Jeśli firma chce być twoją “rodziną”, uciekaj

4 minuty czytania
9028
3

Odsłuchaj

Voiced by Amazon Polly

W XXI wieku firma jest jak rodzina i paczka przyjaciół zarazem. W ogłoszeniach rekrutacyjnych piszą zawsze, że będziesz tworzyć coś wielkiego, pracować z ludźmi pełnymi pasji i że mają najlepszą kawę w mieście. Zapewniają elastyczny czas pracy, co w praktyce oznacza 10-12 godzin dziennie plus niby dobrowolne imprezy integracyjne. Około południa cały dział gra w piłkarzyki. Ale to nie jest przerwa, tylko praca kreatywna poza biurkiem. Odrobi się wieczorem.

W czasie, gdy Szwecja eksperymentuje z sześciogodzinnym dniem pracy, Polacy pracują często znacznie powyżej ustawowych ośmiu. Siedzenie po godzinach i praca w weekendy w imię „wspólnego” sukcesu naszej wielkiej korporodziny to norma w polskich firmach. To mały start-up albo wielka korporacja. Czasem trudno stwierdzić, bo nawet siedmioletnie korpo potrafi nadal nazywać się start-upem i zatrudniać wyłącznie na umowę zlecenie.

Praca po godzinach i z gorączką

Niektórzy dojeżdżają z innego miasta, więc biorą laptopa i kończą robotę w autobusie albo pociągu. Nikogo to za bardzo nie dziwi, przecież klient czeka na kreację. Jesienią połowa firmy ma grypę, a latem anginę. Na zleceniu nie ma chorobowego. To znaczy niby jest. Przy zatrudnianiu mówili, że płacą normalnie za urlopy i choroby. Ale tydzień zwolnienia to za wiele, mamy obsuwę, nie dogonimy deadline’u. Nikt nie mówi wprost, że nie wolno brać zwolnień, ale każdy wie, że ma być zrobione na czas i tyle. Ci z wyższą gorączką biorą pracę do domu. Ci z niższą – zarażają jeszcze zdrowych. Kaman, to tylko przeziębienie, a przecież wszyscy tutaj pracujemy na wspólny sukces. W piątek po 17:00 będzie pizza w nagrodę.

Te nadgodziny to niby można sobie odebrać. Bo o zapłacie nie ma mowy. „U nas nie ma nadgodzin”, brzmi oficjalne stanowisko przełożonych. A że siedziałeś do 20.00 szósty raz w tym miesiącu? Przecież  się zgodziłeś! Jak kiedyś będziesz potrzebował pół dnia wolnego, to sobie odbierzesz. Tylko nie teraz, bo mamy zapieprz. Że w takim razie podwyżka? Umowa o pracę? Nie ma budżetu! Zresztą przy zatrudnianiu podpisałeś oświadczenie, że to ty chcesz umowę zlecenie. I że nie chcesz płacić składek. Jest za to pakiet medyczny i karta do siłowni. Nie bardzo masz kiedy chodzić, ale kto nie wykorzystuje, ten dopłaca, więc ciśniesz w soboty o szóstej rano.

Ta metoda ma krótkie nóżki

To wszystko nawet działa, póki jesteś młody, zdrowy i bezdzietny. Dopóki długa praca przy komputerze i jedzenie z taniego cateringu nie spowoduje problemów z kręgosłupem, gangliona, chorób krążenia. Póki nie masz nowotworu albo choćby złamanej ręki. Dopóki nie potrzebujesz zwolnienia w ciąży lub urlopu ojcowskiego, albo po prostu długiego wypoczynkowego, bo już gonisz w piętkę. Póki nie masz depresji, która wymaga odpoczynku i terapii. A tu dział sprzedaży właśnie obiecał klientowi złote góry i dedykowany zespół. Nie mamy dedykowanego zespołu, ale klient o tym nie wie, a wy dacie radę, jesteście najlepsi, poza tym razem pracujemy na wspólny sukces! Na przykład na wakacje prezesów na jachcie w tropikach.

Nie mówię, że nie ma miejsc, gdzie czujesz się jak wśród bliskich, a jednocześnie masz pełen socjal. Są i jest ich coraz więcej; zwykle to zagraniczne korporacje, które znają zupełnie inny etos zatrudniania i są biegłe w etyce biznesowej. Te korporacje wiedzą, że ludzie to siła ich firmy i że wyżyłowanie studentów, żeby za dwa lata zatrudnić nowych, jest na dłużą metę średnio opłacalne. Bardziej opłaca się zainwestować w specjalistę, pomóc mu w rozwoju i wesprzeć, gdy ma kryzys. Bardzo bym chciała, żeby polscy przedsiębiorcy się od nich uczyli.

