Drodzy poddani Netfliksa, czciciele HBO – oto dwa seriale, które powinniście obejrzeć

5 minut czytania
3126
2
Aleksandra Zielińska
Aleksandra Zielińska
14 lipca 2018
©BBC One

Odsłuchaj

Voiced by Amazon Polly

Piszę do Was z dna uzależnienia od wymienionych w tytule platform. Nie będę jednak pytać o sposoby wyjścia z nałogu, bo jest z mi z moim uzależnieniem przyjemnie, w końcu sen jest przereklamowany, kot już nauczył się sam nakładać sobie karmę, a dzieci – robić zakupy. Chcę natomiast podzielić się z Wami dobrem, licząc, że Was również wciągnie to bagno.

Na początek zaznaczam, że ten tekst nie powstał w ramach reklamy. Nie dostaję hajsu ani od HBO, ani od Netfliksa. Natomiast obie platformy wielbię i uważam, że wraz z ich pojawieniem się życie fana seriali stało się łatwiejsze. W końcu nie muszę upragnionych odcinków pozyskiwać na lewo, a wyznaję, iż był taki czas, kiedy chęć obejrzenia triumfowała u mnie nad praworządnością. Lubię płacić za dobrą robotę, teraz Netflix i HBO wreszcie łaskawie mi na to zezwalają. HBO stało się też w końcu przyjazne dla użytkownika. Nie trzeba już kupować dla nich całej kablówki, wystarczy w miarę sensowne łącze internetowe. Dodatkowo ktoś tam poszedł po rozum do głowy i platforma wreszcie pamięta nasze ustawienia, moment, w którym skończyliśmy oglądać i nie wywala się co sekundę. Cenne.

Emocjonująco w HBO – „Strike”

To właśnie HBO dostarcza serial, który gorąco polecam wszystkim wielbicielom i wielbicielkom kryminałów, fascynujących klimatów, doskonałej gry aktorskiej i angielskiego akcentu. Serial „Strike” jest firmowany przez BBC, a to oczywista gwarancja jakości.

Osobiście, żywiąc całkowitą obojętność dla Harry’ego Pottera – przepadam za „dorosłymi” książkami JK Rowling. To ona, jako Robert Galbraight, stworzyła kryminalną trylogię, na podstawie której powstał „Strike”. Informacja, że „Wołanie kukułki”, „Jedwabnik” i „Żniwa zła” zostaną zekranizowane, wywołała entuzjazm fanów pisarki. Jak to często bywa – ci sami fani rzucili się producentom do gardeł, gdy ujawniono odtwórców głównych ról. Przyznaję, też byłam poirytowana. Tom Burke nie pasował mi do roli Cormorana Strike’a. Za ładny. Za młody. Za mało sterany życiem, gdzie trauma w oczach? Cóż, odszczekuję, przepraszam, cofam, jestem ciężko zakochana. Może i za mało smutku w spojrzeniu ma ten Cormoran. Może i nie dość jest wymięty, żulowaty i neurotyczny. Może i ma – mimo blizny na wardze – uśmiech, który rozjaśnia wszystko dookoła. Co z tego? Nie mogło być lepszego Strike’a. Nie i już.

Pewne zastrzeżenia budził we mnie również wybór Holliday Grainger do roli Robin Ellacott, mimo, że aktorkę cenię od czasu, gdy zagrała Lukrecję w „Rodzinie Borgiów”. Wydawała mi się zbyt dziewczynkowata, nieskomplikowana, chwilami nawet przaśna. Myliłam się po raz kolejny. Grainger wspaniale dorosła, wyszlachetniała, zmądrzała, jest jeszcze piękniejsza i po prostu JEST Robin. A to niełatwa rola, zwłaszcza przy takim Strike’u. Jestem ciekawa natomiast, co fani cyklu książkowego powiedzą o pewnych cięciach scenariuszowych. Serial bowiem, uwaga, ma tylko siedem odcinków. I obejmuje czas akcji wszystkich trzech powieści. Znane są mi sytuacje, gdy producent masakrował w ekranizacji literacki pierwowzór, bezlitośnie ciął, skracał i wyrzucał. Tu w produkcję zaangażowana jest sama JK Rowling. A cięcia są. Nie ujmują jednak serialowi nic z uroku, tajemnicy i pięknie oddanego angielskiego klimatu. Polecam!

Mocno w Netfliksie – „Trzynaście powodów”, sezon 2.

Kiedy Netflix wypuścił swoją produkcję, zatytułowaną „Trzynaście powodów” – wybuchła burza, która prawie zawsze dobrze wróży serialowi i jego twórcom.

