Koniec niewinności. 10 najbardziej przerażających dziecięcych postaci filmowych

7 minut czytania
938
0
Karolina Chymkowska
Karolina Chymkowska
21 sierpnia 2018

Odsłuchaj

Voiced by Amazon Polly

Dziecięca słodycz i niewinność to mocno utrwalony stereotyp. I to pomimo tego, że praktycznie każdy z nas chociaż raz zetknął się z czymś zupełnie przeciwnym. Horrory czasami idą jednak o krok dalej, prezentując nam konfrontację tego mitu z wcielonym złem. I mimo że to zabieg celowo przejaskrawiający dla celów gatunkowych, daje też do myślenia. Nie zawsze jest bowiem tak, jak nam się wydaje…

Dzieci potrafią być okrutne, bezwzględne, kierować się destruktywnym instynktem stadnym, atakować słabszych. Potrafią manipulować, wykorzystywać, kłamać i zwodzić. Czasami osiąga to taki stopień, że trudno nam w to uwierzyć, jak w przypadku Mary Bell, która jako jedenastolatka zabiła czteroletniego Martina Browna i trzyletniego Briana Howe bądź Jona Venablesa i Roberta Thompsona, którzy zakatowali dwuletniego James Bulgera. To oczywiście skrajne przypadki, jednak bynajmniej nie niemożliwe. Zaprzeczaniem rzeczywistości jest uparte twierdzenie, że w przypadku dzieci „nie ma takiej opcji” po prostu dlatego, że są dziećmi.

Oto dziesięć filmowych przykładów dziecięcych postaci, które sprawiają, że dreszcze latają po krzyżu. Kolejność przypadkowa.

Bliźniaczki Grady, „Lśnienie”, reż. Stanley Kubrick, 1980

Pojawiają się w gruncie rzeczy przez chwilę, a jednak można je uznać za symbol jednoznacznie kojarzący się z filmem, który przeszedł do klasyki filmowego horroru (i to pomimo niechęci, jaką do interpretacji Kubricka żywił autor książkowego pierwowzoru – Stephen King). Dwie trzymające się za ręce dziewczynki w słodkich błękitnych sukienkach nie robią w zasadzie nic złego ani przerażającego. Nie zamieniają się w monstra, nie wyrastają im kły i pazury, nie rzucają się do gardła… po prostu stoją i zachęcają do zabawy. Istotą lęku jest tutaj zapowiedź niezrozumiałych wydarzeń, nad którymi nie ma kontroli, personifikacja brutalnej przeszłości dochodzącej do głosu i wpływającej na bohaterów. Dziewczynki są niejako heroldem – zapowiedzią tragedii i przypomnieniem zniszczonej niewinności.

Gage Creed, Smętarz dla zwierzaków”, reż. Mary Lambert, 1989

Nigdy nie potrafiłam pojąć, dlaczego rozsądny przecież człowiek, mając małe dzieci, decyduje się kupić w żaden sposób niezabepieczony dom przy trasie szybkiego ruchu, gdzie stale jeżdżą ciężarówki… średnio to przemyślane. Niemniej tak właśnie uczynił Louis Creed. Tragedia faktycznie się wydarzyła, jego syn Gage wbiega pod ciężarówkę. Rzecz w tym, że ojciec, nie mogąc się z tym pogodzić, postanawia wskrzesić syna, zakopując go w ziemi w pobliżu starego cmentarza dla zwierząt, mającej wedle starej indiańskiej legendy moc przywracania do życia. Niestety, powracający martwi nie są tymi samymi ludźmi, którymi byli przedtem – w największym skrócie, brakuje im duszy.

Gage to postać balansująca na granicy groteski: dziecięca twarzyczka stale wykrzywiona w wyrazie zupełnie dorosłego okrucieństwa, świadomość, wola i wypowiedzi wykraczające daleko poza jego faktyczny wiek. Z drugiej strony jednak to też postać tragiczna, bo smutna wydaje się konfrontacja między ślepą, złamaną stratą miłością ojcowską a rezultatem działań z dobrych przecież pobudek. Cóż, trzeba uważać, z jakimi siłami się igra.

Damien Thorn, Omen, reż. Richard Donner, 1976

W jaki sposób szatan może działać najbardziej skutecznie? Wkradając się w nasze życie pod postacią, której w ogóle się nie spodziewamy… tak można w kilku słowach podsumować treść „Omenu”. Kto mógłby przewidzieć, że blondwłosy chłopczyk o niewinnym spojrzeniu jest personifikacją Złego? Można niby spekulować, że przyjmując postać dziecka (nawet jeśli z wpływowej, zamożnej rodziny) automatycznie ogranicza zasięg swojego działania. Dziecko jednak dorasta… przykład Damiena dowodzi, że szatan umie być cierpliwy i inwestować w swoją przyszłość!

