Krótka historia męskiej mody dla początkujących

7 minut czytania
1514
2
Maciej Nowak-Kreyer
Maciej Nowak-Kreyer
10 lipca 2018
Donna Beeler

Odsłuchaj

Wydawałoby się, że starannie skrojone i wyszukane ubranie to nieodłączny składnik cywilizacji. Tymczasem współczesny męski ubiór w dużej mierze zawdzięczamy barbarzyńcom, zaś ludy cywilizowane długo ubierały się stosunkowo prymitywnie.

Ubranie tak naprawdę młodsze jest od wyrafinowanej cywilizacji – ta bowiem, przynajmniej w wersji, którą później miano nazwać „europejską”, powstała w przyjaznym temperaturowo rejonie świata, gdzie zbytnio nie trzeba było osłaniać się przed słońcem lub chłodem.

Spódniczki z liści i zszyte prostokąty

Z podobizn Sumerów, twórców jednej z pierwszych cywilizacji świata wynika, że nosili po prostu spódniczki z trawy i liści! Starożytnym Egipcjanom wystarczał jedynie pas materiału owinięty wokół bioder. Nieco więcej inwencji wykazali Grecy i Rzymianie. Jednak ich podstawowy strój, czyli tunika, to tak naprawdę zszyte ze sobą dwa prostokąty materiału, przy czym tunika rzymska jest luźniejsza i dłuższa. Cała reszta to już tylko odpowiednie udrapowanie, przy czym tunikę rzymską łatwiej  układać. Wbrew powszechnemu mniemaniu, greckie i rzymskie tuniki wcale nie miały krótkich rękawków – to opadające szerokie i luźne ramiona stroju dają takie złudzenie.

Skromność kroju wyrównywano kunsztownym udrapowaniem, kosztownością materiału i pięknem ozdób (ciekawostka – najdroższe były tkaniny płócienne). Szczyt tak pojmowanej elegancji stanowiła rzymska toga. To po prostu był długi, szeroki pas tkaniny, jednak układany na ciele niezwykle misternie, przez co poza pięknym wyglądem mógł pełnić też rolę płaszcza z kapturem, a jedna z jego fałd– całkiem wygodnej kieszeni.

Festiwal Piękna uwieczniony na ścianach starożytnego grobowca

Barbarzyńskie spodnie

Tymczasem barbarzyńcy z północy nosili spodnie, które kojarzono z dzikością tak mocno, jak obecnie kojarzy się skóry i maczugi. Prawdopodobnie spodnie przywędrowały wraz z jeźdźcami ze wschodu, pierwotnie stanowiąc osobne nogawki, chroniące przed otarciem o koński grzbiet. Świetnie jednak sprawdziły się też u piechurów, zwłaszcza w krainach gdzie słońce świeciło słabiej, a zarośla były gęstsze.

Barbarzyńscy także nosili tuniki, jednak bardziej dopasowane i z długim rękawem, praktyczniejsze przy chłodnym klimacie. Kiedy w połowie pierwszego tysiąclecia  naszej ery ostatecznie zdominowali Europę, ich strój zdominował też europejską modę. Zestaw tunika i spodnie (uzupełniany płaszczem, wpierw prostokątnym potem coraz bardziej kolistym) królował właściwie aż do połowy XIV wieku. Dochodziły tuniki wierzchnie, zmieniał się nieco krój samej tuniki, która z kilku zszytych prostokątów przekształciła się w  szatę obcisłą u góry, a szeroką od pasa, z rozcięciem lub wszytymi klinami, jednak nie dochodziło do radykalnych zmian. Brzegi tunik zdobiono naszywając barwne krajki, później zaś upiększano haftami – co interesujące, wielokrotnego użytku, bo wykonywanymi na osobnych pasach materiału, który obszywano ubiór.

Pod sukienną tunikę noszono tunikę płócienną, czyli po prostu koszulę, a na głównej tunice często jeszcze jedną, strojną tunikę wierzchnią, zwłaszcza gdy strój miał być szykowny. Nie znano kieszeni, pieniądze i drobiazgi trzymano w torebkach podwieszanych na zewnętrznych paskach. Klamrę paska modnie było zapinać z boku.

Nogawice na gaciach

Zszyte w kroku, „barbarzyńskie” spodnie zmieniły się w osobne nogawice, obcisłe, zazwyczaj z integralną stopą i przywiązywane do bielizny lub do nakładanego na nią specjalnego pasa. Skąd się wzięły takie męskie pończochy, zdania są podzielone – według jednej z hipotez zaczęło się od nogawiczek nakładanych na spodnie w roli ocieplaczy, takich sukiennych podkolanówek. Stopniowo je wydłużano, co prowadziło do skracania spodni, zmiany ich materiału na cieńszy i ostatecznie przemiany w gacie oraz kalesony.

