Smog latem? To nie tylko zimowy problem!

4 minuty czytania
440
0

Odsłuchaj

Voiced by Amazon Polly

O smogu mówi się i pisze bardzo wiele, ale przede wszystkim w okresie jesienno-zimowym, gdy stężenia pyłu są największe. Wraz z ciepłą wiosną i latem większość z nas wyłącza oczyszczacze powietrza i przestaje sprawdzać aplikacje monitorujące powietrze. Niestety letnia pogoda nie gwarantuje czystego powietrza ani w mieście, ani nawet w uzdrowiskach.

Upał, otwieramy okna, wreszcie wietrzymy. Wreszcie spacerujemy, robimy wycieczki, jemy na świeżym powietrzu. Świeżym? Okazuje się, że niekoniecznie. Bo choć rzeczywiście w porównaniu z zawiesistymi, śmierdzącymi mgłami listopada czerwcowe powietrze jest czystsze i przyjemniejsze, to jednak przekroczenia norm zanieczyszczeń zdarzają się także latem. Tyle, że zwykle tego nie sprawdzamy.

Smog całoroczny

Smog w Warszawie (i innych dużych miastach) jest zjawiskiem całorocznym ze względu na liczbę samochodów, która po tych miastach jeździ – mówi Agnieszka Drozd z Warszawskiego Alarmu Antysmogowego. – W Warszawie kordon miasta przekracza codziennie milion samochodów, przodujemy również w ilości na mieszkańca. Samochody zanieczyszczają powietrze nie tylko tym, co wydostaje się z rury wydechowej, ale również poprzez ścieranie klocków hamulcowych i opon, czyli tzw. unos wtórny. Warto zaznaczyć, że ten unos powodują również samochody elektryczne.

Inaczej mówiąc, brak ogrzewania domów „byle czym” (ponieważ jest ciepło) nie sprawia jeszcze, że mamy czyste powietrze. W gorące, suche dni spaliny z pojazdów i drobinki zdartego tworzywa z hamulców i opon unoszą się swobodnie i tworzą niebezpieczny pył.

Idealnie nie jest, zwłaszcza w górach. Stan na 4.06.2018 wg mapy Airly.pl.

Ten smog letni nazywany jest „smogiem typu Los Angeles” ze względu na to, że zanieczyszczenia wchodzą w reakcje chemiczne ze światłem słonecznym. W ten sposób powstaje ozon troposferyczny. Najlepszym sposobem na poprawę jakości powietrza jest, poza ograniczeniem liczby samochodów, regularne mycie ulic na mokro – dodaje Agnieszka Drozd.

Groźny ozon

Czy powinniśmy się bać ozonu? Zajrzałam na stronę Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska, żeby poczytać trochę o tym zjawisku. Ozon troposferyczny, oznaczany w aplikacjach pokazujących zanieczyszczenie symbolem O3, powstaje nisko przy ziemi, gdy związki azotu wchodzą w reakcję z  lotnymi związkami organicznymi. Dzieje się tak szczególnie w gorące, słoneczne dni. GIOS zauważa także, że ozonu jest najwięcej poza miastem lub na przedmieściach, problem więc nie dotyczy tylko osób mieszkających w centrach dużych miast.

„Ozon troposferyczny ma szkodliwy wpływ na ludzkie zdrowie, może powodować bóle głowy, bóle w klatce piersiowej, kaszel oraz podrażnienie błon śluzowych. (…) Podwyższone stężenie ozonu w powietrzu może prowadzić do reakcji zapalnych oczu czy chorób dróg oddechowych, w tym nasilenia objawów astmy oraz zmniejszenia wydolności płuc – czytamy na stronie GIOS. – Organizm człowieka broni się przed przedostającym się do płuc ozonem i zmniejsza ilość wdychanego tlenu, co w konsekwencji może powodować nasilenie chorób układu krążenia. Ozon może powodować senność, bóle głowy i znużenie oraz spadek ciśnienia tętniczego krwi. Ponadto podwyższone stężenia ozonu niszczą roślinność oraz przyspieszają korozję materiałów”.

