Pięciogroszówka łączy Sejm [FELIETON]

3 minuty czytania
473
0
Anna Godzwon
Anna Godzwon
19 lipca 2018

Odsłuchaj

Voiced by Amazon Polly

Zdarzyło się Państwu znaleźć monetę na ulicy? I co, chuchnęli Państwo na szczęście i schowali do kieszeni? A wiecie Państwo, że w ten sposób złamaliście ustawę? No to już Państwo wiecie. Nieznajomość prawa szkodzi. Ale proszę nie składać samokrytyki i nie wnosić o ułaskawienie. Sejm się już tym zajmuje. I na przyszłość odpuści.

Do Sejmu napisał obywatel. Pan Mateusz Siek zauważył, że polska ustawa o rzeczach znalezionych nakazuje każdy, nawet najmniejszy znaleziony nominał, oddać niezwłocznie staroście, jeżeli niemożliwe jest ustalenie właściciela pieniędzy. A na dodatek starosta w każdym przypadku musi zadecydować, czy daną kwotę przyjmie, czy też nie. W praktyce obywatel ze znalezioną na ulicy pięciogroszówką powinien pojechać do powiatu, oddać ją staroście, a ten, po wnikliwym rozpatrzeniu sprawy mógł odmówić przyjęcia bilonu ze względu na znikomą wartość. I w ten sposób znalazca zostawał z monetą w majestacie prawa. Takie przepisy są niecelowe – zauważył obywatel i złożył w Sejmie petycję, by ten stan rzeczy zmienić.

Pieniądze leżą na ulicy?

Sejm, jak powszechnie wiadomo, wsłuchuje się w głos obywateli. Pokora, praca i umiar. Posłowie pochylili się zatem nad petycją pana Mateusza i nad znajdowanymi na ulicy pieniędzmi. Zajęło im to ponad rok, ale efektem jest projekt zmiany ustawy o rzeczach znalezionych. Kiedy już Sejm go uchwali, znalezione na ulicy pieniądze do kwoty 50 złotych będzie można sobie bezkarnie zatrzymać, pod warunkiem, że nie znamy ich właściciela i nie wiemy, gdzie przebywa.

Co więcej, będzie można też sobie przywłaszczyć znalezioną na ulicy walutę, ale tylko do równowartości owych 50 złotych, „przeliczonej po średnim kursie ogłoszonym przez Narodowy Bank Polski na dzień znalezienia pieniędzy”. Tabela kursów może być zatem przydatna, bo resztę trzeba będzie dalej odwozić do starostwa.

Jak wygląda „x”?

To naprawdę budujące, że wybrańcy narodu słuchają głosu suwerena. Używają go zresztą w tej kadencji nader chętnie. I nie tylko do przyjmowania takich jak ten przepisów, zdecydowanie obywatelowi użytecznych. Na przykład zdecydowali także wbrew alfabetowi i logice zapisać w nowelizacji Kodeksu wyborczego, że znak „x”, przy użyciu którego głosujemy, to nie dwie, ale „co najmniej dwie” linie, które przecinają się w kratce przy nazwisku wybranego kandydata.

W tej sprawie większość parlamentarna także powoływała się na bliżej nieokreślone opinie osób, którym drży ręka przy stawianiu krzyżyka. To oznacza, że w najbliższych wyborach mogą Państwo postawić w kratce dowolną kombinację co najmniej dwóch przecinających się w niej linii. Ale uwaga! Gdyby doszło do prezydenckiego referendum, to w nim będziemy głosować za pomocą znaku „x”, który składa się nadal tylko i wyłącznie z linii dwóch. Proste?

Nie obniżaj pensji przed wakacjami!

Posłowie dbają nie tylko o obywateli, ale także o swoje interesy. Otóż słynna już obniżka parlamentarnych uposażeń za nagrody tych, którym się po prostu należało, wchodzi w życie „pierwszego dnia drugiego miesiąca następującego po miesiącu ogłoszenia”. O co chodzi w tej pięknej prawniczej konstrukcji? Ano o to, żeby posłowie i senatorowie dostali niższe pensje dopiero po wakacjach.

Nowelizacja ustawy o rzeczach znalezionych może być jednym z niewielu w tej kadencji aktów prawnych, za którym podniosą ręce zgodnie i koalicja, i opozycja. Jest też szlachetnym dowodem na to, że czasami jak obywatel do Sejmu napisze, to ten go wysłucha. A że nie zawsze i nie we wszystkich kwestiach, tylko raczej tych dla władzy wygodnych, to opowieść już na zupełnie inny felieton. Ale próbować można!

***
Co sądzisz na ten temat? Piszcie: listy@igimag.pl
Za najlepsze listy przyznamy nagrody!

Anna Godzwon
Anna Godzwon
Dziennikarka, urzędniczka, rzeczniczka, specjalistka od politycznego PR. Zaczynała w Rozgłośni Harcerskiej, była sprawozdawcą parlamentarnym Polskiego Radia i naczelną Polskiego Radia24. Po przejściu na ciemną stronę mocy organizowała posłom konferencje prasowe, prezydentowi Komorowskiemu oprawę medialną, a prezydentowi Obamie dwie wizyty w Polsce. Przeprowadziła Państwową Komisję Wyborczą przez czas zmian prawa wyborczego, a z wiosną poszła na swoje.
Wciąż ma serce po radiowej stronie. Jest niepijącą alkoholiczką, psychofanką U2, lubi, kiedy gapi się na Bałtyk, a Bałtyk na nią. Nie zaśnie, jak nie przeczyta choćby kilku stron książki. Lubi fotografować, jeść, podróżować i pisać.
AUTOR

Polecamy

Komentarze

Dodaj komentarz

Zobacz też

Pan prezydent tańczy, czyli rzecz o politycznych pląsach

Dał nam przykład Aleksander Kwaśniewski w 1995 roku, w zamierzchłych czasach pierwszej ery disco polo (tak, tak, było jeszcze coś przed Sławomirem). Jego taniec podzielił Polskę i wyznaczył do dziś obowiązujące standardy wobec politycznych pląsów. Albo się je kocha, albo nienawidzi.
Anna Godzwon
Anna Godzwon
7 czerwca 2018
CZYTAJ WIĘCEJ