Dlaczego nie jaram się “Mordercami” na murach kurii?

4 minuty czytania
1511
18
Nika Brassel
Nika Brassel
4 lipca 2018

Odsłuchaj

Pedofile. Mordercy. Dość piekła kobiet – te, oraz inne napisy pojawiły się w ostatnich kilkudziesięciu godzinach na licznych budynkach kościelnych. Nie podoba mi się to.  To zła akcja.

Akcja polegała na wypisaniu sprayem na murach kościołów i innych instytucji kościelnych napisów wskazujących, iż osoby zajmujące te zabudowania są mordercami, pedofilami oraz wyrażających dezaprobatę i brak akceptacji dla poczynań tychże, poprzez hasła „Dość piekła kobiet”, „oto krew moja i ciało moje, wara wam. Mitochondrialna Ewa”. Gdybym miała znaleźć idealny przykład na to czym są tak zwane „mieszane uczucia”, akcja przeprowadzona w ciągu ostatniej doby,  jest idealna.

Coming soon to the church near you.

Opublikowany przez Ziemowit Szczerek Wtorek, 3 lipca 2018

Jestem strasznym mięczakiem

Wygląda na to, że jestem strasznym mięczakiem, bo pierwszą moją reakcją było oburzenie. Właściwie, to rzuciłam mięsem w cichości swych myśli, dodając jeszcze „No nie!”. I bynajmniej nie chodzi mi ani o krój pisma, że koślawy, ani o to, że można popracować nad układem tekstu i ekspozycją. W pierwszym odruchu pomyślałam, że nie jara mnie dewastowanie cudzego mienia w imieniu wyższych racji. Potem zdałam sobie sprawę, że chyba zwyczajnie na starość zmiękłam, doskonale bowiem pamiętam, jak z wypiekami na twarzy czytałam wydrukowaną na powielaczu „Wielką grę” i słuchałam opowieści starszych kolegów i koleżanek, co to nie oni i jakie z nich tam kozaki były. I jak to fajnie było kiedyś nawalić na pomnikach i na murach hasła, najpierw antyhitlerowskie, a potem, po latach, antykomunistyczne i prosolidarnościowe. A teraz zmiękła mi chyba moja mentalna faja rewolucjonisty. Wygląda bowiem na to, że w dniu próby czuję głównie opór i złość. I tym silniejsza jest ambiwalencja, bo negatywne uczucia pojawiają się nie tyle w związku z tym, że ktoś mury pobazgrał wulgarnymi napisami, ale w związku z tym, że osoby stojące za akcją poczuły, iż sytuacja nabrzmiała do tego, by wyrazić się właśnie w taki sposób.

„Nareszcie!” i „dość uprzejmości!”

Wszystkie te napisy na wszystkich murach to dla mnie wyraz słabości i bezsilności. I jest mi strasznie smutno. Tym smutniej, że reakcje co radykalniejszych przeciwników zaostrzenia ustawy antyaborcyjnej są jasne i dadzą się streścić w kilku słowach takich jak „nareszcie!” i „dość uprzejmości!”. Jeśli konkretna. dość duża grupa społeczna czuje, że skończyły się już dostępne narzędzia do dyskusji, a nawet, że nie ma w tym kraju przestrzeni do użycia dotychczasowych narzędzi, to nie jest dobrze.

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że wieloletnie doświadczenie związane z byciem obywatelem mojego kraju pokazuje, iż ilekroć pod głosowanie trafia jakaś kontrowersyjna ustawa, która na 100% wywoła ostrą reakcje grupy społecznej, tylekroć na boku przepychana jest ustawa mająca bardzo duży wpływ na codzienną egzystencję. To znaczy, że realna złość i bezsilność kobiet są efektem wyrachowanej kalkulacji. I to nie jakiś mityczny Soros, od którego pieniędzy jeszcze nikt z uczestników Czarnego Marszu nie zobaczył, a demokratycznie wybrani przez naród przedstawiciele owego narodu fundują takie przepychanki. Zatem złość na pobazgrane mury to moja złość na rządzących. Kłaniam się wam nisko, panie i panowie z lewa i z prawa, siedzący sobie dostojnie w ławach naszego sejmu.

Dziel i rządź

Kłaniam się też przedstawicielom mediów. Tych z lewa i z prawa, oraz tych roszczących sobie prawo do bycia obiektywnymi. W imię oglądalności, od wielu, wielu lat, sprowadzacie każdą debatę na kluczowy temat, zgodnie z najlepszymi komercyjnymi standardami, do genialnie wyreżyserowanego wrestlingu w którym dobrani aktorzy, zawsze zantagonizowani, naparzają się w kilkudziesięciosekundowych wejściach. A gdy gasną światła i wyłączone zostają mikrofony, wszyscy razem wesoło gawędzą.

Tylko o tym sfrustrowane, pogrążone w bezsilności i zmęczone walką o codzienną egzystencję społeczeństwo już nie wie. Cały teatr odbywa się wedle doskonałej zasady „Dziel i rządź”. I tak złe feminazistki zniszczyły zabytkowe kościoły, bo są złaknione prawa do mordowania wszystkich nienarodzonych dzieci (na stos z nimi, wiedźmami!), a bezduszne prawackie katopedofile będą się teraz pastwić i wyśmiewać napawając władzą absolutną w tym pseudodemokratycznym państwie bezprawia i niesprawiedliwości (urwać im wszystkim kutasy!).

A świstak siedzi i zastanawia się skąd wziąć na sreberka…

Nika Brassel
Nika Brassel
W poprzednim życiu dziennikarka i pisarka, podróżniczka i matka dzieciom, teraz po prostu autorka, hobbystycznie podejmująca intrygujące tematy.
AUTOR

Polecamy

Komentarze