„Robię sobie remont”. Dziewczyński poradnik nie tylko dla dziewczyn

6 minut czytania
1989
9
Małgorzata Bożek
Małgorzata Bożek
27 lipca 2018

Odsłuchaj

W co zaopatrzyć swoją skrzynkę z narzędziami, jak położyć kafelki albo wycyklinować podłogę – to tylko niektóre z porad, które znajdą się w książce „Robię sobie remont” – feministycznym, dziewczyńskim poradniku, który skierowany będzie jednak do szerszego grona. – Zależało nam na tym, żeby książka była napisana tak, by odpowiadała na potrzeby wszystkich, prostym, zrozumiałym językiem. Ma być po prostu praktyczna – mówi jedna z inicjatorek projektu, Asia Kubiakowska.

Poradnik ma być dziewczyński, bo branża remontowo-budowlana jest szczególnie hermetyczna zwłaszcza dla kobiet, ale też otwarty i czytelny dla wszystkich. Także mężczyzn, którzy czują presję związaną z wykonywaniem tzw. „męskich obowiązków”, ale niekoniecznie je rozumieją czy lubią. Zabawny sposób podania informacji, rysunki tworzone czarną kreską Asi Bordowej, ale też merytoryczna zawartość i sprawdzone triki od ekspertów przydadzą się każdemu, kto boi się, że przerasta go zadanie pt. „remont”.

Gdzie wisi młotek?

Poradnik „Robię sobie remont – podstawowe wykończenia i naprawy w domu” jest tłumaczeniem niemieckiej książki „Wo der Hammer hängt Kathariny Mahrenholtz”. Niemieckie powiedzenie „Jemandem zeigen wo der Hammer hängt dosłownie oznacza: pokazać komuś gdzie wisi młotek, a przenośnie: wyznaczyć standardy, reguły gry czy wykazać się umiejętnościami, warsztatem. Autorki projektu postanowiły więc uzupełnić publikację o aktualne trendy budowlano-remontowe (pierwsze wydanie poradnika niemieckiego pochodzi z 2006 roku) i dostosować do realiów polskich – pod względem prawnym, np. tego, jakie remonty można wykonywać samodzielnie, architektonicznym czy edukacyjnym.

Podkreślają, że tego rodzaju praktyczna wiedza w Polsce jest wciąż bardziej dostępna dla mężczyzn – co wynika z uwarunkowań kulturowych – a na poziomie edukacji szkolnej słabo wdrażana. Pochodząca z Warszawy Asia Kubiakowska wspomina, że pamięta jeszcze dzielone zajęcia z ZPT, na których dziewczynki gotowały, a chłopcy sklejali modele. Dlatego teraz twórczynie feministycznego poradnika remontowego zbierają fundusze, by tę wiedzę upowszechnić i podać w ciekawej formie, nie tylko kobietom.

Wyremontować własny pokój

Wszystko zaczęło się w Berlinie. Asia Kubiakowska, tłumaczka, wykładowczyni i doktorantka zajmująca się tematem edukacji nieformalnej, mieszka tam od dziesięciu lat. Jakiś czas temu musiała wyremontować pokój w jednym ze zniszczonych berlińskich budynków, współdzielonym z grupą czterdziestu innych osób. Pomagała jej w tym Basia Janisch, urodzona w Berlinie lektorka m.in. języka polskiego i tłumaczka. – Basia miała tutaj wszystkie narzędzia i samochód, znała też berlińskie realia. Zbliżyłyśmy się do siebie w ten sposób, ponieważ dużo robiłyśmy razem i też coraz bardziej zaczynały nas interesować sprawy remontowe. Zastanawiałyśmy się, jak to robić, czytałyśmy o tym, szukałyśmy informacji na blogach, bo żadna z nas nie miała takiego wykształcenia – zaznacza Asia Kubiakowska.

