Odłącz się! Design, który pomaga uciec od technologii

7 minut czytania
820
0
Małgorzata Bożek
Małgorzata Bożek
29 lipca 2018

Odsłuchaj

Smartfon niemal wrósł nam w dłonie, i w krajobraz społeczny. Skrolujemy, czatujemy, oglądamy, wysyłamy, jesteśmy on-line. Ciągle. Może czas się na chwilę odłączyć. Designerzy pokazują nam, jak to zrobić. I ostrzegają. Czego powinniśmy się bać?

W artykule z marca tego roku dziennikarz Guardiana, Jamie Bartlett, zastanawiał się, czy 2018 będzie czasem neo-luddyzmu, odrodzenia ruchu, którego członkowie kiedyś, u progu rewolucji przemysłowej niszczyli krosna, a teraz zwrócą się radykalnie przeciwko firmom technologicznym. Odcinając się od radykalnych działań, zwrócił uwagę na fakt, że coraz głośniej mówi się nie tylko o zaletach nowoczesnych technologii, ale też wywoływanych przez nie problemów.

Popyt na aktywności, tematykę slow life i życie „poza zasięgiem” stał się nową modą, ale modą która wskazuje na ważny problem, którego nie da się lekceważyć. Głos w tej kwestii zabierają też projektanci, choć design zazwyczaj szedł ramię w ramię z nowymi technologiami. Doszliśmy jednak do punktu, w którym odcięcie się od nieustannego zalewu komunikatów i obrazów stało się wyzwaniem projektowym. Tworząc również krytyczne projekty będące odpowiedzią na różnego rodzaju elektro-uzależnienia, ich autorzy zdają się pytać: czy zapętliliśmy się w swoim dążeniu do nowoczesności i gdzie popełniliśmy błąd? Strach przed przeoczeniem, nieustanne przesuwanie ekranu telefonu i obietnice, że już niedługo mniej, że jeszcze ten ostatni raz, gdy tymczasem wychodzi jak zwykle. Coraz głośniej mówi się o designie w kontekście tego rodzaju problemów, czego przykładem jest tegoroczny festiwal Gdynia Design Days i prezentowane na nim projekty, które stają się swego rodzaju ostrzeżeniem.

Niezbędnik dla uzależnionych fot. Bogna Kociumbas

Błąd systemu

„Design stał się językiem, dzięki któremu można te przedmioty kształtować i dostosowywać przekaz, jaki ze sobą niosą. Najwytrawniejsi projektanci muszą dziś nie tylko umieć rozwiązywać kwestie formalne i funkcjonalne, ale także być opowiadaczami” – pisał Deyan Sudjic w książce „Język rzeczy” z 2008 roku. Dziś opowieści designerów byłyby pewnie zupełnie inne niż wtedy. Tempo, w jakim wszystko wokół się zmienia, momentami zdaje się niemożliwe do nadążenia. W obszarze projektowania oprócz supernowoczesnych realizacji, które umieszczają wiele złożonych funkcji w jednym urządzeniu, pojawiają się tendencje dążące z jednej strony do prostoty, pierwotnej materialności, z drugiej do radzenia sobie ze stechnicyzowanym życiem. Coraz częściej projektowanie chce nas ustrzec przed ciągłym napływem informacji, komunikatów i obrazów.

Fot. M. Szymończyk

Świadomość zagrożeń niesionych przez nieustanne zanurzenie w internetowej rzeczywistości stawia wyzwania nie tylko przed twórcami, ale staje się też polem do dyskusji, w której ciężko jednak o jednoznaczne odpowiedzi. Organizatorzy tegorocznego festiwalu Gdynia Design Days zadali w tym roku pytanie, czy obrona przed przesytem technologicznym w ogóle jest możliwa. Rozważając zagadnienie nadmiaru bodźców docierających do przeciążonego ludzkiego mózgu, dyskutowali o możliwych rozwiązaniach tego problemu wywołującego swoisty błąd systemu, „error”, a więc – nerwicę, uzależnienia i innego rodzaju zaburzenia oraz zjawiska społeczne. Stawiając sobie za cel, jak co roku, nie tylko spojrzenie na projektowanie przez pryzmat estetyki, ale też działanie na rzecz postępu na różnych płaszczyznach aktywności człowieka, w tym przypadku zajęli się poszukiwaniem możliwości osiągnięcia balansu, równowagi w świecie przesyconym technologią.