Tunika i nogawice stanowiły kanon męskiej mody aż do połowy XIV wieku, kiedy doszło do modowej rewolucji, prawdopodobnie za sprawą zmian obyczajowych spowodowanych apokaliptyczną epidemią Czarnej Śmierci.  Rozcięcie tuniki, wcześniej sięgające najdalej do piersi, stało się całkowite, zawiązywane ozdobnymi trokami lub zapinane rzędem maleńkich guziczków. Utrwalił się też podział na dwie osobne tuniki, odtąd noszone prawie zawsze razem – nieco dłuższą wierzchnią i krótką spodnią, w zasadzie już nie tunikę, a kusą kurteczkę, odsłaniającą nogi.

Po tylu warstwach odzieży od razu widać, że wiek czternasty, poza zarazą dotknęło też spore ochłodzenie klimatu. Nogawice wydłużyły się aż do bioder i zaczęto dowiązywać je bezpośrednio do ubrania. Około 1380 roku zszywano je już w kroku, dostęp do ważnej części ciała umożliwiając fikuśną klapką. I tak oto, niegdysiejsze skarpety stały się nową, bardziej obcisłą wersją spodni.

Konserwatywne (po lewej) oraz modne (po prawej) męskie obuwie u schyłku XIV wieku

Modni obdartusi

Wojskowość wpływała na modę cywilną już przed wiekami, dlatego na przełomie XV i XVI wieku, za sprawą żołnierzy (podobno szwajcarskich), na męskich ubraniach pojawiły się liczne, zdobne rozcięcia, ukazujące kosztowną podszewkę w kontrastowym kolorze lub w ogóle podszywane barwną materią. Według legendy zapoczątkowało tę modę obnoszenie się z podziurawionym w walce ubraniem. Co ciekawe, brzegów rozcięć zwykle nie obrębiano, lecz zabezpieczano przed strzępieniem się gumą arabską albo inną lepką substancją.

Żołnierski ekscentryzm, a może zwykła wygoda, doprowadziły także do rozdzielenia spodni na dwie części, tym razem w poziomie. Dolna część nogawek zmieniła się w rodzaj podkolanówek, z materiału lub dzianiny, podtrzymywanych podwiązkami, a górna część, coraz bardziej luźna i bufiasta stała się czymś na kształt sukiennych szortów. Interesujące – rejon przyrodzenia w szesnastowiecznych spodniach często watowano i specjalnie modelowano tak, aby ich właściciel wyglądał jakby miał właśnie potężną  erekcję. I uchodziło to za bardzo szykowne!

Metamorfoza nogawic, kołnierze i krawaty

Rozdzielenie spodni na szorty i pończochy musiało być niezwykle wygodne, bo z drobnymi zmianami utrzymało się aż do XIX wieku. Wiek XVI i XVII przyniosły także wykładany kołnierz, często stanowiący integralną część koszuli, chociaż też bywało, że zakładany osobno, a w wersji  wytwornej zdobiony koronką – jak również krawat.

Siedemnastowieczny mężczyzna elegancki („Portret Jana Sixa” pędzla Rembrandta)

Podobnie jak kołnierz, początkowo miał chronić skórę szyi przed otarciami, a swoją nazwę zawdzięczał lubującym się w nim chorwackim najemnikom. Początkowo wyglądał skromnie, będąc tylko owijanym wokół szyi pasem materiału, ludzka próżność skłaniała jednak do wiązania jego końców w coraz wymyślniejsze supły. Na początku XVII wieku pojawiły się także kieszenie spodni, ale jeszcze długo nie stanowiły normy – trzosy, sakiewki i torebki nadal królowały.

W wiekach XVI i XVII  w modzie męskiej trwale zadomowiło się nakrycie głowy – wpierw beret w najróżniejszych odmianach, a potem kapelusz, początkowo wysoki z wąskim rondem, później niski z szerokim, aż wreszcie pod koniec wieku XVII – trójgraniasty.

Ku spodniom i marynarce

Z upływem dekad, kuse ubranie się wydłużało, zatracało modną od końca XV wieku bufiastość, znikały z niego rozcięcia i pod koniec wieku XVII przybrało kształt już bardziej nam znajomy – na zewnątrz noszono rozpiętą szatę, dłuższą i kształtem przypominająca raczej palto, jednak stanowiącą prototyp marynarki, a pod nią szatę spodnią, którą zminimalizowała się do rozmiarów kamizelki.