Isaac Chroner, „Dzieci kukurydzy”, reż. Fritz Kiersch, 1984

W postaci Isaaca zawiera się istotne przesłanie: ostrzeżenie przed niebezpieczeństwem fanatyzmu w jakiejkolwiek formie. Isaac szczerze wierzył, że jest narzędziem i głosem krwawego, mściwego bóstwa, i jak się okazało – tak właśnie było. Isaac – drobny chłopiec o dziecinnej twarzy i piskliwym głosie – ma dość charyzmy, by pociągnąć za sobą tłum rówieśników i skłonić ich do działania podług jego woli. Jego nauczanie, natchnione religijną zapalczywością, przesyca duch śmierci i zniszczenia, chociaż niby ma na celu przetrwanie (ofiarę zapewniającą dobre zbiory). Przykład Isaaca całkiem nieźle odzwierciedla też mechanizm ulegania obsesji władzy i sięgania po najwygodniejsze rozwiązania.

Rhoda Penmark, „The Bad Seed”, reż. Mervyn LeRoy, 1956

Każdego rodzica dręczy lęk, że jego ukochanego dziecko mogłoby zapaść na jakąś chorobę, ucierpieć w wypadku, doznać krzywdy… Czasami choroba dotyka jednak nie sfery ciała, a ducha. I z tą poradzić sobie jeszcze trudniej, bo jak załatać coś, na co nie ma lekarstwa? Rhoda z „The Bad Seed „to socjopatka – ma osiem lat i jest kompletnie pozbawiona sumienia. Wygląda jak aniołek, ale nie zawaha się przed niczym. Kłamie, manipuluje, udaje tak, jak jej wygodnie, wreszcie morduje – dla własnej korzyści. Liczy się dla niej tylko ona sama. Tak naprawdę najbardziej przerażającym elementem filmu nie jest jednak Rhoda, ale dramat jej matki, walczącej z biologią, łudzącej się, że wychowanie i środowisko okażą się cudownym lekiem, pragnącej chronić swoje dziecko i uświadamiającej sobie z bolesną nieuchronnością, że znajduje się w matni, z której nie ma wyjścia.

https://www.youtube.com/watch?v=LXLcQkIX6dI

Regan MacNeil, „Egzorcysta”, reż. William Friedkin, 1973

Chociaż film Friedkina liczy sobie dobrze ponad czterdzieści lat, przemiana dwunastoletniej Regan w miarę postępu stopnia jej opętania przez demona nadal wywołuje ciarki na plecach. Nie tylko jednak z powodu efektów specjalnych, sugestywnej charakteryzacji czy klimatycznej oprawy. To, co dzieje się z Regan, naprawdę porusza, ponieważ ona sama jest tak bardzo ludzka. Nietrudno się z nią identyfikować, obdarzyć sympatią – wrażliwe, nieśmiałe dziecko borykające się z rozwodem rodziców, głęboko przywiązane do matki, ciche, z zerową skłonnością do agresji… Tymczasem z godziny na godzinę traci swoją tożsamość, niezawisłość, intymność, staje się zabawką i narzędziem. „Egzorcysta” pozostawia po sobie refleksję, jak łatwo kogoś skrzywdzić, świadomie nim manipulując i traktując przedmiotowo, do tego zaś wcale siły nieczystej nie potrzeba.

Sadako Yamamura, „The Ring-Krąg”, reż. Hideo Nakata, 1998

Jeśli trzymać się litery filmu (fabuła w książce wygląda bowiem trochę inaczej) Sadako jest owocem tajemniczego związku między obdarzoną paranormalną wrażliwością Shizuko a morskim demonem. Z filmem „The Ring-Krąg” kojarzy się przede wszystkim przeklęta kaseta wideo, po obejrzeniu której ciekawski nieszczęśnik ma przed sobą zaledwie tydzień życia. Wyłaniająca się z ekranu telewizora czarnowłosa Sadako to dość, by każdy umarł zwyczajnie ze strachu. Jednak oprócz tej czysto horrorowej warstwy w filmie kryje się coś jeszcze – rozważanie na temat dualizmu ludzkiej duszy, w której może kryć się niewinność i dobro jednocześnie z absolutnym złem. Akceptacja i miłość chronią pierwiastek dobra, odrzucenie, smutek i strach wyzwalają skłonność do zła. Jeśli dotyczy to wrażliwego, jeszcze nieukształtowanego umysłu dziecka, nie zawsze wola i sumienie będą w stanie zapanować nad dominacją mrocznej strony. W Kręgu widać to zupełnie dosłownie. Sadako jest przerażająca, ale na swój sposób budzi też współczucie.