fot. Agata Kubis

Kiedy skończyły własne remonty, zaczęły szukać projektów wspierających rzemiosło i wiedzę techniczną wśród kobiet. Trafiły do warsztatu stolarskiego na północy Berlina organizującego tego rodzaju zajęcia dla kobiet. Właśnie tam zobaczyły książkę Kathariny Mahrenholtz, która w nurcie DIY opisywała, jak zrobić remont w domu i była skierowana głównie do kobiet. – Od razu pomyślałyśmy, że to jest książka, którą mamy ochotę przetłumaczyć, ale też zainwestować w nią energię i taki projekt zrobić samodzielnie, czyli nie tylko zająć się tłumaczeniem, ale też całym procesem wydawniczym, pozyskiwaniem funduszy oraz promocją – wspomina jedna z twórczyń poradnika. Tak też się stało, a do zespołu dołączyła również Jola Gawęda, trenerka WenDo, studentka biologii, od kilkunastu lat pracująca w fundacji Feminoteka, która przy okazji częstych przeprowadzek sama remontuje kolejne domy i mieszkania.

Doświadczenia berlińskie stały się ważne dla dziewczyn także pod tym względem, że w swoim środowisku zaobserwowały, iż wiedza remontowo-budowlana jest w Niemczech czymś bardziej powszechnym niż w Polsce, bez względu na płeć czy pochodzenie. Ma to zdaniem Asi Kubiakowskiej związek z faktem, że mieszkania są w tym mieście głównie wynajmowane i za każdym razem, gdy opuszcza się jakieś lokum, wymagane jest przeprowadzenie jego odświeżenia, remontu, czasem dość gruntownego. Inaczej wygląda też sprawa edukacji. Współtwórczyni projektu Robię sobie remont opowiada, że wśród jej znajomych w Niemczech popularna jest ścieżka, w której po maturze, a czasem nawet bez niej, najpierw zdobywa się praktyczne wykształcenie, np. jako hydraulik czy hydrauliczka lub stolarz czy stolarka, a kiedy ma się już fach w ręku, myśli się o kolejnych krokach w edukacji.

Remont bez płci

Obecnie książka „Robię sobie remont” przechodzi już drugą korektę merytoryczną. Zajmuje się nią Sylwia Kucharczyk, prowadząca swoją firmę remontową Budles – wciąż jedną z nielicznych kobiecych firm w tej branży w Polsce, jak podkreślają pomysłodawczynie projektu. Dlatego tym bardziej swoimi działaniami chcą pokazać, że nie ma powodu, który uzasadniałby, dlaczego kobiety miałyby się nie zajmować tego rodzaju pracami.

Asia Kubiakowska dodaje jednak, że nie chcą romantyzować samych remontów czy rzemiosła i mają świadomość, że to często ciężka praca, która nie każdego musi pasjonować. Zależy im na wolności wyboru, a tym samym dostępności i przystępności wiedzy technicznej dla wszystkich. Sama mówi, że niejednokrotnie brakowało jej tego rodzaju umiejętności: – Wtedy myślałam, że świetnie byłoby mieć taki poradnik, który nie razi mnie swoją formą, nie zniechęca językiem, jest świadomie napisany w sposób włączający, skierowany do wszystkich, nie do specjalistów, nie do facetów, tylko po prostu do wszystkich.

Przykładowa strona z książki

Prócz przekazania praktycznych umiejętności to właśnie język pełni istotne rolę w tej publikacji. Ma włączać, nie skupiać się na płci. Tłumaczki starały się, by jak największa jego część była napisana w takiej formie gramatycznej, by nie faworyzować ani mężczyzn, ani kobiet i otwierać się na osoby queerowe. Szukały więc form gramatycznych, które pozwolą im na tę otwartość, ale starały się nie wchodzić w neologizmy czy język akademicki, tak by czytelnik nie musiał potykać się o hermetyczny styl. Oczywiście książka jest w swoich założeniach dziewczyńska, feministyczna, ale w ten sposób, że tworzono ją ze świadomością barier, na jakie wciąż napotykają kobiety w zakresie wiedzy technicznej. Asia Kubiakowska zwraca uwagę, że wielu jest też mężczyzn czy chłopców, którzy również czują się uwięzieni w tego rodzaju kategoriach i nie do końca dobrze czują się w tematyce remontowo-budowlanej. Także dla nich jest ten poradnik. Jego autorki chcą, żeby zobaczyli, że można podejść do tego zagadnienia inaczej, nie na zasadzie czyjegoś obowiązku, ale po prostu pracy, która jednym sprawia przyjemność, innym mniejszą, ale nie jest przypisana tylko i wyłącznie jednej płci.  