Wystawa główna, której kuratorką była Iza Bołoz, nosiła tytuł, Error, czy chcesz kontynuować. Pokazywała, że przychodzi taki moment, w którym zastanawiamy się, czy chcemy, żeby technologia czy projektowanie z wykorzystaniem technologii tak kompletnie nas otaczały, że nie będziemy niczego w stanie zrobić bez połączenia z Wi-Fi, czy też może jest to zły kierunek – mówi Paulina Kisiel, kierowniczka Gdynia Design Days. Projektanci, którzy zaprezentowali na gdyńskim festiwalu swoje prace, udzielali poprzez swoje projekty różnych odpowiedzi. Jedni szukali ucieczki od technologii, inni tworzyli rzeczy ułatwiające życie z nią, jeszcze inni krytycznie się do niej odnosili, raczej stawiając pytania niż udzielając jasnych odpowiedzi.

Pojawiały się więc telefony terapeutyczne z kamiennymi kulkami do skrolowania zamiast przycisków, projekt „Real or Fake” z prezentacją istniejących i nieistniejących aplikacji, takich na przykład jak pieluchy informujące o tym, kiedy należy je zmienić, oraz mobilne punkty do medytacji lub drzemek umożliwiające odcięcie się od zgiełku miasta, czy dywan z wypustkami, który ochronić ma przed wejściem w ścianę na wypadek zbytniego zapatrzenie się w ekran telefonu.

Usiądź w fotelu „Offline”  

Bycie „poza zasięgiem” stało się dziś modne. Coraz więcej restauracji wprowadza zakaz używania telefonów, powstają specjalne nakładki na smartfony, ograniczające ich pracę czy tego rodzaju aplikacje, jak np. Hold, nagradzająca swoich użytkowników za niekorzystanie z telefonu punktami, które można zamienić na konkretne nagrody – np. kawę, coca-colę czy bilet do kina. „Z badań psychologicznych wiemy, że aby uzyskać długoterminową zmianę w zachowaniu, potrzebujesz raczej wzmocnienia niż kary”mówi jeden z twórców aplikacji Hold, Vinoth Vinaya w rozmowie z The Times.

Fot. M. Szymończyk

W podobny sposób projekty prezentowane podczas Gdynia Design Days pokazują, jak można elektronicznie i analogowo trzymać się z daleka od sieci albo choć na chwilę się od niej odłączyć. Wśród tych analogowych warto wymienić na pewno fotel „Offline” zaprojektowany przez Agatę Nowak. Mebel przypominający trochę plażowy kosz, w którym można schronić się przed wiatrem, jest uszyty z miękkiej tkaniny, dającej wrażenie przytulności. Zdaje się oddzielać nie tylko od zasięgu Wi-Fi – posiada bowiem specjalną kieszeń blokującą jego sygnały – ale też od otoczenia. Ma być intymnym, cichym miejscem pozwalającym na spokojny odpoczynek. – Temat na stworzenie projektu zrodził się z obserwacji otaczających mnie ludzi i ich zachowań. Zauważyłam, że coraz więcej osób ma problem z ograniczeniem swojego korzystania z urządzeń mobilnych. Zaczęłam szerzej zgłębiać ten temat szukając artykułów i badań. Okazało się, że to szeroko poruszany problem – zaznacza projektantka fotela „Offline”.

Podobną funkcję spełniać ma projekt „Flight Mode” Studia Plastique – to ekrany, lampa, ale też koce i piżamy wykonane z włókna węglowego, mające chronić przed szkodliwym promieniowaniem i umożliwiać spokojny oraz bezpieczny wypoczynek.