Wiek XIX to już czas stopniowego skracania się szaty wierzchniej, która stawał się coraz mniej ozdobna i coraz bardziej zdatna do zapięcia z przodu. Kamizelka długo jeszcze pozostawała wzorzysta oraz kolorowa, ale w drugiej połowie stulecia ostatecznie zapanowała zasada jednobarwności i jednolitości materiału spodni, marynarki i kamizelki (jednak poza strojem eleganckim nie przestrzegana zbyt rygorystycznie).

Moda wojskowa i rewolucje początku stulecia przywróciły do łask jednolite, proste i relatywnie luźne spodnie. Kapelusze trójgraniaste na krótko ustąpiły miejsca dwugraniastym „pierogom”, a te zostały wyparte przez cylindry – początkowo wręcz groteskowo wysokie i noszone przez wszystkie warstwy społeczne. Zdjęty z głowy cylinder często pełnił rolę pojemnika na drobiazgi. I ciekawostka – dziewiętnaste stulecie to również to czas, kiedy ostatecznie zapanował podział na lewe i prawe buty. Wcześniej obuwie było bardziej uniwersalne.

Powojenne zmiany

Wszystko wywróciły do góry nogami wojny światowe. Po pierwszej z nich, do mody cywilnej przeniknął płócienny płaszcz okopowy, czyli trench coat oraz zegarek wygodnie noszony na przegubie dłoni, a nie przyczepiony łańcuszkiem do dziurki od guzika. Chociaż wciąż panował zestaw spodnie plus marynarka (elegancka lub pełniąca po prostu rolę kurtki), cylindry trafiły do zestawu stroju wyłącznie bardzo eleganckiego. Kapelusz jako taki został w powszechnym użytku, ale w wersji niższej i miękkiej.

Druga wojna światowa doprowadziła do ostatecznego zerwania w modzie codziennej z kanonem”marynarkowym”, przenosząc go już na stałe do mody eleganckiej, otworzyła zaś furtkę powszechnemu użytkowaniu dotychczasowych ubrań roboczych. Drelichowe, niebieskie spodnie amerykańskiej marynarki wojennej stały się modnymi dżinsami. Dziane koszule i kaftany, używane dotąd raczej jako ciepła bielizna, powszechnie trafiły na wierzch w roli swetrów. Skórzane kurtki szoferów i kierowców, chroniące ich przed wiatrem i otarciami, stały się strojem zbuntowanej awangardy. Na wierzch wyłoniła się też płócienna bielizna – przede wszystkim koszule, które zaczęto nosić jako samodzielny element ubioru. Zaraz po nich w roli niezależnego okrycia pojawiły się podkoszulki, wymyślone aby chronić koszulę przed zapoceniem.

I tak oto praktyczność i wygoda wygrały w codziennym życiu ze sztywnymi kanonami, co więcej, każdy, w granicach rozsądku może teraz swobodnie wyrażać ubraniem swoją osobowość. Jednak gdy na ulicach wielkich miast widzi się jegomości w dresach i klapkach, przychodzi refleksja, czy swoboda mody nie zaszła aby zbyt daleko…

***
Co sądzisz na ten temat? Piszcie: listy@igimag.pl
Za najlepsze listy przyznamy nagrody!

Maciej Nowak-Kreyer
Maciej Nowak-Kreyer
Z zamiłowania i wykształcenia historyk, z zawodu człowiek pracujący
słowem, z chęci popularyzator historii. Lubi poznawać ją empirycznie
oraz od podszewki, dlatego często wyrusza na prywatne podróże w
czasie. Przy okazji nabył kilka umiejętności nietypowych dla
humanisty, jak strzelanie, walka bronią białą i jazda konna. Miłujący
pokój fascynat wojskowości, zakochany po uszy w międzywojennej Polsce. Jednak mimo wszystko stara się żyć tu i teraz. W wolnych
chwilach miłośnik dobrego kina, mocnego rocka i fantastyki.
AUTOR

Polecamy

Komentarze

Zobacz też

Magazyn

(Nie taka) krótka historia gołego tyłka i uwolnienia piersi

Codziennie rano zakładasz figi / stringi / bokserki / stanik (niepotrzebne skreślić), a może nawet masz swoją ulubioną bieliznę na specjalne okazje. Wyobraź sobie, że kiedyś majtek nie było, a jedne z pierwszych były nazywane “strojem na nogi”. Stanik ma za sobą natomiast bolesne dziedzictwo gorsetów.
Ania Ciężkowska
Ania Ciężkowska
11 lutego 2018
CZYTAJ WIĘCEJ