Krótka i zmierzchająca historia depilacji. Czy nadchodzi epoka wolnego włosa?

5 minut czytania
3870
1

Odsłuchaj

Voiced by Amazon Polly

Niewydepilowane pachy i wzgórek łonowy coraz mniej szokują. Owłosione kobiece nogi stają się powoli trendem jeśli nawet nie na ulicach, to z pewnością na Instagramie.

Coraz więcej mówi się o tym, że ciało ludzkie – kobiece też – ma włosy i że jeśli nie chcemy ich usuwać, to nie musimy. Nawet reklama maszynek do golenia stawia na taki przekaz, choć z punktu widzenia sprzedaży wydaje się to paradoksalne.

Historia kobiecej depilacji w Europie i USA nie jest długa. O ile bowiem w starożytnym Egipcie, a potem także w Grecji i Rzymie, depilacja była oznaką statusu i kwestią, jak uważano, higieny – o tyle w naszym kręgu kulturowym była po prostu zbędna. Przede wszystkim dlatego, że klimat, a później i obyczaj, wymagał o wiele bardziej zakrytych strojów. Jaki byłby sens depilować ciało, skoro jest ono od stóp do głów zakryte? Poza tym jeszcze w XIX wieku nie przywiązywaliśmy zbyt wielkiej wagi do czystości ciała, w sensie jego mycia. Co prawda nasuwa się myśl, że obyczaj jest silniejszy od klimatu: w Indiach bowiem od wieków kobiety poddawały się dokładnej depilacji przed ślubem. Ciało żony pod długimi szatami było „podarunkiem” dla męża, a sam brak włosków – oznaką niewinności. Czyli nic nowego: kobieta ma być piękna i dziewicza jak anioł, a mężczyzna tylko trochę lepszy od diabła.

To, co w Indiach uchodziło za niewinne, w Europie i Stanach Zjednoczonych było grzeszne i bezwstydne, a ogolony wzgórek łonowy aż do początków XX wieku był szczytem wyuzdania. Noga też. Kiedy w 1920 roku pewna młoda amerykanka skaleczyła się przy goleniu i poszła z tym do lekarza, ten tak bardzo się oburzył i zgorszył, że zawiadomił gazety. Historia nieszczęsnej kobiety obiegła stan pod tytułem: „Dziewczyna kaleczy się, goląc nogi do ażurowych pończoch” i, jak widać, przetrwała aż do dziś. W latach dwudziestych depilowanie nóg stawało się już jednak pomału popularne, szczególnie pod cienkie pończochy. W 1915 roku „Harper’s Bazaar” wykreował także modę na golenie pach i błyskawicznie ruszyły reklamy produktów do kobiecej depilacji, a wraz z nimi artykuły modowe mówiące o „strasznych”, „wstydliwych” i „niehigienicznych” włosach. To, co dotąd nie było żadnym wstydem i problemem, nagle się nim stało – trudno oprzeć się wrażeniu, że z premedytacją stworzono nowy rynek sprzedaży.

Skandalizujący artykuł o goleniu nóg w „The Seattle Star” (źródło: Library of Congress via Feminoteka)

Coraz powszechniejszej opinii, że kobieta nie powinna pokazywać włosów na ciele, towarzyszyła rewolucja dotycząca stroju. Krótkie i coraz krótsze sukienki, kostiumy kąpielowe, bluzki bez rękawów i proponowane przed Coco Chanel uproszczenie stroju – wszystko to tworzyło coraz to nowe obszary, które można było pokazać światu, oczywiście ogolone.

Kiedy w czasie drugiej wojny światowej zabrakło jedwabiu i (świeżo wynalezionego) nylonu na pończochy, golenie damskich nóg upowszechniło się. Elegancka nóżka w przejrzystej pończoszce? Nic prostszego: usuwamy włosy i rysujemy kreskę udającą szew. W kolejnych dziesięcioleciach depilacja jako trend rosła w siłę się i choć nasze babcie nie zawsze się jej poddawały, to już kolejne pokolenie tak. Gdy byłam mała, czyli mniej więcej w latach 80. minionego wieku (ach, jak to brzmi!), wszystkie znane mi dorosłe kobiety goliły nogi i pachy, a czasem także pachwiny. Nasze mamy korzystały z maszynek do golenia, używały pęsetki lub plastra z rolki, jeśli zdołały go zdobyć. Kawałków plastra używało się jak wosku. W tym samym mniej więcej czasie wynaleziono depilatory elektryczne, które do Polski dotarły w latach 90.

Wychowałam się w jednolitym nakazie golenia i pierwsze głosy, że jeśli nie chcę, to nie muszę – były dla mnie sporym zaskoczeniem. Jedną z pierwszych niedepilujących się kobiet, które zobaczyłam, była piosenkarka Amanda Palmer. Amanda najpierw zaczęła publicznie pokazywać się z owłosionymi pachami, a następnie nagrała piosenkę o włosach łonowych. Nie bójcie się, nie widać tam tych strrrasznych, prawdziwych włosów (to znaczy są tylko pod pachami piosenkarki).

Oczywiście nie musi nam się podobać owłosione ciało – tak samo, jak nie musi się nam podobać ogolone – damskie czy męskie. Wydaje mi się jednak ważne, żeby dawać sobie i innym prawo do decydowania. Owłosienie ciała nie jest niehigieniczne. Włosy na głowie czy męską brodę też myjemy, nie sugerujemy także facetom, że są brudasami, jeśli nie golą wzgórka. Depilacja może natomiast mieć negatywne skutki dla zdrowia, jeżeli ma się wrażliwą skórę, skłonność do infekcji intymnych czy inne przeciwwskazania.

Coraz więcej osób publicznych i coraz więcej marek – jak producent maszynek Billie czy choćby Adidas – włącza się w nurt ciałopozytywności, którego częścią jest normalizacja faktu, że ludzie mają włosy. Coraz częściej też słyszę o młodych kobietach, nastolatkach, które wiedzą, że mają wybór, i wybierają niegolenie się. Może era obowiązkowej gładkiej nóżki powoli się kończy? Gdyby tak było, królowanie damskiej depilacji nie trwałoby nawet stu lat, zastąpione przez prawo kobiet do własnego ciała. The queen is dead, long live the queen.

***
Co sądzisz na ten temat? Piszcie: listy@igimag.pl
Za najlepsze listy przyznamy nagrody!

Luca Olga Machuta-Rakowska
Luca Olga Machuta-Rakowska
Piszę do internetu od ponad dziesięciu lat, najpierw dla agencji interaktywnych i klientów indywidualnych, a obecnie dla IgiMag, Tatento, Kwartalnika Laktacyjnego i na swojej stronie Milk Power. Umiem w social media, blogi i parę innych rzeczy. Lubię NVC, Rodzicielstwo Bliskości i szalenie interesują mnie relacje. Ponad trzy lata temu ukończyłam kurs dla Promotorek Karmienia Piersią i od tej pory działam na poletku laktacyjnym. Pasjami kocham jeść, ale nie cierpię gotować.
AUTOR

Polecamy

Komentarze

Zobacz też

Magazyn

Czerwona szminka. Symbol seksu czy feminizmu?

Skąd się wzięła czerwona szminka i za co ją tak kochamy? Wiele kobiet twierdzi, że malowanie się czerwoną szminką sprawia, że czują się piękniejsze, silniejsze, pewniejsze siebie, bardziej seksowne.
Ania Ciężkowska
Ania Ciężkowska
24 lutego 2018
CZYTAJ WIĘCEJ