Poradnik „Robię sobie remont” ma być wydany w twardej okładce, która przetrwa niejedne prace remontowe. Jego twórczynie podkreślają również, że pasjonują się po prostu pięknymi książkami. Ich poradnik ma być jedną z nich. W przyszłości ma stać się także jedną z podstaw warsztatów przeznaczonych dla kobiet, które będą chciały rozwinąć swoje umiejętności remontowo-budowlane. Dziewczyny dodają, że nie są ekspertkami w tej dziedzinie i same wciąż uczą się związanych z nią zagadnień, dlatego będą tylko koordynatorkami zajęć. Już teraz szukają natomiast specjalistek do swojego zespołu, które mogłyby poprowadzić tego rodzaju warsztaty. Zwłaszcza że dostają coraz więcej próśb o praktyczne porady, a także zapytań o bloga, na którym zamieszczałyby na bieżąco różnego rodzaju informacje. Na razie zajmuje je głównie akcja crowdfundingowa, której celem jest wydanie książki, ale nie mówią nie. Akcja kończy się we wrześniu, a poradnik ma się ukazać już w październiku.

rys. Asia Bordowa

Moda na samowystarczalność

Pomysłodawczynie projektu remontowo-dziewczyńskiego zwracają uwagę, że zdają sobie sprawę z tego, że wpisują się w pewnego rodzaju trend na samowystarczalność. Ludzie szyją, zakładają ogródki, sami robią sobie meble i próbują żyć zgodnie z filozofią Zero Waste. Rzemiosło staje się też modnym sposobem na spędzanie wolnego czasu, zwłaszcza jeśli na co dzień tkwi się za biurkiem. To oczywiście wciąż jeszcze domena uprzywilejowanych, miejskich społeczności.

Ale autorkom projektu „Robię sobie remont” zależy by wiedza, która zawarta będzie w wydanej przez nie książce, stała się nie tylko częścią hobby, ale też czymś naturalnym, bardziej powszechnym, szczególnie wśród zainteresowanych tą tematyką kobiet. Już teraz pod ich publikacją pojawiają się posty, że ktoś planuje remont i nie może się doczekać ich książki, bo do pomocy ma tylko męża informatyka, który w pracach naprawczych ma równie niewielkie doświadczenie… Można zacząć więc od małych rzeczy, jak wywiercenie dziury w ścianie, a skończyć na cyklinowaniu podłogi czy kładzeniu kafelków.

***
Co sądzisz na ten temat? Piszcie: listy@igimag.pl
Za najlepsze listy przyznamy nagrody!

Małgorzata Bożek
Małgorzata Bożek
Wolny strzelec krążący wokół dziedzin takich jak media, sztuka i reklama. Pracuje ze słowami i odpoczywa ze słowami. Kiedy nie pisze, czyta, ogląda, słucha – jest uzależniona od opowieści. Lubi zmiany, podróże i sny.
AUTOR

Polecamy

Komentarze

Zobacz też

Życie

A może remoncik? Sprawdź, jak zaplanować go z głową

Wakacje coraz bliżej, będzie więcej czasu, może w końcu znajdą się pieniądze na to od dawna odkładane malowanie, nowe meble… Tylko jak to wszystko zaplanować żeby nie oszaleć, nie kupić za krótkiego rzędu szafek i, najlepiej, nie wydać jeszcze na to wszystko zbyt dużo gotówki?
Karolina Mosur
Karolina Mosur
13 czerwca 2017
CZYTAJ WIĘCEJ