Wiadomość dla Ordo Iuris: geje bywają uprzejmi, sympatyczni i godni naśladowania

3 minuty czytania
1753
0
Gabriel Krawczyk
Gabriel Krawczyk
7 czerwca 2018

Odsłuchaj

O tym, że Ordo Iuris nie lubi przedrostka “homo”, wiemy nie od dziś. Że katolicka fundacja jest miłośniczką cenzury, przekonaliśmy się ostatnio. Skarga na nadawcę kreskówki „Harmidom” złożona do KRRiT jest tego smutnym dowodem. Poszło o wychowujących dziecko animowanych gejów – rzekomą tajną broń wrogiego rodzinie homolobby.

Reprezentanci Instytutu na rzecz Kultury Prawnej „Ordo Iuris” sięgają po argumenty najcięższej wagi. Najpierw ten z art. 18 Konstytucji RP: „Małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, rodzina, macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej”. Drugi argument – wyjęty z art. 18. pkt. 2 ustawy o radiofonii i telewizji – brzmi: „Audycje lub inne przekazy powinny szanować przekonania religijne odbiorców, a zwłaszcza chrześcijański system wartości”.

Trudno oprzeć się wrażeniu, że tak wyrażana troska o polską rodzinę dowodzi niepokojąco niskiej wiary w jej kondycję. Skoro para opiekuńczych, niewulgarnych, rysunkowych mężczyzn jest w stanie narazić na uszczerbek podstawową komórkę społeczną, to czy faktycznie warto o nią walczyć? Fakt, że heteromałżeństwom przysługuje ochrona państwa, nie musi przecież znaczyć, że mają mieć monopol na miłość. Tym bardziej nie znaczy to, że o związkach gejowskich nie można mówić i o nich opowiadać. Zamiast cenzurować teksty kultury, katolicka Ordo Iuris powinna może raczej zatroszczyć się o ofiary – jakże boleśniejszej! – przemocy w heteroseksualnych, a więc… chronionych przez państwo rodzinach.

Brak kontaktu z rzeczywistością

„Młody widz obserwuje związek homoseksualny, który robi wrażenie wspaniałej rodziny. Wszyscy są uprzejmi, empatyczni, mogą na siebie liczyć. Nic, tylko naśladować”, ironizuje Ordo Iuris w mailowym newsletterze. Podajemy dla odmiany informację prosto z życia: geje również bywają uprzejmi, sympatyczni i godni naśladowania. Komunikat specjalny dla Ordo Iuris: mężem gejem nie postanawia się zostać po obejrzeniu serialu dla kilkulatków.

Wykorzystana przez Ordo Iuris strategia nasuwa skojarzenie z sądowymi bataliami w obronie tego czy innego Boga. W obrazie uczuć religijnych najczęściej nie chodzi o wyższą ideę, lecz o dobre samopoczucie oskarżycieli, oparte na fałszywym oglądzie rzeczywistości. Owo spojrzenie na świat sprowadza się do życzeniowego myślenia typu: „Nie jesteśmy, niestety, identyczni, więc za wszelką cenę poudawajmy, że jest inaczej”. Osobom przesadnie zalęknionym o polską rodzinę wypada życzyć więcej wiary w jej naturalną odporność na – rzekomo tak zaraźliwe – wpływy homolobbystów. Rodzina przetrwała całkiem sporo, byle animacja jej nie zniszczy. Ordo Iuris istnieje zaledwie od pięciu lat, najwyraźniej hart ducha jeszcze jest jej obcy.

Prawo sobie, Ordo Iuris sobie

Jak na łamach Gazety Wyborczej zauważyła prof. Ewa Łętowska, art. 18 Konstytucji RP „mówi tylko tyle, że małżeństwu jako związkowi kobiety i mężczyzny należy się opieka i ochrona państwa. To nie znaczy, że innym związkom opieka i ochrona się nie należy”. Do spostrzeżenia konstytucjonalistki wypada dodać – wzorem portalu OkoPresspytanie o prawo do poszanowania godności i o zakaz dyskryminacji: „A co z konkubinatami, samodzielnymi rodzicami, dziećmi wychowującymi się bez biologicznych rodziców? Czy prezentacja takich bohaterów i bohaterek również godzi w model rodziny, który podlega ochronie prawnej na mocy art. 18 Konstytucji?”.

Warto podkreślić, że całą tę dyskusję zapoczątkowała fundacja tylko pozornie stawiająca sobie na celu walkę z wykluczeniem i dbanie o prawa rodziców do wychowania dzieci zgodnie ze swoimi sumieniami. Kto skojarzy te wartości z uniwersaliami, ten będzie w srogim błędzie. Działania Ordo Iuris pokazują bowiem, że mowa tu raczej o jednym rodzaju sumienia – o sumieniu (i o prawach) ultrakonserwatywnego katolika. Katolikowi z Ordo Iuris podwójne standardy nie są obce: choć fundacja wykrzykuje ogólniki o rządzącym światem homolobby, sama nie lubi ujawniać milionami płynących źródeł swojego finansowania.

Opóźniony zapłon

Na koniec gratulujemy Ordo Iuris refleksu. „Harmidom” – a z nim dwaj ojcowie, o których się tu rozchodzi – zadebiutował na ekranach polskich telewizorów w połowie maja… 2016 roku. Ordo Iuris polecamy przy okazji powtórkę z „Gwiezdnych wojen: Przebudzenia Mocy” i przyjrzenie się relacji Finna i Poego. Polecamy także seans ostatniej „Pięknej i Bestii” i najnowszych „Power Rangers”. Przypominamy Elsę z „Krainy lodu”, prawdopodobne lesbijki z wodnego parku w „Gdzie jest Dory”, gejów-antylopy w „Zwierzogrodzie”. Polecamy oglądać więcej filmów i jeszcze więcej seriali. Generalnie, polecamy więcej kultury. Kultura leczy, czasem otwiera oczy. Pozwala też lepiej nadążyć za rzeczywistością.

***
Co sądzisz na ten temat? Piszcie: listy@igimag.pl
Za najlepsze listy przyznamy nagrody!

Gabriel Krawczyk
Gabriel Krawczyk
Jeśli wierzyć opiniodawcom, był już błaznem, kombinatorem, niedoszłym księdzem, przyszłym jazzmanem. Jeśli wierzyć faktom, bywa kurierem rowerowym, okazjonalnym redaktorem w Sejmie, a w internecie - recenzentem filmowym, publicystą kulturalnym i blogerem. Publikuje lub publikował m.in. w Korporacji Ha!art, Magazynie Gazety Wyborczej „Osiem Dziewięć”, Kulturze Liberalnej, Ekranach i na portalu Esensja.pl.
AUTOR

Polecamy

Komentarze

Zobacz też

Opinie

Szkolne warsztaty „W stronę dojrzałości” to indoktrynacja ideologiczna

10 milionów zł z Ministerstwa Zdrowia przeznaczono na program sprzeczny z wiedzą medyczną. Na zajęciach pod nazwą „W stronę dojrzałości” młodzież ma się uczyć o negatywnych skutkach antykoncepcji, szkodliwych prezerwatywach i potrzebie wczesnego zachodzenia w ciążę, byle po ślubie. Większość przekazywanych treści nie ma nic wspólnego z aktualną wiedzą naukową, za to bardzo wiele z ideologią.
CZYTAJ WIĘCEJ