Czas na program Dobrobyt plus [FELIETON]

3 minuty czytania
463
1
Anna Godzwon
Anna Godzwon
23 sierpnia 2018

Odsłuchaj

Voiced by Amazon Polly

Polska rośnie w siłę a ludzie żyją dostatniej – tak znanym z PRL-u sloganem można by streścić ostatnie wystąpienie premiera Mateusza Morawieckiego w Sandomierzu. Na plażach nad Bałtykiem parawanu ani wetknąć, Zakopane zadeptane, zagraniczne wycieczki wciąż sprzedają się niemal na pniu. A tymczasem Wskaźnik Dobrobytu mamy najniższy od dwóch lat.

Wskaźnik ów wyliczany jest przez Biuro Inwestycji i Cykli Ekonomicznych i odzwierciedla kondycję ekonomiczną polskiego społeczeństwa. Oblicza się go na podstawie danych statystycznych i wieloletnich badań głównych czynników ekonomicznych, które mają wpływ na nasze nastroje. Zgodnie z ostatnim raportem wskaźnik spadł o  0,8 punktu w stosunku do lipca i był to największy jednorazowy jego spadek od blisko dwóch lat. A jeszcze rok temu o tej samej porze wskaźnik szybował, bo rosły pensje pracowników. Tymczasem jak podaje BICE do spadku Wskaźnika Dobrobytu przyczyniają się teraz wolniej rosnące płace, wyższa inflacja i brak rąk do pracy.

Płace rosną wolniej

Z raportu wynika, że płace rosną wolniej, bo pracodawcy osiągnęli maksimum tego, co mogą zaoferować przy obecnych kosztach pracy. Po ubiegłorocznych podwyżkach, spowodowanych nie tylko dobrą koniunkturą gospodarczą, ale także rosnącymi wymaganiami pracowników, przyszedł czas stagnacji. Jak twierdzą analitycy BICE symptomy takich tendencji widoczne są już od początku bieżącego roku, kiedy to Wskaźnik Dobrobytu odnotował swe pierwsze spadki.

Nic to dziwnego, że pracownicy chcą zarabiać więcej. Jesteśmy wciąż krajem na dorobku. Polska średnia stawka za godzinę pracy to według danych Eurostatu zaledwie 6,3 euro – podczas gdy średnia unijna to nieco ponad 23 euro.  Mniej od nas za godzinę pracy dostają tylko Rumuni i Bułgarzy. „Dziś pracownik jest panem” – mówi w wywiadzie dla Gazety Wyborczej Janusz Filipiak, prezes spółki informatycznej Comarch i opowiada, że dał młodym informatykom w swojej firmie po 2 tysiące złotych brutto podwyżki, bo podwyżki jego zdaniem dziś jedyna metoda, by zatrzymać pracownika. Jeden z najbogatszych Polaków może sobie oczywiście na to pozwolić – podobnie jak na stwierdzenie że w Polsce nie ma wyzysku pracownika. Większość pracowników jest pewnie innego zdania. Zwłaszcza ci, którzy średnio dostają na rękę tyle, ile podwyżki brutto dał swoim informatykom szef Comarchu.

Brakuje rąk do pracy

Polscy pracodawcy przyzwyczaili się do tego, że nie muszą dbać o ludzi i teraz z bólem muszą te zachowania weryfikować. Plantatorzy owoców i warzyw, restauratorzy, właściciele sezonowych straganów mieli w tym roku potężne problemy z brakiem rąk do pracy, a sytuacji nie poprawili nawet obywatele Ukrainy, którzy także nie chcą już pracować za niską stawkę. Bezrobocie w Polsce jest najniższe od lat, a mimo to rąk do pracy brak. Z danych firmy Work Service wynika, że niemal co druga firma ma kłopoty ze znalezieniem pracowników – między innymi z powodu niewystarczających kompetencji i wygórowanych żądań płacowych. Tym ostatnim trudno się zresztą dziwić. Polacy słyszą i widzą, że gospodarka ma się coraz lepiej, chcą zatem więcej zarabiać.

Rząd wykorzystuje dobrą koniunkturę i ochoczo sięga do budżetu (a więc także do kieszeni każdego z nas, bo budżet to wszak pieniądze z naszych podatków), by jeszcze w tym roku,  rozpoczynającym triduum wyborcze zadowolić potencjalny elektorat. Przyjęty przez Radę Ministrów projekt budżetu na 2019 rok zakłada nie tylko rekordowo niski deficyt – 28,5 mld złotych i wzrost PKB na poziomie 3,8 proc. – ale także środki na podwyżki dla nauczycieli czy emerytów i rencistów. Do tego program Mieszkanie plus, dopłaty do czynszów czy emerytury dla matek co najmniej czwórki dzieci.

Program Dobrobyt plus

To jednak dopiero początek prac nad budżetem, a inwencja posłów w obliczu wyborów parlamentarnych i chęci utrzymania władzy może być nieograniczona. Znajdą się pewnie zatem pieniądze dla policjantów, którym aktualnie z braku środków wstrzymano wypłacanie dodatków. Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki rozwiążą się problemy rolników. A i górnicy  zapewne przypomną władzy o swoich potrzebach, bo ci zawsze wyczują odpowiedni polityczny moment. W kolejce rozczarowani frankowicze. Pielęgniarki. Sfera budżetowa. W Polsce roku wyborczego wskaźnik dobrobytu nie może być minus.

Czas na program Dobrobyt plus! Nic tak nie zapewni głosów wdzięcznych obywateli, jak bonus od władzy, połączony ze straszeniem, że jak do władzy dojdą „oni”, to bonusy zabiorą. Wielu naszych rodaków myśli portfelem, a nie konstytucją czy wolnymi sądami. A pierwsze wybory już za dwa miesiące.

***
Co sądzisz na ten temat? Piszcie: listy@igimag.pl
Za najlepsze listy przyznamy nagrody!

Anna Godzwon
Anna Godzwon
Dziennikarka, urzędniczka, rzeczniczka, specjalistka od politycznego PR. Zaczynała w Rozgłośni Harcerskiej, była sprawozdawcą parlamentarnym Polskiego Radia i naczelną Polskiego Radia24. Po przejściu na ciemną stronę mocy organizowała posłom konferencje prasowe, prezydentowi Komorowskiemu oprawę medialną, a prezydentowi Obamie dwie wizyty w Polsce. Przeprowadziła Państwową Komisję Wyborczą przez czas zmian prawa wyborczego, a z wiosną poszła na swoje.
Wciąż ma serce po radiowej stronie. Jest niepijącą alkoholiczką, psychofanką U2, lubi, kiedy gapi się na Bałtyk, a Bałtyk na nią. Nie zaśnie, jak nie przeczyta choćby kilku stron książki. Lubi fotografować, jeść, podróżować i pisać.
AUTOR

Polecamy

Komentarze

Zobacz też

Pracownik nie może mieć awarii. Pracodawcy zwalniają bez znieczulenia

Polski pracownik, którego właśnie wylewają z pracy, zazwyczaj ma wrażenie, że to koniec świata. Szczególnie że tę informację rzadko kiedy przekazuje znający podstawy psychologii specjalista od zwalniania o urodzie i wdzięku George’a Clooneya. Tylko szef, przekonany, że wręczenie komuś wypowiedzenia to czynność porównywalna z wyłączeniem maszyny, która chwilowo nie jest mu potrzebna.
Edyta Ochmańska
Edyta Ochmańska
28 lipca 2018
CZYTAJ WIĘCEJ