Ciekawym rozwiązaniem jest też lampa Balance (projekt: Xinyu Weng), która świeci tylko, gdy umieścimy telefon w odpowiednio przeznaczonym na niego miejscu. Musimy więc zdecydować, czy wybieramy korzystanie z niego, czy odpoczynek. Wiele jest pomysłów, które wykorzystując technologię, chronią przed nią samą. Płaszcz KOVR (projektanci: Marcha Schagen, Leona Bauw), podobnie jak „Flight Mode”, ma zabezpieczać przed szkodliwym promieniowaniem, ale też dostępem do danych na urządzeniach elektronicznych, które ma ze sobą jego właściciel. KOVR zabezpiecza chipy w kartach, kluczyki do samochodu i dzięki niej również telefon jest niemożliwy do wykrycia. Ma jednak specjalne kieszenie, w których można go trzymać, jeśli chce się pozostać w kontakcie. Twórcy tych realizacji skupiają się więc w dużej mierze na relaksie, bezpiecznym momencie wytchnienia, który ich zdaniem może być efektywny dzięki swego rodzaju odłączeniu. Przyszły użytkownik ich projektów w ich wizji jest świadomy technicznych zagrożeń, ale potrzebuje wsparcia w „wylogowaniu”.

Terapeutyczny telefon

Innym problemem ważnym w kontekście rozwijającej się w zawrotnym tempie technologii jest kwestia prywatności, jak pisze wspomniany już Jamie Bartlett, poświęcanej jednak często za cenę wygody. Jednak ci, którzy chcą ją chronić, mogą skorzystać z pomysłów takich, jak „Unreal Estate” (projekt: Anastasia Kubrak). Agencja „Unreal Estate” wgrywa zdjęcie zastępcze w miejsce fotografii naszego domu i, na przykład, zamiast niego na mapach Google’a pojawiają się idealnie wyglądające korty tenisowe, jak zaznacza Paulina Kisiel. – Projekt pokazuje problem technologii na przykładzie map Google’a, które z początku miały być pomocnym i dobrym rozwiązaniem, pomagającym nam w pewien sposób postrzegać rzeczywistość, a dzisiaj stały się już na tyle rozwiniętą platformą, że mogą służyć do inwigilowania ludzi – dodaje.

Offline? fot. Bogna Kociumbas

Poza ochroną design, który pomagać ma odłączyć się od sieci przyjmuje również formę terapeutyczną. Wiele projektów pokazuje krytycznie wpływ internetu na społeczeństwo i odwołuje się do powszechnych dziś uzależnień od sieci, mobilizując swoich odbiorców do refleksji i walki z pewnymi nawykami. Przykładem tego jest projekt „Substitute Phone” (projekt: Klemens Schillinger), telefon zastępczy, który zamiast ekranu ma kamienne koraliki umożliwiające wykonywanie ruchów analogicznych do tych na typowym smartfonie. Ograniczony wyłącznie do tej czynności ma wspierać w radzeniu sobie z syndromem odstawienia telefonu. Podobnie terapeutyczne – choć bardziej brutalnie – działanie ma aplikacja „Motivation?” (projekt: Neil Bedi, Alex McCaw). To dodatek do przeglądarki internetowej, który w momencie otwierania nowej karty pokazuje czas pozostały do szacowanej śmierci jej użytkownika.

Na wyobraźnię działa również mocno projekt Doroty Gazy, „Sedentary Laboratory”. Projektantka stworzyła przedmioty dostosowane do ciała zdeformowanego wielogodzinnym siedzeniem, pokazując, jak za jakiś czas możemy wyglądać, jeśli nie zmiennym stylu życia. Laska do poruszania się, ubranie i krzesło dostosowane do skrzywionych pleców czy maska tlenowa zasilająca tlenem spowolniony bezruchem mózg – Gazy stworzyła smutną wizję przyszłości, która może stać się udziałem wielu ludzi.