W dobrej firmie dba się o ludzi

Firma, która dba o pracowników, to taka, która zatrudnia na umowę o pracę. Która po ośmiu godzinach mówi: zostaw to, idź do domu, odpocznij – a za ewentualne nadgodziny płaci w tym samym miesiącu. Która odsyła chorego pracownika do domu, żeby się nie przemęczał i żeby nie zarażał innych, a chorobowe uwzględnia według przepisów. Taka firma da ci miesiąc urlopu, jeśli trzeba, i nie każe w lutym odbierać tego, czego nie chciała dać w czerwcu. A jeśli weźmiesz długie chorobowe na terapię lub kilka tygodni wolnego, bo właśnie zostałeś ojcem (albo kilkanaście miesięcy, bo jesteś matką), twoje miejsce będzie na ciebie czekać. Zgodnie z prawem.

Bo firma to nie rodzina i nie paczka przyjaciół. Pewnie, że w pracy poznaje się ludzi i czasem są to kumple na całe życie, ale równie dobrze możecie kumplować się po godzinach. Bo macie na to czas. Rodzinę też już masz i nie chodzi o to, żebyś poświęcał jej uwagę tylko w nieliczne wolne weekendy. Szukaj więc pracy, która nie będzie chciała zastąpić ci całego życia, wyssać z ciebie całą energię i zostawić na lodzie, gdy będziesz starszy i starsza. Znajdź taką, która będzie chciała korzystać z twojego doświadczenia, wspierać twój rozwój zawodowy, a jednocześnie dbać o work-life balance. Bo korporacji jest dużo, ale życie masz tylko jedno.

***
Co sądzisz na ten temat? Piszcie: listy@igimag.pl
Za najlepsze listy przyznamy nagrody!

Luca Olga Machuta-Rakowska
Luca Olga Machuta-Rakowska
Piszę do internetu od ponad dziesięciu lat, najpierw dla agencji interaktywnych i klientów indywidualnych, a obecnie dla IgiMag, Tatento, Kwartalnika Laktacyjnego i na swojej stronie Milk Power. Umiem w social media, blogi i parę innych rzeczy. Lubię NVC, Rodzicielstwo Bliskości i szalenie interesują mnie relacje. Ponad trzy lata temu ukończyłam kurs dla Promotorek Karmienia Piersią i od tej pory działam na poletku laktacyjnym. Pasjami kocham jeść, ale nie cierpię gotować.
AUTOR

Polecamy

Komentarze

3 odpowiedzi na “Jeśli firma chce być twoją “rodziną”, uciekaj”

  1. Wow – niemalże jakbym czytał opis mojej poprzedniej pracy. Dopiero z perspektywy czasu i tych doświadczeń jestem w stanie docenić jak wielkie szczęście mam pracując teraz w miejscu które nie traktuje swoich pracowników jak maszynki do zarabiania pieniedzy, tylko istoty ludzkie. Dobry tekst, dzięki,

  2. Pizza w nagrodę? Za 35zł (średnio tyle kosztuje)

    Rozumiałbym wyjście do knajpy. pooglądać finały mistrzostw świata na telebimie, ale robić nadgodziny za zapiekankę.!?

  3. Ja od zawsze pracuję w firmach, które są fair wobec pracowników, jeśli chodzi o rozliczenia, L4, urlopy, umowy.
    Niekoniecznie człowiek tarzał się w hajsach całe życie, ale to było.
    I mimo to NADAL przeszkadza mi włażenie firm na czas wolny, jakieś wyjścia, wyjazdy, dzikie węże. Doba ma 24h, pracodawcy daję ~9 (mało kto uważa, że dojazdy to jego hobby czy relaks). Nie muszę dodatkowo się nażerać na koszt firmy od czasu do czasu, szczęśliwie mnie stać. Fajni koledzy, sympatyczne koleżanki, a czas wolny sobie zorganizuję po swojemu, nawet jeśli czasem w ich towarzystwie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz też

Pracownik nie może mieć awarii. Pracodawcy zwalniają bez znieczulenia

Polski pracownik, którego właśnie wylewają z pracy, zazwyczaj ma wrażenie, że to koniec świata. Szczególnie że tę informację rzadko kiedy przekazuje znający podstawy psychologii specjalista od zwalniania o urodzie i wdzięku George’a Clooneya. Tylko szef, przekonany, że wręczenie komuś wypowiedzenia to czynność porównywalna z wyłączeniem maszyny, która chwilowo nie jest mu potrzebna.
Edyta Ochmańska
Edyta Ochmańska
28 lipca 2018
CZYTAJ WIĘCEJ

Zaprenumeruj newsletter

Melon i Skwarski w Twojej skrzynce pocztowej.
Najciekawsze artykuły Igimag.pl raz na dwa tygodnie.

Zapoznałem(-am) się z treścią polityka prywatności i akcetuję ją.