Powróćmy jak za dawnych lat. Zapomniane aktorki lat osiemdziesiątych

6 minut czytania
940
2
Karolina Chymkowska
Karolina Chymkowska
26 czerwca 2018
fot. Featureflash Photo Agency/Shutterstock

Odsłuchaj

Voiced by Amazon Polly

Dla wielu kinomanów rozpoczynających przygodę z filmem w latach osiemdziesiątych były pierwszym ekranowym zauroczeniem. Cieszyły się w tamtym czasie ogromną popularnością, jednak wraz z upływem lat, jak to bywa w kapryśnym Hollywood, ich kariery zaczęły się załamywać.

Niektóre całkowicie zrezygnowały z aktorstwa, inne funkcjonują gdzieś na peryferiach branży, jeszcze inne znalazły dla siebie wygodny kącik na małym ekranie. Powspominajmy trochę, na fali sentymentu – oto dziesięć aktorek lat osiemdziesiątych, które zostały (niesłusznie) zapomniane.

Mia Sara

Naprawdę nazywa się Mia Sarapochiello. Pełnym słodyczy spojrzeniem ogromnych, ciemnych oczu czarowała nie tylko w latach osiemdziesiątych, ale i dziewięćdziesiątych, niemniej najbardziej znane pozycje w jej filmografii to, jak na ironię, dwa pierwsze filmy, w których wystąpiła: debiutancka „Legenda” Ridleya Scotta (1985) i „Wolny dzień pana Ferrisa Buellera” (1986). Nigdy dużo nie grała, a od 2013 roku nie występuje w ogóle. Jej wielką pasją jest latanie, ma licencję pilota.

Debra Winger

Zawsze była znakomitą aktorką i tym bardziej żal, że praktycznie całkowicie zniknęła (wraz ze swoim niepodrabialnym, super charakterystycznym głosem). Przełom w jej karierze to film „Miejski kowboj” (1980), za który dostała pierwszą nominację do Złotego Globu. W 1982 roku „Oficer i dżentelmen” przyniósł jej natomiast nominację do Oscara, podobnie jak rok później „Czułe słówka”. Wczesne lata dziewięćdziesiąte to wciąż jeszcze kilka hitów w rodzaju „Cienistej doliny” (1993), „Niebezpiecznej kobiety” (1993) i „Zapomnij o Paryżu” (1995). W XXI wieku jednak już zupełna posucha, z małą iskierką w postaci kameralnego psychologicznego dziełka „Rachel wychodzi za mąż” (2008), w którym prawdziwą gwiazdą była jednak Anne Hathaway. Regularnie pojawia się od 2016 roku wyłącznie w serialu „The Ranch”.

Molly Ringwald

Ikona romantycznej komedii młodzieżowej lat osiemdziesiątych. Obecnie gra w absolutnie niszowych produkcjach, najszybciej można ją wypatrzyć w serialu „Riverdale”, ale choćby miała już nigdy nie wystąpić w niczym, i tak zajmuje zaszczytne miejsce w historii dzięki trzem żelaznym pozycjom: „Szesnaście świeczek” (1984), „Klub winowajców” (1985) i „Dziewczyna w różowej sukience” (1986).

Sean Young

W odróżnieniu od innych wymienionych tutaj pań Sean Young gra stosunkowo dużo, jednak od 2000 roku trudno w jej filmografii znaleźć coś naprawdę godnego uwagi. Ponadto najczęściej są to dalekie drugie plany czy wręcz epizody. Dla Young pasmem sukcesów okazały się właśnie lata osiemdziesiąte, poczynając od „Szarży” (1981), kultowej komedii z Billem Murrayem w roli głównej, poprzez legendarną rolę Rachael w „Łowcy androidów” (1982) i Lynchowską „Diunę” (1984), aż po „Wall Street” i „Bez wyjścia” (oba z 1987). W 2017 roku powtórzyła rolę Rachael w „Blade Runnerze 2049”, z pomocą dublerki i odmładzających efektów specjalnych. Niestety w międzyczasie Young doświadczyła solidnej porcji kłopotów. Gazety ze szczególną lubością rozpisywały się o jej rzekomej obsesji na punkcie Jamesa Woodsa, który czuł się prześladowany na tyle, że podał sprawę do sądu. Young zaprzecza istnieniu całej sytuacji. Przyznaje się jednak do alkoholizmu i licznych odwyków. W wywiadzie z dziennikarzem „Guardiana” wspomina, że obecny zastój jej kariery to wynik niesprawiedliwego traktowania – branża oczekuje po niej, iż będzie tą samą osobą, co dwadzieścia lat temu. A to niemożliwe.

