Hotele dla dorosłych: podła dyskryminacja czy humanitarny pomysł?

3 minuty czytania
8309
7
Olga Siemoniak
Olga Siemoniak
31 lipca 2018

Odsłuchaj

Jest taka cudowność na naszym ziemskim łez padole, że te łzy są jakby mniejsze, a ten padół weselszy. Bo oto ktoś – nie wiem kto i to skandal, że nie wiem, bo pokojowego Nobla powinien zgarnąć – wymyślił hotele dla dorosłych. Nie to, że tam jakieś skandaliczne, erotyczne i swingerskie historie, ot po prostu hotele, w których nie ma dzieci!

Czaicie? Schodzicie na śniadanie, a tam… cisza! No ewentualnie pomlaskiwanie starszego jegomościa słychać czy szelest reklamówki, do której ktoś jogurciki i bananki na wynos pakuje. A tak to żadnych krzesełek do karmienia, żadnego wycia i skomlenia, żadnych ochów i achów, bo Brajanek taki dzielny, że wpindolił sześć kanapek i wszystkie z Nutellą. I cała rodzina bije brawo, wpychając Brajankowi ananasa, bo wyjazd musi się zwrócić, a Brajanek nażreć tak, by do obiadu starczyło. Żadnego ganiania po restauracji, zaślinionego dziecka naprzeciwko, żadnego płaczącego nad uchem!

Basen wolny od pieluch!

Po skonsumowanym śniadanku i krótkiej drzemce idziemy na basen, a tam znów… cisza! Żadnych dzieci skaczących do wody w tempie miliona skoków na minutę, pływających w jacuzzi, wchodzących i wychodzących z sauny co 10 sekund, bo „mamo tyłek mnie parzy, tu jest gorąco”, żadnych zapieluszkowanych małych istotek, które nie wiadomo co mają w tych pieluszkach, choć raczej nie kryształki Swarovskiego.

Ja to sobie tylko wyobrażam, a już odpoczywam i czuję, że jestem w raju! I nie, moi drodzy, nie jestem przeciwniczką dzieci. Nie kradnę im całej Nutelli w restauracji, lubię te małe potworki, mam nawet dwa w rodzinie mojej najbliższej i rozczulają mnie bardzo. ALE to nie znaczy, że jadąc gdzieś, by odpocząć i skołatane swoje serce wyciszyć, mam ochotę słuchać wrzasków innych małych ludków. Nie mam! Dlatego cieszę się, że istnieją hotele dla dorosłych i choć nigdy w takim nie byłam, to jechałabym już teraz.

Dyskryminacja?

Są jednak tacy wśród nas, którzy hotele dla dorosłych uważają za podłą dyskryminację! Bo jak to tak? Może zróbmy jeszcze hotele tylko dla białych, dla heteroseksualnych! Nie wpuszczajmy Żydów, czarnych i policjantów! Rasizm, panie!

No ale nie do końca. Goszczenie dzieci to są koszty w postaci animacji, pokoju zabaw, wspomnianych krzesełek do karmienia, płytkich basenów, dodatkowych ratowników, przewijaków, łóżeczek, specjalnego jedzenia, i pewnie jeszcze miliona rzeczy, o których nie wiem. I nikt nie ma obowiązku tego mieć u siebie, w całkowicie prywatnym hotelu. Czym innym wobec tego jest powiedzenie: jesteś brzydki/czarnoskóry czy wydajesz się gejem, więc ja ciebie nie wpuszczę, a czym innym zrobienie hotelu nieprzystosowanego dla dzieci. To nie jest żadna dyskryminacja, zwłaszcza że  odpoczywający z pociechami naprawdę mają w czym wybierać i gdzie się udać na wakacje czy weekend.

Z kolei ci, którzy chcą wypoczywać bez dzieci, mogą kierować się czymś innym niż tylko niechęcią do nadaktywnych i zbyt głośnych szkrabów. Pomijając już nerwicę i wszelkie fobie, bez trudu wyobrażam sobie po prostu wymęczonych rodziców, którzy z radością wyrwą się na całkowicie „bezdzieciowy” weekend albo też pary walczące z niepłodnością. Zupełnie naturalne jest, że obecność dzieci ich nie zachwyci. To źle, że mają dla siebie miejsce?

Rynek zweryfikuje

W temacie dyskryminacji bardziej razi mnie brak dostosowania hoteli dla osób niepełnosprawnych niż dla dzieci. Te, które małych szkrabów nie chcą gościć, mają do tego pełne prawo. Podobnie rzecz ma się z restauracjami. Super, że są miejsca przystosowane dla najmłodszych, ale też nie widzę nic złego w tym, że pojawiają się na świecie restauracje, które nie wpuszczają bardzo małych dzieci.

A dopóki mamy w czym wybierać, a mamy tak w kwestii hoteli, jak i restauracji, nie ma co żałować bezdzietnym, lub tym, którzy od pociech swych chętnie odetchną, stref bezdzieciowych.  Rynek zweryfikuje czy są one potrzebne. W Karolinie Północnej na przykład okazało się, że pomimo fali krytyki restauracja, która przestała gościć dzieci poniżej piątego roku życia, zyskała na popularności. Czego życzę wszystkim polskim hotelom dla dorosłych. Kiedyś was odwiedzę!

***
Co sądzisz na ten temat? Piszcie: listy@igimag.pl
Za najlepsze listy przyznamy nagrody!

Olga Siemoniak
Olga Siemoniak
Rocznik '86, absolwentka polonistyki, zawodowo klepie teksty, prywatnie i od czasu do czasu – męża. Social media sierota, która prowadzi bloga www.znetawziete.pl.
AUTOR

Polecamy

Komentarze

Zobacz też

Dziecko

Jak dawkować bachora bezdzietnym?

Nadchodzą trudne dni dla nieudolnych rodziców. Gdy na dworze słońce, a na horyzoncie te straszne miesiące na “W”, pojawia się więc naturalne pytanie - jak wyjść z fasolinkami do ludzi, jak dawkować to wasze złote szczęście, by inni się nie porzygali od nadmiaru lukru? Jak przetrwać w dżungli, w której człowiek człowiekowi bachorem?
Madame de Bachory
Madame de Bachory
27 kwietnia 2018
CZYTAJ WIĘCEJ