W maju tego roku produkcja powróciła z drugim sezonem. Ekranizację powieści Jaya Ashera uważam za obowiązkową dla wszystkich rodziców. Nawet, jeżeli uważacie, że wasze dzieci są zbyt młode, aby mieć problemy Hannah Baker. Nawet, jeżeli sądzicie, że wam, waszej rodzinie, waszym najbliższym – to nie może się zdarzyć, was to nie spotka, nie dotknie. Życzę szczerze, żebyście mieli rację. I nadal uważam, że to trzeba zobaczyć.

Wydawało się, że po finałowym odcinku pierwszej serii nie powstanie już nic mocniejszego, a historia została porządnie, choć bardzo boleśnie domknięta. Osobiście finał prawie odchorowałam. Z ulgą powiedziałam sobie, że ta historia nie wróci, bo wszak już wszystko wiadomo. Wróciła. Wróciła Hannah, Clay, Jessica i Bryce. Mam problem ze zdecydowaniem, które z tych dzieciaków gra lepiej. Zgódźmy się, że wszyscy są niesamowici. Wierzę, że jeszcze nie raz zobaczymy ich w różnych rolach. Nie obiecuję wam przyjemnej, lekkiej, relaksującej rozrywki. Będzie bolało, będzie szarpało serce na strzępy. Będą momenty, kiedy nabierzecie ochoty, aby wpaść do pokoju dziecka, przytulić smarkacza i trzymać w objęciach, dopóki nie skończy czterdziestki.

Problem w tym, że nie uchronimy naszych dzieci przed niczym. Szczególnie przed nimi samymi. Możemy jednak starać się je zrozumieć. I, niestety, to w zasadzie wszystko, co realnie potrafimy dla nich zrobić.

Jak wspominałam – serial polecam absolutnie każdemu rodzicowi. A co z rówieśnikami jego bohaterów? Tu się waham. Nie przez obawy, że „Trzynaście powodów” nic nie wniesie do życia i głowy nastolatka. Problem będzie, gdy wniesie zbyt wiele. Nie bez powodu twórcy kazali aktorom grającym główne role wygłosić przy otwarciu drugiego sezonu kilka słów do młodych odbiorców. Przekaz nie został umieszczony w tzw. „dodatkach” – jest emitowany na początku odcinka. I jest, obawiam się, potrzebny. W trosce o tych, co jeszcze nie widzieli, a mają zamiar – oszczędzę szczegółów.

Może po prostu obejrzyjcie oba sezony „13 powodów” wspólnie z dzieckiem. Rozmowa po napisach końcowych może nie być ani miła, ani łatwa, ani rozstrzygająca. Może jednak być bardzo potrzebna.

***
Co sądzisz na ten temat? Piszcie: listy@igimag.pl
Za najlepsze listy przyznamy nagrody!

Aleksandra Zielińska
Aleksandra Zielińska
Żyje serialami i żyje z seriali. Niedoszła duma palestry. Chce być sprzątaczką w HBO. Ma za złe. Przewraca oczami na głos. Miss Logorrhea.
AUTOR

Polecamy

Komentarze

2 odpowiedzi na “Drodzy poddani Netfliksa, czciciele HBO – oto dwa seriale, które powinniście obejrzeć”

  1. Już 31 sierpnia drugi sezon ‚Ozarks’ na Nexflixie. Jeśli ktoś nie obejrzał jeszcze pierwszego, to najwyższa pora. Dwa tygodnie później piąty sezon BoJacka Horsemana. Jeśli ktoś nie obejrzał jeszcze poprzednich czterech sezonów, to chętnie wysłucham historii o tym jak od 2014 mieszkał w eremie pośrodku abisyńskiego lasu i prąd wyciskał z cytryn, jednak w ilościach wystarczających zaledwie na odpalenie pasjansa na monochromatycznym tablecie.

    Ponadto Netflix nabył pakiet bardzo dobrych dokumentów PBS, z pięcioma tytułami Kena Burnsa: ‚Wojna Secesyjna’, ‚Wojna’, ‚Prohibicja’, ‚Rooseveltowie – Historia Intymna’ oraz ‚Wojna w Wietnamie’. Dla miłośników historii USA pozycje obowiązkowe, a ostatni tytuł w szczególności polecam redakcyjnemu koledze, co po bieszczadzkich połoninach z atrapą M16 latał, udając chorążego zdobywającego wzgórze 937 w ramach Operacji Śnieg Apaczów.

    Najnowszy sezon seinfeldowych ‚Komików w samochodach udających się na kawę’ można sobie podarować.

Dodaj komentarz

Zobacz też

Nudni idole trzydziestolatków. Nie rozumiem fenomenu serialu „Przyjaciele”

Pozbawieni ambicji i życia wewnętrznego, prowadzący niekończące się rozmowy na kanapie w kawiarni. Poważnie, to byli serialowi idole dzisiejszych trzydziestolatków?
Martyna Kośka
Martyna Kośka
21 stycznia 2018
CZYTAJ WIĘCEJ