Kelly McGillis

Sześćdziesięcioletnia obecnie Kelly McGillis zawiesiła swoją karierę aktorską w 2001 roku, od 2007 zaczęła ponownie występować, ale rzadko i w niezbyt głośnych produkcjach. Jej największe przeboje to „Świadek” Petera Weira (1985), „Między niebem a ziemią” (1987), „Oskarżeni” (1988), ale przede wszystkim „Top Gun” (1986). Któż mógłby zapomnieć Kelly w lotniczej kurtce i czapce z daszkiem i jej pełen wdzięku flirt w windzie z Maverickiem, czyli Tomem Cruise’em?

Ally Sheedy

Gdyby trzeba było wymienić tylko jedno nazwisko aktorki najbardziej reprezentatywnej dla lat osiemdziesiątych, mój wybór prawdopodobnie padłby właśnie na nią. Ta dekada praktycznie od momentu debiutu w „Niegrzecznych chłopcach” (1983) była dla niej jednym wielkim pasmem sukcesów: „Gry wojenne” (1983), „Klub winowajców” (1985), „Ognie świętego Elma” (1985) czy „Krótkie spięcie” (1986). W 1992 roku urodziła córkę, która jednak z czasem zaczęła się identyfikować jako mężczyzna. Dlatego też Sheedy jest zagorzałą bojowniczką o prawa transseksualistów.

Daryl Hannah

Określenie Daryl Hannah mianem zapomnianej jest nieco na wyrost. Bardzo aktywna aktorsko, zarówno w kinie, jak i w telewizji (ostatnio serial „Sense8”), znakomicie też się prezentuje mimo upływu lat. Jednak miejsce w zestawieniu należy jej się z uwagi na to, że jej największa aktywność przypadła właśnie na lata osiemdziesiąte i to z nimi jest najsilniej kojarzona. Rola Pris w „Łowcy androidów” (1982) była jej trzecim występem na dużym ekranie. W pierwszej dekadzie kariery krytycy niespecjalnie przepadali za Hannah, nominując ją do Złotej Maliny za „Zjawy” (1987) i obdarzając tą wątpliwą nagrodą za „Wall Street” (1987). Pięciogwiazdkowa uroda i rewelacyjna figura, którą można podziwiać chociażby w „Plusku” (1984), zapewniały jej wprawdzie role, ale nie profesjonalne uznanie. Na swój sposób okazało się to przekleństwem, bowiem w gruncie rzeczy Hannah najlepiej sprawdzała się w drugoplanowych rolach charakterystycznych (jak w „Stalowych magnoliach” czy „Kill Billu”). Dzisiaj jest zaangażowaną politycznie aktywistką działająca na rzecz ochrony środowiska.

Phoebe Cates

Kalejdoskop pamiętnych produkcji z lat osiemdziesiątych nie byłby pełny bez „Beztroskich lat w Ridgemont High” (1982) i „Gremlinów” (1984), więc w zestawieniu nie mogło również zabraknąć uroczej brunetki Phoebe Cates. Mam kilku kolegów, którzy nadal za nią wzdychają, chociaż zakończyła karierę w 1994 roku, by poświęcić się całkowicie roli żony aktora Kevina Kline’a i matki ich dwójki dzieci. Na prośbę przyjaciółki, Jennifer Jason Leigh, zrobiła wyjątek dla wyreżyserowanego przez tę ostatnią „Party na słodko” z 2001 roku.