Długie hamowanie

Już nawet sami technologiczni giganci podkreślają swoje zaniepokojenie zbyt szybkim postępem i coraz więcej jest inicjatyw mających pomóc odłączyć się od nieustannego zalewu komunikatów generowanych przez media elektroniczne. Oczywiście, jak zwracają uwagę organizatorzy Gdynia Design Days, całkowite oderwanie się od sieci jest dziś wręcz niemożliwe i nie należy tylko i wyłącznie demonizować technologii, gdyż – jak pokazują niektóre projekty – ma ona też chronić nas przed samą sobą i oczywiście w wielu dziedzinach ułatwiać życie. Jaka jest w tym rola projektantów?

Paulina Kisiel zwraca uwagę, że indywidualnie często dążą oni do unikatowości, minimalizmu i wręcz regionalności w swoich realizacjach, ustawiając się niejako w kontrze do globalnych tendencji. Zawodowo są jednak stawiane przed nimi różne wyzwania, których nierzadko będą musieli się podejmować. Duża będzie więc rola samych koncernów i firm, by nie zawsze ulegać  pokusie innowacyjności.

–  Kolejne tendencje pokazują, że musimy zacząć stopować współczesny pęd technologiczny i nie ma innej drogi, bo jako społeczeństwo globalne się rozsypiemy. Już dziś bardzo dużo problemów społecznych i kulturowych, wynika właśnie ze wspomnianego przeładowania. Myślę więc, że trzeba zwolnić, natomiast niestety nie jest tak, że skoro szybko wystartowaliśmy z technologią i całą dostępnością, to równie szybko wyhamujemy. To kolejny długi proces, który mamy do pokonania – zwraca uwagę Paulina Kisiel.

Design, który pomoże nam w tych zmaganiach na pewno będzie się coraz bardziej rozwijał i upowszechniał, jest bowiem nie tylko wielkim wyzwaniem projektowym, ale też społecznym. Pytanie brzmi, jak zwykle przy tego rodzaju kwestiach, dla kogo będzie tak naprawdę dostępny i czy nie zawłaszczą go tylko i wyłącznie ci bardziej uprzywilejowani. Niezależnie od tego być może jednak projektanci spełnią wspominaną już rolę terapeutów, choćby zwiększając świadomość tego, że technika ma też swoje ciemne strony i czasem warto się po prostu na chwilę wyłączyć.

***
Co sądzisz na ten temat? Piszcie: listy@igimag.pl
Za najlepsze listy przyznamy nagrody!

Małgorzata Bożek
Małgorzata Bożek
Wolny strzelec krążący wokół dziedzin takich jak media, sztuka i reklama. Pracuje ze słowami i odpoczywa ze słowami. Kiedy nie pisze, czyta, ogląda, słucha – jest uzależniona od opowieści. Lubi zmiany, podróże i sny.
AUTOR

Polecamy

Komentarze

Zobacz też

Decor Hardcore. Tanie efekciarstwo czy kontestacja sztuki?

Czym jest kamp? Tanim efekciarstwem czy kontestacją sztuki? Jak odróżnić świadomie przerysowany design od zwykłego kiczu? Nie mam zielonego pojęcia. Według mnie kamp to po prostu krzyk rozpaczy ludzi znudzonych masowym minimalizmem. Kiedy słyszę, że de gustibus non est disputandum, od razu mam ochotę o tym pogadać. Najlepiej o gustach złych, bo to temat-rzeka, sprawa podniecająca i mięsista. Kiedy zaczynasz dyskutować o fatalnym guście, natychmiast pojawia się słowo klucz — kicz. I zaczyna się… Zaczyna się polemika, czym on właściwie jest, czym jest sztuka, czym jest rzemiosło i jak odróżnić jedno od drugiego. Pytania prawie…
Monika Mężyńska
Monika Mężyńska
24 marca 2017
CZYTAJ WIĘCEJ