Charlie McGee, „Podpalaczka”, reż. Mark L.Lester, 1984

Od prawieków wiadomo, jak wielka potęga i władza tkwi w pierwotnej mocy ognia. Dysponowanie nim było atrybutem boskim – vide historia Prometeusza, który przekazując sekret ognia śmiertelnemu człowiekowi sprzeciwił się greckim bogom. Ogień to bezpieczeństwo, ciepło, przyrządzenie posiłku, ochrona, ale też niszcząca siła, pochłaniająca wszystko, co stanie jej na drodze. Wielką zatem moc ma ktoś, kto panuje nad ogniem. Jednak co w przypadku, gdy tę odpowiedzialność musi dźwigać kilkuletnie dziecko. Najsmutniejsze jest to, że Charlie radzi sobie ze swoimi zdolnościami pirokinetycznymi zaskakująco dobrze, zachowując dystans i pewną specyficzną ostrożność. To dopiero działania dorosłych, którzy ją ścigają, prześladują, traktują jak dziwoląga i jednocześnie chcą wykorzystać, a na dodatek odbierają jej to, co najcenniejsze, czyli ukochanego ojca – budzą w Charlie potwora.

Leah, Miranda, Nicky i Paulie, „Dzieci”, reż. Tom Shankland, 2008

Gdyby morderczy szał był chorobą zakaźną, na dodatek rozprzestrzeniającą się wyłącznie wśród dzieci, w jaki sposób ludzkość w ogóle mogłaby się przed tym ochronić? Trudno wyobrazić sobie większe tabu niż zabicie dziecka. A jeśli to jedyny sposób na samoobronę? To film, który wyjątkowo bezwzględnie rozprawia się z mitem dziecięcej niewinności i największe przerażenie budzi tu refleksja – co by było, gdyby…

Dzieci z „Wioski przeklętych”, reż. Wolf Rilla, 1960

Powstał również remake z 1995 roku w reżyserii Johna Carpentera (średnio udany, prawdę mówiąc). Oryginał promieniuje chłodem i ta specyficzna atmosfera przekłada się na wrażenia z całego filmu. W postaci blondwłosych dzieci o magnetycznym spojrzeniu, narodzonych w efekcie tajemniczego eksperymentu, materializuje się doskonałość – ale zupełnie pozbawiona emocji. Idealnie grzeczne, dojrzałe, elokwentne w wypowiedziach, pełne kultury, dzieci są niezdolne do miłości, współczucia ani żalu. Ich chłód i obojętność są porażające, zwłaszcza w połączeniu z arsenałem środków, którymi dysponują. Co stanie się w przypadku, gdy największa dostępna ziemska władza, możliwość decydowania o życiu milionów, przypadnie komuś, komu nigdy przypaść nie powinna? Jak się bronić przed tym, co wykracza poza nasze racjonalne rozumienie?

***
Co sądzisz na ten temat? Piszcie: listy@igimag.pl
Za najlepsze listy przyznamy nagrody!

Karolina Chymkowska
Karolina Chymkowska
Pisze, bo musi. Bez tego udusiłaby się z nadmiaru emocji. Taki ma zatem sposób na życie, spędzone głównie na filmowo, chociaż krytykiem filmowym się akurat nie czuje. Profiler z zamiłowania, zafascynowana historią zbrodni i kryminologią. Ubolewa, że los nie pozwolił jej wstąpić do FBI. Samozwańcza specjalistka od serialu "Z Archiwum X".
AUTOR

Polecamy

Komentarze

Zobacz też

Czas na maraton filmowy – dziś horrory

Maratony filmowe to fajna sprawa. Miesiąc temu napisałem pierwszą część mojego rankingu od czapy, w którym bawiłem się w średnie z IMDB oraz wyliczanie wartości minuty waszego czasu. Teraz zrobię to samo, ale w ramach kina gatunkowego. Dzisiaj na tapecie horrory.
Radek Teklak
Radek Teklak
17 czerwca 2017
CZYTAJ WIĘCEJ