Kryzys męskości? Niekoniecznie!

3 minuty czytania
909
8
Olga Siemoniak
Olga Siemoniak
25 lipca 2018

Odsłuchaj

Nie chodzi o to, że sama go nie dostrzegam, wszak pogodziłam się już z tym, że jak ja czegoś nie widzę, to nie znaczy, że tego nie ma, i że jak mnie coś ominęło, to niekoniecznie znaczy, że omija wszystkich. Myślę jednak, że kryzys męskości to kryzys, który ogłoszony został dość bezpodstawnie.

W tekście o zgubnym wpływie pornografii Edyta Ochmańska napisała, że oto mamy kryzys męskości. A ja sobie pomyślałam, że dobrze jest nie zgadzać się w miłym towarzystwie, czego efektem poniższy tekst o tym, że ja bym z tym kryzysem nie przesadzała.

Kobieta może wszystko

No bo patrzcie. Rola kobiet od długiego czasu przechodzi wielkie zmiany. Naturalne jest, że głosujemy, że możemy pracować, że właściwie możemy odnaleźć się w każdym zawodzie. I choć w niektórych z nich nadal obecność kobiet jest dość egzotyczna, to bana na ich wykonywanie nie ma. Nikogo nie dziwi baba za kierownicą (o to mam żal do was siostry, bo ja nie umiem jeździć i mogłybyście też solidarnie nie umieć razem ze mną!!), nawet jak dosiada tira nikt już wielkich oczu nie robi i rewolucją tego nie nazywa.

Kobieta, która stawia karierę ponad dzieci, która wybiera życie w związkach wielu, a nie jednym stabilnym, która wcale nie marzy o mężu, rodzinie i białej sukni – ma się całkiem nieźle. I co bardziej rozsądni z tego faktu, że kobieta przestała być przedmiotem, a zaczęła podmiotem (trochę patos, ale niech będzie), w miarę się radują. Z różnorodności także, bo przecież fakt, że marzysz o dzieciach i mężu nie czyni cię gorszą. Jedna będzie wrażliwa, inna mniej, jedna ryczeć będzie przy reklamie proszku, bo ta plama taka wielka była, a teraz wszystko czyste, innej nie wzruszy nawet „Król Lew” czy totalnie rozwalający „Dom nie do poznania”. Jedna wybierze zwiewną suknię i warkocze, druga garnitur, irokeza i wcale niekoniecznie szpilki. I według mnie taka różnorodność i to, że mniej więcej możemy być takie, jakie chcemy, jest ekstra.

Wolny wybór

To, że kobiety się zmieniają, stawiają na niezależność i – znów przeklęty patos – podmiotowość, a przede wszystkim, mają wybór to rzecz nie do przecenienia. Dlaczego zatem tak bardzo tego wyboru żałujemy facetom, a próby przedefiniowania męskości uznajemy za kryzys?

Ja, oczywiście, nie odpowiem, bo ja jestem ta dobra i wcale mi się nie wydaje, że męskość cierpi i panie mój, co to się porobiło! Ludzie się zmieniają, zmieniają się kobiety, a wraz z nimi faceci. Zresztą zmienia się model wychowania. Kiedyś raczej chłopaków się nadmiernie nie tuliło, nie kupowało im wózków czy lalek. Próby płaczu kwitowało niezbyt miłym „przestań się mazać jak baba”, a za wzór męskości służył tata, nierzadko alkoholik albo buc i despota, któremu daleko było do tych dzisiejszych, zaangażowanych ojców.

I jasne, że jak chłopak z takim wzorcem wchodzi w dorosłe życie i trafia w nim na kobietę niezależną, która chce związku partnerskiego może się trochę dziwić. Jak jeszcze ta każe mu mówić o emocjach i o tym, co czuje (eh, kobiety!), to lekkiego mindfucka zalicza. Ale żaden to kryzys, ot zmiana mała i rozszerzenie definicji męskości. Ja zresztą nie lubię tych słów: męskość i kobiecość. Co to w ogóle znaczy? Ale jeśli ich używajmy, to nie ekscytujemy się, że oto kobiety przedefiniowują kobiecość, rozszerzają i rozwijają jej znaczenie, a gdy to samo robią faceci, to hurr durr i kryzys.

Naprawdę, szczerze nie mogę się doczekać, by zobaczyć, jak w roli mężczyzn będą sprawować się kolejne pokolenia. Rzesze chłopaków, którzy wychowywani są coraz częściej w cieple, miłości, bez ojca kanapowca, za to z fajnym i zaangażowanym. Stawiam niefiltrowany cydr, że na porządnych i bezkryzysowych. Nawet jeśli będą sobie malować paznokcie i chodzić w rurkach.

***
Co sądzisz na ten temat? Piszcie: listy@igimag.pl
Za najlepsze listy przyznamy nagrody!

Olga Siemoniak
Olga Siemoniak
Rocznik '86, absolwentka polonistyki, zawodowo klepie teksty, prywatnie i od czasu do czasu – męża. Social media sierota, która prowadzi bloga www.znetawziete.pl.
AUTOR

Polecamy

Komentarze

Zobacz też

Magazyn

W czasach kryzysu męskości pornografia jest jak fast food: dostępna, atrakcyjna i rujnująca zdrowie

Zakompleksieni i rozleniwieni faceci wolą klikać stronę porno, niż umawiać się na randki. Młodzi ludzie wolą oglądać materiały pornograficzne, niż uprawiać seks. Bo kliknięcie jest łatwe, szybkie i nie wymaga tyle wysiłku co nawiązanie relacji z drugą osobą. Tyle że efektem ubocznym pornoklikania jest zdemolowana psychika i zniszczone więzi społeczne. Jak więc rozwiązać ten problem?
Edyta Ochmańska
Edyta Ochmańska
2 lipca 2018
CZYTAJ WIĘCEJ