Kathleen Turner

W swoich najlepszych latach Kathleen Turner była uosobieniem magnetycznego erotyzmu – raz niebezpiecznego i destrukcyjnego, jak w „Żarze ciała” (1981), a raz podszytego naturalnością i poczuciem humoru dziewczyny z sąsiedztwa, jak w „Miłości, szmaragdzie i krokodylu” (1984) czy „Klejnocie Nilu” (1985). Świetną, pełną chemii parę ekranową tworzyła z Michaelem Douglasem, z którym wystąpiła również w „Wojnie państwa Rose” (1989). Za film „Peggy Sue wyszła za mąż” (1986) dostała nominację do Oscara. Na początku lat dziewięćdziesiątych dokuczliwy ból, na który cierpiała, zdiagnozowano jako reumatoidalne zapalenie stawów. Choroba stale postępowała i to z jej powodu Turner odrzuciła propozycję występów w takich hitach, jak „Uwierz w ducha” czy „Co się wydarzyło w Madison County”. Uzależniła się od alkoholu. W XXI wieku wyszła jednak na prostą, kiedy pojawiły się nowe metody leczenia i przestało jej grozić widmo wózka inwalidzkiego. Nadal gra, chociaż sporadycznie.

Brigitte Nielsen

Można co prawda długo dyskutować o jej talencie (czy też raczej – o jego braku), ale nie da się zaprzeczyć, że na swój sposób Brigitte Nielsen była zjawiskiem. Trudno przejść obojętnie obok mierzącej 185 cm Dunki, poliglotki sprawnie posługującej się pięcioma językami i zmieniającej mężów jak rękawiczki (najsłynniejszy z nich to niewątpliwie Sylvester Stallone – byli jedną z flagowych par lat osiemdziesiątych). Jej pełnometrażowy debiut to „Czerwona Sonia” (1985), potem pojawiła się w „Rockym IV” (1985), „Kobrze” (1986) i drugiej części „Gliniarza z Beverly Hills” (1987). Sporą popularność zdobyła sobie we Włoszech za sprawą „Fantaghiro'” serii fantasy o przygodach Niezwykle Dzielnej i Dobrej Księżniczki, gdzie wcieliła się w demoniczną rolę złej Czarnej Wiedźmy.

Być może bezskutecznie szukacie w tym gronie Mary Stuart Masterson, Bridget Fondy czy Meg Ryan, o tych nazwiskach jednak będzie stosowniej wspomnieć w kolejnym tekście, poświęconym latom dziewięćdziesiątym. Hollywood nie zna litości – niewiele aktorek jest w stanie wybronić się na tyle, by branża wybaczyła im upływające lata i przygasającą urodę. Dojrzałość, nawet atrakcyjna, nie jest w cenie w przypadku pań, które czarowały świeżym pięknem pierwszej młodości. Takie są fakty, chociaż daleko im do sprawiedliwości.

***
Co sądzisz na ten temat? Piszcie: listy@igimag.pl
Za najlepsze listy przyznamy nagrody!

Karolina Chymkowska
Karolina Chymkowska
Pisze, bo musi. Bez tego udusiłaby się z nadmiaru emocji. Taki ma zatem sposób na życie, spędzone głównie na filmowo, chociaż krytykiem filmowym się akurat nie czuje. Profiler z zamiłowania, zafascynowana historią zbrodni i kryminologią. Ubolewa, że los nie pozwolił jej wstąpić do FBI. Samozwańcza specjalistka od serialu "Z Archiwum X".
AUTOR

Polecamy

Komentarze

Zobacz też

Najlepszy włoski wynalazek obok spaghetti. Rozmowa z Claudią Cardinale

Była muzą mistrzów – Felliniego, Viscontiego, Herzoga; wychowaną w Tunezji włoską pięknością o oliwkowej skórze i orzechowych oczach, kobietą pożądaną i adorowaną. Dzisiaj pozostaje ikoną światowego kina, rok po roku odbierającą nagrody za całokształt twórczości.
Piotr Pluciński
Piotr Pluciński
15 sierpnia 2017
CZYTAJ WIĘCEJ