Dokąd uciec? Nie do „uzdrowiska”!

Osoby z chorobami układu oddechowego wybierają często wakacje w uzdrowiskach. Od dawna uważa się, że szczególnie górskie powietrze sprzyja leczeniu płuc i oskrzeli. Problem w tym, że spośród jedenastu zbadanych przez NIK uzdrowisk żadne nie spełniało wymogów, dotyczących nie tylko czystości powietrza, ale także poziomu hałasu i innych kryteriów.

Jeśli chodzi o samo powietrze, połowa badanych miejscowości notowała znaczne przekroczenia norm zanieczyszczenia (w skali roku), nawet o 200 procent i więcej. Badania te przeprowadzono w 2014 i 2015, nowszymi na razie nie dysponujemy, wiadomo jednak, że dodatkowy problem był z miejscem dokonywania pomiaru. Okazuje się, że niektóre uzdrowiska przedstawiły pomiary nie z terenu, o który chodziło, tylko z urządzeń zlokalizowanych od kilkunastu do nawet stu kilometrów od kurortu. Dane są więc jednocześnie nierzetelne i bardzo niepokojące.

Żródło: Raport NIK o statusie uzdrowisk

Badano kurorty w miejscowościach: Kamień Pomorski, Kołobrzeg, Krasnobród, Muszyna, Nałęczów, Połczyn-Zdrój, Rabka-Zdrój, Wapienne, Złockie, Dąbki i Żegiestów. Rabka Zdrój znajduje się na liście 15 najbardziej rakotwórczych miast Polski. Mimo tego wszystkie te gminy otrzymały świadectwa potwierdzające lecznicze właściwości klimatu. Ponowny raport miejscowości mają przedstawić w latach 2017-2021, możliwe więc, że nieprędko dowiemy się, czy sytuacja uległa poprawie.

Wakacje od smogu

Co więc robić? Oczywiście przede wszystkim nie przykładać się do produkcji zanieczyszczeń, czyli odpowiedzialnie korzystać z samochodu i zawsze rozważyć, czy nie możemy skorzystać z transportu publicznego lub pójść pieszo. Na pewno trzeba monitorować zarówno stan powietrza, jak i swój stan zdrowia, a w dni, gdy normy są przekroczone, odpalić oczyszczacz i zrezygnować z pikniku czy joggingu. Szczególnie dotyczy to osób starszych, dzieci, kobiet w ciąży oraz osób z chorobami układu oddechowego, alergiami lub atopowym zapaleniem skóry. Warto porozmawiać o oczyszczaczach powietrza w miejscu, w którym pracujecie.

A na wakacje wybierzcie morze lub wyjedźcie poza granice Polski. Po co się truć na urlopie i jeszcze uiszczać za to „opłatę klimatyczną”?

***
Co sądzisz na ten temat? Piszcie: listy@igimag.pl
Za najlepsze listy przyznamy nagrody!

Luca Olga Machuta-Rakowska
Luca Olga Machuta-Rakowska
Piszę do internetu od ponad dziesięciu lat, najpierw dla agencji interaktywnych i klientów indywidualnych, a obecnie dla IgiMag, Tatento, Kwartalnika Laktacyjnego i na swojej stronie Milk Power. Umiem w social media, blogi i parę innych rzeczy. Lubię NVC, Rodzicielstwo Bliskości i szalenie interesują mnie relacje. Ponad trzy lata temu ukończyłam kurs dla Promotorek Karmienia Piersią i od tej pory działam na poletku laktacyjnym. Pasjami kocham jeść, ale nie cierpię gotować.
AUTOR

Polecamy

Komentarze

Zobacz też

Kanarek bez Airly. Marki testujące czystość powietrza walczą, a my się dusimy

Jedna z najpopularniejszych aplikacji pokazujących stan powietrza – KanarekApp – od stycznia nie może korzystać z danych z czujników firmy Airly. Użytkownicy są zawiedzeni i oburzeni, a obie firmy podają różne powody, dla których Airly wypowiedziało współpracę.
CZYTAJ WIĘCEJ