieżki dźwiękowe i galerie są niejednokrotnie bardziej zajmujące od rozgrywki.

Gra jest dostępna na PS4, Xbox One, PC i Switch. 




 

Piotr Pluciński
Piotr Pluciński
Krytyk filmowy i publicysta popkulturowy. Prowadzi stronę Pop Glitch
AUTOR

Polecamy

Komentarze